Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 05/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 05/10. Pokaż wszystkie posty
[049/2024] PUCKING AROUND, TOM 2 // EMILY RATH

sierpnia 18, 2024

[049/2024] PUCKING AROUND, TOM 2 // EMILY RATH


Po szokującym zakończeniu tomu pierwszego zdecydowanie musiałam chwycić za drugi. Mimo moich obaw. A było ich sporo. Owszem, bawiłam się dobrze przy lekturze, ale w pewnym momencie Emily Rath troszkę się pogubiła i z powieści erotycznej przeskoczyła na coś, co nie ma w ogóle fabuły.

Jake daje mi radość. Caleb przynosi ukojenie. Ilmari to moja opoka. Chcę ich wszystkich…

Nazywam się Rachel Price. Kilka miesięcy temu zaczęłam staż jako fizjoterapeutka w drużynie Jacksonville Rays i to wywróciło moje życie do góry nogami. Właśnie tu spotkałam trzech mężczyzn, którzy nie mogą bardziej się od siebie różnić. Trzech mężczyzn, którym pomagam odkryć, kim są i czego tak naprawdę chcą. Trzech mężczyzn, których wzajemne relacje nie należą do najprostszych.

Wiem, że mam wiele twarzy i jedna, nawet idealna osoba nie może zaspokoić mnie w pełni… Czy jednak wszyscy trzej potrafią się dzielić, tak jak ja?

Poliamoria to ciekawe zjawisko, więc chętnie czytałam o relacjach w takim związku. Zaskoczyła mnie głębia uczuć Rachel w kierunku całej trójki mężczyzn. Nie sądziłam, że dla niej dzielenie się ukochaną osobą może być tak proste. W ich relacjach nie ma miejsca na zazdrość, a jednak jest to typowe, ludzkie uczucie. Pełno też tutaj wątków homoseksualnych, które w ogóle mi nie przeszkadzały. Relacje Jake'a i Caleba były oczywistością i cieszę się, że poszły w takim kierunku. Miło było śledzić ich rozwój. 

Najlepszym wątkiem dalej pozostaje Ilmari. Uwielbiam tego fińskiego niedźwiedzia i jest to dla mnie bohater bardzo skomplikowany, pełen ambicji. Jako jedyny waha się przed wejściem do tego układu i jest to dla mnie najbardziej logiczne zachowanie w Pucking Around. Rachel jest jak mała pszczółka skacząca z kwiatka na kwiatek, a równocześnie zdecydowanie jest uzależniona od seksu. To zdecydowanie coś, co powinno zostać poruszone. 

Bardzo dużo czasu zajęło mi czytanie. O ile pierwsza część poszła szybciutko, tak tutaj bardzo często sama szukałam sobie wymówek, by tylko ten drugi tom odłożyć. Dosłownie wolałam iść myć podłogi, niż uczestniczyć w kolejnej scenie erotycznej w kuchni lub w łazience. Wiedziałam, na co się piszę, aczkolwiek niekiedy było to już po prostu za dużo. Za dużo szczegółów, za dużo ludzi, za dużo wszystkiego. To +18 jest zdecydowanie zbyt małe - powinno być na całą okładkę.

Ważnym tematem tutaj jest tolerancja. Trzeba mieć otwarty umysł, nie oceniać. Dziwiła mnie trochę chęć Rachel i chłopaków do ujawnienia się, ale z drugiej strony trzeba akceptować siebie takim, jakim się jest. Hokeiści są stadnymi istotami, więc Jake bardzo lubi być razem ze swoją drużyną i dziewczyną. I to widać. Żałuję trochę, że tak mało tutaj sportu i został tak lekko potraktowany. W książkach o sporcie powinien liczyć się owy sport. Drużyna ponad wszystko. 

Wiem, że pojawi się kolejny tom i szczerze mówiąc waham się, czy chcę go czytać. Ta książka byłaby doskonała, gdyby ktoś wyciął połowę scen erotycznych. Tylko tyle.

★★★★★☆☆☆☆☆

Pucking Around // Emily Rath // Jacksonville Rays // tom 1.2 // 30 lipca 2024 // 388 strony // wydawnictwo Zysk

Za książkę dziękuję wydawnictwu!
[55/2023] #BLOGUJEZTK: FOREVER AFTER ALL. NA ZAWSZE MIMO WSZYSTKO // CATHARINA MAURA

września 08, 2023

[55/2023] #BLOGUJEZTK: FOREVER AFTER ALL. NA ZAWSZE MIMO WSZYSTKO // CATHARINA MAURA

Macie tak czasami, że opis wydaje Wam się niesamowicie pociągający, a rzeczywistość rozczarowuje? Bardzo czekałam na Forever After All i byłam podekscytowana możliwością lektury. Szybko okazało się jednak, że losy Eleny i Alexandra budzą we mnie przede wszystkim... niesmak.

Elena Rousseau pozbawiona perspektyw, aby zdobyć pieniądze na ratowanie życia matki, decyduje się na drastyczny krok – postanawia sprzedać swoje ciało w klubie dla dżentelmenów. Jeszcze nie wie, co ją czeka w męskim świecie bez granic, ale osamotniona i zdesperowana nie widzi innej możliwości. 

