poniedziałek, 25 stycznia 2016

[449] Stop prawa - Brandon Sanderson

Tytuł: Stop prawa
Tytuł oryginału: The Alloy of Law
Autor: Brandon Sanderson
Tłumaczenie: Anna Studniarek
Seria: Ostatnie Imperium
Tom: 4
Data wydania: 13 stycznia 2016
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: MAG
Cena na okładce: 29,90
Największym odkryciem roku 2015 jest zdecydowanie Brandon Sanderson. Jego cykl Ostatnie Imperium łamał mi serce, składał je na nowo i ponownie łamał. Po zakończeniu w Bohaterze Wieków autor postanowił stworzyć dalszą część, jednak dzieje się ona długo po tym, jak Vin i Elend chodzili po ulicach Imperium. Fani tamtej dwójki zapewne tak samo jak ja ostrożnie podchodzą do kontynuacji. Koniec końców pożegnaliśmy się z naszymi ulubieńcami i po raz kolejny musimy uczyć się całej polityki nowego świata.

Waxillium Ladrian jest legendą, choć może nie jest tego zbyt świadomym. W Dziczy zajmował się pilnowaniem, by wszyscy przestrzegali prawa. Teraz jednak musi wrócić do miasta i zająć się majątkiem, który został bez opieki, gdy jego wuj zginął w wypadku. Zmuszony jest odwiesić swoją odznakę i zająć się nudnym życiem arystokratów. Trudno jednak jest mu siedzieć spokojnie i planować własny ślub, kiedy w Elendel tyle się dzieje. 

Tajemniczy gang Znikaczy w nikomu nieznany sposób okrada pociągi zabierając przy tym również zakładniczki. Były kompan Waxa, Wayne, pojawia się w mieście by zbadać te sprawę. Nie spodziewa się, że jego najlepszy przyjaciel odmówi mu pomocy. Widzi, że ten walczy ze sobą, jednak ciągle waha się. Nie chce być uznawany za nieprzewidywalnego i niewychowanego, jak było w momencie, gdy pojawił się w Elendel. Stróżem prawa jest się jednak przez całe życie. Okoliczności sprawiają, że Wax musi ponownie wejść do gry i dzięki swoim Allomantycznym oraz Feruchemicznym zdolnościom złapać Znikaczy i rozwiązać zagadkę. 

Dawne ulice Ostatniego Imperium się zmieniły. Nastąpił rozwój cywilizacji, pojawiła się elektryczność oraz wysokie drapacze chmur. Nic nie jest takie, jak trzysta lat temu, jednak Vin i reszta dalej tam są - jako część religii. 

Co dziwne, tak samo jest z ludźmi. Niewielka zmiana sprawia, że człowiek staje się kimś zupełnie innym. Jakże podobni metalom jesteśmy...

Początkowo obawiałam się, jak odbiorę nowych bohaterów. Brandon Sanderson sprawił, że towarzyszyłam im przez setki stron. Zżyłam się z nimi i traktowałam ich jak bardzo dobrych przyjaciół. Szczególnie Vin i Kelsier byli mi bardzo bliscy. Po lekturze Stopu prawa mam ochotę po raz kolejny złapać za Z mgły zrodzonego i przeżyć to wszystko ponownie. W momencie, gdy poznałam Waxa nie wiedziałam co mam o nim myśleć. Jest bardzo specyficzną postacią, która w końcu przywiodła mi na myśl Sherlocka Holmesa - tego książkowego. Wtedy już wiedziałam, że dla niego również mogłabym dużo zrobić. Nie tyle, ile dla Kelsiera, jednak on zdobył moje serce na samym początku mojej przygody z Ostatnim Imperium. Niezaprzeczalnie moim ulubieńcem został nieszablonowy Wayne. Ze swoim poczuciem humoru, podejściem do życia i szczęśliwym kapeluszem nieraz sprawiał, że się uśmiechałam.

Obawiałam się, że fabuła kolejnych tomów Ostatniego Imperium będzie opierała się na tym samym schemacie, co trzy pierwsze, jednak te przypuszczenia okazały się kompletną bzdurą. Brandon Sanderson nie ma zamiarów walczyć z władzą. Tym razem postawił swoich bohaterów po stronie prawa i porządku. Odniosłam wrażenie, że Stop prawa przypomina odrobinę kryminał, jednak to, jak wszystko zostało opisane sprawia, że czytelnik ani na chwile nie ma ochoty przestać czytać. Nie jest to już fantastyka w normalnym znaczeniu tego słowa. Teraz świat się zmienił i nie potrzebne są już żadne reformy i zadaniem Waxa i Wayne'a jest dopilnowanie, by zostało tak, jak jest. Myślę, że niektórzy będą zawiedzeni stroną, w którą poszedł autor podczas pisania Stopu prawa, jednak ja jestem zachwycona.

