Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Neil Gaiman. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Neil Gaiman. Pokaż wszystkie posty
🌊 OCEAN NA KOŃCU DROGI // NEIL GAIMAN

grudnia 12, 2018

🌊 OCEAN NA KOŃCU DROGI // NEIL GAIMAN

Po ostatnim zbiorze opowiadań Neila Gaimana byłam trochę sceptycznie nastawiona do jego twórczości, co jest dosyć dziwne, bo większość jego książek przypadała mi do gustu i nie powinnam tak do tego podchodzić. Wiedziałam, że jeśli minie zbyt dużo czasu nie będę mogła zabrać się ponownie za to, co stworzył, więc szybko zdecydowałam się na przeczytanie Oceanu na końcu drogi, czyli najświeższego wznowienia od wydawnictwa MAG. Udało mi się kiedyś upolować za grosze poprzednią edycję, jednak nigdy nie sięgnęłam po nią i cieszę się, że tym razem nie odpuściłam. To jedna z lepszych - o ile nie najlepsza - książka Gaimana, jaką przyszło mi czytać. Wylądowała też na liście najlepszych książek roku 2018. 

Główny bohater Oceanu na końcu drogi ma czterdzieści siedem lat gdy przyjeżdża do swojej rodzinnej miejscowości. Nie ma ochoty spotykać się ze swoją rodziną, więc postanawia odwiedzić miejsca, gdzie spędził dzieciństwo. Odwiedzając farmę Hemsptocków nagle przypomina sobie wydarzenia, których był świadkiem, gdy miał siedem lat. Wszystko zaczyna się w momencie, gdy razem z ojcem odrywa on kradzież samochodu. Pojazd odnajduje się szybciutko, acz na tylnym siedzeniu znajduje się trup. Właśnie to samobójstwo powoduje uwolnienie mocy, które nie zawsze mają dobre intencje. Przed długim, policyjnym przesłuchaniem ratuje go jedenastoletnia Lettie Hempstock zabierając go na swoją rodzinną farmę. To właśnie do niej po pomoc biegnie chłopiec, gdy wszystko zaczyna się komplikować jeszcze bardziej.

W tym właśnie problem z żywymi istotami. Nie trwają zbyt długo.

Główny bohater Oceanu na końcu drogi był mi dość obojętny, jednak myślę, że to celowy zabieg autora. Dlatego też jest on bezimienny. To nie o niego tutaj chodzi, tylko o rodzinę Hemsptocków i ich rolę, jaką pełnią dla ludzkości. Z tego też powodu mimo młodej postaci głównej nie uznałabym, że jest to książka dla dzieci, jak to było w przypadku Koraliny. Tam czytelnik dostawał sporą dawkę grozy, jednak było czuć, że odbiorcą powinien być młodszy czytelnik. Tym razem od początku wyczuwa się atmosferę rodem z Amerykańskich bogów, co odkryłam z przyjemnością. Miło wspominam tamtą lekturę. Odnalezienie trupa samobójcy było dla chłopca czymś szokującym, jednak nie rozumiał do końca na co patrzy, przez co nie miał traumy do końca życia ani nie odczuwał ciągłego strachu.

Postać Ursuli Monkton skojarzyła mi się z drugą matką Koraliny i trzeba przyznać, że Gaiman umie tworzyć takich karykaturalnych, przerysowanych bohaterów, których od razu można połączyć ze złem. Przyznam, że obawiałam się trochę tej kobiety, chociaż tak naprawdę nie było co do tego żadnych przesłanek. Mimo to moje spojrzenie przyciągnęła rodzina Hemsptocków i te trzy kobiety trafiły na listę moich ulubionych bohaterek. Jedenastoletnia Lettie, jej matka czy wiekowa babka zostały stworzone w taki sposób, by nieść otuchę i kiedy o nich myślę jest mi wręcz ciepło na sercu.

Wiedziałem, że dorośli nie powinni płakać. Nie mieli matek, które ich pocieszą.

