sobota, 17 stycznia 2015

[255] Kroniki Bane'a - Cassandra Clare, Sarah Rees Brennan, Maureen Johnson


Tytuł: Kroniki Bane'a
Tytuł oryginału: The Bane Chronicles 
Autor: Cassandra Clare, Sarah Rees Brennan, Maureen Johnson
Tłumaczenie: Anna Reszka, Małgorzata Strzelec, Anna Studniarek, Wojciech Szypuła
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 14 styczeń 2015
Liczba stron: 528
Wydawnictwo: MAG 
Cena na okładce: 39,00

Chyba każdego fana Darów Anioła zainteresowała postać, jaką jest Wielki Czarownik Brooklynu, Magnus Bane. Ja sama, jako ogromna miłośniczka Cassandry Clare, nie wyobrażałam sobie nie chwycenia za tą pozycję najszybciej, jak tylko wyjdzie. Czekałam na nią od chwili, gdy zobaczyłam zapowiedź. W końcu się doczekałam, a na kuriera czekałam z ogromnym zniecierpliwieniem. Rzadko się zdarza, że zaczynam czytać coś od razu, gdy to otrzymam. W tym przypadku jednak nie mogłam się powstrzymać. 

JESTEŚMY PROCHEM I CIENIAMI.

Postać Magnusa jest jedną z bardziej barwnych w serii - i to nie tylko dlatego, że kolorowymi iskierkami sypie z palców jak magik z rękawa. Jego charakter przyciąga uwagę bardziej niż wygląd. Czarownik przeżył już wieki i dużo widział, więc historie z jego życia dzieją się w najróżniejszych epokach i krajach. Nikogo pewnie nie zdziwi fakt, że nazwiska, które pojawiają się w jego wspomnieniach wszyscy fani Darów Anioła bardzo dobrze znają. Ród Herondale'ów, Lightwoodów, Waylandów czy Morgensternów chyba każdy kojarzy, a właśnie one pojawiają się często w przeszłości Magnusa.

Wszystko to jest idealnym uzupełnieniem tego, co w dwóch seriach autorki zostało pominięte. Dowiadujemy się, co łączyło Bane'a z Raphaelem, jak poznał małą Clary oraz wielu innych ciekawostek, które bardzo rozjaśniają w głowie. Osobiście jestem bardzo do wszystkich bohaterów przywiązana i miło było ponownie się z nimi zobaczyć - nawet z perspektywy Czarownika z zabójczym poczuciem humoru. 

- Zaufanie. To jak włożyć komuś do ręki ostrze i oprzeć czubek na własnej piersi.
- Nie prosiłem, żebyś mi zaufał. - zauważył łagodnie Magnus - Dopiero się poznaliśmy.
- Och, ale ja ci zaufam - odparł beztrosko chłopiec. - To nie ma znaczenia. Prędzej czy później wszyscy zostaniemy zdradzeni. Zostaniemy zdradzeni albo sami okażemy się zdrajcami. 

Bardzo dużo spodziewałam się po tej pozycji i trochę mnie zdziwił fakt, że Cassandra Clare nie napisała sama historii Magnusa. Maureen Johnson bardzo polubiłam po jej opowiadaniu w zbiorze W śnieżną noc, jednak drugiej autorki nie kojarzyłam w ogóle. Nie dostajemy tu jednak historii stworzonej całkowicie przez jedną z nich - każda współpracuje z główną autorką, jaką jest Clare. Trudno dlatego stwierdzić, czy styl Johnson jest tak dobry, jak w poprzedniej pozycji, oraz ocenić Sarah Rees Brennan. Zapewne to nie jest ostatnia pozycja, w której będę mogła spotkać się z owymi paniami. Mam nadzieję, że kolejne ich dzieło szybko trafi na rynek. Z tego co patrzyłam, dość sporo razem stworzyły.