W życiu są o wiele gorsze rzeczy niż bycie prawdziwym. 

Jeśli ktoś raz zachwyci się stylem pisania Brandona Sandersona już nigdy nie pominie żadnej jego książki. Ja osobiście mam na półce prawie wszystkie, które do tej pory wyszły i na pewno będę zaopatrywać się w kolejne. Brakuje mi jedynie tych, które wyszły dosyć dawno temu, na przykład Elantris czy Siewcy wojny. Ceny obu tych pozycji szybują bardzo wysoko, więc pozostało mi czekać na wznowienia. Kiedy wraca się do jakiejś książki tego autora odczuwa się takie szczęście, jakby po długiej podróży wracało się do domu. Uwielbiam to i wiem, że dla mnie każdy pisarz, który pisze tak cudownie jest po prostu najlepszym przyjacielem, który snuje swoje opowieści tylko dla mnie.

Zdziwiłam się, że Stop prawa jest tak cienką książką. Jeśli porównać ją z poprzednimi częściami albo przeogromną Drogą królów można dać się naprawdę zaskoczyć. Mimo, że objętościowo nie dorównuje innym pozycjom Sandersona, pod względem kreacji bohaterów i fabularnie zdecydowanie daje radę. Podoba mi się rozwój Allomancji i Feruchemii. Podwójni nie są czymś wyjątkowym, więc można dużo dowiedzieć się na ten temat w tej części. Cieszę się, że dalej się zachwyciłam i będę kontynuować swoją przygodę z Ostatnim Imperium. Jak na razie wydaje mi się, że mogę nigdy nie mieć dość. Teraz zostało mi odliczać czas do premiery Cieni tożsamości

- Nawet nie próbuj - przerwał jej Waxillium chowając rewolwer.- Logika nie działa na Wayne'a. 
- Od wędrownego wróżbity kupiłem kiedyś amulet chroniący przed nią - wyjaśnił Wayne. -  Dzięki temu mogę dodać dwa do dwóch i uzyskać korniszona.

Do marca daleko, myślę jednak, że ten czas poświęcę na Drogę królów i jej kontynuację. Są to naprawdę ogromne cegły, więc powinny zaspokoić mój sandersonowy głód na jakiś czas. Szkoda, że nie mogę zaopatrzyć się w piątą część w starym wydaniu. Być może jeśli będę bardzo zdesperowana chwycę za nią po angielsku. Koniec końców w Anglii dostęp do niej będę miała bardzo ułatwiony. 

Ogólna ocena: 10/10 (arcydzieło)
Spełnia wyzwanie: 5. Ma więcej niż 5 części

Za egzemplarz bardzo dziękuję wydawnictwu MAG!

4 komentarze:

  1. Przeczytałem już 1/3, więc spokojnie mogłem łyknąć reckę. I wrażenia mamy podobne, z tym że ja jeszcze nie skończyłem, więc na 100% pewien nie jestem, czy postawię taką ocenę. Ale obawiałem się też podobnie jak Ty, a czyta mi się bardzo dobrze. To jest chyba to, co piszesz, wiesz? Czyli po prostu Sanderson. Nota bene też moje odkrycie w 2015. Człowiek wie o czym pisać, ma świetną wyobraźnie i warsztat, i bardzo dobrze się to czyta. Do końca tygodnia na pewno to skończę, więc wypowiem się szerzej, ale ogólnie: JESTEM BARDZO NA TAK. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że JESTEŚ BARDZO NA TAK, bo się trochę bałam, że Ci się nie spodoba i będę się musiała zachwycać sama :c Ja jestem już w połowie Czerwonego Rycerza i powiem Ci, że czyta się świetnie. Podoba mi się.

      Usuń
    2. Na tę chwilę może nie zachwyt, ale podoba mi się bardzo. Zobaczymy, co dalej. :)

      Usuń
    3. Się już nie mogę doczekać Twojej recenzji. :3

      Usuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...