poniedziałek, 2 listopada 2015

[399] Światło, którego nie widać - Anthony Doerr

Tytuł: Światło, którego nie widać
Tytuł oryginału: All the Light We Cannot See
Autor: Anthony Doerr
Tłumaczenie: Tomasz Wyżyński
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 23 września 2015
Liczba stron: 640
Wydawnictwo:  Czarna Owca
Cena na okładce: 39,99
Uwielbiam historię, które toczą się podczas wojny. Klimat tamtych czasów, wszechogarniający strach i niepewność, bardzo mocno na mnie działa. Moją ulubioną książką tego typu jest Złodziejka książek, jednak uznałam, że Światło, którego nie widać może jej dorównać - koniec końców autor pisał ją przez dziesięć lat. Na pewno miał czas wszystko doskonale dopracować.

Marie-Laure straciła wzrok w wieku sześciu lat. Mieszka z ojcem w Paryżu. Każdy jej dzień wygląda podobnie. Spędza czas w muzeum, w którym pracuje tato. Uczy się topografii miasta przez model, który starannie zrobił dla niej z drewna rodzic. Uwielbia czytać książki - co roku na urodziny dostaje jedną. W muzeum słucha o muszlach, ślimakach. Ma nadzieję, że tak będzie już zawsze.

Jej sielankę przerywa wtargnięcie hitlerowców do Paryża. Ojciec, który od dyrektora muzeum dostał pewno zadanie, zabiera córkę i wyjeżdża. Los sprawia, że trafiają do Saint-Malo, do domu stryjecznego dziadka Marie-Laure, który podobno zwariował po pierwszej wojnie światowej. Dla dziewczynki już nic nie jest takie samo. Nie może wychodzić z domu, nie ma przy sobie ukochanych książek. Gdy ojciec wychodzi i nie wraca jest przerażona...

Werner Pfennig jest sierotą. Wraz z siostrą mieszka w domu dziecka i jest w miarę zadowolony ze swojego losu. Jest bardzo utalentowany, a jego wielkim marzeniem jest zostanie inżynierem. Potrafi naprawić każde radio, które zostanie mu podsunięte. Razem z Juttą słuchają różnych audycji, szczególnie jednego człowieka, który mówi o naukowych kwestiach. Wszystko jednak mija, gdy Werner próbuje dostać się do szkoły, która szkoli młodych chłopców na żołnierzy i porządnych obywateli Niemiec. Jego talent wykorzystywany jest do budowania maszyny, która namierza wrogie radiowe transmisje. 

Mózg jest pogrążony w całkowitej ciemności, to oczywiste, dzieci - mówi. Unosi się w czaszce w przejrzystej cieszy w zupełnym mroku. A jednak tworzy wyobrażenie świata, w którym istnieje światło, barwy i ruch. A zatem, dzieci, jak to się dzieje, że mózg, który nie zna światła, potrafi stworzyć świat pełen światła? 

Marie-Laure jest tak niewinną bohaterką, że nie da się jej nie pokochać. Niewidoma dziewczynka, której towarzyszymy w różnych etapach jej rozwoju, powoli dowiadujemy się o niej wszystkiego. Co lubi, czego nie. Doceniamy jej odwagę i chęć do życia. Nie wiem, czy w jej sytuacji nie położyłabym się czekając na śmierć. W momencie, gdy poznajemy Wernera nie przypadł mi do gustu. Z każdą kolejną historią z jego życia coraz bardziej darzyłam go sympatią. Żałuję, że jego życie nie potoczyło się inaczej.


Poznajemy wydarzenia przeskakując z roku do roku. Jest to bardzo ciekawy zabieg literacki, gdyż zdarza się, że wiemy, co zdarzyło się 7 sierpnia 1944, by za chwilę przenieść się do roku 1934, a następnie przeskoczyć do 1940. Mimo takiej mieszanki nie jest trudno nadążać za akcją i wszystko jest bardzo spójne. Anthony Doerr doskonale dopracował każdy szczegół i stworzył wehikuł czasu. W ten sposób możemy poznać bohaterów w różnych momentach ich życia po to, by lepiej ich zrozumieć. Dzięki temu polubiłam Wernera i wybaczyłam mu. Zasłużył. Służba w Wermachcie nie była czymś, co mógł sobie darować. Tu chodziło o jego życie.

Żyj uczciwie! - śpiewają chłopcy, maszerując na przedmieściach Zollverein. Walcz dzielnie i umrzyj ze śmiechem na ustach!

