czerwca 13, 2016
[523] Trzech panów w łódce (nie licząc psa) - Jerome K. Jerome
W końcu nadszedł czas, by dalej poznawać klasykę literatury światowej. Kiedy sobie przypominam, jak dawniej podchodziłam do tego gatunku mam ochotę sama się z siebie śmiać. Unikałam starych książek jak ognia, a łapałam tylko za same nowości wydawnicze. Ludzie jednak się zmieniają, jak widać. Żałuję trochę zmarnowanego czasu, gdyż teraz mogłabym być po lekturze większej ilości klasyków, jednak nic straconego. Nadrobię. Nadrabiam. O Jerome K. Jerome nie słyszałam nic. Nie mam pojęcia, jakie inne książki napisał i nie wiem, czy chwycę za kolejne. Po Trzech panów w łódce (nie licząc psa) mam w głowie totalny mętlik.
Trzej londyńczycy; Geogre, Harris oraz Jerome, razem z psem Montmorency wybrali się w liczącą 123 mile podróż po Tamizie. Wyruszyli z Kingston do Pangbourne, a po drodze co rusz natykali się na różne drobne problemy, które w ich oczach były czasami nie do pokonania.
Książka jest krótka, więc i jej opis nie zajmuje wiele miejsca. Z tego, co się orientuje Jerome K. Jerome chciał napisać prawdziwy przewodnik po rzece Tamizie, dlatego też w Trzech panach w łódce (nie licząc psa) znajduje się kilka opisów zabytków, które można zobaczyć płynąć londyńską rzeką. Górę jednak wzięło poczucie humoru autora, więc z poważnego informatora turystycznego wyszła książka pełna zabawnych anegdotek, którymi zarzucają się bohaterowie. Podczas czytania do głowy przyszło mi skojarzenie z jedną z bajek mojego dzieciństwa, mianowicie z Sąsiadami. Zachowanie Pata i Mata niesamowicie przypominało mi to naszej arystokratycznej trójki postaci.
Najbardziej bawi fakt, jak poważnie nasz narrator - sam Jerome - opisuje wszystkie te wydarzenia. Każdy z mężczyzn uważa, że zna się dobrze na wszystkim i mają typowo arystokratyczne podejście do życia. Ironiczne poczucie humoru autora jeszcze dodaje do tego wszystkiego zapalnik i można naprawdę wybuchnąć ze śmiechu.
Najbardziej bawi fakt, jak poważnie nasz narrator - sam Jerome - opisuje wszystkie te wydarzenia. Każdy z mężczyzn uważa, że zna się dobrze na wszystkim i mają typowo arystokratyczne podejście do życia. Ironiczne poczucie humoru autora jeszcze dodaje do tego wszystkiego zapalnik i można naprawdę wybuchnąć ze śmiechu.