piątek, 7 października 2016

[575] Elantris - Brandon Sanderson

Tytuł: Elantris
Tytuł oryginału: Elantris
Autor: Brandon Sanderson
Tłumaczenie: Anna Studniarek
Seria: Elantris
Tom: 1
Data wydania: 14 września 2016
Liczba stron: 784
Wydawnictwo: MAG
Cena na okładce: 49,00
Zapewne już doskonale wiecie, jak wielką miłością darzę Brandona Sandersona i czytam wszystko, co napisał. Kiedy tylko wzięłam do ręki Elantris już wiedziałam, że będzie to naprawdę niesamowita przygoda. Słyszałam już o niej naprawdę dużo dobrego i planowałam kupić ją jeszcze w starym wydaniu, jednak - oprócz tego, że kosztuje majątek - przekonał mnie fakt, że wydawnictwo MAG zapowiedziało wznowienie, a nowa wersja będzie idealnie prezentować się na mojej sandersonowej półce. Nawet nie wiecie, jak bolał mnie fakt, że studia całkowicie wypełniały mój czas i nie miałam ani chwili, by zanurzyć się w kolejnym świecie stworzonym przez tego człowieka. Kiedy jednak dorwałam się do Elantris... już nie było odwrotu.

Raoden jest następcą tronu Arelonu. Jego ojciec nie jest zbyt dobrym władcą, więc jego syn jest ogromną nadzieją ludu. Pewnego dnia jednak budzi się rano i widzi, że dopadła go przerażająca moc Shaodu. Młodego mężczyznę czeka teraz wtrącenie do Elantris, które kiedyś było miastem bogów. Upadło jednak przed dekadą, a Shaod nie tworzy już nadludzi, tylko żywe trupy, które cierpią i odczuwają wieczny głód. Zmienia się również ich wygląd zewnętrzny, przez co stają się odrażającymi potworami. Raoden nie spodziewał się, że i jego to spotka, nie zamierza się jednak poddać. Postanawia odnaleźć się w nowej sytuacji, choć szybko zaczyna dostrzegać, że nie jest to zbyt prosta sprawa. Szczególnie, że każde obrażenie ma być odczuwalne już do samego końca, który jednak nie nadejdzie zbyt prędko.

Księżniczka Sarene spokojnie może już uważać się za starą pannę. Domi poskąpił jej uroku, jednak nie żałował wzrostu i inteligencji, więc nie jest wymarzoną żoną. Teraz jednak jej los ma się zmienić. Wyrusza do Arelonu by wziąć ślub z tamtejszym księciem, Raodenem, co ma połączyć dwa królestwa paktem. Nim jednak dociera na miejsce okazuje się, że jej niedoszły mąż umarł, a kontrakt małżeński w takiej sytuacji od razu czyni ją wdową...

- Nie biegnij, jeśli masz siłę tylko iść, i nie marnuj czasu napierając na mury, które nie ustąpią. Co ważniejsze, nie popychaj tam, gdzie wystarczy poklepać.

Sanderson po raz kolejny tworzy świat od podstaw i wychodzi mu to zdecydowanie idealnie. Po cudownym Z mgły zrodzonym nie sądziłam, że uda mu się wymyślić coś równie kreatywnego, jednak nie powinnam wątpić - nie w tego człowieka. Należy pewnie dodać, iż Elantris jest debiutem Brandona Sandersona i ciężko w to uwierzyć, gdy się przebiega przez te wszystkie idealnie skonstruowane uliczki Arelonu i Elantris. Nie da się ukryć, że ten pisarz jest mistrzem, jeśli chodzi o kreacje światów i bohaterów, a tutaj po raz kolejny doskonale widać, że nie będzie łatwo odebrać mu tego tytułu. Tajemnice umarłego miasta są czymś, co zajmowało mnie bardziej niż wszystkie polityczne wątki, których jest tutaj naprawdę dużo i są zawiłe i pełne oszustw. Równocześnie bardzo łatwo przyswoić sobie ten świat i zrozumieć, na czym opiera się system, władza i co jest największym problemem.