Chciałabym umieścić tutaj wszystkie uczucia, które czuję, gdy myślę o Oceanie na końcu drogi i żałuję, że jest to niemożliwe. Fabuła zachwyciła mnie na tak wysokim poziomie, że kusi mnie nazwać tę książkę najlepszą książką Neila Gaimana, jaką do tej pory czytałam. Sama historia nie jest zbyt skomplikowana, a motyw walki ze złem jest już bardzo oklepany, jednak autorowi udało się napisać coś bardzo oryginalnego, wypełnionego magią aż po samą okładkę. Relacje chłopca z Lettie dodają tylko uroku i nie można się od Oceanu na końcu drogi oderwać. Kiedy zaczęłam ją czytać już nie przestałam, aż do samego końca.

Wspomnieć też trzeba o niezwykłym kunszcie, z jakim pisze Gaiman. Teoretycznie każda z jego książek jest napisana naprawdę cudownie i nie można mu odmówić talentu, jednak Ocean czytało mi się jeszcze lepiej. Być może dlatego, że porównywałam go trochę z Drażliwymi tematami, które ani odrobinę nie przypadły mi do gustu. Myślę jednak, że po tę króciutką historię powinien sięgnąć każdy - czy miał już styczność z Gaimanem i nie było to udane spotkanie czy nie. Jest to dobra książka na początek przygody z autorem, bo zawiera w sobie wszystko, co najlepszego można odnaleźć w Gaimanie.

Ogólna ocena: 10/10 (arcydzieło)

776 // Ocean na końcu drogi // Neil Gaiman // The Ocean at the End of the Lane // Paulina Braiter-Ziemkiewicz // 5 września 2018 // 192 strony // Wydawnictwo MAG // 25,00 zł

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu!

Zobacz, o jakich dwóch książkach będą niedługo posty na blogu 👇


Cześć, cześć. Odliczamy już do wizyty na porodówce. I wiecie co? Już sama nie wiem, czy się tak okropnie boję, czy po prostu chcę, by już go wyjęli i żebym mogła ograniczyć wizyty w kibelku. 😅 ————————————————— Do leonowej biblioteczki dołączyły dwie nowości. Zarówno Wielki dzień Małej Króliczki jak i Dom na górze to cudownie wydane książeczki. Ciężko stwierdzić w jakim wieku powinni być odbiorcy, jednak ja planuję włączyć je dosyć szybko do wieczornego rytuału czytania. Nigdy nie jest za wcześnie na naukę tolerancji i tego, że trzeba pomagać innym. 😊 Ilustracje są tak cudowne, że zainteresują każdego małego czytelnika. Nie mogłam się od nich oderwać. 🥰 ————————————————— #waitingforbaby #38weekspregnant #38tc #jestemwciazy #jestembojestes #9monthspregnant #rodzewgrudniu #rodzew2018 #babyiscoming #christmasiscoming #meandson #babyboy #itsaboy #lovemyson #lovemyfamily #brzuchatka #instamama #instamatka #bookstagram #bookstagrampl #bookforkids #beautybook #waitingforbabyboy #pregnantandperfect #pregnantandsexy #synekmamusi #newbook #bookhaul #forkids #babyroom
Post udostępniony przez Karolina & Luna 🐱 (@_kyou_)
DRAŻLIWE TEMATY // NEIL GAIMAN

listopada 19, 2018

DRAŻLIWE TEMATY // NEIL GAIMAN

Jestem wielką fanką Gaimana i mam wrażenie, że każdą moją opinię o jego książce zaczynam w ten sam sposób. Zwykle zapowiada to same pozytywne emocje, jednak tym razem nie mogę Wam tego obiecać. Wyczekałam się na ten zbiór opowiadań bardzo. Po przeczytaniu Dymu i luster oraz Rzeczy ulotnych byłam zakochana w krótkiej formie tworzonej przez tego autora nawet bardziej niż w długiej. Co już samo w sobie jest zaskoczeniem, bo jednak za takimi zbiorami nie przepadam i naprawdę bardzo rzadko przypadają mi do gustu. Myślałam, że pojedziemy zgodnie z prawem serii i Drażliwe tematy okażą się świetną przygodą, jednak już sam wstęp w jakiś sposób mnie ostrzegł, że tym razem może być inaczej.

