piątek, 24 października 2014

[220] Wzorzec zbrodni - Warren Ellis


Tytuł: Wzorzec zbrodni
Tytuł oryginału: Gun Machine
Autor: Warren Ellis
Tłumaczenie: Agnieszka Brodzik
Seria: Świadek zbrodni
Tom: -
Data wydania: 04 październik 2014
Liczba stron: 296
Wydawnictwo: SQN
Cena na okładce: 34,90


Kolejny kryminał dołączył do mojej książkowej kolekcji i bardzo się z tego cieszę. Ten gatunek stał się jednym z moich ulubionych i teraz staram się czytać jak najwięcej kryminałów. Jak na razie mi się udaje. I tak, udało mi się zdobyć kilka egzemplarzy książek Agaty Christie. W najbliższym czasie spodziewajcie się recenzji. Ale wracając. Gdy tylko dowiedziałam się, że wydawnictwo SQN wydało kryminał od razu postanowiłam go przeczytać. Bardzo lubię to wydawnictwo i mam do niego ogromny sentyment - to pierwsze wydawnictwo, z którym nawiązałam współpracę. Mam nadzieję, że będziemy ze sobą współpracować jak najdłużej - bardzo miły kontakt od roku. Ucieszyłam się więc, że Wzorzec zbrodni został wydany i chwyciłam za niego od razu, gdy miałam okazję. 

Johna Tallowa poznajemy na jednej z akcji. Roznegliżowany mężczyzna biega po klatce schodowej z pistoletem. Za wszelką cenę nie chce oddać swojego mieszkania w bloku, który właśnie został sprzedany i przeznaczony do rozbiórki. Mężczyzna razem ze swoim partnerem próbuje go zatrzymać. James Rosato ginie w tym starciu. Odkrywa on w tym budynku mieszkanie 3A. Żeby się do niego dostać musieli zrobić dziurę w ścianie. Drzwi nie dało się wyważyć żadnym sposobem. W środku na wszystkich ścianach i podłodze znajdowała się broń. Widać od razu, że w mieszkaniu nikt nie mieszka a tylko traktuje je jako swego rodzaju świątynię. Johnowi trudno uwierzyć w stratę kompana, z którym pracował przeszło ponad cztery lata, więc dostaje przymusowy, 48-godzinny urlop. Nie dane jest mu się nim nacieszyć. Następnego ranka budzi go telefon i zmuszony jest wrócić. Wyniki badań są jednoznaczne - z każdej z tych broni kogoś zabito - dokładnie jedną osobę. Co więcej rodzaj i pochodzenie broni dopasowane są do ofiary.

Nikt nie jest zachwycony faktem, że John otworzył na nowo tyle nierozwiązanych spraw. Z racji braków kadrowych mężczyźnie nie przydzielono nowego partnera i samemu kazano zająć się wszystkim. Ma odnaleźć mordercę nieuchwytnego od dwudziestu lat. W CSU znalazł dwójkę ludzi, którzy nie są zbyt... żeby nie powiedzieć - normalni... Kobieta, Scarly, jest bardzo specyficzną osobą cały czas twierdzącą, że cierpi na autyzm. Mężczyzna, Bat, jest osobą trudną do określenia, żyjącą w swoim świecie. Tallow w tych ludziach odnajduje przyjaciół, którzy pomagają mu rozwiązać sprawę, którą wszyscy inni spisali na straty i najchętniej jak najszybciej zamietli by ją pod dywan. Świadomi są, że morderca najpewniej widzi wszystko, co się dzieje i nie bardzo mu się to podoba. Niektórzy drżą ze strachu, że po stracie swojego dzieła życia postanowi zacząć od nowa...

Nie tylko nie uda nam się rozwiązać tej sprawy, ale też z jej powodu zginie więcej ludzi, a po nowych zabójstwach też go nie złapiemy, bo gość jest po prostu zbyt dobry. A ty, detektywie, zwyczajnie znalazłeś nowojorski adres samego Szatana, który teraz przeprowadził się gdzie indziej.

Muszę Wam się do czegoś przyznać: ta książka mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się tego. Nazwisko autora nigdy nie obiło mi się o uszy i najzwyczajniej w świecie uznałam, że nie jest aż tak dobry, by mnie czymś zaskoczyć. Nie sądziłam, że się aż tak mogę mylić. Już sama fabuła wydała mi się niesamowicie pociągająca. Setki broni z których już zginęła dokładnie taka sama ilość osób? Chciałam wiedzieć, jak udało się autorowi w tak krótkiej książeczce rozwiązać całą sprawę. Byłam ciekawa, czy to nie jest po prostu tom serii, w której w ostatnim tomie wyjaśnia się cała akcja. Ostatnie strony na pewno dostarczają mnóstwo emocji. Tak bardzo chciałam się dowiedzieć, czy Tallowowi uda się złapać mordercę, że gdy strony znikały w zastraszającym tempie przestraszyłam się, że będę musiała czekać na wydanie kolejnego tomu. Całe szczęście okazuje się, że wszystko kończy się tutaj. I bardzo mi się to spodobało. Nie wytrzymałabym, gdybym musiała czekać.

