wtorek, 19 kwietnia 2016

[496] Pani Noc - Cassandra Clare

Tytuł: Pani Noc
Tytuł oryginału: Lady Midnight
Autor: Cassandra Clare
Tłumaczenie: Małgorzata Strzelec
Wojciech Szypuła
Seria: Mroczne Intrygi
Tom: 1
Data wydania: 30 marzec 2016 
Liczba stron: 830
Wydawnictwo: MAG
Cena na okładce: 49,00
W momencie gdy przeczytałam ostatnią stronę Mechanicznej księżniczki coś we mnie pękło. Nie było jednak tak źle. Prawdziwa fala cierpienia napłynęła kiedy zamknęłam Miasto Niebiańskiego Ognia. Książki o Nocnych Łowcach Cassandry Clare towarzyszyły mi odkąd pamiętam. Zakończenie przygody z Darami Anioła było koszmarne. Nie załamałam się jednak, gdyż byłam pewna, że to nie koniec. Doszły mnie słuchy o tym, że nie rozstajemy się jeszcze z tą rasą i przyjęłam to jak butelkę wody na pustyni. Pani Noc zachwyciła mnie swoją objętością i - choć wszyscy narzekają - cieszę się, że została wydana w miękkiej oprawie, podobnie jak pozostałe.

Emma Carstairs żyje tylko zemstą. Choć od wojny z Sebastianem Morgensternem minęło kilka lat ona dalej nie pogodziła się ze śmiercią rodziców i jest pewna, że oni nie są ofiarami tamtej bitwy. Dziwne znaki na ich ciałach i woda morska to jedyny trop, który ma. Julian jest jej jedynym wsparciem. Rodzina Blackthornów zaopiekowała się nią, gdy została na świecie sama. Dzięki niemu, jej parabatai, wszystko jest łatwiejsze. Kiedy dowiaduje się, że w mieście odkryto serię zabójstw, a ofiary pokrywa takie same - nikomu nieznane - demoniczne pismo Emma za wszelką cenę postanawia dojść do tego, kto jest sprawcą i dlaczego po pięciu latach ponownie zaczął zabijać.

Julian nie ma łatwego życia. Po śmierci ojca i matki sam opiekuje się czwórką młodszego rodzeństwa. Bardzo brakuje mu starszego brata, którego  zabrało Dzikie Polowanie, oraz wygnanej siostry. Dodatkowo jego myśli zaprząta Emma. Emma, która jest jak jasny promień słońca w pochmurny dzień. Emma, która potrafi uśmierzyć ból jednym uśmiechem. Emma, jego parabatai, do której uczucia są zakazane i surowo karane. Musi więc ukrywać to, że nie patrzy już na nią jak na małą dziewczynkę, której rodzice zginęli. Jest już prawie dorosła i bardzo często pakuje się w kłopoty... A przecież on, Julian, nie przeżyłby, gdyby ją stracił.

Motto Clave brzmiało: twarde prawo, ale prawo.

Powrót do uniwersum Nocnych Łowców przyjęłam z ogromną ulgą. Zanim zaczęłam czytać Panią Noc dotarło do mnie kilka niepochlebnych opinii na jej temat, jednak zbytnio się nimi nie przejęłam. Mój stosunek do Cassandry Clare jest bardzo prosty i zrozumiały. Uwielbiam wszystko, co dotyczy tej rasy i nie patrzę na te książki przez pryzmat recenzenta. Gdy biorę do ręki którąś z części Darów Anioła czy Mechanicznych maszyn po prostu ponownie staję się tym dzieckiem, które zakochało się w tych wszystkich przygodach. W taki sam sposób spojrzałam na pierwszy tom Mrocznych Intryg. Nie uważam, że napisanie tej książki było błędem czy sposobem, na zarobienie więcej pieniędzy. Autorka dała nam możliwość spotkania się ponownie - choć przelotem - z Jacem i Clary. Pozwoliła poznać nowych bohaterów i znowu być z nimi. 

Emma jest taką damską wersją Jace'a. Przynajmniej ja to tak odebrałam i wydaje mi się, że to celowy zabieg. Walka jest dla niej bardzo ważna i potrafi trenować do utraty tchu całymi dniami, co sprawia, że mało kto może ją pokonać. Skupia się na swoim celu, jakim jest odkrycie mordercy rodziców. Polubiłam ją. Naprawdę bez powodu. Po prostu wydała mi się osobą, która zasługuje na szacunek. Julian również przypadł mi do gustu, choć jest całkiem inny niż cudowny chłopak Clary. Patrząc na niego widziałam chodzącą odpowiedzialność i to sprawiło, że bez wahania oddałabym swoje życie w jego ręce. 

Złe prawo to nie prawo.

Pani Noc to ogromne tomiszcze, które pochłania się w zastraszającym tempie. Choć dostrzegłam sporo błędów - podobnie jak w Mieście Niebiańskiego Ognia - nie przeszkadzało mi to. Mnóstwo osób narzeka również na tłumaczenie, jednak według mnie wcale nie jest złe. Cieszę się, że wydawnictwo zostawiło oryginalną okładkę. Dzięki temu nie przypomina ani starych wydań ani nowych z poprzednich serii Cassandry Clare. Czasami dobrze robi taki powiew świeżości, a fabularnie też otrzymujemy coś nowego. Zaskakującego. Bo muszę Wam wyznać, żętym razem nie rozwiązałam zagadki wcześniej, niż sami bohaterowie. Poza tym wielki plus dla autorki za wykorzystanie wiersza Edgara Allana Poe.


Ucieszyłam się, gdy pojawiły się moje ulubione postaci z Darów Anioła. Nie były jednak takie same i wydały mi się obce. Clary i Jace o pięć lat starsi, niż w chwili, gdy się z nimi żegnałam... To było po prostu za dużo. Zdecydowanie łatwiej było mi utożsamić się z Emmą niż z rudowłosą Clary, która zmieniła się, a mnie przy tym nie było. To był cios prosto w serce. Tylko Magnus dalej był taki, jak zawsze. Bardzo mi przez to ulżyło. Jednak wszystko, co stało się przez te pięć lat od chwili zakończenia wojny zdecydowanie było... dziwne. Nienaturalne. W mojej pamięci bohaterowie Miasta Kości to po prostu... dzieci.

W idei wolności kryło się piękno, ale to była iluzja. Każde ludzkie serce było spętane miłością.

Cieszę się, że chwyciłam za Panią Noc. Nie zraziły mnie błędy w wydaniu i nieścisłość autorki w niektórych wydarzeniach. To Cassandra Clare, a to Nocni Łowcy. Moje uzależnienie z dzieciństwa. Niektórzy mają Harry'ego Pottera, ja mam Jace'a i Clary. Po prostu. Za pozostałe tomy z pewnością chwycę. Mam nadzieję, że szybko to nastanie, bo już tęsknię. Zakończenie złamało mi też serce, choć dalej pałam nadzieją, że wszystko dobrze się skończy. Bo musi. Prawda?

Ogólna ocena: 08/10 (rewelacyjna)
Spełnia wyzwanie: -

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję wydawnictwu MAG!

1 komentarz:

  1. Pokochałam tę książkę, a okładka oddaje całe piękno tej powieści! <3

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...