Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Genius Creations. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Genius Creations. Pokaż wszystkie posty
DLACZEGO NIKT NIE SŁYSZAŁ O „PARADOKSIE MARIONETKI”? ⏰

kwietnia 25, 2018

DLACZEGO NIKT NIE SŁYSZAŁ O „PARADOKSIE MARIONETKI”? ⏰

Jakiś czas temu w paczce-niespodziance od wydawnictwa znalazłam książkę, o której wcześniej nic nie wiedziałam. Nie byłam nawet świadoma tego, że ona istnieje. Nie wiem, co skłoniło mnie do sięgnięcia po Paradoks marionetki. Sprawę Klary B. jednak ani przez chwilę nie żałowałam, że to zrobiłam. Nigdy nie odczuwałam potrzeby, by znaczyć coś na rynku książki, jednak w tamtej chwili było mi żal, że nie mam siły przebicia i cała Polska nie usłyszy o historii stworzonej przez Annę Karnicką. Było w niej wszystko, co uwielbiam w dobrych opowieściach. Podświadomie wiedziałam, że nic nie powstrzyma mnie przed sięgnięciem po kontynuację. Kiedy otworzyłam paczkę ze Sprawą Zegarmistrza od razu się na nią rzuciłam.

Martinowi udało się przejść egzaminy wstępne i trafić do Praskiej Szkoły Lalkarzy. Marzył o tym, jednak rzeczywistość nijak się do tego ma. Dodatkowo poza szkolnymi obowiązkami ma też na głownie inne. Musi kontynuować rozpoczęte śledztwo bez pomocy przyjaciółki, po której dalej nie ma śladu, a na dodatek okazuje się, że zaczyna mnożyć się więcej pytań, a nic nie wskazuje na to, że pojawią się odpowiedzi. Zniszczenie Kolegium może okazać się jeszcze trudniejsze, niż oczekiwał.

Co zrobisz, ach, co zrobisz, gdy przestaną bić zegary?

Zwykle zwracam uwagę na to, jak skonstruowane są postaci. Jest to dla mnie ważna kwestia i gdy nie potrafię z żadnym z bohaterów się utożsamić nie czerpię zbyt dużej radości z lektury. Tutaj jednak nie osoby były ważne, a fabuła. Martin jest ciekawy, pełen sprzeczności, dociekliwy. Da się go lubić, jednak równocześnie jego los jest mi obojętny. Jeśli ta historia zakończy się jego śmiercią nie będę rozpaczać z tego powodu. Dużo bardziej liczy się dla mnie to, co się dzieje w Pradze. Anna Karnicka napisała taką książkę, gdzie bohaterowie są tylko marionetkami losu.
[591] Pryncypium - Melissa Darwood

lutego 03, 2017

[591] Pryncypium - Melissa Darwood


Uwielbiam jak książki, które docierają do mnie niespodziewanie, okazują się być tymi niesamowicie cudownymi, a sama nigdy nie zdecydowałabym się na ich lekturę. Tak było w przypadku Pryncypium, które przyszło do mnie w paczce od wydawnictwa całkowicie nieproszone. Może powinnam się zdenerwować, jak nachalnie zachowywała się ta pozycja zerkając na mnie z półki, jednak nie potrafiłam. W drodze do domu z Krakowa chwyciłam za wersję elektroniczną, którą również dostałam, i całkowicie się zakochałam. Początkowo nie wymagałam od tej książki niczego, bo przecież to po prostu kolejna młodzieżówka, która nie wniesie nic do mojego życia. Już pierwsze strony pokazały mi, jak bardzo się myliłam i jak głupie było moje podejście. Pryncypium to historia, której nie dostaniecie nigdzie indziej. Melissa Darwood pokazuje, że wcale nie napisano już wszystkiego, a dobra fantastyka nie musi wcale pochodzić zza granicy.

