11,1 cm // podsumowanie 7ReadUp

Ale szybko zleciał ten tydzień! Za szybko. Udało mi się przeczytać trzy i pół książki i biorąc pod uwagę zdarzenia losowe i fakt, że świat mnie nienawidzi, to całkiem dobrze mi poszło. Z drugiej strony boli mnie fakt, gdyby nie niedzielna słabość, która mnie dopadła, byłabym w stanie wypełnić wszystkie wyzwania. Przeczytałam wymagane siedem centymetrów, a nawet o cztery więcej, więc tutaj nie muszę się martwić. Nie udało mi się jednak spełnić trzech kategorii, bo Mistrza i Małgorzatę doczytałam tylko do połowy, ale powiem Wam, że się zakochałam.

▢ zawisnąć // Mistrz i Małgorzata
▣ gdziekolwiek // Illuminae
▣ paraliżować // Krew elfów
▢ klasyczny // Mistrz i Małgorzata
▣ sprawa // Po własnych śladach
▢ powstawać // Mistrz i Małgorzata
▣ ważniak // Po własnych śladach
▣ neurologia // Illuminae
▣ wygotowywać // Krew elfów
▣ niewyżyty // Krew elfów

Przez ten tydzień starałam się dzielnie i systematycznie notować moje książkowe przeżycia i chyba całkiem sporo - jak na mnie - się tego uzbierało. 

21.08.2017

Poniedziałek. Czy jest tu ktoś, kto lubi poniedziałki? Z drugiej strony dużo większą niechęcią darzę niedziele. Czas wtedy się tak mocno dłuży człowiekowi. Dzisiaj początek 7ReadUpu, a u mnie dalej marnie z chęciami do czytania. Mimo to zawzięłam się - a co! - i zabrałam się za Po własnych śladach, Mariusza Koperskiego. Już jakiś czas ta książka mi leży na stosiku do przeczytania, więc to dlatego zaczęłam od niej. To nie do końca ma sens, ale nigdy nie byłam zbyt dobra w podejmowaniu decyzji i tak dalej. Okazało się jednak, że całkiem nieźle się to czyta. Po raz pierwszy od dawien dawna przeczytałam coś na raz. Brawo ja! Chyba ten czytelniczy zastój minął. W samą porę, bo to już drugi miesiąc, jak nie spędzam każdej wolnej chwili na czytaniu. Rany boskie, tyle czasu zmarnowanego...

Wychodzi na to, że takie maratony czytelnicze naprawdę mają sens. Teraz tylko muszę zmotywować się jeszcze do napisania recenzji Po własnych śladach, bo to naprawdę dobra książka, a kolejny pisarz pokazał, że Polak potrafi. Dwa wyzwania i 2,3 cm za mną. 

22.08.2017

Dzisiaj na jeden dzień wróciłam do domu, więc wiedziałam, że nie będę miała za dużo czasu na czytanie. Posprzątać w pokoju, spakować więcej ubrań, zrobić lasagne dla brata... Mnóstwo roboty. Mimo to postanowiłam, że znajdę chwilę i zacznę czytać Illuminae. Od momentu, gdy przyszła do mnie paczka z tą książką zerkałam w jej stronę pożądliwie. Nic nie poradzę na to, że cudowne wydania zawsze kuszą mnie mocniej, niż te przeciętne.

Po zrobieniu obiadu - muszę pamiętać, by trochę zabrać dla chłopaków - mogę usiąść i zabrać się za czytanie. Zanim jednak to zrobię powinnam napisać recenzję Pochodni w mroku. Tak dużo czasu zajęło mi przeczytanie tej książki, a nie mogę zabrać się do tego, żeby napisać, jaka jest słaba. Trochę to dziwne. Zwykle lubiłam popuszczać wodzę krytyki i oznajmiać całemu światu, jak bardzo coś mi się nie podoba.

Zaczęłam czytać. Brawo ja! Jak na razie Illuminae nie wciągnęło mnie za bardzo, więc skończyło się na tym, że po niecałych stu stronach odłożyłam ją na bok. Ale, ale. Zaczęłam, a to się liczy. Plan na jutro? Skończyć ją.