Tam spotyka Alexandra Kennedy'ego, multimilionera, którego – jak się okazuje – zna z przeszłości. Jest on starszym bratem jej przyjaciela z dzieciństwa. Ku zaskoczeniu dziewczyny Kennedy proponuje jej małżeństwo z rozsądku. Elena wie, że zgadzając się na ten związek, stanie się tylko narzędziem w jego planie zemsty. Ale czy ma inny wybór? 

W ich relacji nie ma miejsca na miłość. Czy mimo to takie małżeństwo może przetrwać próbę czasu?

Elena pochodzi z bardzo bogatego środowiska, ale okazuje się być osobą bardzo przyjemną w odbiorze. Miło mnie zaskoczyła swoją osobowością, w przeciwieństwie do Alexandra. Nasz główny męski bohater jest po prostu zwykłą świnią. Nie wiem jak można zakochać się w kimś takim. Szczególnie w sytuacji Eleny, kiedy on traktuje ją jak zabawkę, non stop upokarza i karze za coś, czego nawet nie zrobiła. Nie ma to żadnego usprawiedliwienia. Elena - wzorowana na bajkowym Kopciuszki - znosi wszystko ze stoickim wręcz zrozumieniem i, chociaż cierpi, usprawiedliwia Alexandra. Klasyczny przykład toksycznej relacji. Czym tu się zachwycać? 

Zabrakło mi tutaj ciepłych uczuć między bohaterami, powoli budzącego się zaufania i miłości. Autorka stworzyła mężczyznę kontrolującego swoje otoczenie w niezdrowy sposób i kobietę, dla której nie jest to niczym złym. Zauważyłam, że ostatnio sporo takich powieści pojawia się na rynku czytelniczym i mają one swoje grono wielbicielek, ale takie promowanie chorych schematów nie wpływa korzystnie na umysły tych młodszych czytelniczek.

Mimo tego Forever After All ma też mocne strony. Na uwagę zasługuje przede wszystkim rodzina Alexandra. Jego mama, dziadek (uwielbiam dziadka!) i brat są tak cudowni, że szokuje mnie zachowanie dziedzica ich fortuny. Lubię książki, w których sporą rolę odgrywa familia i ta tutaj się bardzo autorce udała. 

Ciekawym wątkiem jest też śpiączka mamy Eleny. Podobało mi się, że była to dość dobrze skonstruowana intryga. Miała sporo sensu, chociaż nie można uznać, żeby było to dość realna sytuacja. Mimo to sam pomysł przypadł mi do gustu i byłam ciekawa jak to wszystko się rozwinie. Pod tym względem warto zagłębić się w Forever After All, ale zdecydowanie nie zabierajcie się za lekturę jeśli oczekujecie dobrego romansu. Jest trochę niesmaczny, oparty na scenach erotycznych i całkowicie nierzeczywisty. Skąd w Elenie tyle miłości do tego człowieka?

★★★★★☆☆☆☆☆

Forever After All. Na zawsze mimo wszystko // Catharina Maura // Regina Mościcka // 23 sierpnia 2023 // 440 stron // wydawnictwo Niegrzeczne Książki


Za książkę dziękuję TaniaKsiazka.pl!
[93/2022] TAJEMNICA PUSTEGO KUFRA. ŚWIĄTECZNE ŚLEDZTWO // MARY KELLY

grudnia 16, 2022

[93/2022] TAJEMNICA PUSTEGO KUFRA. ŚWIĄTECZNE ŚLEDZTWO // MARY KELLY

Nie wiecie nawet, jaka to radość skończyć czytać tę książkę. Chciałam chwycić za coś, co wprowadzi mnie nareszcie w świąteczny klimat i pozwoli poczuć trochę ten grudzień. Tajemnica pustego kufra wydawała się być do tego idealną pozycją. Ostatecznie jedynie ciekawość dodawała mi sił do lektury. To, jak się męczyłam przy czytaniu zostawię dla siebie.

Dwudziesty drugi grudnia, Londyn. Nadkomisarz Brett Nightingale oraz sierżant Beddoes otrzymują wezwanie do zaniedbanego mieszkania w dzielnicy Islington. Znajdują ciało starszej kobiety i odkrywają, że należący do niej kufer został niedawno splądrowany. Zmarłą okazuje się księżna Olga Karuchin, emigrantka z trapionej krwawą rewolucją Rosji, z jej kufra zaś zniknął skarb...

W ogarniętej przedświąteczną gorączką stolicy przewija się barwna parada kolejnych podejrzanych: poniewierany przez księżną wnuk, bogaty jubiler, żądni zemsty komuniści…

Nightingale oraz Beddoes mają twardy orzech do zgryzienia.

