maja 16, 2018
🆆🅰🆂🆉, 🅽🅘🅴🅾🅳🅶🅰🅳🅽🅘🅞🅽🆈
Ostatnio niespodziewanie często decyduję się na przeczytanie książek, z których naprawdę wyrosłam już. Unikam młodzieżówek jak się da, jednak czasami coś zainteresuje mnie na tyle mocno, że nie umiem przejść obok obojętnie. Tak właśnie było z Nieodgadnionym, Maureen Johnson. Lubię tę autorkę, jednak to fakt, że akcja rozgrywa się w pewnego rodzaju szkole z internatem i dotyczy sprawy kryminalnej sprawił, że na mejla odpisałam tak, chcę.
Akademia Ellinghama to miejsce, o którym marzy prawie każdy uczeń. Założona przez Alberta Ellinghama, który chciał stworzyć prestiżową - acz całkiem darmową - szkołę dla ponadprzeciętnie zdolnych. Dostanie się do tej szkoły graniczy z cudem, a osoby, które się tam dostaną mogą pobierać nauki w przedmiotach, które ich najbardziej interesują i rozwijają ich zdolności. Mają też dostęp do wszystkiego, czego mogą potrzebować, by czuć się spełnionymi. Stevie uwielbia wszystko, co ma związek z Sherlockiem Holmesem i kryminałami. Nie spodziewała się, że Akademia ją przyjmie, jednak cieszy się, że będzie mogła rozwiązać tajemnicę, dla której właśnie się zgłosiła.
W 1936 roku, zaraz po otwarciu Akademii, porwane zostają żona i córka założyciela. Sprawca zostawia list, który jednak niczego nie wyjaśnia, a Nieodgadniony zostawia za sobą nie tylko ciało żony Ellinghama, ale też Dottie Epstein, niesamowicie inteligentnej dziewczynki, która uwielbiała czytać i interesowała się praktycznie wszystkim. Minęły lata, a nikt nie rozwiązał zagadki jednej z najbardziej tajemniczych zagadek USA. I właśnie Stevie ma nadzieję, że odkryje, kto krył się za tym wszystkim.
Tak już jest, że ten, kto się martwi, na ogół się nie myli.
Biorąc do ręki Nieodgadnionego nie miałam zielonego pojęcia, na czym dokładnie polega ta historia. Wiedziałam tylko, że mamy styczność z akademią i zagadką. Po przeczytaniu prologu byłam święcie przekonana, że poruszać się będziemy po 1936 roku i to właśnie Dottie będzie naszą główną bohaterką. Polubiłam ją od pierwszych stron i gdyby istniała naprawdę istnieje spore prawdopodobieństwo, że spędzałabym z nią sporo czasu. Kiedy okazało się, że to ją czeka tragiczny los byłam bardzo rozczarowana. Spędzamy z Dottie tylko kilka stron, a według mnie jest najlepiej wykreowaną postacią w tej książce. Mądra, sprytna, mająca swoje zdanie na każdy temat. Z pewnością ona bez problemu rozwiązałaby całą tę tajemnicę.