poniedziałek, 1 czerwca 2015

[311] Kiedy cię poznałam - Cecelia Ahern + wyniki konkursu

Tytuł: Kiedy cię poznałam
 Tytuł oryginału: The Year I Met You
Autor: Cecelia Ahern
Tłumaczenie: Agata Kowalczyk
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 6 maj 2015
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: Akurat
Cena na okładce: 34,90
Bardzo lubię Cecelię Ahern i jej książki. Tak, zacznę tą recenzję tak, jak pewnie większość czytelników. W momencie, kiedy dostałam Kiedy cię poznałam w ręce wiedziałam, czego się spodziewać - czystego szczęścia. Znam już styl pisania autorki, jej pomysły. Tym razem jednak byłam zaskoczona. Nie do końca pozytywnie. Nie mogę Wam niestety zdradzić czym.

Jasmine jest typową pracoholiczką. Zakłada firmy, rozwija je po czym sprzedaje. Ma zamiar zrobić tak i teraz, jednak okazuje się, że jej partner ma inne plany. Kiedy zostaje zwolniona sama nie wie, co ze sobą zrobić. Na dodatek obowiązuje ją tak zwany urlop ogrodniczy, więc przez rok nie może zacząć nowej pracy. Jest to dla niej koszmar. Nie ma nic do roboty poza spotkaniami z siostrą chorą na zespół Downa. 

Bezsenne noce są dla niej szansą na podglądanie sąsiada, kontrowersyjnego Matta Marshalla. Jest on pracownikiem radiowym, który prowadzi dyskusje. Ich tematy złoszczą bardzo dużo ludzi, w tym Jasmine. Nienawidzi ona tego mężczyzny, jednak nie może przestać zwracać na niego uwagi. Widzi, jak wraca do domu pijany i robi awantury żonie i dzieciom. Jest utrapieniem całej ulicy, gdzie mieszkają prawie sami emeryci. Zbieg okoliczności sprawia, że oboje zaczynają poznawać się coraz lepiej i zmieniać o sobie zdanie.

Spodziewacie się po tej historii tego, czego ja się spodziewałam, prawda? Sam tekst na okładce (Czasem tylko jeden mały krok dzieli nienawiść od miłości) narzuca ten sposób myślenia. Ale wiecie co? Poczułam się naprawdę oszukana. Postać Matta od samego początku wzbudziła we mnie sympatię, więc byłam bardzo szczęśliwa z tego, co sobie przewidziałam na koniec. Cecelia Ahern jednak postanowiła mnie zaskoczyć.

To okropne być samotnym w towarzystwie ukochanej osoby. Trudno powiedzieć coś takiego, ale jeszcze gorzej usłyszeć. Strasznie być tą osobą, o której tak powiedziano.

Główna bohaterka początkowo wydawała mi się bardzo irytująca. Przymusowy roczny urlop był dla niej czymś okropnym. Naprawdę. Użalała się nad sobą i nadmiarem wolnego czasu. Wydawała się być taka... nijaka. Cała ta powieść dotyczy zmian, więc jak możecie się domyślać Jasmine z czasem nabiera kolorów. Są jednak dwie inne postacie, które zwracają na siebie uwagę. Mianowicie Matt oraz Heather. To oni przyciągnęli mój wzrok i wciągnęli mnie w tą historię. Wahania nastrojów mężczyzny równoważył ciągły spokój siostry głównej bohaterki, dotknięta ciężką chorobą ciągle była uśmiechnięta i czymś zajęta. Naprawdę pozytywne światełko. 

Cecelia Ahern nigdy nie skupia się na jednym wątku i właśnie to w niej lubię. Tutaj jednak oparła się głównie na Jasmine, irytującej mnie początkowo Jasmine. Już pierwsze zdanie książki (Miałam pięć lat, kiedy dowiedziałam się, że umrę) każe nam spojrzeć właśnie w jej stronę. Podobało mi się, że wszystkie jej słowa kierowane były w stronę Matta. Cała książka napisana jest jakby tylko i wyłącznie dla niego. Fakt, że zawiódł mnie wątek romantyczny zszokował mnie. Zawsze myślałam, że w przypadku tej autorki to po prostu niemożliwe. A jednak.