Mimo naprawdę ciekawego zarysu fabuły ta historia jest po prostu nużąca. Niby się dużo dzieje, ale nie do końca. Ale od początku... Nightingale i Beddoes to okrutnie płaskie postaci. Brakowało mi jakichkolwiek szczegółów o nich, które pozwolą mi lepiej ich poznać. Ba, które pozwolą mi chociaż rozróżniać który jest którym! Niby dowiadujemy się co nieco o ich życiu prywatnym, ale są to tak nieistotne szczegóły, że nie sposób wczuć się w całe śledztwo. 

Fabuła jest interesująca. Tajemniczy kufer, rosyjska arystokracja. Zamysł bardzo dobry, tylko wykonanie dużo słabsze. Styl autorki jest kiepski. Nie udało jej się mnie zainteresować na tyle, żebym chciała czytać i szukała do tego sposobności, dlatego lektura zajęła mi zbyt wiele czasu. Nie lubię spędzać nad jedną książką kilku dni, a Tajemnica pustego kufra jest tak cienka, że powinnam pochłonąć ją w dwie godziny. Niestety. Tego straconego czasu już nie odzyskam.

Zakończenie było dosyć przewidywalne. Brakowało tu zaskakujących wątków, które zostawiłyby po sobie cokolwiek w mojej głowie. Jestem pewna, że szybko zapomnę o tej książce. Pewnie nawet nie przejęłabym się śmiercią któregoś z bohaterów. Jedynie iskrę wykrzesał we mnie wnuk denatki, ale występował tutaj na tyle epizodycznie, że nie podniósł zbyt mojej opinii o Tajemnicy pustego kufra.

Minusem był też klimat świąteczny, a raczej jego brak. Tytuł podkreśla, że cała akcja dzieje się w okolicy Bożego Narodzenia, a poza wspominkami o tym i poza poszukiwaniem świątecznego prezentu nie odczuwa się tego wcale. Specjalnie sięgnęłam po tę książkę, żeby to wszystko odczuć, a wyszło z tego jedno wielkie fiasko. Nie przerwałam czytania tylko dlatego, że byłam naprawdę ciekawa co, kto i jak. Za mało to jednak, żebym poleciła Wam tę historię. Na długo z Wami nie zostanie.

★★★★★☆☆☆☆☆

Tajemnica pustego kufra. Świąteczne śledztwo // Mary Kelly // 2022 // 280 stron // wydawnictwo Zysk

Za książkę dziękuję wydawnictwu!

[61/2022] PRZEDPREMIEROWO: FURIA // MARCEL MOSS

sierpnia 19, 2022

[61/2022] PRZEDPREMIEROWO: FURIA // MARCEL MOSS

Wielkie nadzieje wiązałam z Marcelem Mossem. Bardzo chciałabym odkryć kolejnego autora kryminałów, którego mogłabym nałogowo podczytywać. Brakuje mi porządnego komisarza/detektywa i wciągającej fabuły. Opis Furii zachwyca. Szkoda, że wykonanie już mniej.

Od obłędu dzieli nas tylko chwila

Przez świat przetacza się fala totalnego zdziczenia i furii

Wtorek, godzina 11:45. W czterech różnych miejscach w Polsce zupełnie obce sobie osoby wpadają w szał i na oczach świadków zabijają przypadkowych ludzi. Nie potrafią powiedzieć, dlaczego to zrobiły.

Media szybko podchwytują temat i nagłaśniają "syndrom 11:45”. Według niektórych badań to właśnie o tej porze we wtorki ludzie są najbardziej przemęczeni pracą i sfrustrowani.

Śledztwo prowadzi bezkompromisowy komisarz Konrad Tajner. Próbuje odkryć, co łączyło pogrążoną w depresji nauczycielkę, gnębioną przez szefa pracownicę korporacji, zmagającego się z poważnymi oskarżeniami księdza i wycieńczonego pracą po godzinach lekarza.

Gdy Tajnerowi wydaje się, że jest coraz bliżej rozwiązania zagadki, zostają odnalezione brutalnie okaleczone zwłoki. Rozpoczyna się walka z czasem.

Konrad Tajner nie przypadł mi do gustu jako główny bohater. Brakło mu tej charyzmy i zaciętości, którą lubię u śledczych. Nie posiada on poczucia humoru i tej cechy - mam wywalone na wszystko i wszystkich i zrobię jak chcę - która najbardziej napędza fabułę. Nie jest w moim typie i przez to nie potrafiłam wciągnąć się w lekturę tak, jakbym tego chciała. A chciałam niesamowicie - nie mogłam doczekać się, gdy poznam rozwiązanie tej sprawy. Okazało się ono być równie rozczarowujące. Nie wyobrażam sobie, że takie wydarzenia mogłyby mieć miejsce w rzeczywistości. 

Strasznie zabolał mnie ten zmarnowany potencjał tej historii. Całość była po prostu zbyt nadmuchanym balonem, który pękł w rozczarowującym momencie. Kilka dni minęło od skończenia lektury, a dalej odczuwam taki niesmak. Nie lubię się zawodzić, a teraz, gdy mam dzieci i czasu na czytanie mało, tym bardziej przeżywam coś, co mnie nie zachwyciło. 

