WYZWANIE LUBIMY CZYTAĆ MAJ 2019: DROGA // CORMAC MCCARTHY

Gdy śni ci się jakiś świat, którego nigdy nie było, albo taki, którego nigdy nie będzie, a ty znowu jesteś szczęśliwy, to oznacza, że się poddałeś.

W planach na ten rok nie miałam rozpoczęcia przygody z tym autorem. Zawsze wydawało mi się, że Cormac McCarthy nie tworzy historii, które mogłyby przypaść mi do gustu. Prawie wbrew sobie nie mogłam przejść obojętnie obok wznowienia Drogi. Coś mnie do niej przyciągało i to na tyle mocno, że nawet nie musiała odleżeć swojego na mojej półce i bardzo szybko się za nią zabrałam. Już od pierwszej strony wiedziałam, że spokojnie mogę tę książkę wpisać na listę najlepszych przeczytanych w 2019 roku.

Wielki kataklizm zniszczył całą Ziemię. Wszystkie zwierzęta, cały dorobek cywilizacji. Nie zostało już praktycznie nic. Porozrzucane wszędzie resztki, puste domy ograbione ze wszystkiego, co może się przydać. Dzikie hordy kanibali, ostatnich ludzi, którzy przetrwali. Dobro praktycznie nie istnieje, a jednak tli się dalej w dwójce wędrowców. To ojciec i syn przemierzają świat w drodze na południe, uciekając przez nadchodzącą zimą. Muszą się ukrywać, żyć w strachu i każdego dnia zastanawiać się, czy już dogoniła ich śmierć...

Jesteś tam?, wyszeptał. Czy wreszcie cię zobaczę? Czy masz szyję, żebym mógł cię udusić? Czy masz serce? Bądź przeklęty na wieki, czy masz duszę? O Boże, szeptał, o Boże. 

Najgorsza tutaj jest świadomość, że ta droga nie ma końca. Nikt nie znajdzie tutaj roślinki zasadzonej w bucie niczym w opowieści o Wall-em. Zaczynając czytać już wiemy, że koniec może być tylko jeden. Podziwiam naszą dwójkę bohaterów, że ciągle idą do przodu i nie poddają się. Ciężko tylko stwierdzić, czy to odwaga czy raczej strach przed końcem. Nie podjęli oni takiej decyzji jak kobieta, która kiedyś była dla nich wszystkim. Miłość ojca do syna jest ogromna - nie dziwię się, że nie chce on, by jego dziecko skończyło w czyimś żołądku, jednak błąkanie się bez celu po świecie... Sama już nie wiem co jest w takiej sytuacji dobre zarówno dla jednego i drugiego. Nie chciałabym być na ich miejscu.

Drogę czyta się nieprzyzwoicie szybko. Dwie godziny zajęło mi poznanie całej tej historii i już od pierwszej strony miałam ochotę płakać i nie dopuścić do takiej sytuacji w rzeczywistości. Myśl, że ludzkość tak samo skończy jest nie do przyjęcia. Tę książkę powinni przeczytać wszyscy i zrobić coś, by zapobiec takiemu końcowi. Skrycie przyznam, że mam ochotę teraz na podwórku wykopać schron i zacząć gromadzić puszki niczym nie do końca zdrowy pustelnik.

Wraz z ostatnim egzemplarzem odchodzi cała kategoria rzeczy. Znika, gasi za sobą światło. Popatrz dookoła. Nigdy to bardzo długo. Lecz chłopiec wiedział to, co wiedział mężczyzna. Że nigdy to wcale.

Mimo grozy książka McCarthy'ego jest po prostu piękna. Słowa, jakimi opisał to wszystko, brzmią wręcz poetycko. Nie mogłam pozbyć się wrażenia, że mam w ręce arcydzieło, o którym nie wolno zapomnieć. Każde zdanie coś wnosiło w moje życie, a brak typowych dialogów pierwszy raz w życiu mi nie przeszkadzał, tylko okazał się być czymś intrygującym. Jeśli ten autor napisał tak każdą swoją książkę to dołączy do grona moich ulubieńców, obok Bukowskiego i Sandersona. 

Moją ulubioną postacią tutaj - dużego wyboru zresztą nie ma - jest chłopiec. Pełen dobra i współczucia, co w sytuacji, w jakiej postawił ich los jest czymś niesamowitym. Można rzec, że jest zbyt przepełniony empatią by przeżyć w takim świecie i ucieszyłam się, że ma takiego ojca, który zrobi wszystko, by przeżył nie tracąc przy tym siebie i dziecięcej wiary w przyszłość. Przyszłość, której już nie ma - na pewno ciężko poradzić sobie ze świadomością tego. Jeśli czasami wydaje Wam się, że życie nie ma sensu... Postawcie się w sytuacji, gdy dookoła nie ma nic, tylko zagrożenie, a to, że przeżyjecie jutro nie sprawi, że pojutrze będzie już lżej.

Czas dany na kredyt i świat na kredyt. I oczy na kredyt, by go nimi opłakiwać. 

Czuję się obezwładniona ogromem przekazu. Słyszałam, że ta historia miażdży serce i dusze, jednak nie sądziłam, że aż w takim stopniu. To nie koniec mojej przygody z McCarthym. Nie odważę się sięgnąć po następną jego książkę zbyt szybko, ale na pewno to zrobię.

★★★★★★★★★★

811 // Droga // Cormac McCarthy // The Road // 08 maja 2019 // 272 strony // Wydawnictwo Literackie // 34,90 zł

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu!


Wyświetl ten post na Instagramie.

Czy Wasz dzisiejszy dzień też taki, że bez kija nie podchodź? 😩 Miało być pięknie i produktywnie, a leje i wszystko mnie boli po wczorajszej cytologii i pobieranym wymazie. 😩 Do tego wszystkiego Leon ma tak tragiczny dzień, że mam ochotę go komuś pożyczyć na kilka godzin. Tak do 16.30. Żeby tato wrócił z pracy. A, a po 17 wizyta u pediatry. Dzień, że żyć nie umierać. 😭 Niech ktoś rzuci we mnie pizzą. ——————————————————— A jak u Was? ——————————————————— #rainyday #pufiestrends #pufies #pufiesofficial #mojewszystko #5monthsold #fivemonthsold #kochamnadzycie #lovehim #grudniowychlopak #synek #urodzonyw2018 #jestembojestes #myeverthing #memi #angielskapogoda #ciaglepada #serduszkomamusi #synektatusia #instamama #instamatki #myson
Post udostępniony przez Karolina & Leon 👶🏼 & Luna 🐱 (@_kyou_)

Komentarze

  1. Przyznaję bez bicia, że nie miałam przyjemności poznać twórczości autora, ale po Twojej recenzji coś mi się wydaje iż szybko się zapoznam.
    Dzięki za świetną recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Droga jest świetna! Od niej zacząłem z Cormackiem, który jest moim ulubionym autorem. \ i polecam kolejne książki, np. Krwawy południk. (jeśli czytałaś i zachwycałaś się "Synem" Meyera to obowiązkowo to ttzeba poznać). Film jest bardzo wierny i ma świetne role, sami fajni aktorzy, i też świetnie się ogląda, chyba ze 2-3 razy widziałem.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Co u Ciebie?