czwartek, 12 czerwca 2014

[163] Leokadia w krainie czarów - Agata Agnieszka Włodarczyk


Tytuł: Leokadia w krainie czarów
Tytuł oryginału: Leokadia w krainie czarów
Autor: Agata Agnieszka Włodarczyk
Tłumaczenie: nie dotyczy
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 21 maj 2014
Liczba stron: 168
Wydawnictwo: Novae Res
Cena na okładce: 24,00

Przyznam, że nieczęsto się zdarza, bym tak długo siedziała nad pustą stroną i nie wiedziała, co napisać o książce. Może raczej, w tym wypadku oczywiście, książeczce. Po przeczytaniu jej, co zajęło bardzo mało czasu, sama nie wiedziałam, co o tym wszystkim myśleć. Niesamowite, jak pokręconą historię można zamieścić na raptem 160 stronach. Może jednak pokręcona to złe słowo...

Leokadia była typową dziewczynką. Lubiła się uczyć, miała przyjaciół, wierzyła w bajki... Pewnego dnia jednak wszystko się zmieniło. Na jej ciele pojawiły się Znaki, które można uznać za tajemniczą wejściówkę do Krainy Czarów. Mimo, że nie jest jednak Rozczarowaniem, jak sądzili wszyscy, trafia na samo dno hierarchii. Jej Znaki nie są takie, jak innych i wiele Rządzących chciałoby ją mieć przy sobie. Jest silną bronią. Niebezpieczną. I oni zdają sobie z tego sprawę. Jednak dziewczyna próbuje zrobić wszystko, by nie zostać wplątana w całą tą bezlitosną grę. Nie zawsze udaje jej się uniknąć niebezpieczeństw. W jednej z takich sytuacji spotyka Szymona. Teraz czeka ją walka całkiem innego rodzaju...

Bardzo ciężko było, przynajmniej mi, zrozumieć, o co w ogóle chodziło autorce. Zastosowała ona podobny wybieg jak w Delirium, Lauren Oliver. Z tą różnicą jednak, że tutaj mamy historię opisaną z perspektywy Leokadii przed otrzymaniem znaków jak i po wejściu do Krainy Czarów. Miałam niemały problem by rozgryźć, o co w tym wszystkim chodzi. Do tej pory zastanawiam się, czy dobrze zrozumiałam tą historię, gdyż bardzo mi przypadła do gustu. Lubię takie. Autorka urzekła mnie jeszcze samym tytułem i odniesieniem do Krainy Czarów. Uwielbiam wszelkie nawiązania do Alicji.

Przez całą książkę irytował mnie jeden drobny, a może nie całkiem, fakt. Mianowicie wulgaryzmy. Jestem zdania, że, jeśli już konieczne muszą się pojawić, to byle w umiarze. Tutaj o jakimkolwiek umiarze trudno choćby wspomnieć. Możliwe, iż miały one kształtować postać Leokadii na taką twardą i pewną swojego, jednak, według mnie, to nie podziałało. Zastanowił mnie też fakt, do ludzi w jakim przedziale wiekowym kierowana jest ta pozycja. Ilość przekleństw chyba bardzo zawęża odbiorców. Czasami trzeba użyć jakiegoś mocniejszego słowa, by podkreślić beznadzieję sytuacji. W nadmiarze jednak tracą one na wartości i w pewnym momencie przestałam na nie zwracać uwagę walcząc z chęcią wykreślenia ich ołówkiem.

A teraz coś, co znaczy dla mnie bardzo dużo. Mianowicie: okładka. Nie da się zaprzeczyć, że ta jest po prostu cudowna. I razy przerywałam czytanie tylko po to, by na nią spojrzeć... Myślę, że dzięki tym walorom graficznym czytanie jest jeszcze przyjemniejsze. Nie lubię trzymać w dłoniach książki, która nie podoba mi się estetycznie. Tak, oceniam książki po okładkach. Tak, dobrze mi z tym! Chociaż nie raz nie dwa już się sparzyłam.

Sama nie wiem, czy Leo przypadła mi do gustu czy nie. Jest bardzo wyrazistą postacią, co jest na plus. Charakter jednak w niektórych sytuacjach ma irytujący, czego się nie da ukryć. Podsumowując bohaterów myślę, że polubiłam bardzo Szymona. Pisać o nim nie będę, jednak jego charakter też wydał mi się bardzo ciekawy. Co jeszcze mi się podobało? Zakończenie. Zamknęłam książkę ze słowem łał. Chociaż może to będzie bardziej wyraz dźwiękonaśladowczy, nie słowo.

Zastanawiam się, czy autorka celowo wprowadzała takie zdania, które miały rozśmieszyć, czy ja po prostu mam specyficzne poczucie humoru. Tak czy inaczej zdarzało mi się też podśmiewać podczas czytania, narażając się na zdziwione spojrzenia ludzi wokół. Z racji tego, że książeczka jest taka krótka, każdy z moich ulubionych cytatów wydaje mi się spojlerem. Bardzo mi się to nie podoba. Autorka powinna rozwinąć bardziej tą historię - nie można tworzyć dobrej opowieści i tak mocno ją skracać...

Ogólna ocena: 07/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Novae Res!

4 komentarze:

  1. Okładka faktycznie robi niesamowite wrażenie:) Fabuła jednaj napawa mnie niepokojem, może kiedyś przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Okładka bardzo ładna, ale książka umiarkowanie mnie zaciekawiła, więc pozostaje w planach na daleką przyszłość, jak więcej czasu będzie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz co... ze względu na te wulgaryzmy chyba sobie odpuszczę. Wolę książki, które ograniczają bądź w ogóle ich nie zawierają. Przecież da się napisać piękną książkę bez takich słów...

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziwna, pokręcona, niepokojąca fabuła a jednak bardzo mnie zaintrygowała i pozostawiła niedosyt.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...