sobota, 28 maja 2016

Paper Towns, czyli Papierowe Miasta w Londynie #17


Znowu krótko i na temat. Powinnam więcej czasu poświęcać na Paper Towns, ale dzisiaj zbytnio zajęłam się czytaniem. Po skończeniu Ostatecznego argumentu od razu zabrałam się za Chciwość, Marty Guzowskiej (recenzja w poniedziałek), a z racji tego, że noc jeszcze młoda łyknę sobie jeszcze kolejny tom o Staszku, Tomasza Duszyńskiego. Może uda mi się nawet skończyć, zanim Dawid wróci do domu, skoro mi tak dobrze dzisiaj czytanie idzie.

W tym tygodniu wybraliśmy się do The Royal Air Force Museum, które chciałam zobaczyć po lekturze Rycerzy wojennego nieba. Było w porządku, ale trochę się zawiodłam, gdyż oczekiwałam czegoś więcej, niż wielgachnego hangaru wypełnionego po brzegi samolotami. Mimo to cieszę się, że się tam wybrałam, choćby tylko dla samolotu, jakim latał Franz. Fajnie było zobaczyć taki na żywo. Niektóre również były całkiem, całkiem. Szczególnie latająca łódź, która wyglądała jak zrobiona z folii aluminiowej. A była naprawdę ogromna.

Do końca mojego pobytu w Londynie zostało dokładnie 31 dni. Co znaczy, że przed nami jeszcze cztery, pięć odcinków Paper Towns. Przyzwyczaiłam się już do tych sobotnich postów i będzie ciężko mi się odzwyczaić. Jeszcze nie wyleciałam, a już chcę tu wrócić. Ciężkie jest życie osoby, która sama nie wie, czego chce od życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...