Zoltan kiedyś stracił swoich bliskich w zamachu terrorystycznym i został sam na świecie. Z czasem utracił również swoje serce. Życie bez uczuć stało się dla niego już standardem. W pozbywaniu się niepotrzebnych i rozpraszających emocji pomaga mu septyzacja - proces, który raz na jakiś czas musi przejść każdy Laufr, inaczej ukryta w ich ciele septyka ich zabije. Wszystko to sprawia, że wykonywana przez nich praca jest łatwiejsza i nie wywołuje w nich żadnych wyrzutów sumienia ani wątpliwości. Szukanie biorców dla Nomenów nie jest zadaniem dla ludzi o słabych nerwach. Zoltan idealnie nadaje się do tej roli. Zimny, wyniosły, bajecznie bogaty - istny hrabia Dracula z nutką Edwarda Cullena. Kiedy pewnego dnia dziewczyna rozdająca gazety mdleje mu obok samochodu nie spodziewa się, że to może być zdarzenie, które będzie warte irytacji, którą wtedy odczuwał.

Aniela łapie się każdej pracy. Ma na utrzymaniu siebie i rodzinne gospodarstwo, które jest na krawędzi bankructwa po śmierci ojca. Tęskni do rodzinnych stron, jednak musi ciężko pracować w wielkim mieście, a do tego całymi nocami uczy się, by skończyć studia i zostać weterynarzem. Rozdawanie gazet w upale nie jest spełnieniem jej marzeń, jednak liczy się każdy grosz. Moment, gdy właściciel wielkiego, czarnego wozu na nią skinął wzbudziło w niej ogromną ilość irytacji. Może i jest biedna i nigdy nie będzie jej stać na takie auto, ale nie jest nic nie warta. Podchodząc do odsuniętej szyby dojrzała czarne żyły, wijące się na dłoniach mężczyzny jak węże. Trudno uwierzyć w to, czego nie da się racjonalnie wyjaśnić. Szok i skrajne przemęczenie zrobiło swoje: Aniela mdleje obok samochodu najbardziej bezuczuciowego i bezwzględnego mężczyzny, jakiego można znaleźć w okolicy.
[576] Paradoks marionetki: Sprawa Klary B. - Anna Karnicka

października 09, 2016

[576] Paradoks marionetki: Sprawa Klary B. - Anna Karnicka

Tytuł: Paradoks marionetki: Sprawa 
Klary B
Tytuł oryginału: Paradoks marionetki: 
Sprawa Klary B
Autor: Anna Karnicka
Tłumaczenie: -
Seria: Paradoks marionetki
Tom: 1
Data wydania: 30 września 2016
Liczba stron: 268
Wydawnictwo: Genius Creations
Cena na okładce: 29,99
Kiedy pewnego dnia dotarła do mnie tajemnicza przesyłka myślałam, że jest to coś, na co czekam. Widząc w środku dwie książki od Genius Creations byłam taka niesamowicie zaskoczona. Jeśli chodzi o książki, o które nie prosiłam wydawnictw tylko trafiają do mnie z nieznanego mi powodu leżą u mnie na półce bardzo długo. Zwyczajnie nie mam gdzie wcisnąć ich w harmonogram i powoli o nich zapominam. Jednak biorąc do ręki Paradoks marionetki nie mogłam sobie darować i ignorując inne egzemplarze szybko zabrałam się do lektury. Nie da się ukryć, że do tej króciutkiej książki bardzo mnie ciągnęło.

Martin ma dziewiętnaście lat i wielkie marzenie. Bardzo chciałby pracować w teatrze lalek, a gdy udaje mu dostać zaproszenie na przesłuchanie do prestiżowej Praskiej Szkole Lalkarzy jest wniebowzięty. Jest to dla niego ogromna szansa, jednak jego najlepsza przyjaciółka, Klara, nie jest zbyt optymistycznie do tego nastawiona. Kiedy Martinowi udaje się znaleźć pracę w małym sklepiku, który ma wszystko, jego kontakt z Klarcią się urywa. Chłopiec bardzo się o nią martwi, gdyż jej nowi znajomi nie sprawiają wrażenia dobrych ludzi, a gdy dwa tygodnie później policja odnajduje jej ciało, które zostało brutalnie potraktowane przed śmiercią Martin już wie, że coś w nim samym się zmieniło. Czyha nad nim jeszcze egzamin do Praskiej Szkoły Lalkarzy, którego oblanie - jak się okazuje - grozi utratą czegoś cenniejszego niż marzenia.

