Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komedia kryminalna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komedia kryminalna. Pokaż wszystkie posty
[13/2022] TAJEMNICA CARYCY // MAŁGORZATA STAROSTA

lutego 23, 2022

[13/2022] TAJEMNICA CARYCY // MAŁGORZATA STAROSTA

Bardzo lubię serię komedii kryminalnych, więc zwykle sięgam po każdą kolejną książkę, która w niej wychodzi. Byłam bardzo zdziwiona, gdy okazało się, że Tajemnica carycy to tom drugi, a pierwszy mi gdzieś umknął w czeluściach nowości. Nie mogąc zdobyć go na już uznałam, że może kontynuacja nie będzie wymagała znajomości Wina wina i miałam rację. Przyznam jednak, że po przeczytaniu tej części po prostu MARZĘ o powrocie do pierwszego tomu o Agacie Śródce. Nie spodziewałam się, że ta bohaterka zostanie umieszczona w rankingu moich ulubieńców z komedii kryminalnych.

Agata Śródka – restauratorka celebrytka – zostaje zaproszona do jurorowania w finale telewizyjnego talent show, którego tematem jest wykonanie jadalnej repliki jaja Faberge. Zrządzeniem losu dokładnie w tym samym czasie szkolna przyjaciółka, Katarzyna Jakimiuk zwana „carycą”, prosi Agatę o przyjazd do remontowanego pałacu i pomoc w przygotowaniu uroczystego otwarcia hotelu. Zaradna i przedsiębiorcza Śródka postanawia połączyć obie te okazje i zaprasza ekipę telewizyjną do rezydencji w Roztoce. Tymczasem na terenie pałacowego ogrodu policja odkrywa zwłoki mężczyzny…

Od początku wiemy, kto zamordował tajemniczego mężczyznę, którego właścicielka pałacu nazwała pieszczotliwie Maksymilianem (po żebrach wyglądał na Maksymiliana!), a wątek kryminalny biegnie w kierunku odkrycia zarówno personaliów zakatrupionego, jak złapania przez policję… katrupiciela.

Jeśli - tak samo jak ja - nie spotkaliście się wcześniej z Agatą Środką pędźcie od razu naprawić swój błąd. Jest to postać tak barwna, zabawna. doskonale wykreowana... Mogłabym rozpisywać się na jej temat godzinami. Uwielbiam ją za dystans do siebie i do każdej sytuacji, w której się znajduje. Nie jest to też jedyna kobieca osobowość tak zapadająca w pamięć w Tajemnicy carycy. Widać, że Małgorzata Starosta zna się na swoim fachu i sypie świetnymi bohaterami jak z rękawa. Michel z ogromną miłością do samego siebie; jego matka, która okazuje się być perłą w koronie tej historii czy też nawrócony gangster, który poszukuje swojej lubej... Jak dobrze to brzmi?

Sprawa kryminalna też jest ciekawa i chociaż czytelnik zna sprawców, to z wielkim zainteresowaniem śledziłam poczynanie pani prokurator i policji. Dodajcie do tego Agatę Śródkę, jaja Faberge i pewien zamek... Już dawno nie bawiłam się tak dobrze podczas czytania. Mam teraz straszną blokadę czytelniczą,  a Tajemnica carycy okazała się być od niej silniejszą. 

Dużym plusem jest tutaj styl Małgorzaty Starosty, który jest tak przystępny, że nie chce się tej książki odkładać. Zdecydowanie sięgnę po wszystkie jej książki, bo pisze na takim poziomie, że jestem w szoku, że nie słyszałam o niej wcześniej. Moje niedopatrzenie. Na pewno ląduje na mojej liście ulubionych polskich autorek i zdążyłam już tę książkę polecić wszystkim znajomym i mojej mamie. Jestem pewna, że będą równie mocno zachwyceni. 

