CZEŚĆ, I DZIĘKI ZA RYBY + W ZASADZIE NIEGROŹNA // DOUGLAS ADAMS

Zastanawiałam się kilka chwil, czy za kolejne części Autostopem przez Galaktykę w ogóle chcę sięgnąć. O ile tom pierwszy tego cyklu naprawdę mocno mnie zachwycił, tak dwa kolejne - Restauracja na końcu Wszechświata oraz Życie, Wszechświat i cała reszta były po prostu dobre. Oczekiwałam od nich bardzo dużo, więc rozczarowanie zwaliło mnie z nóg. Mimo wszystko uznałam, że Douglas Adams zasługuje na szacunek i kolejną szansę, więc we wznowienie kolejnych tomów również się zaopatrzyłam. Obawiałam się trochę, że skoro szczegóły poprzednich wydarzeń zatarły się w mojej pamięci to nie uda mi się odnaleźć w tej pokręconej rzeczywistości, w której Arturowi przyszło żyć. Niedokładna znajomość wcześniejszych historii jednak nie przeszkodziła mi w odkryciu, że Adams to faktycznie pisarz był genialny i równocześnie mocno pokręcony.

Artur Dent niespodziewanie powrócił na Ziemię, z której osiem lat wcześniej uciekł razem z Fordem Prefectem, a która przecież została zniszczona przez Vogonów. Po latach tułaczki w kosmosie lądowanie w deszczowej Anglii nie wydaje się takie złe. Nie da się jednak zignorować pytania, które ciągle pałęta mu się po głowie: dlaczego w ogóle jego planeta jeszcze istnieje? Kiedy w końcu udaje mu się złapać stopa okazuje się, że Russel jedzie razem ze swoją siostrą, która oprócz faktu, że jest piękna, jest również zdefiniowaną wariatką. Nie odstrasza to jednak Artura, doświadczonego już w kontaktach z takimi osobami, i nawet po zakończeniu podróży mężczyzna nie może o Fenny zapomnieć i postanawia ją odnaleźć.

Adamsowi udało się ponownie wciągnąć mnie w świat Artura Denta. Ta seria, która początkowo miała być trylogią, wręcz grzeszy poczuciem humoru i jest naszpikowana po samą okładkę paradoksami. Oprócz tego jednak łatwo dostrzec tutaj geniusz autora, który łączy to ze sobą i opowiada historię w sposób wciągający i lekki. Akcja cały czas pędzi do przodu, więc nie ma tutaj nużących chwil i ciężko jest się oderwać zarówno od Cześć, i dzięki za ryby jak i od W zasadzie niegroźnej, chociaż to ta pierwsza część podobała mi się równie mocno, co Autostopem przez Galaktykę. Poszukiwanie odpowiedzi przez Artura i Fenny było czymś tak intrygującym, że sama jak najszybciej chciałam wszystkiego się dowiedzieć, chociaż nauczyłam się już niczemu w tej opowieści nie dziwić i wszystko przyjmować takim, jakim jest naprawdę. Nawet jeśli w rzeczywistości nie istnieje. 

Grzechy nie należą do zjawisk, na temat których panuje głód wiedzy.

Postać Artura Denta wciąż mnie bawi. Jestem pewna, że nigdzie na świecie nie istnieje człowiek podobny do niego, który by tak na spokojnie tolerował tak niecodzienne wydarzenia i aktywnie brał w nich udział. Sama na jego miejscu pewnie jak najszybciej wyskoczyłabym ze statku kosmicznego by rozpłynąć się w niebyt. Bycie bezdomnym i samotnym w ogromnej Galaktyce nie jest spełnieniem ani moich marzeń, ani zapewne Waszych. A ten mężczyzna mimo, że narzeka, żyje dalej i próbuje znaleźć sobie jakieś miejsce, chociaż trochę przypominające Ziemię. Cechuje go ogromny hart ducha i wola przetrwania. W pewien sposób bardzo go lubię, chociaż nie czułam o niego strachu i ani przez chwilę nie zastanowiłam się, co się z nim na samym końcu stanie.

Chciałabym bardzo poznać człowieka, w głowie którego powstało tak wiele absurdów i który równocześnie był w stanie w swojej serii poruszyć tyle filozoficznych tematów i niejednokrotnie wykazał się inteligencją i znajomością wielu kwestii. Już samo poczucie humoru, którym się posługiwał Adams, wskazuje, że jego IQ było na bardzo znaczącym poziomie. Teraz, po zakończeniu całego cyklu, widzę, że będzie mi brakowało Artura Denta i oczekiwania na kolejne wznowienia. Zastanawiam się, czy nie zaopatrzyć się w dodatkową część, napisaną przez Eoina Colfera, którego też bardzo lubię, oraz wdowę po Adamsie. Zapewne nie będzie ona na tak wysokim poziomie, jednak czuję, że nie będę mogła się powstrzymać i koniec końców I jeszcze jedno... również przeczytam.

- Uznałem - powiedział Wonko Zdrowy Umysłowo - że cywilizacja, która do tego stopnia straciła rozum, iż musi sporządzać szczegółowe instrukcje używania wykałaczek, nie jest cywilizacją, w której mogę żyć i utrzymać się przy zdrowych zmysłach.

W zasadzie niegroźna to doskonały tytuł dla zakończenia tej historii. Z tomu na tom było coraz więcej absurdów, a w tym piątym ich gęstość na stronę osiągnęła apogeum. W pewnym momencie nie wiedziałam już kto, gdzie, z kim, dlaczego i w jakim celu. Jeśli uda Wam się nie zwariować podczas lektury i znajdziecie odpowiedzi na wszystkie swoje pytanie można uznać, że część piąta tej trylogii (czyżby Remigiusz Mróz podczas pisania trylogii o Forście wzorował się na Adamsie?) jest... w zasadzie niegroźna i nikomu przecież nie szkodzi. Żałuję tylko, że autor nie zdecydował się na rozwinięcie postaci Random, która miała spory potencjał, który nie został wykorzystany w całości. Doskonale ją rozumiałam i jej postępowanie, czasami - coś nowego! - pozbawione wszelkiej logiki, wynikało z niedojrzałości emocjonalnej i choroby sierocej, na którą często przecież cierpią porzucone dzieci. A podrzucenie ojcu, który o istnieniu dziecka nawet pojęcia nie miał, to nie jest coś, co łatwo przyjąć do wiadomości.

Podczas lektury tomu czwartego i piątego całkiem już straciłam orientację. Po zakończeniu lektury miałam problemy ze zrozumieniem, gdzie właściwie jestem i uznałam, że trochę Douglasa przedawkowałam. Wydawnictwo popełniło spory błąd wydając po dwie części w jednym tomie, gdyż w ten sposób człowiek na raz pochłania więcej, niż powinien, a to nie pomaga w zachowaniu całkowitego zdrowia psychicznego. Mimo to te ilustracje Janusza Kapusty tak doskonale wpasowały się w ogólną koncepcję, że zamarzył mi się jeden, wielki, grubaśny zbiór wszystkich części w jednym. Aż ciarki przechodzą człowieka, jak próbuje sobie wyobrazić, jakie konsekwencje dla umysłu by to miało.

Ogólna ocena: 08/10 (rewelacyjna)

743 // Cześć, i dzięki za ryby. W zasadzie niegroźna // Douglas Adams // So long, and thanks for all the fish. Mostly harmless // Paweł Wieczorek // Autostopem przez Galaktykę // tom 4,5 // 27 sierpnia 2018 // 654 stron // Wydawnictwo Zysk // 55,00 zł 

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Zysk!

Komentarze