piątek, 20 marca 2015

[284] Talon - Julie Kagawa


Tytuł: Talon
Tytuł oryginału: Talon
Autor: Julie Kagawa
Tłumaczenie: Hanna Hessenmuler
Seria: Talon
Tom: 1
Data wydania: 18 marzec 2015
Liczba stron: 415
Wydawnictwo: Mira
Cena na okładce: 36,99

Dużo czasu minęło od chwili, gdy po raz ostatni czytałam jedną z takich książek jak ta. Typowo młodzieżowa pomieszana z fantastyką i romansu. Wiecie co? Stęskniłam się za takimi pozycjami. Trzymając Talon w dłoniach byłam szczęśliwa, że mogę wrócić do tego gatunku, który przecież bardzo lubię. Zastanawia mnie, czemu teraz tak rzadko mam okazję zagłębiać się w takie historie. Kiedyś nie można mnie było od nich oderwać. Julie Kagawa zabrała mnie do świata, który po prostu uwielbiam. 

Zakon Świętego Jerzego od wieków zajmuje się polowaniem na smoki. Poświęcają całe swoje życie treningom i świadomi są tego, że ich życie nie będzie długo trwało. Smoczy gatunek nauczył się przybierać ludzką postać i stworzył potężną organizację - Talon. Po upływie lat stały się silne i przebiegłe. Nie pozwalają sobie na żaden błąd. Są gotowe przejąć władzę nad światem. 

Ember Hill razem z bratem bliźniakiem, Dantem, zostaje wysłana do Kalifornii, by zasymilować się ze zwyczajnymi ludźmi. Jest bardzo tym podekscytowana i cieszy się, że może choć na chwilę wyrwać się z Talonu. Życie ludzkie jednak bardzo przypada jej do gustu. Całodniowe wylegiwanie się na plaży, surfing, niezdrowe jedzenie. Zdobywa przyjaciół i czuje się szczęśliwa. W końcu może się wyspać i robić co tylko zechce. Organizacja jednak szybko zmienia jej plany przysyłając do niej i do jej brata smoki, które mają ich szkolić. I znowu zaczyna się pobudka o szóstej rano.

A to, że ktoś przy okazji umrze? No cóż... Jeszcze jeden dowód, że warto być w Zakonie. Bo wtedy nigdy się nie zestarzejesz. Przecież żołnierze Świętego Jerzego umierają w młodym wieku...

Garret od zawsze mieszkał w Zakonie Świętego Jerzego. Zabijanie smoków jest dla niego jak oddychanie. Najlepiej czuje się w mundurze i z pistoletem w dłoniach. Zakon tym razem ma inne plany. Wysyłają go razem z Tristanem, towarzyszem broni, do Kalifornii, by odnaleźli smoka, którego Talon wysłał na przeszpiegi. Wiedzą, że przybrał on postać ludzką i jest kobietą. Mają na zadanie zyskać jej zaufanie, a następie unieszkodliwić ją. 

Kiedy bohaterowie staną na swojej drodze dzieje się coś, czego żadne z nich się nie spodziewa, szczególnie Garret, który jest świadomy tego, że dziewczyna, która tak go zainteresowała może okazać się potworem, gotowym odgryźć mu głowę. Życie Ember, która pragnie jedynie być wolna, komplikuje także jeden zdrajca Talonu, uchodźca, który ma według niej pewne plany.

Poza tym po tym budynku mogło kręcić się więcej dzieci, a dzieci są niewinne. Nie biorą udziału w żadnej wojnie. Nie powinny umierać tylko dlatego, że dorośli skaczą sobie do gardeł.

Z początku nie widziałam nic niezwykłego w tej całej historii. Nie da się ukryć, że była bardzo przewidywalna. Każda osoba, która kiedyś zaczytywała się w tym gatunku bez problemu mogła przewidzieć przebieg fabuły. Mimo to z każdą kolejną stroną wciągałam się coraz bardziej. Nie chodziło tutaj o ciekawość, a o przywiązanie do bohaterów. Nadzieja, że podejmą dobre decyzje i nie stracą przy tym życia. Bo to nie do końca sama historia tak bardzo przyciąga. Przyciągają bohaterowie. Pewni siebie, a jednocześnie zagubieni. Niedoświadczeni w ludzkim życiu, gdzie wojny nie są na porządku dziennym, gdzie każdy może robić to, na co ma ochotę. Gdzie nastolatki nie potrafią obsługiwać pistoletów i nie giną w walkach ze smokami. 

