wtorek, 8 lipca 2014

[173] Obsydianowy motyl - Laurell K. Hamilton


Tytuł: Obsydianowy motyl
Tytuł oryginału: Obsidian Butterfly
Autor: Laurell K. Hamilton
Tłumaczenie: Robert P. Lipski
Seria: Anita Blake
Tom: 9
Data wydania: 23 czerwiec 2014
Liczba stron: 925
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cena na okładce: 39,90

- Ratowanie świata nie należy do pani obowiązków, panno Blake.
- Nie jestem aż tak ambitna - powiedziałam. - Staram się tylko ocalić kilka istnień.

Kiedy decydowałam się na tą pozycję nie spodziewałam się jej... objętości. Nie powiem, żebym się przestraszyła grubości - takie rzeczy mi nie straszne! Nie przepadam jednak za trzymaniem w dłoniach takiego tomiszcza - trudno mi się takie czyta. Posiadanie małych łapek jest czasami bardzo niepraktyczne. Chociaż pożyczanie rękawiczek i butów od siedem lat młodszego brata czasami jest plusem... Jeśli chodzi o tematykę powieści, bardzo lubię wampiry. Nie, nie będę znowu nałogowo nawiązywać do Zmierzchu. Te paranormalne istoty były moją pierwszą, literacką miłością, żeby nie powiedzieć: obsesją. Dalej z radością dziecka chwytam każdą możliwą książkę o tej tematyce, a ostatnio postanowiłam nadrobić troszkę wampirzej literatury, więc nie zdziwcie się natłokiem recenzji na te tematy.

Anita Blake jest zabójczynią wampirów i innych nadnaturalnych istot. Co nie zmienia faktu, że jest zakochana i w wampirze i w wilkołaku. Ale przecież mnóstwo ludzi ma problemy sercowe. Może nie tak poważne, ale... Kiedy Edward, kolega po fachu, po trochu rywal, po trochu przyjaciel, a co najważniejsze postrach wampirów, prosi Anitę o przysługę nie może odmówić. Po pierwsze jest mu winna przysługę, za zabicie jego współpracownika, a po drugie jest ciekawa, co tak przeraziło tego bezlitosnego zabójcę, nazywanego Śmiercią. Bo Edward się boi. Najgorzej jest bać się czegoś, czego się nie zna. 

Kiedy już dotarła do Nowego Meksyku zastaje tam coś, czego się nie spodziewała. Edward mieszka tam pod przykrywką. Podaje się za Teda Forrestera. Czasami pomaga policji rozwiązać różne sprawy - jest łowcą nagród. Anita jednak nie spodziewa się, że na lotnisku zastanie także Donnę, narzeczoną Ed... Teda. Kobieta ma dwójkę dzieci. Dziewczyna jest przerażona, że Edward może tak bezlitośnie wykorzystywać bezbronnych ludzi. Nie wie jednak, że oni znaczą coś dla tego mężczyzny, który przecież nie ma serca. 

W Santa Fe nie dzieje się najlepiej. Okrutne morderstwa i okaleczenia nie zostawiają żadnych poszlak. Żaden człowiek nie byłby zdolny do takich czynów. Ale trudno też domyślić się, co za potwór. Po to została wezwana tam Anita. Ma rozwiązać zagadkę tajemniczych zbrodni. Nie będzie jednak łatwo. Zmuszona jest współpracować z dwoma pomocnikami Edwarda. Bernardo, niesamowicie przystojny Indianin uwielbiający zabijać i Olaf. Psychopata nienawidzący kobiet, z kryminalną przeszłością, gwałciciel, morderca. A jego idealną ofiarą jest niska, drobna kobieta. Anita idealnie pasuje do tego rysopisu. Tak więc musi radzić sobie z napastującym ją, seksualnym napięciem ze strony Bernardo i tym, że jest idealną ofiarą dla Olafa. Do tego z każdą chwilą robi się coraz bardziej niebezpiecznie. 