Żeby pofrunąć, trzeba najpierw oczyścić skrzydła z gówna. Pierwszy krok: rozpoznać co jest gównem. 

Łatwo w tej książce dostrzec pewne przesłanie. Nie należy ślepo gonić za karierą. Trzeba stanąć w miejscu i uziemić się. Główna bohaterka właśnie to robiła przez całą książkę. Jej ogródek, nowa pasja i miłość, to właśnie symbol takiej wewnętrznej przemiany. Jasmine swój ogrodniczy urlop wykorzystała w bardzo dobry sposób. Matt również. Cieszy mnie ich szczęście, jednak spodziewałam się innego paringu. Para, która została wykreowana przez autorkę, nie iskrzyła na stronach tej książki. Byli bardzo stonowani, zachowywali się wręcz jak stare dobre małżeństwo. Nie widziałam między nimi żadnej chemii. Odebrałam to tak, jakby sama pani Ahern nie miała ochoty zrobić tego, co zrobiła. Jestem pewna, że pokochałabym tę historię, gdyby skończyła się tak, jak się tego spodziewałam. W tym wypadku nie oczekiwałam zaskoczenia - wcale nie przypadło mi do gustu.

Jest to historia którą pochłania się prawie na raz. Jasmine przeżywa niektóre wydarzenia w swoim życiu całkowicie na nowo i dzieli się tym z nami. Czasami jest to bardzo nużące, czasami interesujące. Starałam się poznać sposób myślenia i działania tej bohaterki, jednak to, co w jej umyśle przeważało było nie do zrozumienia. Wręcz nie mogłam tego znieść. Nawet już pod koniec książki były w niej takie cechy, które wykluczały to, że mogłabym kiedykolwiek się z nią zaprzyjaźnić. To pierwsza taka postać stworzona przez Cecelię Ahern, która nie przypadła mi do gustu.

Nieustannie ewoluujemy; chyba zawsze o tym wiedziałam, ale dlatego że widziałam, bałam się zatrzymać. Co za ironia, że dopiero kiedy się zatrzymałam, poszłam naprzód dalej niż zwykle. Teraz rozumiem, że nigdy nie zastygamy w miejscu, nasza podróż nigdy się nie kończy, bo nigdy nie przestaniemy się rozwijać i rozkwitać: kiedy gąsienica myślała, że świat się skończył, stała się motylem. 

Cały czas rozpaczam nad tym nieszczęsnym wątkiem miłosnym i nie mogę tego przetrawić. Mam ochotę krzyczeć. Czytając inne książki Cecelii Ahern zawsze byłam usatysfakcjonowana. Zawsze, ale to zawsze, było w nich coś takiego, że człowiekowi robiło się ciepło na sercu i czuł wszechogarniające szczęście. Teraz jednak mam ochotę usiąść gdzieś i powtarzać w kółko: to nie tak miało być...

Ogólna ocena: 06/10 (dobra)

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję wydawnictwu Muza i Akurat!


A teraz wyniki konkursu!

 Wyczekujcie już następnego KONKURSOWEGO WTORKU!
Gratuluję wygranej i już biegnę pisać mejla!
Miłego dnia dziecka!

8 komentarzy:

  1. Gratuluję , a z Cecelią Ahern muszę wreszcie zapoznać się

    OdpowiedzUsuń
  2. Tyle już słyszałam o tej książce, a nie czytałam. :)
    Gratuluję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezła jest, ale jak na panią Ahern spodziewałabym się więcej :)

      Usuń
  3. Ooo, po Twojej recenzji już nie jest mi tak śpieszno do zapoznania się z tą powieścią Cecelii Ahern. Autorkę lubię, ale bez szału, więc może tę pozycję sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dużo lepszych jej. Zawiodłam się troszkę :)

      Usuń
  4. Ja jednak chciałabym poznać tę historię :)
    Gratuluję zwyciężczyni! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spodziewaj się tylko nieprzewidywalnego końca, który nie jest potrzebny w tej historii, moim zdaniem :D

      Usuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...