Podoba mi się, że autorka nie ukryła przed nami sprawców, a ich tożsamość nie jest wielkim plot twistem. Zdecydowanie Tajemnica carycy ma dużo więcej do zaoferowania niż jakaś tam sprawa kryminalna. Toczące się śledztwo jest na równi istotne z Agatą Śródką i jej życiowymi perypetiami. Nie jest to młoda dziewczyna, tylko kobieta z pozycją i siłą w sobie, więc nie daje sobie w kaszę dmuchać i robi to doskonale. Potrzebuję kolejnej części na już. A tymczasem... wrócę do pierwszej. Miałam tego nie robić, ale Wina wina tak mocno mnie przyciąga...

★★★★★★★★★☆

Tajemnica carycy // Małgorzata Starosta // Agata Śródka // tom 2 // 23 lutego 2022 // 352 strony // wydawnictwo W.A.B.

Za książkę dziękuję wydawnictwu!

DYWAN Z WKŁADKĄ // MARTA KISIEL

stycznia 31, 2021

DYWAN Z WKŁADKĄ // MARTA KISIEL


Jako fanka cyklu Komedia kryminalna i Marty Kisiel nie mogłam przejść obojętnie obok Dywanu z wkładką. Do tej pory czytałam już wszystkie powieści z tej serii i to zdecydowanie jedna z najlepszych. Doceniam bardzo poczucie humoru tej autorki, więc wiedziałam, że się sprawdzi w tym gatunku. 

Tereska Trawna ma problem. A nawet kilka problemów.

Kiedy remont felernej kuchni kończy się kupnem domu na wsi, Tereska usiłuje nie tracić panowania nad charakterem i czerpać radość z nieoczekiwanych zmian w swoim życiu. I nawet jej się udaje — a przynajmniej do czasu, kiedy jogging z teściową kończy się odkryciem dywanu z wkładką w postaci bardzo martwego sąsiada. Wszystko zdaje się wskazywać, że za trupa odpowiada Andrzej Trawny, dobroć wcielona i osobisty małżonek Tereski.

Synowa i teściowa zwierają szyki, by ukryć zwłoki i czym prędzej odnaleźć prawdziwego mordercę. Tymczasem odcięte od Internetu dzieci Trawnych zaczynają podejrzewać, że matka z babcią próbują wykończyć tatusia…

Od początku bardzo polubiłam Tereskę. To taka bohaterka z krwi i kości (i trochę tłuszczu). Jej podejście do życia, pracy, dzieci, męża podbiło moje serce. Chciałabym kiedyś mieć taki posłuch w rodzinie jak Tereska. Śmiałam się do łez, gdy dowiadywaliśmy się o powodzie ich wyprowadzki, gdy przyjechała teściowa i... przez każdą stronę Dywanu z wkładką. Dodajmy do tego świetną - bardzo nowoczesną - babunię, która dodaje niesamowicie wiele tej fabule i mamy książkę idealną. Bo zdradzę Wam, że to pierwsza książka na mojej liście NAJLEPSZE KSIĄŻKI ROKU 2021.

Marta Kisiel jest autorką posiadającą niesamowicie bujną wyobraźnię i tutaj też udało jej się popłynąć. W pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać, czy taka sytuacja mogłaby zdarzyć się w rzeczywistości... i... mam małe wątpliwości. Nie wiem, czy gdzieś istnieje taka Tereska, ale marzę, by ją poznać. Bohaterowie to tak wielki plus tej historii, że można zamknąć ich wszystkich w jednym pokoju i pozwolić  im po prostu żyć, a i tak byłaby to genialna książka. Dzieci Tereski - Zoja i Maciejka - to żywy przykład współczesnych nastolatków. Dziewczyna jest feministką, pragnie ratować, kogo się da i nie daje sobie w kaszę dmuchać. Maciek nie widzi świata poza komputerem i Minecraftem, nie jest fanem wysiłku fizycznego ani jakiegokolwiek.

Skoro już wiemy, że bohaterowie są świetni możemy przejść do wątku kryminalnego. Znaleziony trup to coś strasznego, ale podejście Tereski i babuni to po prostu geniusz. Nie mogłam przestać się śmiać czytając o tym momencie, gdy buraczkowy dywan pojawił się w zasięgu wzroku tych dwóch kobiet. Na początku czułam taki lekki dyskomfort - no jak śmiać się z martwego człowieka zawiniętego w burrito... - ale bardzo szybko mi przeszło. 