Przez prawie trzydzieści stron autor wyjaśnia nam powód nazwania tego zbioru tym tytułem i jak w poprzednich przypadkach krótko objaśnia co skłoniło go do napisania każdego z opowiadań i jaki był tego cel. Jest to zabieg, który już u niego spotkałam wcześniej, stąd moje zadowolenie. Dzięki temu można zrozumieć dużo lepiej opowieści i skąd się wziął ogólny zamysł. Gaiman potrafi zaintrygować tymi skrótami i przyznam, że niekiedy miałam ochotę niektóre historie ominąć, jednak owa przedmowa skutecznie mnie od tego odciągnęła.

Przed czym powinno się nas ostrzec? Wszyscy mamy swoje własne drażliwe tematy.

Opowiadania tutaj zawarte są różne. Wydaje mi się, że ogólna ich tematyka nie przypadła mi za bardzo do gustu, stąd ten brak zainteresowania sporą częścią historii. Każda z nich wywołuje w czytelniku jakieś emocje, nie zawsze pozytywne. Łatwo z tej ilości wyłowić coś dla siebie, ale są tacy, którzy zakochają się w większej ilości opowiadań i tacy, którym do gustu przypadną tylko nieliczne. Ja - niestety - znalazłam się w tej drugiej grupie ludzi i żałuję tego okropnie. Dym i lustra były dla mnie idealnym zbiorem i widocznie nie było możliwości, by pokochać cały tryptyk.

Widać, że Gaiman jest autorem bardzo wszechstronnym i utalentowanym. Mimo, że nie jestem zachwycona i zakochana nie sposób jest nie docenić tego, jak szerokie horyzonty ma ten człowiek. Mamy tutaj różne gatunki krótkiej formy i nie sposób nie zauważyć, jak misterne opowieści tworzy Neil. Spora dawka wierszy jest naprawdę czymś wyśmienitym. Chciałabym kiedyś dostać do rąk tomik poezji Gaimana, bo to zdecydowanie jest coś dla mnie. Wiem, że dużo osób narzeka na wiersze w jego wydaniu, jednak według mnie to jedne z lepszych tworów zawartych w Drażliwych tematach.

Miałem dwanaście lat. Przeczytałem książki, obejrzałem film i w chwili gdy papier osiągnął temperaturę, w której zaczyna płonąć, pojąłem, że będę musiał to zapamiętać. Bo ludzie muszą pamiętać książki, skoro inni ludzie je palą albo zapominają. Zapiszemy je w pamięci. Staniemy się nimi. Staniemy się autorami. Staniemy się książkami.

Opowiadaniem, które zachwyciło mnie w Drażliwych tematach najmocniej jest to poświęcone Rayowi Bradbury'emu. Bardzo lubię - mało powiedziane - 451 stopni Fahrenheita i cieszę się, że zainspirowała ta książka Gaimana do tej opowieści, bo ma w sobie taką magię, której brakowało pozostałym. Utożsamiłam się z jego głównych bohaterem, poczułam się częścią tego wszystkiego i przypomniałam sobie, jak czułam się podczas lektury Dymu i luster. Gdybyście mieli przeczytać tylko jedną historię z tego zbioru zdecydowanie wybierzcie Człowieka, który zapomniał Raya Bradbury'ego. Jest to arcydzieło samo w sobie.

Wydanie Drażliwych tematów nie odbiega cudownością od innych wznowień Gaimana. Okładka wręcz podoba mi się chyba najbardziej i aż żałuję, że książka nie okazała się tak samo dobra. Mimo to cieszy mnie fakt, że miałam możliwość po raz kolejny spędzić czas z tym autorem, bo ma w sobie to coś, tę magię, której oczekuje się po twórcach takich jak on. Być może tym razem Neil Gaiman nie podbił mojego serca, ale wciąż jestem zdania, że to jeden z lepszych współczesnych autorów i zasługuje na sporą dawkę szacunku, a każda jego kolejna książka porusza w człowieku pewną strunę i już nie jest się tą samą osobą, którą było się przed wzięciem do ręki stworzonej przez niego historii.

Ogólna ocena: 06/10 (dobra)

769 // Drażliwe tematy // Neil Gaiman // Trigger Warning: Short Fictions and Disturbances // Paulina Braiter-Ziemkiewicz // 6 czerwca 2018 // 400 stron // Wydawnictwo MAG // 39,00 zł 

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Mag!

