sobota, 10 grudnia 2016

[586] Po prostu zabijałem - Artur Górski

Nie byłem żadnym seryjnym mordercą, który czerpie radość z widoku konającej ofiary. Nie fundowałem mu umoralniających kazań, nie znęcałem się nad nim ponad miarę. Po prostu go zabiłem - szybko, niemal bezboleśnie.

Tytuł: Po prostu zabijałem
Tytuł oryginału: Po prostu zabijałem
Autor: Artur Górski
Tłumaczenie: -
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 9 listopada 2016
Liczba stron: 216
Wydawnictwo: Burda książki
Cena na okładce: 34,90
Sama się zastanawiam co sprawiło, że chwyciłam za Po prostu zabijałem. Chociaż nie da się ukryć, że już na pierwszy rzut oka wydaje się ona być ciekawą publikacją, to jednak nie jest to gatunek, za który zbyt często chwytam. Przeczytany jednak przeze mnie fragment tak mnie zaintrygował, że nie mogłam przejść obojętnie obok. Zdziwiła mnie objętość tej książki. Spodziewałam się czegoś grubszego niż te dwieście stron - sporą czcionką i z dodatkiem zdjęć - które otrzymałam. Wzruszyłam jednak ramionami i szybko zabrałam się za lekturę. Cienka książka ma swoje zalety - można ją ze sobą zabrać na uczelnię.

Pomiatany w domu przez ojczyma, ignorowany przez matkę, prześladowany w szkole... Główny bohater tej książki nie miał łatwego życia. Po raz pierwszy zabił będąc nastolatkiem, a jego ofiara namiętnie go piętnowała. Kiedy patrzył z góry na ciało stwierdził, że najwyższy czas uciec z tego miasta, gdzie nie spotyka go nic dobrego. Wyruszył w drogę usuwając ludzi, którzy stanęli mu na drodze - nie wszyscy mieli dobre intencje, a wyrzuty sumienia nie zaprzątały młodemu chłopcu głowy. On jedynie chciał przetrwać i zarobić, więc życie przestępcze stało się jego codziennością.

Prawdę mówiąc spodziewałam się czegoś innego. Artur Górski spisał wszystko bardzo prostym językiem, więc Po prostu zabijałem czyta się lekko i szybko, co kontrastuje z fabułą i faktem, że przecież nasz główny bohater nie ma problemów z wbiciem komuś noża w żebra czy poderżnięciem gardła. Z jednej strony ten przyjemny styl mnie cieszy, gdyż nie mam teraz czasu na cięższe lektury, jednak brakowało mi tutaj grozy i ciężkiej atmosfery towarzyszącej śmierci. Wydało mi się to bardzo nienaturalne i zdecydowanie mnie to nie porwało. Chociaż oparte jest to wszystko - podobno - na prawdziwych wydarzeniach nie potrafiłam w to uwierzyć.

Samotność to straszna rzecz. Samotność i brak miłości.

Po zakończeniu Po prostu zabijałem czuję się niesamowicie nijako. Oczekiwałam sporych emocji, jednak nie wciągnęłam się w historię na tyle, by przejmować się głównym bohaterem czy jego ciężkimi losami i przeszłością, która sprawiła, że stał się właśnie taką osobą, dla której zabijanie jest tak naturalne, jak dla niektórych zabicie muchy. Chciałam mu współczuć, ale nie potrafiłam. Nie potrafiłam wzbudzić w sobie żadnych uczuć do - gnębionego przecież! - chłopca, któremu otoczenie zepsuło psychikę i popchnęło do tragicznych czynów. Był mi on tak bardzo obojętny, że aż przeraziło mnie to znieczulenie i mam trochę za złe Arturowi Górskiemu to, że tak po łebkach potraktował tę historię, której potencjał - powiem to głośno - został zmarnowany. 

Po prostu zabijałem to opis kilku lat z życia seryjnego mordercy. Poznajemy motywy, dostrzegamy punkty zapalne, które sprawiły, że stał się on tym, kim się stał. Spowiedź człowieka, który po prostu zabijał, bez żadnych ukrytych motywów, bez bestialskiej przyjemności z morderstwa. Chciałabym bardziej wniknąć w jego psychikę, bardziej poznać przemyślenia i lepiej zrozumieć - o ile da się w ogóle objąć to umysłem. Żałuję, że nie jest to bardziej rozwinięta fabularnie książka, bo miałam co do niej ogromne oczekiwania, a jedynie dostałam gorzkie rozczarowanie. Mimo to nie żałuję poświęconego jej czasu. Po prostu zabijałem napisana jest tak lekko, że czytanie jej było niesamowicie przyjemne nawet z tymi wszystkimi niedostatkami.

Ogólna ocena: 06/10 (dobra)

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Burda Książki!

2 komentarze:

  1. Tytuł brzmi zachęcająco, ale reszta już chyba nie bardzo. Nie słyszałam o tej książce i jakoś mnie do niej nie ciągnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mocny cytat na wstęp. Ogromnie mnie ta lektura zaciekawiła i mam nadzieję, że wpadnie w moje ręce :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...