Raoden to bohater, który zdecydowanie jest wart uwagi. Niesamowicie inteligentny, wierny krajowi i samemu sobie od razu przypomniał mi Elenda ze świata Ostatniego Imperium. Za tym drugim bohaterem nie przepadałam aż tak bardzo, jednak następca tronu Arelonu wydał mi się kimś tak niesamowitym, że nie wyobrażam sobie przejść obok niego obojętnie. Jego podejście do nowej sytuacji sprawiło, że odczułam w stosunku do niego ogromny podziw, a sposób przetrwania wzbudził szacunek. Podobnie sprawy miały się z wysoką księżniczką Sarene. Ta kobieta ma w sobie tyle sprytu i przewrotności, a równocześnie odwagi, że trzymanie za nią kciuków jest sprawą oczywistą. Mnóstwo razy kręciłam głową z niedowierzaniem patrząc na jej intrygi. Podziwiam ją za wytrwałość i to, że nigdy się nie poddaje. 

Ta dwójka nie jest jednak jedynymi głównymi bohaterami. Sanderson oddaje też głos Hrathenowi, który rusza do Arelonu z misją. Ma nawrócić mieszkańców na swoją religię i ma zrobić to za wszelką cenę. Nie zachwycił mnie jednak w żaden sposób, choć nie ukrywam, że jego obecność jest potrzebna, by walki w Elantris działy się na więcej niż dwóch frontach. Od razu widać, że Brandon Sanderson upodobał sobie tematykę rebelii i religii, jednak równocześnie jego serie tak bardzo się od siebie różnią, że nie sposób mieć mu tego za złe. Hrathen jest jedną z tych postaci, które były mi obojętne. Jest to nieuniknione przy takiej ilości bohaterów. Nie da się pokochać wszystkich, a moje serce podbił Galladon, któremu na pewno autor poświęcił sporo uwagi. 


To całkiem ludzkie, wierzyć, że w innym miejscu i czasie było lepiej niż tu i teraz.


Nie da się też ukryć, że Elantris czyta się dużo szybciej, niż choćby wcześniej już wspomniane Ostatnie Imperium. Być może wynika to z tego, że jest to właśnie debiut i Sanderson nie miał jeszcze na tyle wyrobionego stylu pisania, by budować bardziej dopracowane i złożone zdania. Nie jest to jednak w żadnym wypadku minus, a jedynie mała odmiana. Przez to podczas lektury czuć, że ma się styczność z czymś świeżym i widać różnicę między książkami i widać doskonale rozwój autora. Mimo to uważam, że Elantris jest czymś tak niesamowitym, że niektórzy pisarze nigdy nie dociągną do tego poziomu. Na wznowienie tej powieści czekałam naprawdę długo i było warto, choć nie jest to najlepsze dzieło Sandersona i tak warto je przeczytać. Zawiłość akcji, magia, dopracowana polityka i barwni bohaterowie z poczuciem humoru i przenikliwością są wystarczającym powodem, by za Elantris chwycić i Elantris pokochać.

Ogólna ocena: 09/10 (wybitna)

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu MAG!


5 komentarzy:

  1. Też strasznie polubiłam Galladona :D W ogóle Sanderson ma niewyobrażalny talent do tworzenia wspaniałych postaci. Również bardzo długo czekałam na wznowienie tej książki i byłam w siódmym niebie mogąc w końcu ją przeczytać :D Cudowna powieść!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdy nadgonię mangi, kupię sobie TO i Duszę cesarza! <3 Tylko się tak zastanawiam, kiedy to przeczytam i ile mi zejdzie ... XDDDDDD

    OdpowiedzUsuń
  3. Z mgły zrodzonego czytałam we wrześniu i oszalałam na jego punkcie :D Mam nadzieję, że mikołaj przyniesie mi resztę części tej serii :D
    Elantris mam zamiar przeczytać jeszcze w październiku, chociaż nigdy nie wiadomo kurde jak to wyjdzie. Na dodatek premiera Rozjemcy, który strasznie mnie ciekawi grrr... Tyle ksiażek, tak mało czasu :(
    Kasi recenzje

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem w trakcie i jestem cholernie zadowolony. Potwierdzam Twoje słowa - niby debiut, a za cholerę tego nie czuć. Po prostu jest to dla mnie kolejna książka autora do przeczytania. :) Dużo fajnych bohaterów - jak zwykle, i świat - jak zwykle, i magia - też. No mega. :) A w tym miesiącu kolejny cykl rozpoczynający się od "Rozjemcy". Zacieram ręce. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dużo słyszę o Brandonie Sandersonie, ale póki co nie mam ochoty na jego książki. Jakoś mnie do nich nie ciągnie, ale może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...