Znajdą się pewnie czytelnicy, którzy będą narzekali na brak akcji. Owszem - wszystko rozkręca się dość powoli, a wartką akcję otrzymujemy dopiero pod koniec książki, jednak bardzo mi się to spodobało. Autorka dała bohaterom czas na poznanie się. Pomiędzy tymi chwilami wplotła momenty, gdy Ember miała szkolenie, a Garret przeszukiwał nocne niebo w poszukiwaniu latającego smoka. Skupiła się jednak na tym, byśmy dobrze poznali bohaterów, z którymi możemy spędzić jeszcze dużo czasu. Z tego co wiem seria zapowiedziana jest na pięć tomów. Szczerze mówiąc nie przeraża mnie ta liczba, a wręcz przeciwnie - już nie mogę się doczekać chwili, gdy ponownie spotkam Ember w kolejnym tomie. Nie jest ona jedną z tych bohaterek, które boją się każdego ruchu. Ember rwie się do walki, do czynności, które wywołują w niej adrenalinę. Z pewnością nie będzie czytelnika irytować jej bezczynność, gdyż ta dziewczyna po prostu nie wie, co znaczy to słowo.

Gra w zdobywanie zaufania, przyjaźni, może nawet serca, a przez cały czas jestem całkowicie świadom, że ja, właśnie ja mogę być tym kimś, kto wszystko to zniszczy za jednym zamachem.

W tej książce podobało mi się to, że byli ludzie, którzy stanęliby za Ember murem. Obroniliby ją własnym ciałem. Do gustu przypadło mi to, że Garret, Dante jak i tajemniczy uchodźca bardzo dobrze potrafili się bić, co nikogo nie zaskakuje, jednak pewna scena z udziałem ich wszystkich tak bardzo mi się podobała, że miałam ochotę krzyczeć z radości. Ta historia to dopiero początek świetnej serii, która, mam nadzieję, zawita w całości na polskim rynku. Jestem pewna, że zostanę z bohaterami do samego końca. Szczególnie, że Julie Kagawa pierwszy tom zakończyła w taki sposób, że możecie być pewni, że kolejna część przyniesie nam dużo akcji i nie będzie można się nudzić. 

Okładka bardzo przyciąga wzrok. Cieszę się, że wydawnictwo zostawiło ją w oryginalnej formie, gdyż ta prostota jest po prosty piękna. Kolor jest tak intensywny, że z całą pewnością nikt nie przegapi jej w księgarni. I słusznie. Nie ma co zagrzebywać się w samej mądrej i poważnej literaturze. Mi najwięcej radości sprawiają takie zwykłe czytadła, które wciągają od pierwszej strony i nie chcą wypuścić ze swoich szponów. Jestem osobą, która wieczorem w łóżku nie da rady za dużo czytać - od razu zasypiam. Ostatnią noc jednak prawie zarwałam - nie mogłam przestać czytać. Styl autorki jest bardzo prosty, jednak z całą pewnością nie banalny. Stworzyła dwie wiekowe organizacje i z całą pewnością nie można było się przyczepić do żadnego szczegółu. Mimo, że jest to fikcja, z łatwością mogłam wyobrazić sobie Zakon walczący z ogromnym smokiem.

Najwyższy czas wracać na wojnę.

Ta pozycja pokazuje, że nie zawsze należy ufać najbliższym, że są oni w stanie zdradzić nas bez mrugnięcia okiem. Julie Kagawa bardzo dobrze poradziła sobie z tą historią. To, co stworzyła, tak bardzo mi się spodobało, że już po prostu nie mogę doczekać się kontynuacji i sama nie wiem, co ja w tym momencie mam zacząć czytać. Witaj, kacu książkowy.

Ogólna ocena: 07/10 (bardzo dobra)

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Mira!

5 komentarzy:

  1. Rozważę tę historię, rozważę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama fabuła jako fabuła jakoś do mnie nie przemawia, ale mam ochotę na coś ze smokami, bo oprócz Eragona, który komplenie nie przypadł mi do gustu, nie czytałam nic z nimi w roli głównej. Chcę zobaczyć, że w ogóle smoki to nie moja bajka, czy akurat Eragon mi nie podszedł

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć!
    Na swoim blogu opublikowałam LBA i nominowałam Cię.Jeśli miałabyś chęć to zapraszam do zabawy :3
    http://lowczyni-ksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, książka jak najbardziej dla mnie, choć o smokach przeczytałam jedynie Ognistą Sophie Jordan, to ta tematyka jak najbardziej trafia w moje gusta :3

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...