- Wobec tego powiem pani to, co mówiłem im wszystkim. Proszę przestać. Proszę skończyć z tym, co pani robi, albo nie dożyje pani czterdziestki.
- Właściwie miałam wątpliwości, czy dociągnę do trzydziestki. - odparłam.
- To miał być żart?
- Tak myślę.

Przyznam szczerze, że ta książka rozkręcała się naprawdę powoli. Początkowo straciłam całą nadzieję, że cokolwiek tutaj zacznie się dziać. Jeśli jesteście cierpliwymi czytelnikami, spokojnie możecie brać się za tą lekturę. Gdzieś około trzy setnej strony wszystko zaczęło się rozkręcać, a pozostałe dwie trzecie książki pochłonęłam jednego dnia. Bardzo ciekawa byłam rozwiązania całej tej zagadki. Czytałam z zapartym tchem, byle tylko dowiedzieć się, kto, co, jest skłonny/e do takich czynów. Rozwiązanie zagadki troszkę mnie zawiodło, muszę przyznać. Spodziewałam się czego bardziej... niesamowitego.

Anita Blake jest jedną z tych głównych bohaterek książki, którą lubię. Rzadko pojawia się taka postać - zwykłe są one bardzo tchórzliwe, panikujące. Ale nie Anita. Uwielbiam jej charakter, jej podejście do sprawy. Wydaje mi się, że mało jest takich ludzi, którym nie przypadłaby do gustu. Podobnie Edward. Przyznam się, że przez całą książkę miałam nadzieję, że się do siebie przekonają. Rozczulała mnie ta przyjaźń między nimi. To było coś niesamowitego. Laurell Hamilton idealnie opisała to uczucie. No i zdecydowanie należę do fanek Edwarda. W końcu kto nie lubi takich zimnych mężczyzn bez uczuć? 

Cieszę się, że to tomiszcze okazało się być warte przemęczenia tych trzystu stron. Dobrze, że się nie poddałam. Zasada: zawsze czytać książki do końca, bo można znaleźć w każdej coś wartego uwagi okazała się słuszna. Więc cierpliwości i czekać na rozwój wypadków! Bo warto. Szkoda, że nie mogłam wciągnąć się od samego początku, ale może komuś się to uda. Nie mówię nie. A Obsydianowy motyl to idealna lektura na wakacje. Lekka (oczywiście nie formatem), z odrobiną grozy i mnóstwem sarkazmu. Taka, jakie najlepiej się czyta. Od pewnego momentu pochłonęła mnie bez reszty.

Bardzo lubię twórczość autorki i z tego co wiem, pojawi się następny tom o Anicie Blake. Zdecydowanie się za niego zabiorę. To jedna z tych serii, do których nie można się za bardzo przyczepić, jeśli chodzi o minusy. Cieszę się, że jest tak dużo części jeszcze do przeczytania. Teraz tylko czekamy na wydanie w Polsce.

Ogólna ocena: 09/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Zysk!

3 komentarze:

  1. Ja do wampirzych opowieści podchodzę z rezerwą. Jestem w zasadzie fanką tylko jednego, najpierwszego wampira - Vlada IV Palownika vel. Draculi :) Niestety, w kręgu wampirów mam książki tak świetne, jak i tandetne, cieszę się, że Obsydianowy motyl Ci się podobał. Ja raczej dam tej książce spokój, ale miło wiedzieć, że coś dobrego jeszcze w tej materii powstaje :) Podziwiam, że pomimo początkowej niechęci dałaś radę - mnie nie zawsze się udaje ;)

    PS Nie cierpię imienia Anita - potwornie źle mi się kojarzy -.-

    OdpowiedzUsuń
  2. Tom dziewiąty? Jej, ale się ta seria ciągnie! ;) Pamiętam, jak kiedyś podczytywałam w empiku tom pierwszy, strasznie trudno było go znaleźć, wtedy wampiry nie były tak popularne. Anita (z tego, co pamiętam) rzeczywiście była fajna, taka konkretna i dowcipna, lubiłam ją. Edwarda jakoś nie zapamiętałam (nie bij!).

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam w planach zapoznanie się z tą serią, nawet już skombinowałam ebooki pierwszych kilku części :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...