środa, 3 czerwca 2015

[312] Alicja. Królowa zombi - Gena Showalter

Tytuł: Alicja. Królowa zombi
Tytuł oryginału: The Queen of Zombie Hearts
Autor: Gena Showalter
Tłumaczenie: Jan Kabat
Seria: Kroniki Białego Królika
Tom: 3
Data wydania: 6 maj 2015
Liczba stron: 450
Wydawnictwo: Mira
Cena na okładce: 34,99
Wydawnictwo trochę kazało nam poczekać na kontynuację serii o Alicji. Drugi tom czytałam rok temu i przyznam szczerze, że praktycznie nic a nic z niego nie pamiętam. Myślałam, że jeszcze nie jestem za stara na takie historie, gdyż czytam czasami ten gatunek i dalej się zachwycam. Chyba jednak wyrosłam już z przygód Alicji z zombi. ZOMBI. Uh. 

Alicja w dalszym ciągu walczy z potworami razem z przyjaciółmi i najlepszym chłopakiem na świecie. Po wszystkim, co przeszła, myśli, że gorzej już być nie może. Jak zwykle jednak bardzo się myli. Nie spodziewa się tego, co nadchodzi z wielką siłą i może zniszczyć ją jak i Cole'a. Zaciska jednak zęby i decyduje, że tym razem zniszczy zombi już na zawsze.

Uwaga. Pewnie nie spodziewacie się, że po optymistycznym przyjęciu przeze mnie poprzednich tomów tym razem poleci bardzo, bardzo dużo krytyki. Jednak - tak. Tym razem jestem zawiedziona. I to okropnie. Sama nie wierzę w to, że Gena Showalter w tej części skupiła się na takich wątkach. Możliwe, że Alicja. Królowa zombi wpadła w moje ręce w już nieodpowiednim wieku. Tak czy inaczej... Czuję lekki żal, że rozstaję się z tą historią, jednak na pewno nie z powodu Alicji. Broń mnie Boże przed takimi książkowymi bohaterami, bo co ta dziewczyna ma w głowie...

Sama nie wiem, od czego zacząć, więc zacznę od początku. Już przy pierwszych stronach złapałam się za głowę. Alicja - nie mogę się zmusić, by mówić na nią Ali - nie jest jedną z tych bohaterek, które uciekają z krzykiem. Ona niewątpliwie w siebie wierzy. Ba. Aż za bardzo. Co to dla niej - pistolety, miecze, topory, siekiery czy wieczne pióro. Zabije wszystkich wszystkim. Nierealne? Nawet bardzo.


Mimo, że zombi atakują tu całymi chordami większość myśli dziewczyny opiera się jedynie na rozważaniach, dlaczego Cole nie chce iść z nią do łóżka, skoro z innymi nie miał takich zahamowań. Jak już wspomniałam w recenzji poprzedniego tomu, autorka znana jest z erotyków, więc myślę, że powinna pozostać przy nich, zamiast przy każdej nadarzającej się chwili zamieszczać takie wątki. W dwóch punktach mogę Wam streścić całą fabułę. Walka z zombi, romantyczno-erotyczne chwile Cole'a i Alicji. Koniec. Nie, chwila. Zapomniałam o tym, że Gena Showalter postanowiła pobawić się jeszcze w George'a R. R. Martina i wymordować połowę bohaterów, bo czemu nie. W ten sposób padło kilka naprawdę dobrych postaci, a ja, szczerze mówiąc, miałam cichą nadzieję, że kolejna będzie główna bohaterka. 

Nie da się ukryć, że znudził mnie wątek walki z zombi, który i tak spadł na dalszy plan. To, jak one ewoluowały od pierwszej części bardzo mi się nie spodobało. Autorka miała za dużo pomysłów i upchnęła je wszystkie w trzytomowej serii. Błąd. Wielki błąd. Alicja była tak napchana supermocami, że miałam cichą nadzieję, że od tego wybuchnie. Lubię wyważoną akcję i nie spodziewałam się, że przyjdzie mi się zawieść właśnie na Kronikach białego królika


Dzisiejsza lekcja życia? Jedna błędna decyzja może oznaczać konsekwencje ponoszone do śmierci.