Bardzo dobrym pomysłem autora było wprowadzenie podziału narracji. Dostajemy opisy scen z perspektywy Johna oraz Łowcy. Drugi z mężczyzn ma niesamowicie ciekawy sposób myślenia. Nie wiem, jak udało się to tak dobrze uchwycić bez przeżycia czegoś takiego. Doskonale widać, że morderca nie jest do końca poczytalny a jednak nie popełnia żadnych błędów. Nie przewidział jednak pewnej kwestii - że będzie musiał stanąć przeciwko mężczyźnie, któremu nie jest daleko do tytułu szaleńca i nie ma nic do stracenia. Mężczyźnie, który będzie żył tą sprawą i nie podda się, gdy napotka jakieś trudności. Początkowo owe fragmenty pisane z perspektywy Łowcy bardzo mi się podobały. W pewnym momencie jednak zaczęły mnie nudzić i bardziej czekałam na kolejne przygody Johna. Zauważyłam, że mimo wszystko charakter tego detektywa można uznać za dosyć stereotypowy. Im więcej kryminałów czytam, tym częściej natykam się na wyobcowanego policjanta, który nie ma już po prostu nic do stracenia a sprawa, którą się zajmuje zaczyna być celem jego życia. 

Jeśli chodzi o bohaterów to bardzo podobają mi się ich charaktery. Widać, że nie należą do takich zwykłych ludzi Nowego Jorku. Weźmy pod lupę chociażby postać Scarly. Homoseksualistka, która jest twardsza niż niejeden mężczyzna. Nie daje się zastraszyć i swoim paskudnym charakterkiem od razu zdobywa sympatię czytelnika. Nie da się ukryć, że bohaterzy tego typu zazwyczaj są najbardziej lubiani. Nie wyłamuję się z tego schematu i najczęściej właśnie lubię tych, którzy są po prostu przeznaczeni do lubienia. No i do gustu przypadła mi właśnie żona owej Scarly. Nie spodziewałam się, że będzie nam pisane ją poznać, ale bardzo się cieszę, że autor nam na to pozwolił.

Jeśli chodzi o zakończenie było dosyć specyficzne. Nie spodziewałam się takiego i mimo wszystko nie wiem, jak się do niego odnieść. Nawet teraz, siedząc spokojnie przy laptopie i pijąc rumianek, sama nie wiem, czy mnie usatysfakcjonowało. W pewnym sensie spodziewałam się większego bum. Tak czy inaczej zakończenie nie należy do najgorszych i to mnie bardzo cieszy. Chyba bym nie zdzierżyła, gdyby zakończenie tak świetnego kryminału mnie rozczarowało. Wydaje mi się, że nie dane nam będzie jeszcze usłyszeć o detektywie Johnie Tallowie i troszkę mnie to smuci. Jestem zdania, że kryminały o detektywach nie powinny być jednotomowe. Zawsze bardzo przywiązuje się do tych policjantów i innych osób, które rozwiązują pokręcone zagadki morderstw albo tym podobne. Zdecydowana kryminałomania. Cieszę się, że w końcu udało mi się do nich dorosnąć. Zawsze unikałam ich jak diabeł wody święconej ale Sherlock sprawił, że udało mi się do nich przekonać. I doprawdy nie rozumiem, jak mogłam kiedyś tak krzywo na nie patrzeć. Mam nadzieję, że wydawnictwo SQN dalej będzie wydawać kryminały a mi uda się sprawić, że takie bardziej dorosłe książki wypełnią moją biblioteczkę, która zarzucona jest młodzieżówkami.

Ogólna ocena: 08/10 (rewelacyjna)

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu SQN!

6 komentarzy:

  1. Książka czeka już u mnie na półce, więc z pewnością niebawem po nią sięgnę ; ) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w planach tę książkę, mam nadzieję, że niedługo ją zdobędę :)

    pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo rzetelna recenzja brawo, czuje się zachęcona do zapoznania z powyższym tytułem. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oo, a ja dzisiaj o tej książce napisałem co nieco :D Ocena ciut niższa niż u Ciebie, jednak jetem zachwycony klimatem i głównym bohaterem :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem tutaj pierwszy raz, więc witam serdecznie. :) Widzę, że masz gadane. Tak się rozpisać na temat takiej prostej książki, która nie jest wielowątkowa, to trzeba umieć. :) W każdym razie też czytałem "Wzorzec" i całkiem niezły jest, wiec też mogę polecić. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja słyszałam, że niezły jest, ale rewelacyjne to nie jest - chociaż twoja recenzja jest bardzo pozytywna, to jednak nie sięgnę, mam dużo innych kryminałów :D

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...