Polub zdjęcie tutaj 👇
💀 RZECZY ULOTNE // NEIL GAIMAN 💨

kwietnia 11, 2018

💀 RZECZY ULOTNE // NEIL GAIMAN 💨

Polub zdjęcie tutaj!
Bardzo czekałam na wznowienie Rzeczy ulotnych. Po przeczytaniu poprzednio wznowionego zbioru opowiadań - Dym i lustra - byłam zakochana w tym, jak Gaiman odnajduje się w krótkiej formie. Jestem osobą, która nie przepada za opowiadaniami. Zwykle unikam ich jak ognia, więc wciąż nie mogę uwierzyć, że tutaj jest całkiem na odwrót. Dużo bardziej wolę te zbiory tego autora, niż powieści, których przeczytałam już większość. Nie da się ukryć, że Neil Gaiman to jeden z tym pisarzy, których nie da się pomylić z innymi. Wystarczy przeczytać jedno zdanie i jego nazwisko samo pojawia się w głowie.

Zapewne nikogo nie zdziwi, że opowiadaniem, które podbiło moje serce, jest Studium w szmaragdzie. Jeśli przychodzi Wam na myśl Shrerlock Holmes jesteście na dobrym tropie. Już sam fakt, że Gaiman wzorował się na Conan Doyle'u oraz Lovecrafcie każe sądzić, że mamy tutaj styczność z czymś naprawdę wybitnym. Nigdy bym się nie spodziewała, że można w tak świetny sposób wykorzystać twórczość tych już kultowych autorów w jednym opowiadaniu. Dzięki wstępowi dowiedziałam się, że powstała antologia Shadows over Baker Street i niech mi ktoś wyjaśni, dlaczego to nie zostało jeszcze wydane w Polsce, skoro pojawiło się za granicą w 2003 roku? Apel do wydawnictwa Mag lub Vesper: potrzebuję tego.

W nieszczęściu, nieostrożności czy bólu liczy się tylko strata. 

Podczas czytania dalej czułam, dlaczego Gaimana uwielbiam, jednak - chociaż myślałam, że będzie odwrotnie - bardziej zachwycił mnie poprzedni zbiorek. Kilkukrotnie odczuwałam, że miałam z jakimiś opowiadaniami już styczność i po szybkim sprawdzeniu okazało się, że miałam rację. Nie wiem, czy dublowanie historii to dobry pomysł, gdyż na ich miejscu mogłoby znaleźć się coś nowego, jednak nie ma tego złego. Podobnie jak w przypadku Dymu i luster pochłonęłam ten zbiór w jeden dzień, praktycznie na raz. 
DYM I LUSTRA // NEIL GAIMAN

stycznia 28, 2018

DYM I LUSTRA // NEIL GAIMAN

Nigdy się nie spodziewałam, że na mojej półce staną wszystkie książki Neila Gaimana. Zaczęło się to wszystko całkiem przypadkiem, a teraz nie wyobrażam sobie, że mogłabym przepuścić chociaż jedno wznowienie. Wydawnictwo MAG robi kawał dobrej roboty, jeśli chodzi o Gaimana i cieszy mnie to przeogromnie. Za mną już całkiem sporo książek tego autora i chociaż nie wszystkie są genialne, to w większości przypadków byłam zachwycona. Dym i lustra z początku trochę mnie przerażały, ze względu na to, iż są to różne opowiadania, a ja za tą formą naprawdę nie przepadam. Okazało się jednak, że akurat ten pisarz jest tak cudowny w krótkiej formie, że w tym momencie to moja ulubiona książka. 

Już w momencie, gdy natknęłam się na pierwsze opowiadanie - jest ukryte we wstępie - wiedziałam, że Dym i lustra to będzie zbiór historii naprawdę wyjątkowych i poruszających. Powiedzieć, że byłam zachwycona to mało. W większości z nich zwyczajnie się zakochałam i pochłonęłam całość w jeden dzień, nie mogąc oderwać się od kolejnych opowieści. Są one tak zaskakujące, że czasami na pierwszy rzut oka nie mogłam dostrzec sensu i dopiero z czasem trafiał do mnie ich geniusz. Twórczość Gaimana jest mi naprawdę dobrze znana, a jednak udało mu się mnie zaskoczyć i to niejednokrotnie.