23.08.2017

Tak wczesne pobudki mi nie służą. Siódma. Siódma rano! Może nie irytowałoby mnie to tak mocno, gdyby nie okazało się, że dentystka wcale nie ma ochoty przyjmować mnie na ósmą rano, jak sobie ustaliłyśmy tydzień temu. Lepiej. Nie ma ochoty przyjmować nikogo. Zwyczajnie sobie nie przyjechała. Niepotrzebnie jechałam do domu. A na dodatek jest tak zimno, że mama wyjęła z szafy zimową kurtkę. Widać już, po kim ciągle marznę.

Nie zapomniałam lasagne dla chłopaków! Chyba muszę zacząć pisać pamiętnik, albo coś. Ewentualnie pisać takie rzeczy w kalendarzu. No też można... Zaraz siądę do czytania Illuminae, chociaż idzie mi to jak krew z nosa. Ueh.

Jestem prawie na dwusetnej stronie. No nie skończę tego dzisiaj. Nie ma szans.

24.08.2017

Obudziłam się z gorączką, katarem i ogólnym osłabieniem organizmu. Czy może być gorzej? Chyba nie uda mi się przeczytać wszystkiego co zaplanowałam na 7ReadUp z prostego powodu. Ja nie dożyję do końca. Rany boskie. Przeziębić się w sierpniu. Ale są plusy. Skoro zostałam ułóżkowiona zabiorę się za czytanie Illuminae. Zero wymówek.

Ej, nie dość, że się wciągnęłam, to jeszcze brakło mi karteczek indeksujących. Chyba zaczynam rozumieć fenomen Illuminae, serio. Niby średnio lubię takie książki, których akcja dzieje się na statkach kosmicznych i tak dalej, ale ciekawość mnie zżera co będzie dalej. Idę zjeść obiad i wracam do Kady i tego wkurzającego Ezry. Czy tylko mi on wydaje się być lekko ciotowatym facetem? No nie mogę z nim! Zorientowałam się, że trochę liczę, że ktoś go zabije packą na muchy. Czy immunitet głównego bohatera go obowiązuje? Czy mogę mieć nadzieję, że on długo nie polata tym swoim statkiem?

Skończyłam. Rany. Faktycznie dobre. Takie mocne dziewięć na dziesięć nawet. Halo, Moondrive. Kolejną część proszę.

Zaczęłam Krew elfów. Przeczytałam całe piętnaście stron i idę spać. Coś czuję, że nie będzie tak łatwo z Wiedźminem jak z dwoma pierwszymi tomami. Niby to samo, ale ciągnie się to wszystko jak krew z nosa.

25.08.2017

Coś nie mam ochoty czytać tego Wiedźmina. Przeczytałam kilka stron i tak zerkam teraz na Krew elfów gotując zupę pomidorową. Chłopcy pojechali do pracy, więc mogłabym sobie poczytać, ale wolę pośpiewać z Chadą. Gorzej, że oprócz Wiedźmina do przeczytania mam jeszcze Mistrza i Małgorzatę, a na to na pewno potrzebuję całej soboty i niedzieli. Konkluzja? Dzisiaj koniecznie muszę przeczytać Krew elfów. Znowu budzisz się w celi, przytłaczają cię fakty. Każdy z nas ma nadzieję, że to po raz ostatni. Czytać. Czytać, nie śpiewać...

Zaraz zasnę. Kładę się do łóżka z Geraltem, ale czarno to widzę. '

26.08.2017

Zostało mi jeszcze pół Wiedźmina. Ale nie ma co panikować. Poczytam trochę - szybko się czyta - zrobię obiad dla chłopaków i będę miała czas na czytanie do wieczora, zanim pojedziemy na pizzę. Jak na razie dalej uważam, że dwie pierwsze części - te zbiory opowiadań - są lepsze niż Krew elfów. Słyszałam jednak, że zakończenie zwala z nóg, więc dam jej jeszcze szansę.

Spodziewałam się po Krwi elfów dużo więcej. To nie jest zła książka, wręcz przeciwnie. A jednak zawiodła moje oczekiwania. Miałam nadzieję, że ilość zwrotów akcji i przygód zwali mnie z nóg. Okazało się, że Sapkowski potraktował Krew elfów jako swojego rodzaju wstęp i przytoczył sytuację społeczną i polityczną. W całkiem dużej ilości szczegółów. I nawet by mi to nie przeszkadzało, gdyby nie jeden malutki fakt. Tutaj prawie w ogóle nie ma Geralta. Okej. Facet się gdzieś pałęta między innymi postaciami, jednak skupiamy się głównie na Ciri, a momenty, gdzie towarzyszymy ściśle Wiedźminowi można policzyć na jednej ręce. Niefajnie.

