MOJE SERCE, MÓJ WRÓG // A.J. STEIGER 💘

O ile jeszcze czasami chwytam za książki z gatunki fantastyki młodzieżowej, tak obyczajówki tego typu omijam szerokim łukiem. Większość autorów za głównych bohaterów wybiera nastolatków chorych na nieuleczalne choroby, którzy cały czas spędzają wędrując po szpitalach. Być może są to tematy, które warto poruszać, jednak przesyt nie jest zdrowy i nie mogę już na takie opowieści patrzeć. Zamknęłam się całkiem na ten gatunek i nie dałam się zainteresować żadnemu tytułowi, okładce czy też opisowi. Po prostu nie. Kiedy zobaczyłam zapowiedź Moje serce, mój wróg poczułam niechętne zaintrygowanie. Tutaj nie mamy śmierci, wszechobecnego zapachu choroby. 

Alvie zawsze źle się czuła w otoczeniu ludzi. Ich dotyk ją przeraża, a oni nie potrafią zrozumieć, dlaczego dziewczyna jest inna. Ciągłe prześladowania nie pomagały jej odnaleźć się w społeczeństwie, więc gdy kończy siedemnaście lat mieszka sama i ma zamiar ubiegać się o uznanie za osobę dorosłą wcześniej. Pracuje w zoo, gdzie między zwierzętami czuje spokój i swobodę, której nigdy nie odczuła przy własnym gatunku. Zespół Aspergera jest czymś, z czym nauczyła się żyć. Wypracowała swoje nawyki i stara się nie ulegać napadom paniki. Codziennie jednak dostrzega w parku chłopaka, który porusza się o lasce i ma naprawdę smutne oczy. Stanley ma ciało kruche jak szkło, a kiedy los stawia ich na swojej drodze Alvie nie może zapomnieć o przeszłości i o tym, jak skończyła osoba, która ją kochała.

Miłość nie rozwiąże realnych problemów. Nie opłaci rachunków ani nie napełni lodówki.

Pierwszy raz spotkałam się z przedstawieniem w książce młodzieżowej Zespołu Aspergera. Autorka doskonale poradziła sobie z tym tematem i ani go nie przerysowała, ani nie potraktowała po łebkach. Na przykładzie Alvie pokazała, jak czuje się osoba dotknięta tym schorzeniem, jak inteligentna jest i jak wiele potrafi przyswoić informacji, które innym ludziom sprawiają niemałe problemy. Było mi naprawdę żal tego, jak społeczeństwo traktowało dziewczynę i jak ciężko jej było przystosować się do normalnego życia. Zapewne nie jest to wymysł A.J. Steiger i dużo osób musi radzić sobie z czymś takim. Cieszy mnie, że poruszony tutaj temat nie dotyczy choroby śmiertelnej i nie ma wywołać potoku łez, a pokazać, że tacy ludzie nie są ani gorsi, ani lepsi. Są tacy sami.

Stanley mnie pozytywnie zaskoczył. Nie jest typowym złym chłopakiem, który odmienia życie głównej bohaterki i pozwala jej zrobić to samo ze sobą. Jest trochę nieśmiały, czuły, pełen zrozumienia dla Alvie. Zwykle nie przepadam za tego typu męskimi postaciami, jednak tutaj polubiłam go bardzo, a jego kruchość sprawiła, że doceniłam jeszcze bardziej to, że jest gotów spędzać czas z czasami nieprzewidywalną dziewczyną. 

Niekiedy jedynym sposobem na przeżycie jest zabicie własnego serca. Albo zamknięcie go w klatce.

Relacja tej dwójki to najsłodsza rzecz, o jakiej ostatnio czytałam. Podoba mi się ta specyficzność, która wręcz się z niej wylewa. Chociaż nie skupiamy się przede wszystkim na wątkach romantycznych - bo nie pełnią one tutaj aż tak ważnej roli - to śledzimy z ciekawością to, jak to wszystko się rozwija i jak zmienia się zarówno Alvie jak i Stanley. Konstrukcja fabuły udowadnia, że autorka doskonale wiedziała, co chce stworzyć i napisała to. Nie ma tutaj niedociągnięć, naciągniętych faktów. Są wątki, które miały potencjał, a zostały potraktowane bardzo pobieżnie i to też jest plus. Nic na siłę, a skoro wszystko bardzo dobrze się klei to tym lepiej.

Przez tę książkę się biegnie. Potrzebowałam dwóch godzin, żeby poznać losy dwójki tych bohaterów i nie żałuję ani chwili. Polecać tę książkę będę każdemu, bo to praktycznie arcydzieło gatunku. Moje serce, mój wróg przebiło nawet bestsellerowe Gwiazd naszych wina, które w swoim czasie naprawdę uwielbiałam. Mam nadzieję, że będzie o tej historii równie głośno, bo nawet kwestie fizyczne związki zostały przedstawione perfekcyjnie i bez zbytniej perwersji, ale również bez pruderii. Pokazane zostało wszystko tak, jak jest naprawdę. I to jest piękne.

Ogólna ocena: 09/10 (wybitna)

700 // Moje serce, mój wróg // A.J. Steiger // When My Heart Joins the Thousand // Donata Olejnik // 18 kwietnia 2018 // 376 stron // Wydawnictwo Bukowy Las // 36,90

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu!

Komentarze

  1. Oo, nie słyszałam jeszcze o tej ksiażce. Chętnie po nie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)