Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojna Lotosowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojna Lotosowa. Pokaż wszystkie posty
GŁOSZĄCA KRES // JAY KRISTOFF

sierpnia 03, 2018

GŁOSZĄCA KRES // JAY KRISTOFF

Lekko ponad tydzień temu, kiedy opowiadałam Wam, że krótko po Bratobójcy mam zamiar zabrać się za Głoszącą kres trochę sama sobie nie wierzyłam. Chęci chęciami, ale wszyscy wiemy, jak to z nimi jest. Sama jestem zaskoczona, że naprawdę udało mi się po tę cegiełkę chwycić i tak szybko ją przeczytać. Co więcej jestem naprawdę zakochana w tym, jak Jay Kristoff tę trylogię zakończył, chociaż złamał mi serce w tylu miejscach, że powinnam go pozwać za narażanie życia mojego i nienarodzonego dziecka, które już połowę dziewięciu miesięcy we mnie siedzi. Słyszałam tysiące opinii, że Wojna Lotosowa to jedna z serii, które na zawsze zostają w człowieku, od których nie można się oderwać. Do tej chwili nie mogłam się z tym zgodzić. Dwa pierwsze tomy były dobre, acz zawiodły mnie, bo nie tego od nich oczekiwałam. Teraz Głosząca kres okazała się być w stu procentach taka, jaka powinna być i jak powinno wyglądać zakończenie cyklu.

Rebelia Kage jest zagrożona nie tylko ze względu na najgroźniejszą broń, jaką kiedykolwiek stworzyła Gildia, czyli Miażdżyciela. Kage trawią wewnętrzne konflikty, którym nie sposób jest sprostać, gdyż wynikają z chęci zemsty i uprzedzeń. Yukiko nie czuje się na siłach, by ratować cały kraj - szczególnie po zdradzie Kina - jednak walczyć musi nie tylko o swoje życie, ale również o te dwa, które z dnia na dzień rosną coraz bardziej wewnątrz niej. Buruu stara się zadbać o ich bezpieczeństwo, ale co, gdy trzeba poświęcić za dużo?

Zaczynając czytanie Głoszącej kres dużo oczekiwałam od autora. Ciężko jest zakończyć w sposób spektakularny a zarazem wystarczający tak dużo wątków. Wiele razy spotkałam się z książkami, w których ich twórcy temu zadaniu nie podołali. Tym razem - chociaż Kristoff złamał mi serce - ta końcówka jest jak najbardziej wynikająca z przebiegu wszystkich części i satysfakcjonująca. Nie ma wojny bez ofiar, a dość już mam opowieści, w których główni bohaterowie mają na stałe przyczepioną łatkę osoby nieśmiertelnej. W Wojnie Lotosowej autor złamał ten schemat. W tej bitwie cierpią wszyscy, nikt nie wyjdzie z niej bez blizn.

Ludzie niczego nie uczą się z historii. A przynajmniej nie ci, którzy się liczą.

Yukiko w tej części staje się powoli osobą dorosłą, jednak jej podejście do życia jest bardzo specyficzne, przez co nawet teraz nie wiem co mam o niej myśleć. Jej chęć do poświęceń jest wręcz niezdrowa. Chyba jeszcze nigdy nie spotkałam bohatera, który by z taką chęcią szedł na śmierć - co dziwniejsze nie sam - usprawiedliwiając się dobrem setek tysięcy. Brakowało mi tutaj instynktu macierzyńskiego, jakiejś potrzeby chronienia potomstwa, którą mieli wszyscy dookoła, tylko nie ona. Chociaż jestem w stanie zrozumieć, że ta ciąża nie była planowana, ojciec dziecka powinien ginąć w męczarniach, to i tak jakieś uczucia powinny w Yukiko zakiełkować, a ona bez większych zahamowań planowała śmierć i swoją i dzieci. Najbardziej lubiłam jednak momenty, w których towarzyszyliśmy jej, gdyż ona równa się Buruu, a ich relacja - choć mocno zmoralizowana - podobała mi się najbardziej.