Zaczęłam Mistrza i Małgorzatę. Tak czułam, że to będzie świetna książka. Zaraz chłopcy wrócą z pracy i będzie trzeba się zbierać na pizzę. A szkoda. Chętnie czytałabym dalej.

27.08.2017

Jest już tak późno. 7ReadUp się kończy, a ja jestem w połowie Mistrza i Małgorzaty. Najgorzej, że byłabym w stanie dzisiaj przeczytać całość. Byłabym. Gdyby nie fakt, że spędziłam cały w łóżku umierając. Moment, kiedy człowiek nie ma siły mieć otwartych oczu, a gdy tylko je zamknie wszystko wiruje był przełomowy. Zaczęłam rozważać strzelenie sobie w łeb. Dodajcie do tego mdłości, a macie mój obecny stan. Jeśli po poniedziałku nie pojawi się żaden wpis to możecie z góry założyć, że nie przeżyłam. Albo leżę w szpitalu i ratują mnie od losu ślepego człowieka. Bo we wtorek początek maratonu po okulistach. Juhu.

Dzisiaj jest ten dzień, kiedy nienawidzę swojego życia. Pół książki i przeczytałabym wszystko, co sobie zaplanowałam. Ale nic z tego. Głupie choroby, głupi słaby organizm i głupi tydzień, który się za szybko skończył!

Komentarze

  1. Mimo braku połowy książki wynik naprawdę imponujący! Co do Mistrza i Małgorzaty sama planuję się za nią zabrać, ale nie wiem czy uda mi się to jeszcze w sierpniu. A co do choroby - ona nie wybiera. Sama czuje się coraz słabiej, więc pora chyba na kanapki z czosnkiem XD
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta pogoda taka zmienna, że się nie da wytrwać w zdrowiu :o

      Usuń
  2. Mistrza i Małgorzatę przez tydzień czytałam :D A jak choroba, wyleczyć trzeba, tu już nic nie poradzisz! Poszło Ci świetnie, a ta połówka książki to taka wisienka na torcie na te dni :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mistrz i Małgorzata to coś, co ciężko idzie bo człowiek tego kończyć nie chce :D

      Usuń
  3. Muszę przyznać, że przeczytałam to co napisałaś z wielkim zainteresowaniem, a zawsze twierdziłam, że tego typu posty nie są dla mnie. Nie wytrwałabym w tym wyzwaniu, bo nie widzę sensu w nakładaniu granic, że tyle i tyle książek mam przeczytać, a ja bardzo dużo czasu poświęcam na refleksję, na przemyślenie tego, co przeczytałam, więc nie przeszłoby to w moim wypadku.
    Życzę powrotu do zdrowia, bo nie chce czuć, że nie żyjesz!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się jakoś musiałam zmotywować do czytania, bo mi szło przez ostatnie miesiące okropnie :(

      Usuń
  4. Gratuluję wyniku! Jest i tak imponujący. A ja chciałabym przeczytać wiedźmina jeszcze raz, bo bardzo bardzo mi się podobał. A poza tym życzę dużo, dużo zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam nadzieję, że kolejne tomy będą lepsze :D

      Usuń
  5. Podziwiam, że udało Ci się przeczytać tyle w przeciągu tygodnia. Ja także muszę w końcu zabrać się za "Mistrza i Małgorzatę", bo aż wstyd nie znać takiego klasyka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny wynik! Ja już niedługo mam nadzieję zabrać się za "Mistrza i Małgorzatę.
    Pozdrawiam
    https://bakerstreetlibrary.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję przeczytania może nie do końca niektórych książek, chęci są imponujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dałam rady tylko połowy jednej...

      Usuń
    2. Musiałabym umrzeć, żebyś się nie czepiał? ;_;

      Usuń
    3. A się czepiam? ?? Śmieje się :( dobra nie piszę więcej komciów

      Usuń

Prześlij komentarz

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)