poniedziałek, 1 maja 2017

Chemik // Stephenie Meyer

Jestem fanką Zmierzchu i nie wstydzę się tego. Stephenie Meyer jest autorką, dzięki której czytam książki inne niż obyczajowe. Nie spodziewałam się, że kiedyś jeszcze zasiądzie do pisania i stworzy coś całkiem nowego, niezwiązanego z uniwersum sagi Zmierzch. Początkowo nie miałam zamiaru czytać Chemika, choć nie zaprzeczę - zaintrygował mnie. Byłam ciekawa, czy utrzymuje poziom Intruza, który jest niesamowicie dobrą historią, lekko - według mnie - niedocenianą. Bardzo szybko zmieniłam zdanie i nie czytając żadnych recenzji zdobyłam Chemika. Jest to książka dosyć spora, jeśli chodzi o objętość, jednak przeczytałam ją w jeden dzień. Dzisiaj rano usiadłam i niedawno skończyłam. Ot tak. 

Powiedzmy, że ma na imię Alex. Od kilku lat zmuszona jest uciekać i żyć w ukryciu. Nie może używać swoich prawdziwych danych, nie może nikomu zaufać ani zostać w jednym miejscu na dłużej. Wszystko co robi sprowadza się do jednego celu: przeżyć. Jej przeszłość ciągnie się za nią, nic nie wskazuje na to, że tajna agencja rządowa, dla której kiedyś pracowała, odpuści. Alex ma wiedzę o tak tajnych projektach, że wystawienie ich na światło dzienne mogłoby nieźle wstrząsnąć wysoko postawionymi urzędnikami. Z tym, że ona nigdy nie zrobiłaby czegoś takiego, a mimo to jest ścigana, a oprawcy mają jedno zadanie: zabić.

Nie zrobiła nic, by wystawić list gończy na swoją głowę, jest niezastąpiona. Potrafi wydobyć z każdego człowieka informację nie zostawiając na jego ciele żadnych śladów. Umie sprawiać ból. Teraz jednak jest jak zastraszone zwierze. Mejl od byłego kolegi z departamentu zwala ją z nóg. Znaleźli ją. A jednak Carston oferuje jej bezpieczeństwo. Potrzebują jej pomocy. Broń biologiczna zagraża Ameryce oraz całemu światu, a Alex może to zmienić. Musi tylko zaufać ludziom, którzy przez lata chcieli jej śmierci i uwierzyć, że to nie jest pułapka. Cel: Daniel Beach, niepozorny nauczyciel historii.

Czasem to, co uważasz w sobie za nieatrakcyjne, może uratować ci życie.

Alex jest bohaterką bardzo specyficzną. Nie potrafię nawet stwierdzić, czy da się ją lubić. Unikanie wszelkiego ryzyka tak bardzo weszło jej w nawyk, że każdy dzień życia wygląda u niej tak samo. Dobrze poznajemy ostrożność, która jej towarzyszy, zanim pojawi się propozycja z rządu. Niektórym może się to wydać nudne - dokładne opisy pułapek, które codziennie montuje w swoim domu; wszystkie te środki, które stosuje w chemicznych mieszankach oraz krążenie po mieście w celu zgubienia - nieistniejącego zazwyczaj - pościgu. Jako główna bohaterka może wydawać się nieco nudna, jednak zasłużyła na szacunek. Ja nie byłabym w stanie uciekać. Pewnie stanęłabym na środku ulicy i prosiła o szybką śmierć. 

Pozostali główni bohaterowie - Daniel i Kevin - są tak różni, jak tylko to możliwe. Daniel jest takim mężczyzną, których ja zwyczajnie nie trawię. Za miękki, za niewinny. Jego położenie jest dosyć nieprzyjemne, jednak popełniane przez niego błędy bardzo mnie irytowały. Co innego Kevin. Mam ochotę kupić sobie koszulkę z wielkim nadrukiem #teamKevin. Czy możemy zapomnieć, że ktoś taki jak Daniel w ogóle istnieje? Nie mam pojęcia dlaczego Stephenie Meyer w ogóle stworzyła taką postać. Chyba wzięła sobie do serca krytykę dotyczącą Edwarda i Jacoba, którzy byli zbyt idealni, by istnieć. Pomińmy ich wampirowatość i wilkołaczość. Bum. Edward Cullen minus odwaga, minus ostrożność, minus przezorność i mamy ciapowatego Daniela.

Nieuczciwi ludzie nie wierzą w istnienie uczciwych. 

