lutego 04, 2017
[592] Bezkres magii - Brandon Sanderson
Brandon Sanderson jest jednym z tych autorów, którzy w mojej biblioteczce mają swoje własne półki. Gdy tylko widzę jego nazwisko na okładce od razu biorę tę książkę - całkiem w ciemno. Do tej pory nie zawiodłam się jeszcze ani razu, więc mój sposób doboru lektur wydawał mi się nie zawodny. Tym razem jednak nie zaiskrzyło. Oczekiwałam, że Bezkres magii zachwyci mnie tak porządnie, jak cała twórczość Sandersona. Okazało się jednak, że nawet on nie jest w stanie przełamać mojej niechęci do opowiadań. Zaskoczyło mnie to, gdyż owy zbiór zawiera - na przykład - Duszę cesarza, którą miałam okazję czytać już wcześniej i zakochałam się w niej. Pisarz jest równie fenomenalny w krótkich formach, jak i długich, jednak jestem człowiekiem, który uwielbia, jak dana historia toczy się na setkach stron, gdy mogę wczuć się w każdy szczegół nowego świata. Tutaj jednak wszystko zbyt brutalnie - według mnie - się urywało i czułam się jak ryba wyjęta z wody.
Cosmere to wszechświat, w którym rozgrywają się wszystkie wydarzenia, które znamy z książek Brandona Sandersona. Autor w Bezkresu magii przedstawia nam szczegółowo układ planet i w opowiadaniach przybliża niektóre ze światów. Kilka z nich jest nam dobrze znanych, choćby ze Z mgły zrodzonego czy też Elantris. Inne zaś są całkiem mi nieznane i takie pobieżne zanurzenie się w nich jest dla mnie niewystarczające. Potrzebuję więcej, dużo więcej. Podobało mi się bardzo to, że w tej książce opisana została budowa Cosmere i już wiem, że Sanderson ma zamiar łączyć światy i może spotkam gdzieś swoich ulubionych bohaterów podczas lektury innej serii. Lubię takie zabiegi, więc jak najbardziej jestem za.