Inni bohaterowie też przechodzą swoiste zmiany, co jest najbardziej zauważalne w przypadku Hany. Jej losy interesowały mnie nawet troszkę mocniej niż te Yukiko, bo ona jest postacią zdecydowanie logiczniejszą i potrafi podejmować dobre decyzje, nie kierując się tylko myślami jak umrę to wszystkich uratuję. Jest to jedna z moich ulubionych postaci Wojny Lotosowej i cieszy mnie to, jak dla niej skończyła się ta historia. Autor nie trzymał jej pod kloszem i naprawdę dużo straciła, a mimo to została silna, przez co jest dla mnie pewnego rodzaju wzorcem do naśladowania. Zawsze można znaleźć coś, co podtrzyma nas na duchu i nie pozwoli utonąć. 

OPOWIEŚCI NIE SĄ DO KOŃCA PRAWDZIWE. NIE SĄ DO KOŃCA SPRAWIEDLIWE. 

Cieszę się, że Jay Kristoff skupił się tutaj na arashitorach i przeszłości Buruu, która mnie bardzo nurtowała po przeczytaniu Bratobójcy. Kiedy dowiadujemy się o nich więcej wszystko nabiera sensu i na bohaterów patrzy się już zupełnie inaczej. To, co przeszły tygrysy gromu i co musiały znosić bolało mnie i przypiekało żywym ogniem. Autor nikogo nie oszczędza, ale tym stworzeniom dał mocno w kość, na co każdy empatyczny człowiek zareaguje pełnym oburzeniem. Buruu jak i pozostałe tygrysy to wspaniałe istoty i to dla nich w pewnym momencie czytałam ten cykl. Kiedy śledziłam rozmowy Yukiko czy innych z arashitorami nie podobał mi się tylko fakt, że Kristoff w ich myśli wplatał same przesłania i pouczenia dla ludzi, co wydawało mi się bardzo nieprawdopodobne i zwyczajnie nie na miejscu.

Mitologia japońska w tym tomie osiąga prawdziwe apogeum. Podobnie jak technologia. Wciąż nie mogę zrozumieć, jak autor wpadł na pomysł połączenia tych dwóch kwestii, ale wyszło mu to całkiem dobrze. Nie niesamowicie - mimo wszystko wciąż nie przepadam za fantasy tego typu, jednak w Głoszącej kres jestem zakochana tak mocno, jak się tylko da. Czego - po przeczytaniu Tancerzy burzy - ani trochę się nie spodziewałam. Pełno tutaj zwrotów akcji, walk, śmierci. Łzy podczas lektury leją się z człowieka strumieniami, a serce będzie na pewno bolało mnie jeszcze bardzo długo. Wychodzi na to, że musiałam przebrnąć przez dwa pierwsze tomy, żeby zachwycić się zakończeniem tej trylogii. No i to tysięczny wpis na tym blogu...

Ogólna ocena: 10/10 (arcydzieło)

730 // Głosząca kres // Jay Kristoff // Endsinger // Jakub Radzimiński // Wojna Lotosowa // tom 3 // 6 czerwca 2018 // 682 strony // Wydawnictwo Uroboros // 49,99 zł

Za możliwość przeczytania dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!
BRATOBÓJCA // JAY KRISTOFF

lipca 24, 2018

BRATOBÓJCA // JAY KRISTOFF

Wojna Lotosowa to seria obecnie bardzo popularna. Teraz praktycznie każdy czyta Tancerzy burzy i kolejne tomy, gdyż na rynku pojawiła się niedawno część trzecia, czyli zakończenie tej trylogii. Ja bardzo sporo oczekiwałam od książek Jaya Kristoffa, jednak po lekturze tomu pierwszego za Bratobójcę zabrać się nie mogłam, bo Tancerze burzy zawiedli. Nie tego się po nich spodziewałam i rozczarowałam się brutalnie. Świat stworzony przez autora jest bardzo skomplikowany pod względem polityki, społeczności czy chociażby mitologii, dlatego wydawało mi się, że niedługo po części pierwszej zabiorę się za drugą. Minęło kilka miesięcy i udało mi się po nią sięgnąć. Moje zdanie o tej trylogii nie uległo zmianie - ma sporo do zaofiarowania, a jednak czegoś wciąż brakuje.

