czwartek, 28 sierpnia 2014

[190] Bridget Jones. W pogoni za rozumem - Helen Fielding


Tytuł: Dziennik Bridget Jones
Tytuł oryginału: Bridget Jones: The Edge of Reason
Autor: Helen Fielding
Tłumaczenie: Aldona Możdżyńska
Seria: Bridget Jones
Tom: 2
Data wydania: 03 marzec 2014
Liczba stron: 445
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cena na okładce: 34,90

Mężczyźni lubią, jak się na nich nie leci. 

Dobrze pamiętam dzień, gdy wzięłam do ręki pierwszy tom przygód Bridget Jones. Dobrze pamiętam też, jak śmiałam się na angielskim. Wprost nie mogłam doczekać się, kiedy chwycę za drugi tom. Dobrze wiedziałam, że połknę go w jeden dzień, więc oddalałam chwilę, kiedy wezmę go do rąk. W końcu nie wytrzymałam i zabrałam się za niego. Szczęścia było dosyć sporo z tego powodu. I, tak jak się spodziewałam, nie minął cały dzień a ja już byłam po lekturze. Przyznam jednak, że się zawiodłam. 

Bridget jest w związku z Markiem Darcy i jest z tego powodu bardzo szczęśliwa. Już nie jest uczuciowym pariasem, jak zwykła się określać. A jej partner jest idealny i jest tego aż nazbyt świadoma. Podobnie jak krążącej nad ich związkiem Rebecci - pięknej i bogatej. Kobieta ustaliła sobie ich za cel i za wszelką cenę chce zdobyć Marka. Jest w stanie nawet zniżyć się do oszustwa. Bridget jest bardzo zazdrosna, więc poszukuje pomocy u przyjaciół i we wszystkich swoich poradnikach. Jej matka dalej robi rzeczy, które nie bardzo pasują do jej wieku i do długiego pożycia małżeńskiego. 

Do tego Bridget musi zmierzyć się z ogromną dziurą w ścianie, wizytą w więzieniu oraz niejedną towarzyską wpadką. Kłopoty przyciąga do siebie z ogromną siłą. Można by pomyśleć, że nic innego w życiu nie robi, tylko kolekcjonuje problemy. Radzi sobie jednak jak może i mimo wszystko nie poddaje się nawet w najtrudniejszej sytuacji.

Po pierwszym tomie spodziewałam się, że drugi będzie jeszcze lepszy. Moje oczekiwania jednak nie zostały do końca spełnione. Owszem, czytało się tą część równie dobrze, co poprzednią. Temu nie mogę zaprzeczyć. Szybko, miło i przyjemnie. Tylko dlaczego już nie tak zabawnie? Podczas pochłaniania (inaczej tego nie nazwę!) Dziennika Bridget Jones miałam w oczach łzy ze śmiechu. Spodziewałam się, że tutaj będzie tak samo, jednak bardzo się zawiodłam. Owszem, niektóre fragmenty były jakościowo podobne do tamtych, acz rzadko się to zdarzało. Bardzo mnie to rozczarowało. 

Bridget Jones jest postacią wręcz kultową i podziwiam Helen Fielding za to, że ją stworzyła. Jej charakter jest niesamowicie skomplikowany, przy czym prosty a jej zachowanie łatwe do przewidzenia. W pewnych sytuacjach, w większości związanych z Markiem Darcym, bardzo mnie irytowała. Nie da się ukryć, że swoją głupotą dużo spraw po prostu zawaliła. Rozumiem, że przyjaciele są ważni, jednak nie zawsze trzeba poświęcać im każdą wolną chwilę swojego czasu. Niech sobie twierdzi co chce, ale poradniki życia ją nie nauczą. To zdecydowanie ta denerwująca strona Bridget. 

Każdy, kto czytał pierwszy tom w pewnym momencie zauroczył się Markiem Darcym. Ten mężczyzna to po prostu jeden z lepszych książkowych facetów na świecie. Mimo, że lista jest długa. Nawiązanie do pana Darcy'ego z Dumy i uprzedzenia jest aż nad to widoczne. Nie narzekam, bo jak i jeden, jak i drugi to mężczyźni warci uwagi. Nie zaprzeczę, że uwagi kobiet. Chociaż pewnie i kilku męskich amatorów by się znalazło. Ja nie wnikam w czyjeś przekonania. Nie zmienia do jednak faktu, że Markiem jestem zauroczona i nie dziwię się, że Bridget była o niego tak zazdrosna. Jednak... nie przesadzajmy.

Helen Fielding tym razem nie zachwyciła mnie tak, jak poprzednio. Z pewnością sięgnę po trzeci tom serii, gdyż mimo, że trochę się zawiodłam, ta książka i tak przekracza poziomem, niekoniecznie chodzi mi o ambicje dzieła, większość obyczajówek. To wszystko jest tak dobrze opisane, że naprawdę nie sposób się oderwać. To jest największym plusem tej całej historii - styl. Mimo wszystko nie mogę się doczekać chwili, gdy dostanę następny tom.

Ogólna ocena: 09/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Zysk!

3 komentarze:

  1. A ja tam i tak wyłam ze śmiechu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo miło wspominam spotkanie z bohaterką

    OdpowiedzUsuń
  3. Bridget to postać, którą znam z filmów. Zellweger to postać śmieszna sama w sobie i ta rola była dla niej stworzona. Książek nie czytałam, nie wiem, czy kiedyś to zmienię, może, kiedy trafi się okazja skuszę się.

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...