Ludzie często mówią o książkach, które napisały się same. To kłamstwo. Książki nie piszą się same.

Autor zawsze znany był z bujnej wyobraźni, acz w krótkiej formie pokazał, na co go naprawdę stać. Nie każdy pisarz stworzy opowiadanie na pół strony, które zachwyci i sprawi, że w głowie pojawi się milion myśli. Starsza pani trzymająca na kominku Świętego Graala, ludzie znikający w cyrku, lek na raka ze specyficznymi efektami ubocznymi czy kobieta, która zawsze ma dziewiętnaście lat to jeszcze nic. Gaiman tak mocno popuścił wodzę wyobraźni, że czasami nie potrafiłam objąć tego wszystkiego rozumem, a mój narzeczony - rzucając czasem okiem na którąś ze stron - łapał się za głowę. A ja odpłynęłam. Weszłam w to wszystko tak mocno, że kilka opowiadań więcej i zniknęłabym wśród dymu i luster.
Chłopaki Anansiego // Neil Gaiman

października 15, 2017

Chłopaki Anansiego // Neil Gaiman

Po przeczytaniu Nigdziebądź obiecałam sobie, że przeczytam i będę posiadać na własność każdą książkę Neila Gaimana, wydaną w Polsce. Jedyne, przy czym się waham, to te zbiory opowiadań. Bardzo nie lubię krótkich form. Oprócz Bukowskiego. Bukowskiego kocham w każdym wydaniu. O Chłopakach Anansiego słyszałam sporo. Wszyscy stawiali tę książkę na równi z Amerykańskimi bogami, którzy uznawani są za najlepsze i największe dzieło tego pana. Również byłam zachwycona, więc postanowiłam jak najszybciej w Chłopaków się zaopatrzyć. Wznowienia całego Gaimana w okładkach Crayona to najlepszy pretekst, do skompletowania tego, co napisał.

Gruby Charlie nienawidzi, gdy ktoś zwraca się do niego w ten sposób. Nic nie może jednak na to poradzić. To przezwisko wymyślił jego ojciec dwadzieścia lat temu i prześladuje ono Charliego do tej pory. Wyjechał jednak daleko od krępującego rodziciela i układa sobie życie. Niedługo ma wziąć ślub, ma pracę i jest zadowolony z tego, jak wszystko teraz wygląda. Okazuje się jednak, że zaproszenie na ślub nie dotrze do starszego pana. Ojciec Grubego Charliego zmarł podczas występu w klubie karaoke nawet swoją śmiercią zawstydzając syna.

Nagle rzeczywistość zwala się na głowę Grubego Charliego. Okazuje się, że ma on brata, który różni się od niego tak, jak tylko można. Jest spontaniczny, uwielbia się bawić, zawsze jest duszą towarzystwa. Odziedziczył też po ojcu całą jego boskość, co początkowo może szokować. W końcu niecodziennie okazuje się, że mężczyzna, który przez całe życie ośmieszał własne dziecko jest bogiem, znanym szerzej jako Anansi…

Historie są jak pająki, mają długie nogi. Historie są też jak pajęczyny – człowiek może się w nich zaplątać, ale wyglądają pięknie, gdy spojrzeć na nie rankiem, oprószone rosą pod liściem. I wszystkie w elegancki sposób łączą się ze sobą.

Gruby Charlie to bohater niesamowicie… nudny. Z całych sił próbował stać się innym człowiekiem niż jego rozrywkowy ojciec i udało mu się to. Jego życie przez poznaniem prawdy o Anansim i pojawieniem się Spidera było spokojne, jednak monotonne i nieciekawe. Gdyby to miała być książka o zwykłym Grubym Charliem bez boskich powiązań nikt by tego nie przeczytał. Był mi żal tego, jak po śmierci ojca toczy się jego życie, jednak w głębi duszy uważałam, że lepsze to, niż takie płynięcie na fali przeciętności. Spider jako jego całkowite przeciwieństwo jest ciekawszą postacią, acz przyznam, że drażnił mnie jeszcze bardziej niż Charlie. Jego egocentryzm i egoizm… Ciężko było znaleźć w tej postaci jakieś pozytywne cechy – co najmniej, jakby składał się z samych wad.
ReRead // Księga Cmentarna // Neil Gaiman

