poniedziałek, 20 listopada 2017

MAGIA KĄSA // ILONA ANDREWS

Magia kąsa to jedna z tych książek, którą chciałam przeczytać odkąd pamiętam. Jak zwykle w takim przypadku było mi z Iloną Andrews zwyczajnie nie po drodze, jednak ucieszył mnie fakt, że wydawnictwo Fabryka Słów postanowiło zrobić wznowienie cyklu. Uznałam, że to los daje mi kolejną szansę i wykorzystałam ją. Magia kąsa trafiła do moich rąk. Obawiałam się jednak, że przyjdzie mi się głęboko rozczarować, gdyż cykl ten opowiada o świecie po apokalipsie, a takich typowych książek tego gatunku nie jestem w stanie znieść. Miałam nadzieję, że cykl o Kate Daniels plasuje się bardziej w klimatach fantasy. I - dzięki Bogu - nie zawiodłam się. 

Kiedy świat coraz bardziej rozwijał się od technicznej strony stało się coś, czego nikt się nie spodziewał. Magia powróciła i w momencie, gdy jest obecna sprawia, że cała technologia jest bezużyteczna. Magiczne fale pojawiają się niespodziewanie i tak samo znikają. Kate Daniels jest zwykłym najemnikiem, jednak w jej krwi krąży magia, co sprawia, że jej życie jest skomplikowane samo przez się. Dodatkowo jest ona mało kobieca, pyskata i nie lubi się podporządkowywać. Kiedy dowiaduje się o śmierci swojego opiekuna w jej ciele wrze gniew i chęć zemsty. Teraz musi podjąć decyzję dotyczącą tego, komu zaufa i kto wspomoże ją w tej trudnej walce. 
Wiem, o czym mówił. Opisywał ten moment, kiedy człowiek uświadamia sobie, że jest samotny. Przez jakiś czas jesteś sam, czujesz się z tym świetnie i nawet nie przyjdzie ci do głowy, że twoje życie mogłoby wyglądać inaczej, a potem, pewnego dnia, spotykasz kogoś i nagle dochodzisz do wniosku, że doskwiera ci samotność. To uczucie jest jak uderzenie, sprawia niemal fizyczny ból, czujesz się jednocześnie skrzywdzony i zły - pokrzywdzony, bo bardzo chciałbyś być z tą osobą i zły, bo jej nieobecność sprawia, że cierpisz.

Początkowo wydawało mi się, że mam tutaj styczność z kolejną przewidywalną historią. Byłam tak bardzo zapatrzona we własną teorię, że nie zauważyłam znaków wskazujących na to, że jest inaczej. Kate Daniels to bohaterka dosyć stereotypowa - skopie tyłek każdemu, kto stanie jej na drodze, ma w sobie coś wyjątkowego i każdy facet w okolicy zwraca na nią uwagę. Właśnie to sprawiło, że uznałam, że historia również będzie schematyczna, jednak ucieszyłam się, że jest całkiem inaczej. Choćby mi grozili karą śmierci nie byłabym w stanie dobrze wskazać sprawcy i cieszy mnie to. Nie ma nic gorszego, niż przewidzieć zakończenie i złościć się na wszystkie postaci, że nie dostrzegają tego, co oczywiste.

Na samym początku dostrzegłam już, która znajomość będzie rozwijać się w romantycznym kierunku i uznałam - po raz kolejny błędnie - że wysunie się to na pierwszy plan. Jak się okazało Ilona Andrews nie planuje zrobić z cyklu o Kate Daniels kolejnego romansu paranormalnego i skupiła się przede wszystkim na przedstawieniu nam świata i na akcji, której jest naprawdę bardzo dużo. Początkowo może się wydawać, że nic się nie dzieje, a wszystko to przez dość mocno skomplikowany świat i jest politykę oraz budowę całego społeczeństwa. Przypływy i odpływy magii to coś niesamowicie oryginalnego i taka właśnie jest w całości Magia kąsa

Z pewnością będę wypatrywać wznowienia drugiego tomu. Magia parzy mocno mnie teraz do siebie przyciąga bo wiem, że czytelnik znać już będzie wszystkie istotne kwestie, więc Ilona Andrews nie będzie musiała skupiać się na nich. Domyślam się, że będzie miało tam miejsce wielkie bum, więc gdy tylko nadarzy się okazja po drugą część sięgnę na sto procent. Już nie mogę się doczekać. Być może postaram się zdobyć ją przed wznowieniem, w starej wersji okładkowej. Te nowe są dużo, dużo brzydsze.

Ogólna ocena: 07/10 (bardzo dobra)

649 // Magia kąsa // Ilona Andrews // Magic bites // Anna Czapla // Kate Daniels // tom 1 // 10 listopada 2017 // 438 stron // Wydawnictwo Fabryka Słów // 39,90 zł

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Fabryka Słów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...