Nad Imperium Shimy unosi się groźba wojny domowej. Po zabójstwie szoguna pojawili się kandydaci do przejęcia władzy, a rebelianci Kage chcą zapobiec posadzeniu na tronie kogoś nieodpowiedniego. Gildia Lotosu knuje, żeby ich kandydat wygrał, a on pragnie jedynie śmierci Yukiko. Dziewczyna po śmierci ojca jest zrozpaczona, ale nie może zmusić się do uronienia łez i opłakania go. Wie, że ona i jej tygrys gromu mają sporo do zrobienia i nie ma czasu na użalanie się nad sobą, więc spędza czas w siedzibie Kage próbując nie stracić do końca kontroli nad Przenikaniem, co kosztuje ją wiele wysiłku i bólu...

W Bratobójcy skupiamy się na dużej ilości postaci, co z jednej strony bardzo mi się podobało, z drugiej często wolałam po prostu towarzyszyć Yukiko i Buuru, chociaż fakt, że główne skrzypce gra tutaj Hana przypadło mi do gustu. Jest ona dziewczyną pracującą w pałacu i pełni obowiązki, przez które nikt nie zwraca na nią uwagę. Jest na tak niskim poziomie drabiny społecznej, że budzi wręcz obrzydzenie. W chwili obecnej cieszy ją jednak brak zainteresowania jej osobą, gdyż może zająć się tym, po co dołączyła do Kage - szpiegowaniem i zdobywaniem informacji. Im bliżej ją poznawałam, tym bardziej ją lubiłam i nie mogę już doczekać się chwili, aż sięgnę po Głoszącą kres. Dar i pochodzenie dziewczyny jest dla mnie tajemnicą i chcę się dowiedzieć o niej wszystkiego. Ona jest powodem, dla którego już niedługo po zakończenie tej trylogii sięgnę. 

POŻEGNANIE WYMAGA ODWAGI. SPOJRZENIA NA COŚ, CO SIĘ STRACIŁO, I PRZYZNANIA PRZED SAMYM SOBĄ, ŻE TO JUŻ NIE WRÓCI. NIEKTÓRE ŁZY SĄ Z ŻELAZA.

Mamy tutaj też bohaterów, o których nie będę wspominać, by nie ominął Was element zaskoczenia. Dla mnie mało satysfakcjonujące były kwestie, które rozgrywały się w pałacu szoguna. Rozumiem, że potrzebna była nam ta perspektywa, jednak równocześnie nudziły mnie tamte wydarzenia, a coraz więcej pojawiających się wątków przytłaczało. Gdyby Jay Kristoff ograniczył ilość bohaterów, z perspektywy których obserwujemy świat, Bratobójca byłby książką mniej chaotyczną i nie nudziłaby mnie tak mocno, jak czasami miało to miejsce. Podobało mi się wyjaśnienie alkoholizmu ojca Yukiko i poznawanie przeszłości Hany i Yoshiego, jednak niektórych rzeczy było za dużo i nie wiem, jak autor ma zamiar zamknąć w sposób zadowalający ten cykl, jednak będzie to z pewnością bardzo trudne zadanie. Obawiam się, że zmiana planów i stworzenie tetralogii w tym wypadku byłoby dobrą decyzją. Świat Wojny Lotosowej wymknął się spod kontroli i za bardzo rozrósł. 

