piątek, 21 listopada 2014

[229] Dzikie karty - George R. R. Martin (redakcja i wybór) i inni


Tytuł: Dzikie karty
Tytuł oryginału: Wild Cards I
Autor: George R. R. Martin i inni
Tłumaczenie: Krystyna Chodorowska
Seria: Dzikie karty
Tom: 1
Data wydania: 20 październik 2014
Liczba stron: 652
Wydawnictwo: Zysk
Cena na okładce: 39,90

♠♣♦

Zapewne nikogo nie zdziwi fakt, że jedyny powód, dla którego złapałam za tą pozycję jest nazwisko George'a Martina napisanego wielką czcionką na okładce. Po lekturze Gry o tron (tak, przyznaję się. Czytałam tylko pierwszy tom) byłam zachwycona tym autorem. A wiem, że później jest coraz lepiej. Stwierdziłam więc, że jestem ciekawa, jak poradził sobie z inną pozycją. No i zabrałam się za tą antologii. Jak wiecie nie przepadam za zbiorami opowiadań. Nie przepadam za opowiadaniami. Zwykle muszę się wciągnąć w daną historię a krótkie formy nie dają mi tej możliwości. Ten tomik, a raczej to tomiszcze, też nie dało mi tego, co po nim oczekiwałam. Wydaje mi się, że pomimo tego, że Martin nie jest autorem wszystkich tych tekstów pomyślałam, że skoro promowane to jest jego nazwiskiem nie będę się mogła oderwać - myliłam się. Niestety. 

♠♣♦

Wszystkie opowiadania, które są zawarte w tej książce, dzieją się w jednym uniwersum. Świat po II wojnie światowej atakuje nieznany nikomu wirus. Na Ziemi pojawiają się dwie grupy odmieńców. Asami nazywa się ludzi, którzy pod wpływem wirusa zyskali nadludzkie zdolności. Druga grupa miała mniej szczęścia. Ich nazywa się dżokerami. Niektórzy używają swoich zdolności do czynienia dobra. Inni - do czynienia zła. Wiadomo - są różni ludzie. Wszyscy autorzy skupili się właśnie na tych odmieńcach. Bohaterów, którzy tutaj występują jest bardzo dużo - nie było mowy, bym spamiętała wszystkich. 


♠♣♦

Niektóre opowiadania nie należały do najgorszych, jednak było mi tego wszystkiego za mało, bym mogła stwierdzić, czy jestem w nich zakochana. Dostajemy tutaj na tacy bardzo dużą ilość fantastyki. Tak dużą, że nie każdy da radę ją przełknąć. Ja nie należę do osób, które lubują się w tak dogłębnej fantastyce. Jak już wielokrotnie mówiłam Tolkiena nigdy nie udało mi się przeczytać. Dziwiłam się, że Gra o tron Martina tak przypadła mi do gustu. Powoli zaczynam wdrążać się w ten tajemniczy gatunek, jakim jest fantastyka. Coraz więcej pozycji na mojej półce jest właśnie tego gatunku. Dzisiaj otworzyłam paczkę z trzema książkami Gartha Nixa. Nie poddaję się więc w drodze do znalezienia moich ulubionych pozycji z gatunku fantastyki. Żałuję, że ta książka do nich nie będzie należała. Nie mówię jednak, że nigdy. Do niektórych pozycji trzeba po prostu dorosnąć. 

♠♣♦

Zastanawiam się, jak ocenić tą książkę. Domyśliłam się, że recenzja będzie krótka, gdyż nie umiem pisać o opowiadaniach. Zanim zacznie się dobrze opowiadać - już trzeba kończyć. George R. R. Martin stworzył coś, co niestety nie dorównuje jego słynnej serii. Teraz, po skończeniu Dzikich kart, mam ogromy mętlik i w głowie i w sercu. Bardzo nie lubię pisać negatywnych recenzji. Zawsze szukam czegoś pozytywnego w książkach bo jestem zdania, że zawsze są ludzie, którym dana pozycja przypadnie do gustu. Widziałam, że jest dużo pozytywnych recenzji tej książki i mam nadzieję, że moja zginie gdzieś w tym tłumie i mnóstwo ludzi da szansę temu zbiorowi opowiadań. Były niektóre, które są zdecydowanie warte uwagi. Już samo opowiadanie Martina podnosi poziom. Większość z nich jednak nie bardzo mi się podobała - wręcz męczyłam się podczas czytania. Więc mimo wszystko troszkę Was ostrzegam: wydać prawie czterdzieści złotych tylko po to, by przeczytać opowiadanie twórcy Gry o tron to przesada. Z pewnością polecam fanom opowiadań. Jeśli lubicie krótkie formy połączone ze sobą jakimś wydarzeniem to to książka dla Was.

♠♣♦

Dziwi mnie fakt, że mam po tej pozycji kaca książkowego. Zwykle się tak dzieje po książkach, które bardzo pokochałam. Patrzę na ten ogromny stosik, który na mnie czeka i na nic z tego nie mam ochoty. To okropne z tego względu, że zaczynamy weekend. Weekend, który chciałam wykorzystać na nadrobienie zaległości a tu klopsik. Muszę się wziąć za coś i to szybko! W większości czeka na mnie fantastyka, a po Dzikich kartach nie mam ochoty na ten gatunek... Tak się teraz patrzę na moją listę i powinnam zabrać się za jakąś książkę wydawnictwa YA. I z chęcią bym to zrobiła. Ale nie dzisiaj... Jeśli chodzi o kolejne tomy tej serii - nie mam zamiaru za nie chwytać. Jedna mniej pozytywna recenzja tego autora z pewnością wystarczy na rynku.

Ogólna ocena: 05/10 (przeciętna)

♠♣♦

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję wydawnictwu Zysk.

4 komentarze:

  1. Jestem ciekaw tej pozycji i sam chciałbym zobaczyć co mnie czeka, gdyż Martina wielbię całym sercem, mimo jego morderczych skłonności :) Po Twojej recenzji boję się takiej najzwyklejszej "przeciętności'', ale myślę, że przeczytam - z ciekawości.
    Pozdrawiam Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martin zawyża poziom - o jego historię się nie martw. Reszta opowiadań jednak do gustu mi za bardzo nie przypadła. Czekam na Twoją opinię :)

      Usuń
  2. Zachwyca mnie to, że tak bardzo starasz się znaleść dobre strony książek, nawet jeśli tobie się one nie podobały. Sama też uważam, że nie ma złych książek, ale gdy piszę recenzję czegoś co mi się nie podobało... to jadę po całości.
    Będę trzymać kciuki, żebyś znalazła w fantastyce książkę, którą pokochasz :) Wierzę, że Ci się uda ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ja po całości nie umiem. Każda książka ma w sobie dobre chociaż jedno zdanie :)

      Usuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...