Zaczynając lekturę tej książki nie miałam pojęcia, czego mam się spodziewać. Nigdy wcześniej o niej nie słyszałam ani nie czytałam opisu. Zwyczajnie wzięłam ją do ręki i otworzyłam na pierwszej stronie. Tyle wystarczyło, bym się zakochała. Już od samego początku wyczuwalny jest klimat Pragi, który po prostu zwala z nóg. Otwierając Paradoks marionetki otwieracie równocześnie drzwi do innego świata bez pomocy Klucznika. Nie potrafię wytłumaczyć słowami tego, jak cudowna atmosfera wypływa z każdej strony tej książki. Musicie sami znaleźć przejście do tego drugiego świata.
[326] Cuda i Dziwy Mistrza Haxerlina - Jacek Wróbel

lipca 01, 2015

[326] Cuda i Dziwy Mistrza Haxerlina - Jacek Wróbel

Tytuł: Cuda i Dziwy Mistrza Haxerlina
Tytuł oryginału: Cuda i Dziwy
Mistrza Haxerlina
Autor: Jacek Wróbel
Tłumaczenie: -
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 30 czerwiec 2015
Liczba stron: 375
Wydawnictwo: Genius Creations
Cena na okładce: 39,99
Sama nie wiem, co takiego przyciągnęło mnie do tej pozycji. Mam teraz etap na wszelkiego rodzaju obyczajówki i romanse i dobrze zdaję sobie z tego sprawę. Mimo to ciągle chwytam na fantastykę. Cuda i Dziwa Mistrza Haxerlina napatoczyły mi się całkowicie niespodziewanie. Od razu się za nie zabrałam, gdyż ciekawa byłam twórczości Jacka Wróbla. Nigdy wcześniej o nim nie słyszałam, a koniec końców polskich autorów trzeba wspierać!

Mistrz Haxerlin jeździ po świecie prowadząc swój interes pod nazwą Cuda i Dziwy. Sprzedaje magiczne przedmioty, które tak do końca magiczne nie są - żeby nie nazwać go oszustem. Unika miast, gdzie urzędują prawdziwy magowie. Jego szata za bardzo rzuca się w oczy, ale przecież prości ludzie lubią takie rzeczy. Podróżując napotyka na swojej drodze różne przeszkody, które pod nogi rzuca mu los - demony, tajemnicze zarazy, chłopców-geniuszów czy byłych kolegów ze studiów.

Cuda i Dziwy Mistrza Haxerlina można nazwać zbiorem opowiadań, które łączą ze sobą bohaterowie. Wspominałam już, że nie przepadam za opowiadaniami, jednak te można uznać jako książkę, która jest o wszelakich przygodach Haxerlina. Właśnie w taki sposób starałam się odebrać tą pozycję i to sprawiło, że nie przejmowałam się niczym i świetnie bawiłam podczas lektury.

Jacek Wróbel cechuje się ogromnym poczuciem humoru, co widać po przygodach głównego bohatera. Gatunek tej książki niebezpiecznie zmierza w kierunku groteski. Wydarzenia w Cudach i Dziwach Mistrza Haxerlina są bardzo nieprawdopodobne i naprawdę podziwiam autora za to, że wpadł na takie pomysły. W niektórych momentach nie mogłam przestać się śmiać. Sama nie wiem, czemu podczas lektury przyszedł mi do głowy Jakub Ćwiek. Książki tych pisarzy różnią się od siebie, a jednak w pewien sposób są do siebie podobne. Obaj mężczyźni nie trzymają się ściśle norm, które przyjęło społeczeństwo. Seks, brzydkie słowa i ogromne poczucie humoru - to ich łączy.

Copyright © Życie z książką , Blogger