Pokazywanie postów oznaczonych etykietą M.L. Longworth. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą M.L. Longworth. Pokaż wszystkie posty
KSIĄŻKA IDEALNA NA LATO 😎

kwietnia 18, 2018

KSIĄŻKA IDEALNA NA LATO 😎

Ostatnio cały czas mam problemy z książkami. Choćbym chciała nie jestem w stanie się w nie wciągnąć. Męczy mnie to okropnie, gdyż długo zajmuje mi przeczytanie każdej z nich, a moje wyniki czytelnicze z kwietnia są strasznie słabe. Szukałam czegoś, co wyrwie mnie z tego letargu i pozwoli znowu cieszyć się z każdej przeczytanej strony. Chwytając za Śmierć w Chateau Bremont nie spodziewałam się po niej niczego specjalnego. Zdecydowałam się na nią bardzo spontanicznie, gdyż to był pierwszy, leżący na wierzchu kryminał, a właśnie na ten gatunek miałam obecnie ochotę. Początkowo bardzo irytowały mnie wszędzie wstawiane francuskie zwroty i nazwy, jednak kiedy już przywykłam... Śmierć w Chateau Bremont to to, czego potrzebowałam.

Kiedy pewnej nocy Etienne de Bremont wypada z okna w starej, rodzinnej, posiadłości wszyscy są zdania, iż to zwykły wypadek i chcą jak najszybciej zamknąć sprawę, by nie przysparzać rodzinie bólu i złej sławy. Śledztwo prowadzi sędzia Antoine Verlaque, który jest innego zdania. Podczas przeszukania dostrzega on na jednym z rodzinnych zdjęć znajomą postać i postanawia zaprosić Marine Bonnet - wykładowczynię prawa - do pomocy. Nie jest to łatwe ani dla niego, ani dla niej. Rozstali się oni pół roku temu, a ich związek był jednym z tych burzliwych. Sędzia próbuje dojść do tego, czy wtedy nocą na strychu był ktoś jeszcze. W końcu jak zwinny mężczyzna może wypaść z okna w miejscu, które znał jak żadne inne?

Główni bohaterowie są bardzo barwni, jednak czasami wydawali mi się płascy. Ich emocje nie były wyczuwalne, co trochę mnie denerwowało. Ich charaktery są jednak bardzo dobrze skonstruowane i dzięki temu przyjemnie się spędzało z nimi czas. Antoine Verlaque jest kimś specyficznym. Jego się albo uwielbia, albo go nienawidzi. Nie ma nic pomiędzy. Mężczyzna ma swoje ścisłe zasady, lubi, kiedy wszystko idzie po jego myśli. Irytowały go niektóre skłonności Marine, które mnie osobiście nie wydawały się niczym nagannym. Przewrażliwienie Verlaque'a naprawdę bawi. Moment, kiedy próbuje utrzymać neutralny wyraz twarzy, gdy jego była kobieta pochłania jedną oliwkę za drugą... Życie z nim musiało bym naprawdę nie do wytrzymania. 
Copyright © Życie z książką , Blogger