Dam autorowi jeszcze jedną szansę, ale kolejne przygody komisarza Konrada będę unikać. Nie zaiskrzyło.

★★★★★☆☆☆☆☆ 

Furia // Marcel Moss // Konrad Tajner // tom 1 // 07 września 2022 // 352 strony // wydawnictwo W.A.B.

Za książkę dziękuję grupie wydawniczej Foksal!

[53/2022] WAMPIRY NIE STARZEJĄ SIĘ NIGDY // ZORAIDA CÓRDOVA, NATALIE C. PARKER I INNI

lipca 10, 2022

[53/2022] WAMPIRY NIE STARZEJĄ SIĘ NIGDY // ZORAIDA CÓRDOVA, NATALIE C. PARKER I INNI

 


Gdyby ktoś kazał mi wybrać jeden gatunek, o którym wyłącznie czytałabym książki, byłyby to wampiry. Widocznie Zmierzch bardzo odbił mi się na psychice, acz nie żałuję, bo mimo upływu lat dalej jestem ogromną fanką świecącego w słońcu Edwarda. Do tytułu Wampiry nie starzeją się nigdy zachęciło mnie nazwisko Schwab na okładce. Nawet biorąc pod uwagę całą moją wyobraźnię... Czegoś takiego się nie spodziewałam.

W Rodzie Czarnych Szafirów Dhonielle Clayton odkrywa sekretny świat wampirów oraz magię kryjące się za drzwiami Nowego Orleanu. Poznajmy Chłopców z Krwawej Rzeki Rebekki Roanhorse oraz ich kuszącą moc i straszliwe ofiary. A w Pierwszym zabójstwie V.E. Schwab bądźmy świadkami wielowiekowej walki wampirów z ich zabójcami oraz zakazanej miłości wywołującej dreszcz emocji. Wampiry czające się w mediach społecznościowych, wampiry głodne czegoś więcej niż krwi, wampiry ujawniające się i szykujące do pierwszego zabójstwa – ten fantastyczny zbiór daje nową interpretację wiekowej klasyki. Oto ewolucja wampira – i rewolucja na kartach papieru!

Zacznijmy od tego, że jestem bardzo tolerancyjną osobą, ale są tematy, o których po prostu nie lubię czytać i związki osób  tej samej płci są na tej liście. Czytam książki po to, żeby się utożsamić z postaciami i wczuć w ich sytuację, a tutaj było to po prostu niemożliwe. Szanuję wszystkich autorów, którzy tutaj uczynili osoby homoseksualne swoimi bohaterami, ale niekiedy odczułam, że wyszło to trochę nienaturalnie i na siłę. 

Nie można żyć wiecznie, jeśli nienawidzi się samej siebie.

Spora część opowiadań była też przeznaczona dla młodszych odbiorców niż ja i w ogóle się tego nie spodziewałam. Mam wrażenie, że przestałam być targetem książek fantastycznych z nutką romansu. Zaczynam uważać je za przewidywalne i banalne i naprawdę ciężko mnie zadowolić. Obiektywnie patrząc na wszystkie te historie... Są bardzo oryginalne. Nie spotkałam się wcześniej z wampiryzmem idącym w tym kierunku. Jest przedstawiony też dosyć delikatnie i nada się już dla młodszych nastolatek.

Jak to w każdej antologii - poziom mamy bardzo różny. Od ciekawych i kreatywnych wampirów do mdłego, zmarnowanego potencjału. Zaczynając czytać miejcie otwarty umysł i dajcie szansę każdemu opowiadaniu, a być może coś Was zachwyci. U mnie... było bardzo przeciętnie. Jeśli macie możliwość to przeczytajcie wstęp, a wszystko zrozumiecie i sami podejmiecie decyzję. Ja czułam już wtedy, że to nie dla mnie, ale twardo przebrnęłam przez cały zbiór i nie żałuję. Gdybym tylko miała z dziesięć lat mniej...

★★★★★☆☆☆☆☆

Wampiry nie starzeją się nigdy // Zoraida Córdova, Natalie C. Parker i inni // 14 czerwca 2022 // 332 strony // wydawnictwo Zysk 

Za książkę dziękuję wydawnictwu!

[15/2022] #BLOGUJEZTK: WOAL // MICHAŁ KUSZEWSKI

lutego 27, 2022

[15/2022] #BLOGUJEZTK: WOAL // MICHAŁ KUSZEWSKI

Nienawidzę sytuacji, gdy bardzo, ale to bardzo chcę przeczytać jakąś książkę, a okazuje się, że z podekscytowania nie zostaje nic, bo akcja nie wciąga, ciężko się czyta i w ogóle brakuje jakiegoś polotu. Takie odczucia miałam zaczynając czytać Woal. Ten tytuł zapadł mi w pamięć, okładka przykuła wzrok. Miałam bardzo duże oczekiwania i okrutnie się rozczarowałam.

Caitriona Vess, nielicencjonowana łowczyni demonów, zostaje zatrudniona do odnalezienia sprawcy serii brutalnych morderstw, które wstrząsnęły miastem Gathara. 