października 04, 2017

ReRead // Księga Cmentarna // Neil Gaiman

Obiecałam sobie kiedyś, że powrócę do Księgi cmentarnej, Neila Gaimana. Była to druga książka tego autora, którą przeczytałam i wydało mi się, że nie odebrałam jej tak, jak powinnam. Byłam zachwycona tak mocno, jak inni, jednak zakończenie mnie głęboko rozczarowało. Uznałam, że to nie koniec tej historii powinien się liczyć i czekałam na dobrą chwilę, by ponownie odwiedzić Nika i jego opiekunów. Wznowienie Księgi cmentarnej uznałam za idealny pretekst i po raz pierwszy od dawna przeczytałam coś jeszcze raz.

Niktowi Owensowi nie było pisane normalne życie rodzinne. Kiedy tajemniczy mężczyzna beztrosko mordował jego rodziców i starszą siostrę on – wciąż jeszcze niemowlę – wydostał się z łóżeczka i przez otwarte drzwi wyszedł z domu. Wędrując nocą przez puste uliczki miasta dotarł do cmentarza. Zauważony zostaje przez Panią Owens i jej męża, którzy – razem z innymi duchami – postanawiają dać chłopcu Swobodę Cmentarza i zaopiekować się nim do chwili, gdy będzie bezpieczny i da radę sam o siebie zadbać…

Umarli winni okazywać litość.

Bohaterowie – już dobrze mi znani – po raz kolejny mnie zachwycili. Neil Gaiman jest mistrzem w tworzeniu realistycznych postaci, które nie mają prawa istnieć w naszym rzeczywistym świecie. Nikt wychowywany jest w środowisku, na które nie zgodziłby się żaden sąd ani opieka społeczna. Mimo to mieszkając w miejscu, gdzie żywych przechodzą ciarki jest szczęśliwy. Nie wiem co sprawiło, że autor wpadł na taki pomysł, jednak dzięki temu cmentarze nie wydają mi się już takim smutnym i ponurym miejscem. Pan i Pani Owens to naprawdę cudowne duchy i nie wyobrażam sobie, żeby Nik mógł trafić na lepszych opiekunów. Moją ulubioną postacią z Księgi cmentarnej jest – i był podczas czytania tej powieści pierwszy raz – Silas. Jedna z najbardziej tajemniczych osobowości tutaj, przewodnik Nika w cmentarnym życiu i dorastaniu. 
Amerykańscy bogowie // Neil Gaiman

lipca 23, 2017

Amerykańscy bogowie // Neil Gaiman

Neil Gaiman to autor, którego wciąż poznaję. Amerykańscy bogowie to piąta jego książka, którą przeczytałam, a mimo to dalej czuję się jakbym dopiero zaczynała z nim przygodę. Pierwszy raz zetknęłam się z czymś takim i mam spory problem ze skondensowaniem moich myśli. Latają gdzieś swobodnie i nie mają zamiaru dać się zamknąć w sztywnych ramach. Gaiman ma to do siebie, że nie da się go po prostu opisać, ująć w słowa. Gdyby ktoś kazał mi nagrać filmik o tej powieści... Wyrzuciłabym ją przez okno.

Cień spędził w więzieniu trzy lata właśnie zbliża się dzień, kiedy ma opuścić raz na zawsze jego mury. Im bliżej wyjścia tym większy niepokój odczuwa mężczyzna. Dwa dni przed dniem zero zostaje poinformowany, że wychodzi szybciej. Informacja, którą wtedy otrzymuje, sprawia, że grunt usuwa mu się spod nóg, jednak Cień ma w sobie sporą dawkę samokontroli, która pomaga mu zebrać się w sobie i opuścić mury więzienia. W drodze do domu spotyka pana Wednesdaya, który z góry oferuje mu bardzo dobrze płatną pracę. I nie płaci mu za zadawanie pytań...