Dywan z wkładką czyta się tak ekspresowo! Pochłonęłam tę książkę na raz, a większość czytałam dwa razy - raz sobie, a raz komukolwiek w zasięgu słuchu. świetna pozycja do czytania ze znajomymi czy z rodziną. Naprawdę można uśmiać się do łez. Mam nadzieję, że pojawi się kontynuacja, bo rodzina Trawnych to zbyt dobre postaci, by porzucić je po jednym krótkim epizodzie. 

★★★★★★★★★★

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu!

PRZED PREMIERĄ: TEŚCIOWE MUSZĄ ZNIKNĄĆ // ALEK ROGOZIŃSKI

maja 13, 2020

PRZED PREMIERĄ: TEŚCIOWE MUSZĄ ZNIKNĄĆ // ALEK ROGOZIŃSKI

Moje pierwsze spotkanie z panem Rogozińskim było... okej, ale bez szału. Róża Krull rozbawiła, ale nie jakoś super mocno. Widząc zapowiedź nowej książki tego autora - i to jeszcze wydanej w serii Komedia kryminalna, którą bardzo lubię i jak na razie czytam w ciemno - postanowiłam dać mu drugą szansę. I dobrze zrobiłam - książka Teściowe muszą zniknąć rzuciła mnie na kolana. Widać, że Alek Rogoziński nie musi się obawiać swojej pozycji króla tego gatunku, chociaż Jacek Galiński depcze mu po piętach.

Na pozór są z dwóch zupełnie różnych bajek. Kazimiera regularnie zasila konto radia Święta Jadwiga i uważa, że największą zmorą naszego kraju są tęczowi, lewactwo i masoni. Maja regularnie paraduje w Marszach Równości, żyje w konkubinacie, a z rzeczy uznawanych za święte uznaje tylko święty spokój. Nic więc dziwnego, że obie serdecznie się nie znoszą. 

Problem w tym, że syn jednej z nich i córka drugiej są małżeństwem. W dodatku takim, które wpadło w nie lada kłopoty. Kiedy jedno z ich dzieci zostaje oskarżone o morderstwo, a drugie porwane, Kazimiera i Maja muszą połączyć siły, aby udowodnić ich niewinność. Pytanie - czy same się przy tym nie pozabijają?

UWIELBIAM bohaterów tej książki. Każdy z nich ma w sobie coś, co sprawia, że budzi sympatię, choćby był tym złym. Na największą uwagę zasługują Maja i Kazimiera. Pierwsza z nich od razu podbiła moje serce swoim podejściem do życia i czytając o niej miałam przed oczami nastolatkę, a nie starsza panią, która zapomniała ile ma lat. Kazimierę za to można nazwać typowym moherem, więc ich rozmowy po prostu sprawiały, że miałam ochotę każdemu czytać je na głos. Niestety, pochłonęłam Teściowe muszą zniknąć tak szybko, że nie zdążyłam znaleźć kozła ofiarnego. 

Byłam niesamowicie ciekawa rozwiązania tej zagadki. Przedwojenne tajemnice rodzinne to coś co bardzo lubię. Nie spodziewałam się tylko, że w pewnym momencie przestanę dążyć do zakończenia napędzana ciekawością, a będę delektować się samą drogą do celu.  Ile tu było zwrotów akcji, przypadków, poszukiwaczy domniemanego skarbu! 

Poczucie humoru i lekkość stylu chyba cechują tego autora. Miałam do tej pory styczność tylko z pierwszym tomem serii o Róży Krull, ale myślę, że jeszcze nie kończę przygody z panem Rogozińskim i spróbuję z jakimś innym cyklem. Teściowe muszą zniknąć pokazuje, że to może być coś naprawdę dla mnie. 

