środa, 11 czerwca 2014

[162] Dziennik Bridget Jones - Helen Fielding


Tytuł: Dziennik Bridget Jones
Tytuł oryginału: Bridget Jones's Diary
Autor: Helen Fielding
Tłumaczenie: Joanna Szczepańska
Seria: Bridget Jones
Tom: 1
Data wydania: 03 marzec 2014
Liczba stron: 366
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cena na okładce: 34,90

Pomyślałam, że to trochę śmieszne, nosić nazwisko Darcy i stać samotnie na przyjęciu, z dumną i nieprzystępną miną. To tak jakby nazywać się Heathcliff i spędzić cały wieczór w ogrodzie, krzycząc: Cathy! i waląc głową w drzewo. 

Kiedy szłam dzisiaj do szkoły zabrałam ze sobą tą książkę z myślą, że powinna mi wystarczyć na osiem lekcji. Kiedy po pierwszej byłam już w połowie zwątpiłam... Całe szczęście, że dwie matematyki skutecznie niwelują czytanie pod ławką, inaczej pod koniec lekcji zostałabym z pustymi rękami. Pamiętam, że za młodych lat (dobra, żartuję. Moje lata są dalej młode) próbowałam zacząć czytać tą tak bardzo wychwalaną książkę. Nie podobała mi się jednak. Wydaje mi się, że problemem tutaj był fakt, że byłam po prostu za mała. Nie rozumiałam dobrze charakteru bohaterki. Teraz, na szczęście, mam już PRAWIE osiemnaście lat więc rozumiem trochę więcej. 

Bridget Jones jest samotną kobietą trochę po trzydziestce, z bardzo dziwnym światopoglądem. Głównym celem w jej życiu jest znalezienie księcia z bajki, a przynajmniej przystojnego bogacza. Stara się osiągnąć wewnętrzną równowagę. Kiedy coś jej nie wyjdzie, rzuca się w wir alkoholu, papierosów i kalorii. Wszystko po to, by następnego dnia zacząć od nowa. Poznajemy ją na początku roku, gdy postanawia sobie, że w końcu ułoży sobie życie i... schudnie. Dwa najważniejsze cele jej życia. Dookoła niej nie jest nudno - próba zeswatania jej z pewnym adwokatem, miłość do szefa oraz ciągłe kłopoty. Bridget jest zdecydowanie osobą, która do przeciętnych nie należy.

Z tyłu książki pojawiło się takie zdanie: Będziesz co rusz wybuchać śmiechem i wykrzykiwać: Bridget Jones to ja! Pierwsza część stwierdzenia jest prawdą. Nie było dobrym pomysłem czytać na policyjnej prelekcji. Co do drugiego stwierdzenia to troszkę nie prawda. Może dlatego, że nawet nie jestem zbliżona do niej wiekiem. Tak czy inaczej wykrzykiwałam raczej, że Daniel jest podobny do pewnej osoby w moim życiu. W stu procentach. Trochę przerażające było spotkanie go na kartach tej powieści. Serio.

Największym plusem tej historii jest jej humor. Logika Bridget jest równie powalająca, jak moja. Ale w to nie wnikajmy. Stwierdzenia, które pojawiają się w najmniej spodziewanych sytuacjach potrafią rozbawić do łez. Mam dobrą radę. Wasza mama, przyjaciółka, babcia, ciocia, kuzynka, siostra córki brata babci ma zły humor, kupcie jej tą książkę. Pojawią się łzy - jednak tym razem ze śmiechu. Dzisiejszy dzień byłby dla mnie okropny, gdyby nie to, że Bridget tak dobrze poprawiła mi humor. Zapomniałam o kłopotach a dzień stał się naprawdę cudowny.

Helen Fielding stworzyła serię bardzo przypominającą mi serię o Georgii Nicolson. Czytałam ją we wczesnej nastolatkowości i bardzo polubiłam. Z uśmiechem powitałam to podobieństwo. Poczułam się jak wtedy - szczęśliwa. Tak po prostu. Uwielbiam takie książki i wczorajszą kłótnię z chłopakiem, który stwierdził, że nie podoba mu się, że tyle czytam i tak żyję książkami, bardzo mnie zabolała. Poczułam się, jakby zabronił mi robić coś, co po prostu kocham. Chciałabym teraz złapać za następne części, jednak jak na razie nie mam do nich dostępu. Muszę to szybko koniecznie zmienić, bo już wiem, po co sięgać, by powrócił mi dobry humor. 

Może moja końcowa ocena nie jest do końca obiektywna, ale jestem totalnie zakochana w tej książce i guzik mnie to obchodzi, że może troszeczkę zawyżyłam. Jestem pewna, że dużo osób poprze moją pozycję w tej sprawie. Bridget Jones jest alter ego niejednej kobiety i zdecydowanie potrafi poprawić humor. Do tego wprost uwielbiam czytać takie pamiętnikowe książki. Zawsze marzyłam, że kiedyś taka napiszę, jednak mój styl za bardzo śmierdzi Tolkienem. Więc po mnie nie spodziewajcie się lekkiej książki. Raczej ogromnej cegły do podtrzymywania drzwi. Oczywiście, jeśli kiedykolwiek uda mi się coś skończyć.

Ogólna ocena: 10/10

Jak pewnie zauważyliście, nawiązałam współpracę z Zyskiem i jak na razie jestem zakochana w każdej książce otrzymanej od nich. Musiałam o tym wspomnieć, gdyż bardzo dziękuję im za to, że dzięki nim zakochałam się w Sherlocku a ten dzień dałam radę jakoś przeżyć. 

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję wydawnictwu Zysk!

12 komentarzy:

  1. Czytałam tę książkę kiedy miałam... 16 lat chyba, i strasznie mi się podobała. Ale wtedy ogólnie miałam bzika na punkcie tego typu "babskiej" literatury. Teraz mam w planach wrócić do serii z racji premiery nowego tomu. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hyhyhy, miłość do Sherlocka <3 Ja mogę się tylko przyłączyć do podziękowań.<3 S-H-E-R-L-O-C-K <3 <3 A do Bridget jakoś mnie nie ciągnie... Po prostu... Jakoś tak, bez jakiś większych. (moje bezsensowne zdania XD) A może to przez to, że na razie Pan Holmes mi świat przysłonił. Intresting, right? :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Z chęcią sięgnę po tę książkę ; )

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobała mi się, czytałam niedawno, a teraz pracuję nad recenzją "W pogoni za rozumem", które uwierz mi - jest lepsze! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Powiem szczerze, ze nie lubie tej ksiazki xD no nie przemawia do mnie w zupelnosci ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo chciałabym przeczytać tą książkę, od dawna jest na mojej liście must have :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam wiele o tej pozycji. Przyznajmy szczerze, kto nie słyszał? Jednak jakoś średnio mnie do niej ciągnie, coś mi się wydaje, że to jednak nie dla mnie, ale przeczytać kiedyś przeczytam, żeby wyrobić sobie zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem czemu, ale ten tytul od razu mnie odpycha.

    OdpowiedzUsuń
  9. Może kiedyś ;) Wcześniej nie ciągnęło mnie do postaci Bridget :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Od pewnego czasu interesują mnie książki o Bridget, mam nadzieję, że za niedługo uda mi się dorwać je.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...