Poświęciłam Bratobójcy naprawdę sporo czasu. Z tymi książkami mam taki problem, że ciężko jest mi zmotywować się do czytania i cały czas coś mnie rozprasza. Przekładałam tę pozycję z miejsca na miejsce, zabierałam ze sobą za każdym razem, gdy się gdzieś wybieraliśmy - nawet na Śląsk, skąd jest to zdjęcie - a kończyło się na tym, że nawet nie wyciągałam jej z torby. Brakuje Wojnie Lotosowej jakiegoś pierwiastka, który by nie pozwolił mi przerwać lektury. Chociaż pełno tutaj akcji, a nawet momentów, które sprawiły, że łzy płynęły mi ciurkiem, to ta jedna kwestia, której nie potrafię nazwać, cały czas mnie dręczyła jak malutka drzazga pod paznokciem.

DOKĄD ODEJDZIE TWÓJ LUD, GDY CAŁĄ SWOJĄ ZIEMIĘ OBRÓCI W POPIÓŁ? 

Gdyby mnie ktoś zapytał dlaczego wciąż brnę w ten cykl, skoro nie jestem zachwycona i kilka rzeczy bym w nim zmieniła, odpowiedziałabym, że dla daru Przenikania i Buuru, a także tego, jak potoczą się losy Hany. Podobno Głosząca kres łamie serce, więc ciekawa jestem tego, jak Kristoff rozwiąże ten natłok wątków. Już w tej części niektóre wydarzenia sprawiły, że miałam ochotę Bratobójcą rzucać, a obawiam się, że jeśli trzeci tom również wywołuje takie emocje, to osoby znajdujące się w moim pobliżu podczas lektury mogą zginąć przez uderzenie grubą książką.

Ogólna ocena: 07/10 (bardzo dobra)

728 // Bratobójca // Jay Kristoff // Kinslayer // Jakub Radzimiński // Wojna Lotosowa // tom 2 // 16 marca 2016 // 665 stron // Wydawnictwo Uroboros // 44,99 zł

Za możliwość przeczytania dziękuję grupie wydawniczej Foksal!
ARASHI-NO-ODORIKO 🦅

kwietnia 20, 2018

ARASHI-NO-ODORIKO 🦅

Tancerze burzy to jedna z tych książek, które zawsze chciałam przeczytać, jednak nigdy nie było mi po drodze. Zwykle interesuje mnie tyle nowości, że nie mam czasu czytać tych historii, które wydano wcześniej. Wydawnictwo z - jak mniemam - okazji wydania trzeciego tomu postanowiło część pierwszą ponownie. Właśnie to sprawiło, iż uznałam, że skoro w maju pojawi się zakończenie tej trylogii to dobry moment, by się z nią zapoznać. Dosłownie w momencie, gdy Tancerzy burzy kończyłam zawitał kurier, który po podpisaniu papierków dał mi paczkę, która zawierała Bratobójcę, czyli kontynuację Tancerzy. Jest ona sporo grubsza od tomu pierwszego i nie wiem, czy uda mi się chwycić za nią w kwietniu, jednak jestem pewna, że w przeciągu dwóch tygodni wrócę do świata Yukiko.

Nie da się ukryć, że świat zmierza ku upadkowi. Wszędzie, gdzie okiem sięgnąć, widząc plantacje lotosu, który zatruwa atmosferę, umysły i glebę. Nie ma już praktycznie zwierząt, a ludzi, którzy nie są uzależnieni od toksycznej rośliny jest coraz mniej. Lotos musi kwitnąć. Wieczna dewiza Gildii, która w ten sposób kontroluje poddanych szoguna. Członkowie tej tajemniczej organizacji posługują się wysoko rozwiniętą technologią, dzięki której są bezpieczni i nienarażeni ani na uzależnienie, ani na rozwijające się wszędzie choroby. Yukiko jest córką głównego łowczego imperium, któremu lotos prawie całkiem zasnuł rozum. Ma tylko jego, więc chociaż czuje niesmak na myśl o nim to ciągle wyciąga go z sytuacji kryzysowych. Tym razem jednak ich życie jest zagrożone z powodu kaprysu szoguna. Mają odnaleźć i sprowadzić mitycznego arashitorę, Tygrysa Gromu. Szoguna nie obchodzi fakt, że dawno wyginęły, liczy się tylko efekt. 
Copyright © Życie z książką , Blogger