To nie jest pierwsza książka, której akcja dzieje się podczas wojny i zapewne nie ostatnia. Jest to taki etap w dziejach świata, o którym nie da się tak po prostu zapomnieć. Tutaj widzimy, jak wojna uderzyła w mieszkańców Francji i Niemiec. Ludzie Hitlera również doznali uszczerbku na zdrowiu, psychice. Tracili życie. Niektórzy byli niewinni - to pokazuje nam historia Doerra. Nie mogłam pozbyć się wrażenia, że starał się pokazać wszystko z obu stron - ofiary i atakującego. Udało mu się. To, co stało się z wychowankami sierocińca Wernera jest doskonałym przykładem na to, że nie ważne, jakiej jesteś narodowości - wojna nie wybiera.

Interesują mnie czasy wojen. Mam mnóstwo książek na ten temat, czytam powieści dziejące się w tamtych czasach. Światło, którego nie widać nie przebiło Złodziejki książek, jednak pozwoliło mi spędzić czas zagrzebanej w cudownych słowach. Bo fakt, że styl Doerra naprawdę mocno przypadł mi do gustu. Nic dziwnego. Dopieszczał swoje słowa przez dziesięć lat. Jestem bardzo ciekawa, ile zmienił przez ten czas i jak często to robił. Czy zdarzało mu się pisać jedno zdanie przez kilka dni gdyż chciał, by było idealne? Ile bym dała, by z nim porozmawiać!

Otwórzcie oczy i popatrzcie na to, co możecie zobaczyć, nim zamkniecie je na zawsze.

Wiedziałam, że ta książka mi się spodoba. Porusza zbyt wiele tematów, które zawsze mnie wciągają. Nie jest przewidywalna. Nawet nie zastanawiałam się nad tym, co będzie dalej. Po prostu czytałam, by się tego dowiedzieć. A czyta się naprawdę szybko. Rozdziały są krótkie, litery duże. Nawet nie zorientowałam się, że skończyłam. Siedziałam z książką na kolanach i myślałam. Myślałam o niesprawiedliwości świata. O Hitlerze. Możecie mnie teraz zwyzywać, ale chciałabym go poznać. Lubię go. Jako zwyczajnego człowieka, nie kogoś, kto mordował miliony ludzi. Nie traktuję go, jako ideału. Mam mu za złe to, co zrobił, jak traktował ludzi. A jednak... Jaki był powód? Jaki powód mają ci, którzy bez mrugnięcia okiem mordują? Stalin? Mussolini? Oni wszyscy?

Światło, którego nie widać trafia głęboko w serce. Jest to jedna z tych historii, o których będzie się zawsze pamiętać. I dobrze. Tak właśnie powinno być. Cieszę się, że pod tą śliczną okładką kryje się równie wspaniałe wnętrze. To niesamowite, jak barwne opowieści można snuć za pomocą słów. Czuję się teraz bardzo zmęczona - tyle przeżyłam razem z bohaterami, że trudno mi spojrzeć przez okno bez obawy, że zobaczę przelatujący niemiecki samolot lub przerażonych ludzi.

Nigdy nie wolno przestać wierzyć. To najważniejsze.

Ogólna ocena: 09/10 (wybitna)

Ze egzemplarz bardzo dziękuję wydawnictwu Czarna owca!

10 komentarzy:

  1. Też interesują mnie czasy wojen, bo oprócz całego tragizmu mają też w sobie wielką tajemnicę. Mnie też by się spodobała ta książka ;)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak. Czasy wojny są intrygujące :) W takim razie polecam, bo warto naprawdę :)

      Usuń
  2. Wspaniała recenzja! Mnie też bardzo podobała się ta książka.
    Utworu "Wehrmacht" nie znałam wcześniej, ale jest genialny... :D
    ocean-slow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Myślę, że mało komu się nie podobała :3
      O tak. Sabaton moja miłość <3 Polecam szczególnie płytę Heroes :3

      Usuń
  3. Dużo się o tej książce mówi i chyba nie sposób przejść obok niej obojętnie. Myślę, że i mnie może się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Dla niej złamałam zasadę, że nie czytam książek, gdy jadą na fali popularności.

      Usuń
  4. Wcale się nie dziwię, że Ci się spodobało, bo pisałem już nawet u siebie o tym, że wiem, że Ci się spodoba. :) Mimo wszystko fajnie, że fakt został dokonany i przekonałaś się sama. Książką warta poznania i polecania każdemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem :3 Dawno już ją przeczytałam, ale recenzje mam do przodu, więc ukazała się dopiero wczoraj. :3 Też polecam każdemu, bo jest świetna. Można by rzec dzieło życia autora :D

      Usuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...