ZŁODZIEJ STULECIA // GAJA KOŁODZIEJ

Może nie wiecie, ale Gaja Kołodziej jest jedną z moich ulubionych autorek od momentu, gdy lata temu odkryłam jej książki w bibliotece. Wielokrotnie czytałam Wystrzałową licealistkę oraz drugi tom i Księżniczkę w blasku sławy i cieniu obsesji. Ta autorka tworzy takie historie, których sama chciałabym być bohaterką, dlatego - chociaż często łatwo domyśleć się zakończenia - jestem ich wielką fanką i nie ma znaczenia, ile mam lat, zawsze pochłaniam to, co napisała i jestem zakochana. I tym razem tematyka mnie nie zaskoczyła, jednak od samego początku zaintrygowała. 

Wiki studiuje robotykę i od dawna interesuje się mechaniką. Pracuje również w warsztacie samochodowym i nie może doczekać się chwili, gdy swoimi wynalazkami będzie mogła ratować świat. Ma też dwie ciche obsesje, o których praktycznie nikt nie wie. Nawet jej najlepsi przyjaciele, bliźniaki, nie są całkowicie o nich poinformowani. Pierwszą z nich jest Sebastian, czyli chłopak mieszkający w najpiękniejszej willi w okolicy. Nie zwraca jednak na dziewczynę uwagi, gdyż bardziej przypomina ona chłopaka i ciężko dopatrzeć się w jej sylwetce jakichkolwiek krągłości. Drugą obsesją jest Theta, nieuchwytny złodziej, o istnieniu którego dowiedziała się przypadkowo kilka lat temu. Ma nadzieję, że uda jej się go odnaleźć i zmusić go, by przyjął ją na praktyki. Kiedy pewnego dnia widzi siwego mężczyznę biegnącego po dachu wie, że zrobi wszystko, by go odnaleźć.

Wiki jest bohaterką, którą często można spotkać w książkach tego typu. Chłopczyca z zamiłowaniem do samochodów i robotyki, która porusza się po mieście motorem, a wychowanie z samymi braćmi sprawiło, że kiedy potrzeba potrafi nieźle przyłożyć. Mimo tej schematyczności ma ona w sobie coś, co sprawia, że się jej współczuje i przez całą książkę było mi przykro, ile musi znosić i że nie widzi głównego problemu, jakim jest jej psychopatyczny brat i patologiczna rodzina. Miałam cały czas nadzieję, że uda jej się podnieść głowę do góry i uwierzyć, że też może być coś warta i ktoś może ją pokochać, nie tylko dwójka najlepszych przyjaciół.

Postaciami, na które najwięcej zwróciłam uwagi był sam T. oraz Tom. Oni dwaj od samego początku przyciągają spojrzenia. T. podbił moje serce swoją sympatycznością oraz faktem, że potrafił zrozumieć Wiktorię, dawał jej poczucie bezpieczeństwa, czego nie dawał jej nikt z rodziny. Było mi przykro, że tak rzadko pojawiał się na kartach tej powieści i bardzo szybko znikał z celownika. Chciałabym poznać go bardziej, jednak to zmusiłoby pewnie Gaję Kołodziej do rozwinięcia również innych bohaterów i Złodziej stulecia musiałby mieć kilkaset stron więcej. Jednak żałuję, bo dużo wątków zostało tutaj potraktowane bardzo po łebkach, nawet sama praktyka złodziejska Wiki czy przeszłość Toma, o której nie wiemy praktycznie nic.

No właśnie. Tom. Burkliwy, milczący, przystojny, doskonale walczący i znający się na komputerach. Słowem schematyczny bohater książek dla młodych panien. Mimo to dałam się mu porwać i nie zwracałam uwagi na to, że podobnych do niego mogę znaleźć w dużej ilości innych historii. Bo Tom ma w sobie coś, co bardzo mi się spodobało. Jego relację z Wiktorią od razu podbiły moje serce i z radością czytałam o ich ciągłych walkach oraz obrażonych spojrzeniach. Nie było dla mnie zaskoczeniem zakończenie ich kontaktów, ale właśnie na takie liczyłam, więc nie przeszkadzało mi to, że je przewidziałam. Mamy tutaj takie trochę guilty pleasure, jednak naprawdę Złodziej stulecia trafił na półkę do innych książek tej autorki,, które darzę sporym sentymentem i jestem ich wielką fanką.

Często przychodziło mi na myśl, że Gaja Kołodziej domyślała się, jaki powinien być ciąg dalszy - i jaki byłby w 90% takich historii - i specjalnie szła trochę w innym kierunku. Bardzo rzuca się to w oczy, bo momenty, które wydały mi się oczywiste wcale takie nie były, jednak mimo to zakończenie dało się przewidzieć bardzo prosto. Gdy skończyłam lekturę byłam tym załamana. Ciężko zapewne w to uwierzyć, jednak książki tej autorki mogłabym czytać w kółko i w kółko, tak podobają mi się w nich relacje między bohaterami, poczucie humoru oraz to, że niejednokrotnie łzy płynęły mi po policzkach. Musicie wybaczyć tę całkowicie nieobiektywną opinię, ale tak to już jest, że jak jakaś książka ma nazwisko Gai kołodziej na okładce musi przypaść mi do gustu.

Ogólna ocena: 08/10 (rewelacyjna)

722 // Złodziej stulecia // Gaja Kołodziej // 21 listopada 2017 // 320 stron // Wydawnictwo Lucky // 35,99 zł

Za możliwość przeczytania dziękuję autorce i wydawnictwu Lucky!

Komentarze