czwartek, 6 marca 2014

[125] Sto imion - Cecelia Ahern



Tytuł: Sto imion
Tytuł oryginału: One Hundred Names
Autor: Cecelia Ahern
Tłumaczenie: Agnieszka Andrzejewska
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 05 marzec 2014
Liczba stron: 448
Wydawnictwo: Akurat
Cena na okładce: 39,99

DOBRO JEST W KAŻDYM Z NAS 

Katherine Logan, nazywana Kitty, popełniła błąd, który może kosztować ją wszystko. Oskarżyła niewinnego człowieka w programie telewizyjnym o wykorzystanie seksualne własnej uczennicy. To zniszczyło życie tego mężczyzny a także jej. Wyrzuca z programu telewizyjnego została w pracy w gazecie tylko dlatego, że jej redaktorką jest jej przyjaciółka, Constance. Jednak jej przyjaciółka i mentorka jest chora na raka. Kiedy poznajemy Kitty ta zmierza właśnie w stronę szpitala. Przez ponad miesiąc odwlekała tą chwilę ale w końcu musi zmierzyć się z prawdą.

W szpitalu dowiaduje się o pewnym dokumencie, który Constance przygotowywała. Kobieta prosi ją, by przyniosła ją do niej, wtedy wszystko jej wyjaśni. Katherine jednak tak zajęta jest swoimi sprawami, że gdy postanawia dowiedzieć się w końcu, o czym ma być artykuł, jej przyjaciółka umiera, zostawiając Kitty z mnóstwem pytań. Co ma zrobić z listą stu nazwisk, które niczym się ze sobą nie łączą? Próbuje wszystkich sposobów, w końcu natrafia na książkę telefoniczną, w której Constance zaznaczyła owe nazwiska. Kontaktuje się z kilkoma ludźmi próbując dociec, co łączy ich wszystkich.

Czytałam kiedyś debiutancką książkę tej autorki, PS. Kocham Cię, i byłam zachwycona. Kiedy dostałam propozycje zrecenzowania tej pozycji byłam bardzo szczęśliwa, gdyż styl pani Ahern bardzo przypadł mi do gustu. I nie zawiodłam się.Dostałam wspaniałą, nieprzewidywalną i wzruszającą opowieść o ludziach, którzy przeżyli bardzo dużo ale mimo wszystko są w stanie żyć. Fakt, w jaki te nazwiska łączą się ze sobą był mi nieznany aż do samego końca. Sama nigdy bym na to nie wpadła. 

Irytowała mnie Kitty. Przynajmniej początkowo. Jej egoizm bardzo mnie denerwował i miałam ochotę ją uderzyć. Tak samo jak fakt, że przez całą książkę kilka razy się zakochiwała. Dopiero z biegiem czasu poczułam do niej cień sympatii. Katherine jest jedną z tych postaci, które z czasem przechodzą wewnętrzną metamorfozę. Czytając nie raz miałam łzy w oczach. Przyznam się też, że co jakiś czas przestawałam czytać by popatrzyć na okładkę. Jest śliczna. Subtelna, taka jak całość. 

Zabierając się za tą książkę byłam podekscytowana i strasznie zaciekawiona pomysłem, na jaki wpadła autorka. Od samego początku z niecierpliwością czekałam na rozwiązanie zagadki. Każda z tych postaci, które występują w całej historii jest niezwykła. Ma swoją historię, która została nam przedstawiona i swoje tajemnice. Nie ma też dwóch takich samych charakterów. Najbardziej urzekła mnie Birdie i Archie. Ta pierwsza, osiemdziesięciopięcioletnia kobieta była cudowna. Chciałabym na starość być taka jako ona - pełna życia i radości. Archie był chyba najciekawszą postacią ze wszystkich - gburowaty, po pobycie w więzieniu a co najciekawsze... Tego Wam nie zdradzę, sami musicie poznać tego niesamowitego mężczyznę. 

Spędziłam z tą książką cały dzisiejszy dzień i tego nie żałuję. Jest idealna na chorobę - przyjemna, choć momentami pełna smutku i wzruszeń. No i jest nieprzewidywalna. Naprawdę trudno tutaj domyślić się czegokolwiek. Cecelia Ahern stworzyła książkę, którą trzeba przeczytać od początku do końca. Tutaj nie domyślicie się zakończenia, co zepsuje całą przyjemność czytania, to mogę zagwarantować. 

Jak już wspomniałam, to druga książka autorki, którą czytałam i zastanawiam się, skąd czerpie pomysły. To nie są zwykłe, nic nie znaczące historie. One mogą zmienić życie. Są przesycone prawdziwymi uczuciami. Myślę, że są dedykowane wszystkim - szczęśliwym i nieszczęśliwym, samotnym i nie. Bardzo rzadko trafia się na książkę, w której występuje tyle ciepła i szczęścia. Prawdziwego szczęścia, które wyczuwa się przez kartki. Które płynie do nas samych i sprawia, że sami zaczynamy odczuwać radość. Łzy wzruszenia cisnęły mi się do oczu i ściskały za serce. Cecelia Ahern to cudowna autorka. Trafiła prosto w moje uczucia. Zdecydowanie zabieram się za poszukiwanie kolejnych jej książek. Z tego co wyczytałam na skrzydełku książki, już niedługo ma wyjść kolejna - Zakochać się. Jestem pewna, że zrobię wszystko, by ją również przeczytać.

Ogólna ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu MUZA i Akurat.

9 komentarzy:

  1. Intrygująca tematyka, Twoja opinia i maksymalna ocena sprawiły, że czuje się szczególnie nakręcona na tę ksiązkę :D oby szybko trafiła do mojej biblioteki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaciekawiła mnie ta książka. Mam ochotę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja chyba podziękuję, bo nie czuje tych klimatów. Przynajmniej na tę chwile. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Za dużu na razie innych książków, mangów i innej robocizny... Dlatego sobie odpuszczę.:P

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam tylko "Pamiętnik z przyszłości", ale bardzo podoba mi się styl pisania pani Ahern. Świetna recenzja ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam PS Kocham Cię i Gdybyś mnie teraz zobaczył. Na półce czeka Pamiętnik z przyszłości. Bardzo lubię Ahern :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nawet nie czytałam PS Kocham Cię - oglądałam tylko film. "Sto imion" koniecznie muszę poznać!

    OdpowiedzUsuń
  8. Już przeczytałaś! Ja dopiero będę zaczynać czytać, dlatego ogromnie się cieszę, że tak pozytywnie ją odbierasz.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie też książka się podobała, zarówno fakt, że czytała się po prostu świetnie, jak i nienachalny optymistyczny wydźwięk. Cieszę się, że Ahern poszła w tym kierunku - od "PS Kocham Cię" zrobiła naprawdę duży postęp. (:

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...