piątek, 1 kwietnia 2016

[485] Łuska w cieniu - Rachel Hartman

Tytuł: Łuska w cieniu
Tytuł oryginału: Shadow Scale
Autor: Rachel Hartman
Tłumaczenie: Anna Studniarek
Seria: Serafina
Tom: 2
Data wydania: 26 sierpnia 2015
Liczba stron: 480
Wydawnictwo:  MAG
Cena na okładce: 39,00
Zdarza się, iż gdy jakaś książka bardzo mi się spodoba i tak długo czekam na kontynuację, że powoli moje emocje słabną i owy ciąg dalszy zaczyna być kolejną pozycją do przeczytania kiedyś. Serafina podbiła moje serce już od samego początku. Do tej pory pamiętam radość, jaką mi dała. Uczucia uczuciami, jednak kiedy - w końcu! - chwyciłam za Łuskę w cieniu okazało się, że naprawdę niewiele zostało w mojej głowie z pierwszego tomu. Lekko rozczarowana próbowałam wciągnąć się w całą historię, co chwila przerywając ją dla czegoś innego. Koniec końców czytałam trzy książki na raz i skończenie ich stało się naprawdę ciężkim zadaniem.

Serafina wcześniej wcale nie miała zamiaru dać się wplątać w polityczne sprawy Goreddu. Chciała tylko móc dalej tworzyć swoją muzykę i ukrywać to, że jest pół-smokiem, pół-człowiekiem. Kiedy jednak wybucha wojna między ludźmi i smokami dziewczyna musi wziąć sprawy w swoje ręce. Wyrusza na poszukiwania innych, którzy również są mieszanką tych dwóch gatunków, gdyż dzięki łączącej ich więzi są w stanie uratować kraj. Nie oszukuje się. Wie, że to zadanie nie jest łatwe. Nie spodziewa się jednak, jak ciężkiej próby się podjęła... 

Polityka i wszystkie sprawy Goreddu nie są zbyt skomplikowaną kwestią, jednak zrozumienie wszystkiego raz jeszcze kosztowało mnie trochę czasu. Serafina, jako pół-smok, czuła się samotna wśród obu z tych gatunków i z radością wyruszyła na poszukiwania innych. Miała nadzieję, że razem z nią stworzą rodzinę i razem będą żyli długo i szczęśliwie po wypełnieniu misji dla królestwa. Pragnienie doprawdy naiwne, jednak kierowało nią bardziej nawet, niż chęć ochrony kraju. Jej postać przypadła mi do gustu już w Serafinie i naprawdę ją lubię. Trzymałam kciuki za jej szczęście, choć nie wierzyłam za bardzo w powodzenie jej misji. Wyróżnia się ona na tle ludzi, smoków i nawet innych mieszańców. Nie zmienia to jednak faktu, że pozostali również przyciągają wzrok czytelnika. Rachel Hartman, gratuluję fantazji.

Wojna jest nielogiczna.

Ta część różni się od pierwszej, co widać już na samym początku. Akcji jest dużo więcej, więc wątek romantyczny spada na dalszy plan, choć nigdy nie był zbyt eksponowany. Książę Lucian i Serafina jasno ustalili granice i - co dziwne - trzymali się jej, co pewnie zasmuci fanów romansów. Mi osobiście bardzo podobał się sposób, w jaki autorka prowadzi ten wątek. Doskonale pokazała, że nie jest on jednym z głównych i to nie on jest najważniejszy. Cieszy mnie to, gdyż czuję przesyt tymi wszystkimi książkami fantasy, w których miłość gra jedną z głównych ról. Rachel Hartman jednak nie gra w półśrodki i bohaterów oraz frakcji jest tu bardzo dużo, jednak udało mi się w miarę szybko je przyswoić, zdecydowanie szybciej niż w Serafinie, a romanse przeszkadzałyby we wciągnięciu się w politykę Goreddu.

Kiedy już udało mi się wgryźć w fabułę nie mogłam się oderwać. Nie spodziewałam się, że autorka pójdzie w takim kierunku i każdą stronę pożerałam z ciekawością, która samą mnie zaskoczyła. Zapewne gdybym czytała Łuskę w cieniu zaraz po pierwszej części byłabym od razu zachwycona. Jeśli macie na półce tylko Serafinę polecam od razu zaopatrzyć się w drugi tom i połknąć je na raz. Żałuję, że sama nie miałam takiej możliwości. Tak czy inaczej cieszy mnie to, że w końcu zmotywowałam się do lektury. Ta książka niedługo już zapuściłaby korzenie na mojej półce, więc chwyciłam ją w odpowiednim momencie. 

Zastanawiam się, czy pojawi się trzeci tom serii. Zakończenie nie dało mi żadnej wskazówki i nurtuje mnie to pytanie. Z chęcią chwyciłabym za niego, acz nie czuję aż takiej potrzeby. Łuska w cieniu zamknęła wszystkie wątki w taki sposób, że czuję się usatysfakcjonowana. Mimo to dalej ciekawi mnie mentalność smoków i o nich mogłabym poczytać więcej. Rachel Hartman nadała im całkiem nowe cechy i jeszcze nie spotkałam się z takim przedstawieniem tych istot. Już samo to jest dobrym powodem do chwycenia za Serafinę. Miłośnicy wielkich jaszczurów powinni być usatysfakcjonowani. Osobiście jestem naprawdę zadowolona z tego, że miałam możliwość towarzyszyć Serafinie w jej przygodzie. 

Ogólna ocena: 07/10 (bardzo dobra)
Spełnia wyzwanie: -

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu MAG!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...