Już pierwszego dnia staje się świadkiem zbrodni, która naprowadza ją na przerażający trop. Od tego momentu rozpoczyna się jej pościg za enigmatycznym mordercą. Znając wyłącznie imię złoczyńcy, rozpoczyna osobiste śledztwo, podczas którego odbywa nieoczekiwany skok w przeszłość. Wtedy uświadamia sobie, że aby wykonać powierzone jej zadanie, musi ponownie przejść przez Woal - eteryczną granicę rozdzielającą świat ludzi i istot zamieszkujących Szeol. Tylko w ten sposób zdoła - dosłownie i w przenośni - pokonać czyhające na nią demony.

W trakcie rozwiązywania kryminalnej zagadki Caitriona spotyka na swojej drodze lokalnego filantropa Adonaia Mileta, jego żonę Artemisię oraz towarzyszy broni z czasów, gdy po raz pierwszy musiała stawić czoła podziemnym kreaturom. Kto okaże się jej wrogiem, a kto przyjacielem? Kim jest tajemnicza Asena? Czy łowczyni dopadnie swój cel? A przede wszystkim, jaką cenę przyjdzie jej zapłacić za to, na co się porwała?

Caitriona jest ciekawą postacią, ale jej przedstawienie... Mam wrażenie, że największym dla mnie problemem był styl autora. Nie mogłam wczuć się w historię do samego końca. Brakowało mi jakiejś lekkości, która usprawniłaby narrację, zainteresowała. Caitriona to bohaterka, którą w zwykłej rzeczywistości bym uwielbiała. Jest odważna, po przejściach, z tendencją do pakowania się w kłopoty. Dodatkowo uwielbiam tematykę demonów, a tutaj wręcz z Woalu się wylewa. Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że powinnam się zakochać w tej książce. Nic z tego.

Fabuła jest ciekawa. Podziwiam Michała Kuszewskiego za kreację tego świata. Nie jest łatwo stworzyć świata, w którym wszystko ma sens, więc doceniam. Nie da się nie zauważyć geniuszu autora, ale mimo to nie jestem zakochana. Coś tu nie zagrało - denerwowała mnie naprawdę malutka czcionka, brak poczucia humoru. Nie chcę rozwodzić się nad moimi odczuciami, bo mózg mi mówi, że Woal to bardzo dobra książka, a serce... Serce bardzo się męczyło podczas czytania i świętowało, że to już koniec. 

Szkoda, wielka szkoda. Nie będę Wam odradzać lektury, bo wiem, że jest to książka naprawdę warta uwagi. Z mojej perspektywy czegoś tu zabrakło, ale wszystkie recenzje są tak pozytywne, że jestem pewna, że naprawdę znajdziecie tutaj coś, co Wam się spodoba. 

★★★★★☆☆☆☆☆

Woal // Michał Kuszewski // 01 lutego 2022 // 378 stron // wydawnictwo Plectrum

Za książkę dziękuję księgarni Tania Książka!


#BLOGUJEZTK: ŚMIERTELNE ZAKLĘCIE // ANETTE MARIE

sierpnia 20, 2021

#BLOGUJEZTK: ŚMIERTELNE ZAKLĘCIE // ANETTE MARIE

Pewnie nie zdajecie sobie sprawy z tego, jak mocno czekałam na kontynuację Mrocznego wymiaru. Tamta książka bardzo zapadła mi w pamięć i chciałam jak najszybciej dowiedzieć się, jak potoczą się losy Clio. Gdy trafiło do mnie Śmiertelne zaklęcie byłam bardzo podekscytowana i ekspresem zabrałam się do czytania. No i co się okazało...

Clio i Lira muszą odzyskać śmiercionośną broń. W niepowołanych rękach Sikor zniszczy świat, jaki oboje znają. Jednak Clio może mieć o wiele poważniejsze problemy na głowie. W sercu nimfy zaczyna rodzić się bardzo niebezpieczne uczucie. Coraz trudniej jest jej walczyć z tym niecodziennym przyciąganiem. Doskonale jednak zdaje sobie sprawę, że inkuby nie znają miłości i nie są w stanie nikogo pokochać. Nigdy.

W pogoni za niebezpieczną bronią, każdego dnia ryzykując życie, nimfa będzie musiała bardzo uważać, żeby nie stracić swojego serca. Cena jest wyższa, niż się tego spodziewa.

Drugi tom zaczyna się w tym samym momencie, w którym skończył pierwszy. Średnio lubię ten zabieg - wolę, gdy coś się dzieje w tym czasie, gdy ja czekam na kontynuację - ale na tyle dobrze pamiętałam Mroczny wymiar, że nie przeszkadzało mi to. Clio i Lira w tej części sporo muszą przeżyć, ale równocześnie jest to bardzo nużące. Rozczarowała mnie ogromnie pod względem fabularnym. Cierpi ona na syndrom drugiego tomu i jest przeraźliwie słaby w porównaniu z pierwszym.