Mam ochotę krzyczeć. Poświęciłam tej książce dwa wieczory z nadzieją, że chociaż koniec przyniesie coś pozytywnego (o śmierci Alicji nie miałam nawet co marzyć...), gdyż zakończenia zwykle zwalają z nóg. Szczególnie zakończenia trylogii. Nie tym razem, moi państwo. Nie wiem, czy ilość martwych zabójców miała podnieść poziom, ale to się nie udało. Zaczęłam rozpaczać nad śmiercią kilku bohaterów, gdyż widziałam, jak bez nich spada wartość tej książki. Powiedziałam sobie: jeszcze jeden i nie będę miała dla kogo czytać

Zastanawiam się po jaką cholerę autorka wprowadzała tyle wątków w ostatniej części, skoro te z poprzednich nie zostały nawet dobrze pozamykane. Koniec końców wszystko zostało pozamykane na szybko i byle jak, jakby Gena Showalter zauważyła, że ma już napisane ponad czterysta stron i wypadałoby kończyć. Powiedziałabym, że z tego co tu jest mogłyby powstać kolejne części, jednak boję się rzec to na głos, bo jeszcze ktoś usłyszy i, nie daj Boże!, pojawią się kontynuacje. A, chcąc nie chcąc, serie trzeba czytać do końca...

Czytam te wszystkie pozytywne opinie i mam ochotę głośno spytać: Ludzie! Wy nie widzicie, jaka Alicja jest głupia?! Czytelniczy najeżdżają na Bellę ze Zmierzchu, a jak dla mnie ona przy głównej bohaterce tej serii jest stworzona na błysk i nawet bym się z nią zaprzyjaźniła, byleby tylko Alicję zagryzł jakiś zombi - ale nie, ona, kurczę, musi być odporna na wszystko, bo przecież to GŁÓWNA BOHATERKA. Jak ja nie lubię takich stereotypowych i przewidywalnych książek. Powiedzcie mi szczerze: poprzednie części były na takim samym poziomie jak ta i byłam zbyt młoda i niedoświadczona (żeby nie powiedzieć głupia) by to dostrzec?
 Okładka też bardzo nie pasuje do pozostałych. Poprzednie utrzymane w niebieskiej tonacji bardzo ładnie się komponują. Tutaj mamy różowy rodem z domku dla Barbie (może powinnam napisać barbi, skoro zombie to już nie zombie...), który sprawia, że ta grafika wygląda strasznie kiczowato. Przykre to, gdyż te wydania były jednymi z moich ulubionych.

W tym całym bajzlu szukam czegoś pozytywnego, jednak oprócz postaci Kat nie potrafię nic dostrzec. Cole przestał mnie zachwycać. Jego ślepe wpatrywanie się w Alicję było takie... dziwne. Zaczarowała go, wiedźma. Jedyne wyjaśnienie, które przyszło mi do głowy. Wyrosłam chyba również z niego, gdyż totalnie przestał mi się podobać. Muszę złapać za coś innego z tego gatunku i przekonać się, że to nie ze mną, a z Alicją jest coś nie tak. Przecież jestem tak bardzo kochliwa, jeśli chodzi o pozycje tego typu! Z czystego sentymentu do pierwszej i drugiej części powstrzymam się od bardzo niskiej oceny. Koniec końców... plus za oryginalność. Nie każde zombi wolą duszę od mózgów.

Ogólna ocena: 04/10 (może być)

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Mira!


10 komentarzy:

  1. Niestety mnie również zawiódł ostatni tom...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze to zawieść się na ostatniej części...

      Usuń
  2. Nie czytałam wcześniejszych tomów serii i pewnie po nie nie sięgnę, za to przy Twojej recenzji bawiłam się świetnie - naprawdę dobry tekst. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba wolę nie zaczynać tej serii, skoro ostatni tom wszystkich zawiódł...

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pierwszy był naprawdę dobry...

      Usuń
  4. Nie rozumiem jak można połączyć ''Alicję z Krainy Czarów'' z Zombie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo jak Dumę i uprzedzenie i zombie...

      Usuń
  5. Karuś, muszę Ci osobiście pogratulować tej recenzji!! <3 Słońce ty moje. Aż się popłakałam. Ze śmiechu oczywiście.
    Wiesz, że słyszę twój głos jak to czytam... o.O Czary! :D

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...