Kiedy zaczynałam czytać Amerykańskich bogów nie wiedziałam o tej książce nic. Nigdy nie czytam opisów z tylnej okładki i unikam jak ognia jakichkolwiek informacji o fabule. Cieszę się, że mogłam zacząć lekturę z czystą kartą i dobrze Wam radzę - podejdźcie do sprawy tak samo jak ja i darujcie sobie opis wydawnictwa. Wtedy poczujecie się zaskoczeni milion razy więcej, niż gdybyście nie posłuchali mojej rady. Siedziałam sobie spokojnie w poczekalni do okulisty i nagle moje serce zostało złamane na tysiące kawałków już na pierwszych stronach. Nie mogłam się po tym pozbierać, a owa informacja jest bezczelnie podana z tyłu Amerykańskich bogów. Zapamiętajcie moje ostrzeżenia. Po pierwsze: Gaimana czyta się nic o Gaimanie nie wiedząc. A po drugie: nie zaczynajcie tej książki w poczekalni do lekarza.

Koralina // Neil Gaiman

czerwca 16, 2017

Koralina // Neil Gaiman

Po latach w końcu miałam okazję powrócić do pierwszej książki Neila Gaimana, jaką w życiu czytałam. Do tej pory pamiętam, jakie emocje we mnie wywołała i jak bardzo byłam przerażona podczas lektury. Gaiman stworzył króciutką historię, która jest tak niesamowita, że mrozi krew w żyłach. Nie tylko dziecka, jak się okazało. Czytając po raz kolejny Koralinę miałam podobne odczucia. Ucieszyłam się, że to wznowienie się pojawiło, gdyż nie miałam tej pozycji na półce, a ta nowa okładka, autorstwa Crayona, podbiła moje serce. Nie mogę jednak zaprzeczyć, że te poprzednie edycje Koraliny również są piękne i chyba jeszcze jakaś wyląduje na mojej półce.

Koralina wraz z rodzicami przeprowadza się do nowego domu. Jest bardzo ciekawską dziewczynką, a rodzice nie mają dla niej w ogóle czasu, więc postanawia zwiedzić nowe miejsce zamieszkania i okolicę. Poznaje pozostałych mieszkańców budynku, liczy drzwi i okna. Odkrywa też, że za drzwiami, za którymi znajdowała się wcześniej ściana z cegieł jest tajemnicze przejście. Postanawia je zbadać. Po drugiej stronie znajduje się taki sam dom i - pozornie - tacy sami ludzie. Koralina jednak szybko dostrzega różnice, a jej drudzy rodzice są idealni. Przynajmniej za takich chcą uchodzić. Dziewczynka patrząc w ich oczy z guzików decyduje się na powrót do swojej własnej rzeczywistości. Nie ma zamiaru zostawać w tym świecie, nieważne, jak bardzo próbuje się ją skusić. Niestety - okazuje się, że prawdziwi rodzice jej nie uratują przed koszmarami z drugiej strony. To ona musi pomóc im. 

Kiedy się boisz, ale i tak coś robisz, to wymaga odwagi.

Koralina jest bardzo dojrzałą dziewczynką, jak na swój wiek. Zapewne przez to, że rodzice nie mają dla niej czasu i musi często radzić sobie sama. Mimo to widać w niej dziecięcego ducha i zdarza jej się robić rzeczy całkiem nieodpowiedzialne i nieodpowiednie. Gaiman idealnie wyważył w niej dorosłość, nie zabierając przy tym pierwiastka dziecka. Łatwo było się z nią utożsamić, chociaż osobiście nie przeszłabym przez te drzwi. Zwyczajnie bym się bała. Widocznie jestem już za stara na jakiekolwiek przygody. A wszyscy mi powtarzają, że nie mam instynktu samozachowawczego i zawsze pakuję się w kłopoty. Powinni przeczytać Koralinę.
[583] Gwiezdny pył - Neil Gaiman

listopada 25, 2016

[583] Gwiezdny pył - Neil Gaiman

Tytuł: Gwiezdny pył
Tytuł oryginału: Stardust
Autor: Neil Gaiman
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 26 października 2016
Liczba stron: 195
Wydawnictwo: MAG
Cena na okładce: 29,00
Jak sobie postanowiłam tak zrobiłam i ambitnie kontynuuję przygodę z Neilem Gaimanem, a te nowe piękne wydania wydawnictwa MAG tylko mi w tym pomagają. Kiedy wzięłam do ręki Gwiezdny pył byłam zachwycona okładką, lecz również zdziwiona. Spodziewałam się naprawdę grubej lektury, a dostałam niecałe dwieście stron tekstu. Przyznam, że trochę się ucieszyłam, gdyż studiując czas wolny to produkt na miarę wody na pustyni, ale ku mojemu rozczarowaniu nie połknęłam Gwiezdnego pyłu na raz.

