niedziela, 12 lipca 2015

[330] Collide - Gail McHugh

Tytuł: Collide
Tytuł oryginału: Collide
Autor: Gail McHugh
Tłumaczenie: Anna Dorota Kamińska
Seria: Collide
Tom: 1
Data wydania: 17 czerwiec 2015
Liczba stron: 368
Wydawnictwo: Akurat
Cena na okładce: 34,90
Wiem, że recenzja miała ukazać się w piątek, za co Was bardzo przepraszam. Nie udało mi się jej napisać. Początkowo myślałam, że na Collide zakończę ten maraton lekkich książek, jednak nie. W poniedziałek możecie spodziewać się recenzji Musimy coś zmienić oraz rozwiązania konkursu, a w piątek Powrotu do Daringham Hall. W środę prawdopodobnie pojawi się Co jeśli... i obiecuję, że zacznę szaleć z fantastyką, bo Kamil przestanie wchodzić na mojego bloga, a tego bym nie chciała. Tak więc niedługo znowu zagości różnorodność, a teraz przejdźmy do książki, która po prostu zabiła moje uczucia do tego gatunku. 

Kiedy mama Emily zmarła, ta postanowiła przeprowadzić się do Nowego Jorku ze swoim chłopakiem, Dillonem. Mimo, że bardzo go kocha i dużo mu zawdzięcza postanawia na razie nie mieszkać razem z nim, tylko ze swoją przyjaciółką. Zaczyna nowe życie w obcym mieście, spędza czas z chłopakiem i przyjaciółką oraz pracuje jako kelnerka. Pierwszego dnia w pracy szef prosi ją, by dostarczyła jedno zamówienie. Dziewczyna godzi się, po czym odbiorcą okazuje się niezwykle przystojny mężczyzna.

Gavin nigdy nie wierzył w miłość od pierwszego wierzenia. Do czasu. Kiedy spotkał Emily stracił grunt pod nogami. Zaczyna obsesyjnie o niej myśleć i stara się być tam, gdzie ona. Gdy dowiedział się, że jest ona dziewczyną Dillona, jego przyjaciela, nie wie co ma ze sobą zrobić. Nie jest w stanie wyrzucić ją z myśli, a naiwna Emily nie widzi tego, co ma pod nosem oraz manipulacji, którym ulega ze strony swojego chłopaka.

Nie będę rozwodzić się nad postaciami, gdyż są po prostu przeciętne. Gavin przypomina wszystkich mężczyzn z literatury tego gatunku. Uroczy, trochę arogancki i pewny siebie. Brzmi znajomo? Emily jest taką niezdecydowaną gąską. Ślepo wpatrzona w Dillona ignoruje swoje potrzeby i uczucia. Żadne z nich nie jest osobą, z którą mogłabym spędzić czas i nie zwariować.


Fabuła nie jest zbyt oryginalna - opiera się na trójkącie miłosnym. Żałuję, że Collide nie ma głębszego przesłania, gdyż takie problemy w związku to już przestarzała tematyka, która powoli zaczyna mnie nużyć. Spodziewałam się, że Gail McHugh zawrze tutaj chociaż jakieś przesłanie, które sprawi, że ta książka będzie dużo więcej warta pod względem zawartości. Zwykle zaznaczam bardzo dużo cytatów podczas lektury. Tutaj jednak obyło się bez, czym byłam sama zdziwiona. Nie jest to zła książka. Jest przeciętna.. Po prostu.

Spędziłam z bohaterami trochę czasu i nie przywiązałam się do żadnego z nich. Uważam, że to największy minus tej książki. Nawet kiepska fabuła jest w stanie wciągnąć czytelnika, jeśli jest tam ktoś, kogo szczerze lubi. Bardzo ciężko jest mi wypowiedzieć się na temat Collide. Zwykle nie mam z tym problemu. Wiem, co mi się podobało, a co nie. Tutaj ta granica jest bardzo cienka. Podobnie, jak objętość tej książki. Jest ona krótka, więc lektura nie zajęła zbyt dużo czasu. Nie uważam go za zmarnowany, chociaż mogłam spędzić go z książką dużo więcej wartą. Wspominałam, że nie dałam rady napisać recenzji na piątek. Collide przeczytałam już jakiś czas temu. Mimo, że mój chłopak wylądował w szpitalu zdążyłabym ją napisać. Problem polegał w tym, że naprawdę nie dałam rady. Siedziałam nad kilkoma zdaniami i nie miałam pojęcia, co napisać. Teraz też nie mam. Ja praktycznie nie myślę o tej książce. Po przeczytaniu po prostu o niej zapomniałam.

Momenty, gdy pojawiały się sceny erotyczne strasznie mnie irytowały. Jestem zdania, że gdyby zamiast nich pojawiło się coś innego, to książka mogłaby dużo zyskać.Autorka powinna je sobie podarować i dodać fragmenty, gdzie lepiej poznalibyśmy mentalność bohaterów. Być może zaczynam wymagać od książek dużo więcej i ten gatunek powoli przestaje być dla mnie wystarczająco dobry.

Dziwię się, że autorka postanowiła zrobić ze swojej opowieści dwa tomy. Zakończenie pierwszego trochę mnie zdziwiło, dlatego też na pewno przeczytam kontynuację. Wiem, że to może być czytelnicze samobójstwo. Chyba po prostu chcę sprawdzić, czy Gail McHugh w Pulse naprawiła to, co nie podobało mi się w Collide.

Ogólna ocena: 05/10 (przeciętna)

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję wydawnictwu Muza i Akurat!

14 komentarzy:

  1. Ciekawa recenzja. Miałam okazję czytać ebook tej książki i muszę przyznać, że to jest jedna z lepszych książek jakie czytałam. Może faktycznie - nie ma oryginalnej fabuły i wszystko kręci się wokół trójkąta miłosnego, jednak jest w tej książce coś, że mam ją ochotę czytać i czytać. Czekam na drugą część - Pulse :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czekam - z nadzieją, że będzie dużo lepsza :)

      Usuń
  2. Fabuła rzeczywiście nie była zbyt oryginalna, ale mimo wszystko przyjemnie spędziłam czas na lekturze "Collide" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trzeba przy niej za dużo myśleć, to trzeba przyznać. Ale bohaterowie byli tacy... nijacy.

      Usuń
  3. Z Twojej recenzji wnioskuję, że to coś całkiem nie dla mnie. Potrzebuję fantastyki albo akcji, a najlepiej obu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to za tydzień będzie coś dla Ciebie :3

      Usuń
  4. Książka już u mnie, więc przeczytam tak czy siak:) Chętnie wpadnę na recenzję "Co, jeśli...". Intryguje mnie ten tytuł;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! A ja będę czekać na Twoją recenzję Collide :3

      Usuń
  5. Od dłuższego czasu mam w planach przeczytanie tej książki. Zobaczę, może przypadnie mi do gustu ;)
    http://alejaczytelnika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pojawi się u Ciebie recenzja koniecznie daj mi znać :)

      Usuń
  6. Narobiłaś mi takiej ochoty, że za chwilę będę musiała zrobić zamówienie w księgarni. Nie wiedziałam, że chodzi o trójkąt miłosny. Za niedługo się za nią zabiorę ;)
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać, czy przypadła Ci do gustu. :3

      Usuń
  7. O nie, zdecydowanie nie dla mnie...

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...