Zakończenie sugeruje, że trzeci tom powinien wrócić już na właściwe tory, więc nie skreślam od razu całej Trylogii mistrza magii, bo naprawdę ma potencjał skończyć się w sposób satysfakcjonujący. Nie zaprzeczam jednak, że powoli domyślam się zakończenia i - jeśli chodzi o ten gatunek - nie jest to nic dziwnego. Mimo to nie można autorce zarzucić braku oryginalności, bo stworzyła całkiem nowy świat, który rządzi się swoimi prawami i ma swoją historię. 

Wątek romantyczny trochę się pogubił w Śmiertelnym zaklęciu i jest to dla mnie ogromny minus. Chciałam śledzić, jak rozwija się uczucie między Clio a Lirą, a nie podglądać z doskoku jak raz sobie na pocałunki pozwalają, a raz nie. Cała ta sytuacja nie raz była wręcz komiczna, a szkoda, bo zapowiadało się, że to będzie naprawdę udany wątek. Pewnie takie zachowanie miało być budowaniem napięcia, jednak w ogóle do mnie to nie trafiło, a nie jestem wymagającym czytelnikiem, jeśli chodzi o książki młodzieżowe. Jedyne czego oczekuję to świetne relacje między bohaterami i w Mrocznym wymiarze było ich na pęczki, a tutaj coś poszło nie tak.

Moje oczekiwania były na tyle duże, że czuję w serduszku ból. Potrzebuję w moim życiu lekkiej i przyjemnej książki, z wątkami romantycznymi i liczyłam, że Anette Marie zaspokoi tę potrzebę. Zdarza się i tak. Dodatkowo widziałam mnóstwo pozytywnych recenzji tego tomu i niepotrzebnie liczyłam na coś, co zmieni moje życie. Może do Śmiertelnego zaklęcia trzeba podejść bez wygórowanych oczekiwań? Spróbujcie. 

★★★★★☆☆☆☆☆


Za książkę dziękuję księgarni Tania Książka!

#BLOGUJEZTK: WIELOŚWIAT // ANNA SOKALSKA

lutego 10, 2021

#BLOGUJEZTK: WIELOŚWIAT // ANNA SOKALSKA

Znacie takie książki, które byłyby czymś genialnym gdyby nie fakt, że nie odpowiada Wam styl pisania autora? Wiedząc, że idzie do mnie Wieloświat postanowiłam przeczytać sobie trzy poprzednie tomy. Nie musicie jednak tego robić. Z tego co zrozumiałam z opisu można czytać tę pozycję całkowicie niezależnie od trylogii. Bardzo żałuję, że tego nie zrobiłam. Po przesłuchaniu audiobooków dziwnie mi się czytało Wieloświat, ale przejdźmy do meritum. 

Książka "Wieloświat" opowiada niezwykłe historie różnych osób. Nieśmiała, zamknięta w sobie studentka, szaman pochodzenia romskiego, uzdolniona gimnastyczka, katolicki ksiądz bez powołania i kobieta beż jakichkolwiek wspomnień - wszystkie te postacie są rozdarte pomiędzy krwawym bożkiem a pozbawionym namiętności aniołem. To od nich będzie zależała przyszłość Wieloświata.

Każdy wybór, jaki podejmie każdy z osobna, będzie wymagał ofiary oraz będzie okupiony próbą silnej woli. Technologia rozwija się z każdym dniem, a środowisko naturalne obumiera. Demony, które uciekły ze swoich zaświatów, chcą zniszczyć Wieloświat. Anioły poszukują pomocy u ludzi, bowiem u niektórych przebudziły się stare szamańskie moce. Wszystko jest możliwe, ale uratowanie starego porządku świata graniczy z cudem. Nowy Świat nadchodzi! Dla jednych może stać się wspaniałym rajem, jednak dla innych - potwornym piekłem.

Bohaterów jest tu mnóstwo, ale chyba żaden nie przypadł mi do gustu. Poznajemy ich bardzo dokładnie, bo Anna Sokalska naprawdę popłynęła z opisami. Poznajemy przeszłość, teraźniejszość. Lepiej stworzyć postaci się już nie da, bo są one dopracowane w każdym szczególe. Kusi mnie napisać, że wręcz do przesady. Nie przepadam za książkami, które są mi obojętne. Ważne dla mnie, by historia wywoływała emocje - dobre czy złe, to już nieistotne.

Ci źli nie biorą się znikad. Z jakiegoś powodu tacy się stali. Może ktoś ich oszukał? Może wierzyli, że robią to co najlepsze. Nie jesteś już dzieckiem i z pewnością rozumiesz, że życie jest skomplikowane, ale nie daj się uwieść wrażeniu, że po wszystkim, co zobaczyłaś, nic już cię nie zaskoczy. Przeciwnie, zawsze czeka na nas coś, czego byśmy sobie nie wyobrazili i się nie spodziewali. Nawet po nas samych.

