niedziela, 9 marca 2014

[126] To ciało Micheala Chandlera - Howard E. Gibson


Tytuł: To ciało Michaela Chandlera
Autor: Howard E. Gibson
Tłumaczenie: Tomasz Duszyński
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 16 listopad 2011
Liczba stron: 240
Wydawnictwo: Paperback
Cena na okładce: 28,00

Tytułowego bohatera, Michaela Chandlera poznajemy już na samym początku. Mężczyzna budzi się i na swoim videofonie widzi twarz obcego mężczyzny. Przedstawia się on jako Profesor Pawłow z Ośrodka Badań Pozaziemskich. Oznajmia on Michaelowi, że w Ośrodku pojawiło się ciało nikogo innego, tylko właśnie jego. Chandler jednak ma własne problemy, na przykład nie ma już z czego żyć. Uważa Pawłowa za zwykłego wariata i nie słuchając go, wychodzi z domu. Jednak gdy dochodzi do pracy od razu zostaje zatrzymany i trafia tam, gdzie od początku nie chciał się znaleźć.

Następnie poznajemy Dave'a Portera. Pracuje on w, już wcześniej wymienionym, Ośrodku. Ma żonę i córkę ale nigdy nie jest przy nich, gdy tego najbardziej potrzebują. Jego praca wymaga w nim gotowości całą dobę. Właśnie został wezwany do pracy. Stara się nie obudzić Joan. W końcu stwierdza, że ma dość kłótni i ciągłych sprzeczek i postanawia rzucić pracę. Szczęśliwy rusza w kierunku budynku. Kiedy tam dociera i ogląda ciało, które znalazło się w Ośrodku dzięki znalezionej na obcej planecie maszynie, dochodzi do szokujących wniosków. Ciało nie jest prawdziwe, to tylko klon, a rana na plecach nie mogłaby być powodem śmierci, nawet, gdyby ten osobnik kiedykolwiek żył. Na piersiach klona wytatuowany jest napis: To ciało Michaela Chandlera. Doktora najbardziej szokuje fakt, że napis wykonany jest... jego stylem pisma.

Sanders Macloud jest androidem stworzonym po to, by likwidować obcych, którzy nie pasują ludziom. Jednak mimo wszystko nie sprawia mu to żadnej radości. Wręcz przeciwnie. Najchętniej strzelałby do tych, których ma ratować. Zostaje zatrudniony do pilnowania Michaela Chandlera na planecie, z której przysłano jego ciało. 

Tak łączą się losy tych wszystkich ludzi. Lecą na planetę Miner II, by wyjaśnić zagadkę ciała Michaela. Tylko Dave wie, że to tylko klon...

Jest to typowa książka science fiction. Wszystko dzieje się w przyszłości, na innej planecie. Androidy, tajemnicze maszyny... to standard. Tradycjonaliści lepiej niech tą pozycję omijają. Dla fanów takiej fantastyki to jednak idealna, wręcz obowiązkowa, lektura. Przyznam szczerze, że ja nie pałam miłością do tego typu literatury, jednak bardzo ją lubię - od czasu, do czasu. I w momencie, kiedy miałam dosyć ckliwych książeczek, pojawiła się paczka od wydawnictwa Paperback z potężną dawką science fiction. Najpierw zabrałam się za tą, ponieważ najmniej się po niej spodziewałam. Zawsze tak robię: przyjemności zostawić na koniec. A tutaj niespodzianka. Z niecierpliwością czekałam, aż bohaterowie odkryją całą tajemnicę maszyny.

Kiedy pod koniec zostało tylko kilka stron, a dalej nic nie rozumiałam, zaczęłam panikować. Czyżby miała być następna część? Niesamowicie byłam ciekawa, jak autor planuje to wszystko wyjaśnić. Na szczęście cała historia jest doprowadzona do końca, co mnie równocześnie cieszy i smuci. Chętnie poznałabym ciąg dalszy. I jestem za tym, że powinien powstać. To głupota, porzucać tak świetnie wykreowanych bohaterów. Najbardziej do gustu przypadł mi Sanders Macloud, z tą swoją zimną obojętnością. Gibson idealnie pokazał, co może czuć android.

Jedyne, co mi się nie podobało w okładce to to, że nie jest matowa. Nie przepadam za takimi... śliskimi. Zdecydowanie. Całe wydanie ogólnie jest w porządku. Troszkę brakowało mi jakiś ozdób w środku. Całe wnętrze wydawało mi się takie zimne i nieprzyjazne. Białe kartki, czarny druk i tyle. Nie jest to aż taka duża wada i pewnie większości taki minimalizm przypadłby do gustu, ja jednak czułam dreszcze za każdym razem, kiedy wracałam do czytania. Książka jest dosyć cienka, więc bardzo szybko się z nią uporałam - chociaż przyznam, że miałam chwilę zwątpienia, czy chcę ja kontynuować. Zaraz na samym początku, kiedy akcja powoli się rozkręcała. Na szczęście nie zrezygnowałam i bardzo się z tego cieszę.

Pomysł autora bardzo przypadł mi do gustu. Sam tytuł już zachęca. Według mnie trzeba mieć naprawdę wyobraźnię, by taką historię doprowadzić do końca.

Ogólna ocena: 07/10

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję wydawnictwu Paperback.

6 komentarzy:

  1. Świetna recenzja, książki nie znałem, ale dzięki opinii, czuję się zachęcony do jej przeczytania ;D Blog mi się podoba, dodaję Cię do obserwowanych i zapraszam na mój nowy blog: http://kamilczytaksiazki.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fabularnie faktycznie przedstawia się to bardzo interesująco, takie sci-fi to ja rozumiem :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. No nawet,nawet. Może po nią sięgnę.
    zapraszam do mnie http://zaczytan-a.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomysł ciekawy, nawet bardzo. Też chyba zaczęłabym panikować, że nic nie rozumiem z czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piszesz, że jest to typowa książka science fiction. Ja niestety nie potrafię odnaleźć się w tym gatunku, więc spasuje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja to nie do końca, ale mój tata byłby zachwycony :D

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...