niedziela, 16 lutego 2014

[118] Zatopione miasta - Paolo Bacigalupi


Tytuł: Zatopione miasta
Tytuł oryginału: Drowned Cities
Autor: Paolo Bacigalupi
Tłumaczenie: Łukasz Małecki
Seria: Ship Breaker
Tom: 1
Data wydania: październik 2012
Liczba stron: 413
Wydawnictwo: Literackie
Cena na okładce: 39,90

Paolo Bacigalupi jest już dość znany na polskim rynku, ale to jego pierwsza książka, jaką miałam okazję przeczytać. Od kiedy tylko o niej usłyszałam, od razu stwierdziłam, że muszę ją mieć. Uwielbiam wszelkie klimaty dystopii, a ta obecna tutaj jest obezwładniająca. 

Już sam początek budzi grozę. Mamy tutaj szczegółowy opis więzienia, w jakim rozpoczyna się cała akcja. Przerażeni strażnicy stojąc przy podwójnie wzmocnionej celi drżą ze strachu. W rękach trzymają paralizatory, jednak są w pełni świadomi, że w razie wypadku na nic się one im nie zdadzą. Mają przyprowadzić psiryja, jak go nazywają. Mutanta. Gdy podchodzą bliżej są pewni, że bestia nie żyje.

Po śmierci skuliła się w sobie, wciąż jednak była wielka; za życia była olbrzymia i górowała nad wszystkimi, lecz to nie rozmiary czyniły ją tak zabójczą. To krew wielu drapieżników wtłoczona w jej żyły, koktajl DNA zabójców: tygrysa, psa, hieny - i Losy wiedzą, czego jeszcze. Istota doskonała, zaprojektowana od podstaw, by polować, walczyć i zabijać. 

W ten właśnie sposób autor zdradza nam pochodzenie Toola,potwora, którego żołnierze uznali za martwego, czym przyczynili się do jego ucieczki. Ten gatunek, do którego należy, jest niesamowicie wierny swoim panom. Jest to mechanizm zabezpieczający, by mutanty nie wyrwały się spod kontroli. Jednak jak łatwo już się domyślić - Tool jest pod tym względem wyjątkowy. 

Nie tylko losy potwora, są tutaj przedstawione. Paolo Bacigalupi stworzył jeszcze dwie główne postacie. Ścierwa wojny, jak są nazywani. Mowa tutaj o dziewczynie bez jednej dłoni, która została jej odcięta przez żołnierzy z Armii Boga oraz Mousa. Oboje pomagają doktorowi, dzięki któremu zostali w miarę zaakceptowani w wiosce. Nie do końca jednak - Mahlia jest oskarżana o wszystko, co złe. 

Gdy przyjaciele wyruszają w las, by zapolować, znajdują dwa splecione ze sobą ciała. To Tool, który po raz kolejny został wzięty za martwego, oraz wielki aligator. Mutant więzi Mousa i obiecuje go wypuścić, za leki, które ma przynieść Mahlia. Nie mają ich za dużo. Tak samo jak czasu - Tool jest już na granicy życia i śmierci. W chwili, gdy dziewczyna biegnie do domu, jak można go nazwać, wpada na żołnierzy ZFP. Należałoby wspomnieć, że Ameryka nie jest już miejscem, którym była kiedyś. Najróżniejsze jednostki wojskowe walczą o te tereny i złom, który pozostał po wcześniejszych latach. Przez śmiercią broni ją doktor. Zmuszeni są pomóc rannym, których napadł, podobno, dzik. Jak domyśla się Mahlia, oddział ten poluje na Toola. 

Dziewczyna obmyśla sposób pozbycia się żołnierzy, który sprowadza jednak śmierć na całą ich wioskę. Ucieka, ratując sierżanta Ocho, który jako jedyny wykazał odrobinę człowieczeństwa. Jednak wszystko dopiero się zaczyna. 

Może zacznijmy od tego, że moją ulubioną postacią z tej książki jest, od samego początku, Tool. Pokochałam go od razu, mimo jego brutalności i przekonaniu, że zabitego przeciwnika koniecznie trzeba zjeść. Uwielbiam takie postacie. Barwne, pełne siły i niepewność, po której stronie staną. Z ogromną niecierpliwością czekałam na fragmenty, w których się pojawi. 

Czytałam recenzje innych, którzy uważają, iż fakt, że powieść jest praktycznie jednowątkowa, jest ogromnym minusem. Według mnie oto tutaj chodzi. Autor chciał pokazać brutalność i bezsens wojny, w której już nikt nie pamięta, o co walczy. Po co wplatać tutaj jakieś poboczne historie? Jest to mocny przekaz i całkiem możliwa przyszłość. We wszystkich innych dystopiach, jakie czytałam, trwał porządek i pokój, jednak wszystko jest takie nienaturalne. Tutaj o pokoju już dawno nikt nie słyszał i to natura przejęła władzę nad Ameryką. 

Do głowy przyszło mi, że taką brutalnością cechowały się jeszcze Igrzyska śmierci. Nie ukrywam jednak, że Zatopione miasta podobały mi się dużo bardziej. Jak stwierdził Los Angeles Times: Suzanne Collins swoimi Igrzyskami śmierci mogła wprowadzić czarne wizje przyszłości co literatury młodzieżowej, ale to Bacigalupi jest mistrzem w tej dziedzinie. Pod tym stwierdzeniem podpisuję się obiema rękami. Nawet tą prawą, która ledwo funkcjonuje. 

Ciekawa jestem, czy książka spodoba się miłośnikom Igrzysk śmierci. Ja do nich nie należę, więc Zatopione miasta stały się jedną z moich ulubionych książek tego gatunku. Mam ich na półce już całkiem sporo i przybywają kolejne. Co poradzić. Uzależnienie mola książkowego. 

Nie jestem pewna, czy jest druga część książki. Początkowo wydawało mi się, że jest nią Złomiarz. Do tej pory jednak nie wiem, czy to prawda, czy nie. Na jednej stronie natknęłam się nawet na stwierdzenie, że Zatopione miasta są kolejną częścią owego Złomiarza i już naprawdę nie wiem co myśleć. Pozostaje mi chyba postarać się go zdobyć i samej się przekonać, jak to jest naprawdę. Może w ogóle wcale nie są ze sobą połączone? Ta książka kończy się jednak tak, jakby kontynuacja miała powstać. I, jeśli jeszcze nie powstała, to koniecznie musi!

Ogólna ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Literackie!

9 komentarzy:

  1. Mnie sie trochę mniej podobały Zatopione miasta, ale nie zaliczam ich do przeciętniaków, więc coś jednak w książce Bacigalupiego musi być...

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej nie mój styl, przynajmniej na razie mnie do niej nie ciągnie, może kiedyś

    OdpowiedzUsuń
  3. Interesująca fabuła, może jak znajdę książkę w bibliotece to się na nią porwę ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. W takim razie muszę się zabrać za nią :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj nie... chyba nie dla mnie, za ostre i za mocne. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam już co nieco o tej książce i jestem jej ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Igrzyska to moja ukochana seria, wielbię ją ponad wszystko. Też jestem ciekawa, jak ta powyższa by mi się spodobała... Może kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kupiłam tę powięść, bo była w matrasie po promocji :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...