Akcja dzieje się na przełomie 2041 i 2042 roku. Jest to bardzo prawdopodobna wizja przyszłości, jednak autorka opisała ją zbyt dokładnie. Wolę być rzucona w świat, gdzie nikt mi nic nie tłumaczy, gdzie wszystko muszę wynieść sama. Gdy opisy świata zaczynają przytłaczać akcję to mój wewnętrzny czytelnik czuje się zawiedziony. Niby dużo się dzieje, ale równocześnie trzeba to wyłuskać z przydługich opisów i nadmiaru informacji, co jest procesem żmudnym i deprymującym. Nie dla mnie.

Sam pomysł na fabułę jest wyśmienity. Uwielbiam mitologię słowiańską, przeróżne wierzenia. Autorka zrobiła taki lekki miszmasz i brzmi to naprawdę dobrze. Mam wrażenie, że gdyby napisał tę książkę ktoś inny byłabym w niej całkowicie zakochana. Wiem, że Anna Sokalska jest bardzo szanowana i lubiana, więc wiem, że to moje osobiste preferencje tutaj zawiniły, ale nie mogę przejść obojętnie obok tak zmarnowanego potencjału. 

- A po co to komu? Emocje, twórczość...
Baba Jaga uśmiechnęła się blado.
- Pytasz o sens życia.
- Życie jest bez sensu - mruknęła zmora, przeturlała się na plecy i wbiła spojrzenie w sufit. Baba Jaga nie zaprotestowała ani nie potwierdziła. W jej oczach pojawił się smutek i tęsknota. Po chwili jednak powiedziała:
- Dla wielu już sama szansa, aby żyć, czuć, tworzyć coś i coś tracić, jest sensem wartym wysiłku.

Cieszę się, że mam już Wieloświat za sobą. Męczyłam się trochę podczas lektury. Chciałam ją skończyć. Odniosłam wrażenie, że marnuję czas, który mogłam przeznaczyć na coś, co spodoba mi się dużo mocniej, ale równocześnie  chciałam wiedzieć, jak to wszystko się zakończy. Jeśli lubicie mitologię słowiańską i fantastykę tego typu to zajrzyjcie do środka. Może styl autorki dużo bardziej Wam przypadnie do gustu.

★★★★★☆☆☆☆☆


Za książkę dziękuję księgarni Tania Książka.

FORTEPIAN // GAJA KOŁODZIEJ

października 11, 2020

FORTEPIAN // GAJA KOŁODZIEJ

 

Nie lubię pisać o książkach, które mnie rozczarowały. Szczególnie wtedy, gdy bardzo lubię autora. Ja o Gai Kołodziej pisałam tutaj już niejednokrotnie i do jej historii mam ogromny sentyment. Gaja się rozwija, jej powieści robią się coraz dojrzalsze. I tutaj właśnie się nasze drogi rozchodzą, bo - na przykład - w Fortepianie brakuje mi sporo z tego, co w poprzednich książkach zawsze było.

Na gali z okazji trzydziestolecia szkoły muzycznej założonej przez matkę, Konstancję Nutę, spotykają się trzy pokolenia rodziny, a przede wszystkim trójka rodzeństwa. Seweryna, która jest dyrektorką szkoły i organizatorką uroczystości, pragnie udowodnić, że zasługuje na stanowisko odziedziczone po matce. Julia, fotografka, przyjeżdża z zagranicy, żeby profesjonalnie sfotografować uroczystość, i niespodziewanie spotyka pianistę, który był jej młodzieńczą miłością. Bogusz, biznesmen oraz człowiek sukcesu, doszukuje się wad w organizacji gali. Coraz krytyczniej patrzy też na własną żonę, która spycha na niego opiekę nad dziećmi. Starannie zaplanowane wydarzenie wymyka się spod kontroli – emocje biorą górę nad logiką, prowadząc do zmian, które zaważą nad przyszłością i wzajemnymi relacjami rodzeństwa.

Z przyzwyczajenia już oczekiwałam romansu. Więcej: miałam na romans nadzieję. Zawsze, kiedy mam ochotę na lekkie historie sięgam po Gaję Kołodziej. Tak to już jest skonstruowane od wielu, wielu lat. Może właśnie to moje nastawienie wszystko zepsuło i poczułam się po prostu... rozczarowana. Nie można autorce odmówić znajomości ludzkiej psychiki, bo udało jej się wejść w głowę każdego ze swoich bohaterów i bardzo realistycznie oddać ich podeście do życia, ich nadzieje i obawy. Czułam się przy tym jakbym czytała Króla Edypa

Lektura mnie nie wciągnęła, przez co trochę czasu z Fortepianem spędziłam i nie jestem z tego powodu zadowolona. Lubię czytać szybko, a jak utknę w jakiejś historii bardzo psuje mi to humor, więc Fortepian polecam, ale tylko z odpowiednim nastawieniem i dla miłośników książek tego typu. Wszystko odbywa się w bardzo poważnej atmosferze szanowanej szkoły muzycznej... Wieje nudą. Wygląda na to, że tym razem Gaja nie trafiła ze swoją książką w moje serce i bardzo mi z tego powodu przykro.

