sobota, 11 października 2014

[212] Milion słońc - Beth Revis


Tytuł: Milion słońc
Tytuł oryginału: A Milion Suns
Autor: Beth Revis
Tłumaczenie: Łukasz Małecki
Seria: W otchłani
Tom: 2
Data wydania: 28 październik 2013
Liczba stron: 376
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Cena na okładce: 37,00

Miłość nie jest miłością, jeśli nie ma się wyboru.

Całkiem niedawno przeczytałam pierwszy tom i nie zachwycił mnie on tak, jak się tego spodziewałam. Nie mogłam się jednak doczekać chwili, gdy zabiorę się za kolejny tom. Czekał już na półce, jednak nie lubię czytać tomu za tomem, więc odwlekałam tą chwilę do czasu, gdy już nie mogłam się powstrzymać. Zastanawiam się trochę, dlaczego właściwie mnie tak ciągnęło do tej części. Wydaje mi się, że głównie ciekawość. Skończyłam drugą część i jestem bardzo ciekawa, jak autorka zakończy całą trylogię.

Amy żyje na Błogosławionym już trzy miesiące. Musi znosić obce spojrzenia, wyzwiska. Od śmierci Oriona i Najstarszego oraz odstawieniu Fidusa jest jeszcze gorzej. Pojawiają się bunty, a ludzie w końcu mogą czuć, co wykorzystują w niekoniecznie dobry sposób. Starszy ma dla niej coraz mniej czasu a ona spędza swój patrząc na zamrożonych rodziców i bojąc się, że powtórzy się sytuacja z Godów. Odnajduje wskazówki, które pozostawił jej Orion - tylko ona może podjąć ostateczną decyzję, co zrobi z tą wiedzą. Najpierw jednak musi do końca dowiedzieć się, o co mu chodziło.

Nie chcę zdradzać Wam więcej szczegółów, gdyż są one od razu spojlerami tomu pierwszego. Muszę przyznać, że bardzo szybko przeczytałam tą część. Pół dzisiejszego dnia i puf, książka skończona. Trudno mi określić swoje uczucia względem tej serii. Z jednej strony naprawdę mi się ona podoba. Z drugiej jednak nie ma w niej czegoś aż tak bardzo niezwykłego, jak można by sobie życzyć. Owszem - oryginalności nam autorka nie poskąpiła. Wszystko jest też dosyć dobrze połączone ze sobą. Cieszyłam się, że nie mam wrażenia, że przeskakujemy od wydarzenia do wydarzenia. Cała historia opowiedziana jest z dwóch perspektyw: Amy oraz Starszego. To bardzo mi się podoba. Dobrze jest mieć obraz sytuacji z obu stron.

Tak zachwalałam okładkę tomu pierwszego, a ta jest sto razy gorsza. Naprawdę. Nie wiem, co autorom przyszło do głowy, że wprowadzili tutaj te podobizny Amy i Starszego. Szczególnie dziewczyna wygląda okropnie. Strasznie mi się to nie podoba. Okładka tomu trzeciego jest również cudowna. Nie wiem, naprawdę nie wiem, dlaczego ta jest taka... dziwna. Koniec końców kolor jest ładny. Więc po co ten obrazek? Tak. Będę to roztrząsać aż zrozumiem...

Przyznam Wam, że podobało mi się, jak Amy traktuje starszego w tej części. Nareszcie nie dostajemy głupiego romansidła ze szczyptą sci-fi! Mamy tutaj bardzo ciekawą historię. Acz wydaje mi się, że rozwiązanie tajemnicy poszło im za łatwo. Nie zmienia to jednak faktu, że niesamowicie mocno jestem ciekawa zakończenia tej trylogii. Szczerze mówiąc spodziewałam się takiego rozwoju wypadków, więc zdziwiona nie jestem. Może tylko trochę rozczarowana, że się domyśliłam. Bardzo lubię być zaskakiwana przez autorów, a Beth Revis niestety to się nie udaje. Może wyjdzie jej to w ostatnim tomie. Mam taką szczerą nadzieję, naprawdę.

Mogę sobie mówić o tej książce co tylko chce, a nie zmienia to faktu, że bardzo przywiązałam się do bohaterów. Co jest dosyć dziwne, jeśli wziąć pod uwagę, że ja to ja. Zwykle porzucam rozpoczęte serie bo nie mam ochoty na dalsze towarzystwo bohaterów. Serię można uznać za naprawdę dobrą, jeśli zdecyduje się kontynuować z nią przygodę. Jak widzicie pochłonęłam drugi tom i powoli (jeszcze trzy książki) zbliżam się do tomu trzeciego. I na pewno go przeczytam. Grzbiety trylogii bardzo ładnie wyglądają na półce, tak wszystkie razem, wiecie? 

Jak to jest, że zwykle o środkowych tomach... nie wiem co napisać? Rozpoczęcie i zakończenie tak łatwo ocenić. A co można powiedzieć o środku, który jest po prostu jednym wielkim spojlerem pierwszego tomu? Zdecydowanie trudne wyzwanie dla kogoś, kto przeszedł dzisiaj 11 kilometrów. Całe szczęście, że stopami się nie myśli, bo byłaby to bardzo... nieskładna recenzja. I tak już jest taka strasznie nieogarnięta - podobnie, jak moje myśli o tej książce. Przeczytałam ją i... co teraz? Myślę, że tą trylogię trzeba przeczytać - choćby ze względu na dość oryginalną fabułę i zdecydowanie dobry styl. Czyta się wszystko bardzo szybko i płynnie. Oto właśnie w tym wszystkim chodzi - o przyjemność z czytania. A podczas czytania Milion słońc... Nie mogłam się oderwać. Chciałam zobaczyć, czy moje przewidywania się spełnią. A że się spełniły... To już inna kwestia.

Po drugim tomie myślę, że seria jest naprawdę warta uwagi. Widać, że wszystko się rozkręca. Mam nadzieję, że w ostatniej części nastąpi taki punkt kulminacyjny i historia pochłonie mnie jeszcze bardziej.

Ogólna ocena: 07/10 (bardzo dobra)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...