niedziela, 17 kwietnia 2016

Paper Towns, czyli Papierowe Miasta w Londynie #11


Ten tydzień nauczył mnie jednego. Mam cholernie mocną głowę i słaby żołądek. Może jednak nie będę rozwodzić się nad ilością alkoholu, którą jestem w stanie przyswoić. Jednak żeby obietnicy stało się zadość: naprawdę już nie piję. To, co czułam po sobocie w niedzielę... i poniedziałek... zostawmy bez komentarza. Z powodu mojej głupoty nie było możliwości, by ruszyć się z domu, więc zdjęć jest mało i przedstawiają nudną domową rutynę. Jeśli nie dostrzegliście jeszcze rodzinnego podobieństwa na zdjęciach ze mną jest moja kuzynka, która mieszka raptem piętnaście minut drogi ode mnie. Niecelowo. A Londyn taki ogromny...

Ten tydzień nie był też taki najgorszy. Mama zlitowała się w końcu nade mną i sprezentowała mi jeden z dwóch modeli moich wymarzonych długopisów. Z pewnością wyda Wam się to niepotrzebnym wydatkiem, ale ja uwielbiam wszystko co błyszczy, a prawdziwe kryształy Swarovskiego w środku cieszą moje oczy. Mają nawet certyfikat, a co! Teraz tylko muszę mocno trzymać się postanowienia, żeby odczekać chwilę, zanim kupię ten drugi model...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...