Przyznam, że nawet kilka razy szczerze bałam się o bohaterów tej książki. Januszek czy Amelia sporo przeszli, ale stali się dla mnie małżeństwem idealnym i byłam zachwycona ich relacją równie mocno co tą Mai i Kazimiery. Jestem pewna, że Maja kazałaby Wam teraz kupić tę książkę zamiast wrzucać pieniądze na tacę, za co Kazimiera obrzuciłaby wyzwiskami Maję za popieranie zboczeńców. Pozostaje mi tylko szczerze polecić Wam tę historię i czekać na premierę, bo - cholera jasna - naprawdę warto. A dla miłośników autora na końcu książki jest taki mały smaczek...

★★★★★★★☆☆☆

Teściowe muszą zniknąć // Alek Rogoziński // komedia kryminalna // 20 maja 2020 // 352 strony // Wydawnictwo W.A.B. // 39,99zł

Za książkę dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!

JA CIĘ KOCHAM, A TY MIAU // KATARZYNA BERENIKA MISZCZUK

maja 04, 2020

JA CIĘ KOCHAM, A TY MIAU // KATARZYNA BERENIKA MISZCZUK

Nowa książka Katarzyny Bereniki Miszczuk była dla mnie sporym zaskoczeniem, bo w ogóle jej się nie spodziewałam. Czytałam wszystkie książki tej autorki, więc z radością złapałam za kolejną. Musiała trochę odczekać na półce, bo nie mogłam patrzeć na Lorda na okładce po śmierci mojej kotki. Fakt, że Ja cię kocham, a ty miau napisana jest z kociej perspektywy jeszcze bardziej mnie dobijał i nie była to dla mnie łatwa lektura mimo jej ogólnej lekkości. Mimo to... podobało mi się.

Zwariowana komedia kryminalna. Ilustratorka Ala ma kota o imieniu Lord. Znudzony życiem na zbyt niskim w jego mniemaniu poziomie Lord postanawia przegnać narzeczonego swojej ukochanej właścicielki i wziąć sprawy w swoje łapki. Za jego drobną zachętą Ala wyjeżdża razem z innymi artystami do położonego na odludziu dworku. Jego właściciel, pan Stefan, postanowił ufundować wyjątkowe stypendium. Wybrany przez fundatora twórca będzie miał okazję zostać spadkobiercą pana Stefana. Rywalizacja o jego względy staje się zaciekła. Tak zaciekła, że pewnego dnia w salonie zostają odnalezione zwłoki jednego z artystów. Czy Lordowi uda się uratować swoją panią?

Narracja Lorda jest czymś, co wyróżnia tę książkę w gronie innych komedii kryminalnych. Ten gatunek jest dla mnie czymś nowym, czego wcześniej nie czytałam zbyt dużo. Cieszę się, że wydawnictwo postanowiło rozwinąć cykl Komedia kryminalna i czekam już na kolejną książkę, tym razem słynnego Alka Rogozińskiego. Ale wracając do Ja cię kocham, a ty miau... Początkowo ciężko było mi przyzwyczaić się do postrzegania całej sytuacji oczami kota. Autorka nie dała nam zapomnieć, że oglądamy wszystko z wysokości podłogi, ewentualnie czyichś kolan, a sam Lord niektóre kluczowe rzeczy - typu ciało na podłodze dźgnięte nożem - uważał za mało istotne i po prostu wspominał o nich mimochodem, prawie nie wracając do tematu. Za to szynce na stole poświęcał naprawdę dużo uwagi. 

Tego typu książka to naprawdę świetna przygoda. Wiemy rzeczy, o których Ala i inni uczestnicy konkursu nie mają pojęcia, Lord nie ma jak o nich opowiedzieć, a bohaterzy nie mają powodów, by zbyt dużo podejrzewać. Niekiedy było to dosyć irytujące, bo chciałoby się kilka informacji wręcz wykrzyczeć, a Ala była głucha zarówno na moje wrzaski jak i próby Lorda. 