Pamiętacie może, że i Will, i Jace, nie byli pewni, dlaczego nie ufają kaczkom? Byłam przeszczęśliwa, że Clare nawet tą nienawiść Herondale'ów do tych zwierząt postanowiła wyjaśnić. Właśnie za to ją tak uwielbiam. Za zamiłowanie do szczegółów i dokładność, z jaką tworzy swoich bohaterów. Ucieszyłam się, że mieliśmy możliwość ponownie spotkać Willa i Tessę, oraz innych. Tych, za którymi zdążyłam się już stęsknić. Ciekawie jest przebywać ciągle w towarzystwie Magnusa, który jest bardzo ekscentryczną osobą, która bardzo lubi kochać i docenia Nocnych Łowców, którzy są w stanie okazać szacunek Podziemnemu. Ta złożona osobowość Bane'a sprawia, że z jednej strony wydaje się być płytkim, egocentrycznym wielbicielem  przyjęć, a z drugiej głębokim mężczyznom, który we wszystkim szuka głębszego sensu i ma bardzo dobre serce. 

Jak już wspomniałam bardzo dużo oczekiwałam po tej pozycji i troszkę się zawiodłam. Minimalnie, acz zawiodłam. Znany mi jest bardzo dobrze styl Cassandry Clare i uważam, że to nie jest szczyt jej możliwości. Myślę, że lepiej by na tym wyszła, gdyby dalej tworzyła sama. Tutaj jakby coś ją blokowało - brak tej lekkości, która jest jej znakiem rozpoznawczym. Przy osobie takiej jak Magnus Bane nie sposób się nudzić, a jednak tutaj znalazły się fragmenty, które nie bardzo przypadły mi do gustu. 

Nefilim nie znają litości.

Lektura zajęła mi dwa dni, co jest długim czasem, jeśli chodzi o coś, co wyszło spod palców TEJ autorki. Mam tylko nadzieję, że to nie znaczy, że zaczyna się wypalać a Kroniki Bane'a są tylko rozpaczliwą próbą kontynuowania żywotów ukochanych bohaterów. Mam nadzieję, że to tylko chwilowa słabość, a następna książka zwali mnie z nóg. Co chwilę zaglądam teraz na stronę wydawnictwa po to, by zobaczyć, że w zapowiedziach nie ma nic na temat: co dalej? Mam nadzieję, że MAG nie przestanie wydawać jej pozycji. W swojej kolekcji chcę mieć wszystkie. Koniec końców to jedna z moich najbardziej ulubionych autorek, a to nie byle co - czytelnikom zwykle bardzo trudno wybrać tych najlepszych. Tyle możliwości!

Mimo tego lekkiego spadku formy i tak byłam zachwycona. Trudno nie być, kiedy bohaterowie wydają się tak żywi, że podczas lektury ma się ochotę do nich dołączyć. Z całą pewnością dobrze znacie to uczucie, gdyż mało kto nie zna jeszcze tej serii. Jestem pewna, że Jace, Clary, Magnus, Alec, Will, Tessa, Jem... Oni wszyscy będą żyć w mojej pamięci a ja nie raz, nie dwa, będę wracać do ich przygód. Ciągle od nowa i od nowa. Za każdym razem będę równie mocno trzymać kciuki i życzyć im wszystkiego najlepszego. Magnusowi i Alecowi, Jace'owi i Clary. Nie mogę się już doczekać powrotu do świata Nocnych Łowców - kolejnych przygód i żywych bohaterów. Może nie będą to już ci sami bohaterowie, tylko całkiem nowi, zajmujący ich miejsca, gdyż czas płynie. Mam jednak nadzieję, że ci następni też będą podbijać serca i pokocham ich równie mocno.

Miłość to miłość; nie było zaklęcia, które uleczyłoby złamane serce i nie zniszczyłoby na zawsze jego zdolności kochania.

Odkładam więc tę książkę z cudowną okładką na półkę, do innych o Nocnych łowcach, Podziemnych i Przyziemnych i czekam na kolejną, którą mogłabym uwielbiać. Mam nadzieję, że długo nie będę musiała czekać. Czas nie jest dla mnie niczym, jak dla Magnusa, i nie chcę, by płynął za szybko. Ja, w przeciwieństwie do Czarowników, mam tylko jedno życie.

Ogólna ocena: 08/10 (rewelacyjna)

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję wydawnictwu MAG!