Autorka nie tylko krytykę dotyczącą bohaterów wzięła do siebie. Nie da się ukryć, że Chemik obok thrillera to wyłącznie leżał w magazynie. Ta książka to w przeważającej części romans, jednak nie uświadczycie tutaj nawet pół trójkąta miłosnego. Meyer nie byłaby jednak sobą, gdyby darowała sobie miłość od pierwszego wejrzenia, zdolną przezwyciężyć wszelkie niebezpieczeństwo, bla bla. Troszkę mnie to irytowało, gdyż fanką romantycznych gestów też nie jestem, a spodziewałam się tutaj więcej akcji, rozlewu krwi, szpiegowskich posunięć. Owszem - pojawia się tutaj krew, zabójstwa. Wszystko to jednak zostało zepchnięte na dalszy plan, a historia sama w sobie dość przewidywalna. Sporo się zwyczajnie domyśliłam, nie ma tutaj zbyt dużo niespodzianek. Być może jest to wynikiem godzin spędzonych na czytaniu książek Mroza, Sandersona i Conan Doyle'a. Teraz już wiem czego szukać i gdzie patrzeć, żeby rozwiązać jakąś sprawę.

Mimo tych minusów Chemika czyta się naprawdę dobrze. Czuć tutaj rękę Stephenie Meyer, która zdecydowanie pisać potrafi. Ciężko jej jednak zejść ze swojej wydeptanej ścieżki i stworzyć coś naprawdę skomplikowanego. Trudno pozbyć się swoich przyzwyczajeń - co Alex wychodzi zastanawiająco łatwo - więc nie można winić autorki za te zjazdy w tamtą stronę. Mam jednak jej trochę za złe to, że w ogóle wzięła się za ten gatunek obiecując coś pasjonującego i pełnego akcji, a dając czytelnikom jedynie kolejny romans z wątkami kryminalnymi. Unikała ona opisywania szczegółowo kluczowych momentów i skupialiśmy się jedynie na Alex i jej wielkiej miłości od pierwszego wejrzenia, miłości nieśmiertelnej niczym Edward Cullen... Eh.

Każdego dało się złamać. Istota ludzka mogła oprzeć się bólowi tylko do czasu.

Ciężko jest mi myśleć o Chemiku. Dostrzegam te wszystkie braki, niedopatrzenia. Podobało mi się jednak. Jedynym błędem autorki jak i wydawców jest promowanie tej książki jako thrillera, książki grozy. Wystarczyłoby powiedzieć wszystkim, że mamy tutaj romans z wątkami kryminalnymi. Tyle. Chemik jest odrobinę rozczarowującą lekturą, acz dobrą. Z pewnością nie zachwyci fanów mocniejszych gatunków oraz tych, którzy oczekują zbyt wiele. Jeśli czytaliście Zmierzch czy Intruza z pewnością wiecie, na co stać Stephenie Meyer. O ile J.K. Rowling doskonale sprawdziła się w gatunku innym niż młodzieżówki i pozycje dla dzieci, tak Meyer powinna zostać na sprawdzonym gruncie. Co - jak już podkreślałam - nie zmienia faktu, że mi się podobało. To najważniejsze.

Ogólna ocena: 06/10 (dobra)

615 // Chemik // Stephenie Meyer // The Chemist // Anna Klingofer // 11 kwietnia 2017 // 568 stron // Wydawnictwo Edipresse // 39,90 zł

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Edipresse!

10 komentarzy:

  1. Jeśli nie będę miała co czytać, może się skuszę, ale na najbliższy czas mam duuuużo innych planów. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wciśnij gdzieś na końcu listy :D

      Usuń
  2. Intruza pokochałam całym sercem. Po Zmierzch nie sięgałam, a po Chemiku oczekiwałabym rzeczywiście powieści grozy, dreszczyków emocji itp. Chyba jednak nie będę po niego sięgać...
    Pozdrawiam,
    Ana

    http://czytam-z-pasja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Intruza też uwielbiam! I Chemik zawodzi, niestety :(

      Usuń
  3. Uważam, że autorka naprawdę przeszła długą drogę od Zmierzchu do Chemika. Ta książka naprawdę mi się podobała. Wiadomo, jest kilka braków (tak, chodzi o ten ciapowaty romans), mimo tego bohaterka, którą stworzyła jest genialna. Nie sądziłam, że uda jej się powtórzyć sukces Intruza, ale ta książka jest nawet lepsza od niego.

    Pozdrawiam,
    Magda z Dwie strony książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm. Intruz chyba podobał mi się bardziej ;) Ale jak pisałam... wystarczyłoby tylko nie pisać na Chemiku, że to thriller i wszystko byłoby lepsze :) inne oczekiwania

      Usuń
  4. Mi też podobała się książka, choć dostrzegam kilka mankamentów i rozumiem rozczarowanie innych czytelników ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko o książkę idealną :D

      Usuń
  5. Nam także podobała się ta książka, choć faktycznie - nie jest to klasyczny thriller. Raczej jego nieco lżejsze, ale bardzo przyjemne w odbiorze wydanie, które okazało się całkiem wciągające. :) Być może też mamy słabość do Stephenie Meyer. ;)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...