Fabuła wydaje się toczyć tak mimochodem, a wszystko przez kocią narrację. Było to ciekawe doświadczenie, więc naprawdę miło tę książkę wspominam. Mimo to w dorobku autorki jest ona jedną z gorszych, bo brakło mi tutaj jej poczucia humoru z Szeptuchy i wciąż uważam, że najlepiej sprawdza się ona w książkach raczej obyczajowych z elementami fantastyki. Kwestia zabójstwa i ogólnie cały ten konkurs mocno mnie zainteresował i naprawdę byłam ciekawa o co w tym wszystkim chodzi. Kilkoro ludzi zamkniętych w jednym domu i odcięci od świata choćby brakiem zasięgu? Coś tu bardzo mocno pachnie Agathą Christie. Już zaczęłam podejrzewać, że Katarzyna Berenika Miszczuk wzorowała się na I nie było już nikogo.

To naprawdę świetna książka. Mamy tu trupy, tajemnicę rodzinną, dzieła sztuki, kota szalejącego z miłości do swojej pani, sporo humoru. Ja cię kocham, a ty miau to pozycja idealna na lato. Oby ta kwarantanna szybko się skończyła i można było w spokoju usiąść na ławce lub kocyku w parku i poczytać tę pozycję bez maseczki utrudniającej oddychanie, bo ciężko się śmiać z zakrytą twarzą. Dla miłośników gatunku książka obowiązkowa, a i dla fanów autorki coś naprawdę wartego uwagi.

★★★★★★★☆☆☆

Ja cię kocham, a ty miau // Katarzyna Berenika Miszczuk // komedia kryminalna // 15 kwietnia 2020 // 352 strony // wydawnictwo W.A.B. // 39,99 zł

Za możliwość przeczytania dziękuję grupie wydawniczej Foksal!


Wyświetl ten post na Instagramie.

Pogadajmy dzisiaj o usypianiu. Leon odkąd pamiętam nie lubił spać. Jak słuchałam, że te niemowlaki to one tylko jedzą i śpią to mi się nóż w kieszeni otwierał. Leon ma prawie 16 miesięcy i dopiero od niedawna w ogóle zaczął przesypiać noce. Usypianie to okropnie długi proces, chociaż odkąd ściągnęliśmy boczne szczebelki jest ciut łatwiej, bo świadomie się kładzie do łóżeczka i niby próbuje zasnąć, ale nie do końca... dramat. Szumiś musi być włączony, ulubiona kołysanka z króliczka @moonie_friend musi być włączona, smoczek, pieluszka, a i czytanie kilku książeczek i szukanie wszystkich traktorów w zbiorze map Więźniowie Geografii... A jak u Was wygląda zasypianie? Też walczycie? ————————————————— Dostałam też pytania o nasz nowy śpiworek @slumbersac_pl, który udało nam się wygrać. To już Leona drugie spanie w nim. Podoba mi się, że ma opcje spania z gołymi stópkami, ale również można je zakryć. Leon zasnął z gołymi, a później mu je zakryłam, więc pierwszy raz nie obudził się lodowaty jak kostka lodu 🙌🏻 Bardzo podoba mu się wzór i chętnie w niego wskakuje, więc nie musimy się naciągać z ubieraniem przed spaniem. Wybraliśmy trochę większy rozmiar (18-24 miesiące) i widzę po nim, że posłuży nam dobre kilka lat, co bardzo mnie cieszy. Równocześnie Leonowi nie przeszkadza, że jest za duży i wyglada w nim jak dynia 😂 Spokojnie daje radę w nim chodzić. Nasz model to safari, całoroczny (2,5 tog). ————————————————— #mamaisyn #synekmamusi #mamaisyn #kochamtoczytam #czytambokocham #czytambolubię #mojewszystko #ksiazkoholizm #książkoholik #malyczytelnik #biblioteczkamalucha #biblioteczka #pokojchlopca #instamama #instamatki #jestemmama #czytamyrazem #poczytajmimamo #slumbersac
Post udostępniony przez Karolina & Leon 👶🏼 & Luna 🐱💔 (@_kyou_)
Copyright © Życie z książką , Blogger