10 komentarzy:

  1. Jestem teraz jeszcze bardziej ciekawa tej książki. Już nie mogę się doczekać kiedy wpadnie w moje ręce :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooo!! Szczęściara, że mogłaś to przeczytać tak szybko! Nie orientujesz się, czy wydawnictwo MAG daje do recenzji tylko nowości czy starsze pozycje także?
    A co do samej książki - no nie mogę nic powiedzieć. Ja wciąż Darów Anioła nie zaczęłam i wciąż zastanawiam się, w jakiej kolejności, biorąc pod uwagę DA i DM i unikanie spoilerów, to wszystko czytać :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dają tylko nowości, niestety.
      Ja czytałam najpierw cztery tomy DA, później trzy DM i dwa ostatnie DA. Nie da się ukryć, że niektóre wątki mnie nie zaskoczyły podczas takiego czytania, jednak nie narzekam :) Czytaj, czytaj szybko. Cassandra Clare ma na swoim koncie jeszcze mnóstwo dodatków do tych serii plus kontynuacje. :D

      Usuń
    2. Radzę pierw przeczytać Diabelskie Maszyny, potem Dary Anioła, czytanie na zmianę jest trochę bezsensu. Pierw należałoby poznać całą historię z DM, żeby więcej zrozumieć czytając po kolei DA :-)

      Usuń
  3. Uwielbiam Magnusa! Serie Cassandry towarzyszyły mi od momentu ich ukazania się na polskim rynku i pokochałam je od pierwszego wejrzenia. :))
    O czarowniku poczytam bardzo chętnie, nie mogę się doczekać aż dostanę książkę w swoje ręce, jednak do kolejnych i kolejnych serii o Nefilim nie jestem do końca przekonana.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam jak najbardziej w planach, bo chociaż "Dary Anioła" do gustu mi nie przypadły, to Magnusa pokochałam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę ją mieć. Muszę ją mieć. MUSZĘ. JĄ. MIEĆ.
    Niestety najwcześniej dostanę ją za tydzień :-( Najbardziej chyba pragnę znowu czytać o Tessie, Williamie.. Chcę jeszcze raz ich zobaczyć, jeszcze raz o nich przeczytać.
    Nawet jeżeli będzie to perspektywa Magnusa.
    http://zagoramiksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Widziałam ostatnio w Empiku, pogłaskałam, podotykałam i odłożyłam. Kiedyś jednak na pewno kupię, bo uwielbiam Magnusa;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam głęboką nadzieję, że w następnej serii (jeśli powstanie, a musi, bo inaczej wydłubię sobie oczy łyżeczką) głównymi bohaterami będą Emma i Jules! Kocham Julesa! I mam równie głęboką nadzieję, że zakochają się w sobie. To byłoby bardzo w stylu Cassie - dramatyczna, smutna, trudna, niesamowicie silna i równie niesamowicie zabijająca miłość dwojga PARABATAI! Ich różne życiowe, wewnętrze rozterki byłyby równie piękne, co te Clary i Jace'a. Momenty, w których próbowaliby nad sobą panować, ale nie umieliby przestać patrzeć na drugą osobę z miłością i porządaniem! I to jak wszyscy do okoła to widzą w ich oczach. Widzą to uczucie, jak w przypadku Clary i Jace'a - "Widziałem jak na niego patrzysz." <3 to by było piękne i baaaardzo dramatyczne. Cała Cassie, mam nadzieję, że już na to wpadła!

    OdpowiedzUsuń
  8. Teraz czytam Kroniki Bane'a i właśnie troszkę się zawiodłam. Podczas czytania przeczytalam Czerwoną Królową i teraz znów wracam do Magnusa. Kocham twórczość Cassie i właśnie myślałam, ze będzie to cos dużo duzo lepszego. Szkoda, ze troszkę się zawodzę. Podobnie jak Ty. Chyba naprawdę byłoby lepiej, gdyby Cassandra była jedyna autorka. Ale jeśli twierdzisz, ze będzie mowa i Willu, Jasie i kaczkach, to po prostu muszę przeczytać! Później na pewno będzie lepiej, gdy pojawia się znane mi juz postaci ;)
    natchniona-słowami.blogsot.com (Dary Anioła TAG - ostatni post!)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...