I w tym momencie tom 27. Asteriksa wylądował na samym szczycie moich ulubionych. Już dawno nie bawiłam się tak świetnie przy lekturze, a Syn Asteriksa zmiótł mnie z planszy. Już sam rys historyczny na początku tomiku jest - mam wrażenie - dłuższy niż zazwyczaj. Bardzo się wciągnęłam w historię Ptolemeusza XVI i chyba to właśnie postać tego bobasa sprawiła, że bawiłam się tak cudownie.
Pewnego spokojnego ranka Asteriks znajduje na progu swojej chaty porzucone niemowlę. Nieustraszony Gal wpada w panikę! Najwyraźniej jakiś bocian zakpił sobie z niego, choć są osoby w wiosce, które podejrzewają, że dziecko porzucone przed domem wojownika dowodzi wprost, kto jest jego ojcem... Obeliks odważnie wspiera przyjaciela, pomaga karmić i zabawiać malca, ale gdy ten wypija z mlekiem odrobinę magicznego wywaru, staje się niebezpieczny dla ludzi i zwierząt. Dzielni Galowie muszą odnaleźć jego rodziców. W tym celu wyruszają do położonych w pobliżu wioski obozów rzymskich. Żaden z legionistów nie przyznaje się jednak do ojcostwa, ale Asteriks i Obeliks odkrywają, że sam prefekt rozkazał przeprowadzić spis ludności pod pretekstem poszukiwania dziecka...
Od wielu, wielu lat nic nie poprawia mi tak humoru jak Asteriks i Obeliks. Wystarczy, że otworzę komiks i od razu się uśmiecham. Podobnie działają na mnie wersje animowane. Zdecydowanie nigdy nie znudzi mi się poznawanie ich kolejnych przygód. Może i nie jestem właścicielką pełnej kolekcji, ale kiedyś na pewno to nadrobię, bo wiem, że nawet na emeryturze chętnie będę wracać do tych nieustraszonych Galów. Wiecie, to działa na takiej zasadzie, że jakbym mogła wybrać uniwersum, w którym będę żyć, to wybrałabym albo Ranczo, albo chatę Asteriksa. Nie ma nic pośrodku.
Tutaj akcja toczy się tak żwawo, że nawet nie zauważyłam, kiedy Syn Asteriksa się skończył. Przyznam, że miałam ochotę od nowa zacząć czytać i pewnie jeszcze w tym miesiącu ponownie wrócę do tej historii, bo jest w samej czołówce moich ulubieńców. Nie wiem, jak to się stało, że nawet wcześniej o niej nie słyszałam, ale błędy popełnia się po to, by je naprawić. Jeśli jeszcze nie znacie tomu 27. to szybko to nadróbcie.
Zajrzyjcie do środka.
Za komiks bardzo dziękuję wydawnictwu!






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Co u Ciebie?