Bohaterowie są równocześnie pełni namiętności i bardzo nużący. Szczerze mówiąc miałam nadzieję, że ta szkoła na końcu spektakularnie wybuchnie i wszyscy zostaną pogrzebani pod zgliszczami. Zdecydowanie nie polubiłam się z dorosłą twórczością tej autorki, ale pewnie jeszcze niejednokrotnie spróbuję - z sentymentu.

Za książkę dziękuję autorce!

Fortepian // Gaja Kołodziej // 16 września 2020 // 288 stron // Wydawnictwo HarperCollins Polska // 34,99 zł

PRZERWANE TONY // GAJA KOŁODZIEJ

marca 02, 2020

PRZERWANE TONY // GAJA KOŁODZIEJ

Chyba każdy ma jakąś ulubioną autorkę z wczesnej młodości. W moim przypadku jest to Gaja Kołodziej. Zaczytywałam się w jej książkach, które wypożyczałam z biblioteki i połykałam je na raz. Zapewne byłam w odpowiednim wieku do nich, więc nie zauważyłam niedociągnięć czy braków. Zapewne przynajmniej jedną recenzję jej książki znajdziecie tutaj na blogu w najstarszych wpisach i będzie to książka oceniona na maksa. Ostatnio próbowałam ponownie przeczytać Wystrzałową licealistkę, acz w tym momencie jestem zdecydowanie na ten cykl za stara i zwyczajnie zepsułam sobie o nim wspomnienia. Miałam nadzieję, że nie tylko ja dojrzałam, ale i pisarstwo Gai Kołodziej, więc byłam przeszczęśliwa, gdy dotarła do mnie jej najnowsza książka. Ale... No właśnie.

Zamiast butelkować lasy Liliana jedzie na pomoc ojcu, byłemu senatorowi, przez co staje się pionkiem w grze, nad którą nie ma kontroli.
„W przypadku naszej rodziny zdrada doprowadziła do śmierci dwóch osób, osierocenia dziecka, wtrącenia człowieka na wiele lat do więzienia, rozwodu, rozłąki, dwukrotnego porwania, defraudacji…”.
Jeszcze nigdy miłość do ochroniarza nie była tak zakazana!

Główna bohaterka od początku nie przypadła mi do gustu. Nie ma w jej charakterze nic, do czego można się przyczepić, ale też nie ma nic, co można zapamiętać. Minęło może z dwa tygodnie od momentu, gdy Przerwane tony przeczytałam i zatarło mi się w pamięci nawet jej imię. Jej i owego ochroniarza. Przyznam, że bohaterowie są tutaj zbyt płascy jak na mój gust i wolałabym, by ta książka była ciut dłuższa, a oni posiadali głębsze charaktery i więcej życia w sobie. Niektóre ich decyzje były nielogiczne - choćby już sam wyjazd do ojca i chęć pomocy praktycznie obcemu dla Liliany człowiekowi - i do tej pory nie mogę tego pojąć. 

Pamiętam za to doskonale każde wydarzenie z tej książki. Nie spodziewałam się, że historia będzie tak prostoliniowa i niczym mnie nie zaskoczy, jednak przyjemnie czytało mi się całość. Bez żadnych porywów serca i zbytnich emocji, ale mimo wszystko miło spędziłam czas. W moich wspomnieniach poprzednie książki Gai Kołodziej są przynajmniej dwa razy lepsze i mocniej mnie wciągały, acz powodem może być też fakt, że teraz więcej wymagam od literatury.

Niesamowicie wkurzał mnie związek naszej dwójki. Miałam wrażenie, że powstał nagle z niczego. Wcześniej nie było żadnych znaków, że coś może między nimi być i nagle bum. Strasznie mnie to zdenerwowało i trochę zniszczyło w ogóle moją chęć czytania o nich razem, więc postanowiłam skupić się na thrillerowych wątkach. I odkryłam, że jest ich bardzo bało i są niezbyt wysokich lotów. Wydaje mi się, że to debiut Gai w tym gatunku, więc jestem jej to w stanie wybaczyć. Mimo wszystko te wątki były zbyt chaotyczne. Pogubiłam się w końcu kto kogo porwał, po co i właściwie z jakiego powodu.

Zdecydowanie się zawiodłam, ale też oczekiwania miałam naprawdę duże. Zapewne powinnam wziąć pod uwagę fakt, że to nie tylko romans a i thriller. Wolałabym, by to był sam romans, bo w tym Gaja Kołodziej jest naprawdę świetna. Weźcie chociaż Księżniczkę w blasku sławy i cieniu obsesji. To do tej pory jedna z moich ulubionych książek. Mam nawet ochotę przeczytać ją jeszcze raz, chociaż po Wystrzałowej licealistce trochę się tego boję... Przerwane tony troszkę zaniżają moją średnią ocenę książek tej autorki, ale nie mam zamiaru rezygnować z jej twórczości. Jedna słabsza książka złej pisarki nie czyni, ot co.

★★★★★☆☆☆☆☆

Przerwane tony // Gaja kołodziej // 18 lutego 2020 // 304 strony // Wydawnictwo Lucky // 34,90 zł

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu i autorce!

Copyright © Życie z książką , Blogger