Tristran Thorn nie jest do końca zwykłym chłopcem. Żyje sobie spokojnie w zwykłej wiosce Mur i w jego głowie nigdy nie pojawiła się myśl, że może jego matka nie jest nią tak naprawdę, a prawdziwa rodzicielka żyje po drugiej stronie, w Krainie Czarów. Pewnego dnia obiecał swojej ukochanej, najpiękniejszej Victorii, że przyniesie jej gwiazdkę, której upadek obserwowali razem, a wtedy ona podaruje mu to, czego będzie sobie życzył. Chłopiec postanawia więc przekroczyć dobrze pilnowany mur, za którym rozciąga się tajemnicza kraina i spełnić obietnicę.

Początkowo historia przypomina bajkę dla dzieci. Od pierwszych stron klimat tej opowieści jest niesamowity. Już dawno nie miałam w ręce książki, która przypomniałaby mi o tych uczuciach, które we mnie buzowały podczas pierwszych przygód z czytaniem. Wbrew pozorom - ah, ta objętość.. - nie jest to powieść jednowątkowa. Oprócz przygody Tristrana Thorna śledzimy też walkę o Cytadelę Burz i wieczną młodość. Trzeba przyznać, że chociaż łatwo domyślić się zakończenia i nie zajęło mi to dużo czasu to i tak czytałam dalej - dla samego sposobu, w jaki Neil Gaiman nam opowiada tę historię. Właśnie to sprawiło, że doszłam do wniosku, iż ten autor zdecydowanie zajmie wysokie miejsce w moim sercu. Nie fabuła, nie bohaterowie ale styl pisania, który wyróżnia się na rynku książki. Nie znajdziecie takiego drugiego Gaimana.

[570] Nigdziebądź - Neil Gaiman

września 09, 2016

[570] Nigdziebądź - Neil Gaiman

Tytuł: Nigdziebądź
Tytuł oryginału: Neverwhere
Autor: Neil Gaiman
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 31 sierpnia 2016
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: MAG
Cena na okładce: 39,00
Te wakacje naprawdę sporo zmieniły w moim życiu. Nie tylko pod względem tego, że zrobiłam z nim porządek, ale odkryłam w sobie ogromne zamiłowanie do klasyki i zmieniłam co nieco w moim sposobie postrzegania literatury. Teraz kilka razy zastanawiam się, zanim zdecyduję się nabyć jakąś książkę i uważam, że to naprawdę dobrze na mnie wpływa. Mam czas na chodzenie do biblioteki, czytanie tego, na co mam ochotę. A naszła mnie ochota na lepsze poznanie Neila Gaimana, którego do tej pory czytałam tylko Księgę cmentarną oraz Koralinę. Nie zastanawiałam się długo, za co tego autora chwycić. Nowe wydanie Nigdziebądź skutecznie przyciągnęło mój wzrok i zawładnęło myślami.

Richard Mayhew żyje w Londynie i można rzec, że jest naprawdę spełnionym człowiekiem. Ma niezłą pracę, piękną narzeczoną - choć z charakterem troszkę gorzej - i przyziemne problemy. Pewnego dnia, w drodze na ważną kolację z szefem Jessici, napotykają na swojej drodze ranną dziewczynę. Postanawia zignorować prośby swojej dziewczyny i pomóc potrzebującej. Okazuje się, że Drzwi ma naprawdę spore kłopoty. Uciekła z Londynu Pod przed dwoma mężczyznami, którzy wymordowali całą jej rodzinę i próbują pozbyć się i jej. Teraz Richard ma niemały problem, gdyż zwykły ludzki odruch litości sprawia, że całe jego życie zaczyna się zmieniać nie do poznania. 

Chociaż wcześniej czytałam jedynie Gaimana bardziej dla dzieci, od pierwszej strony poczułam ten specyficzny klimat jego historii. Jestem pewna, że potrafiłabym rozpoznać jego książkę po samym fragmencie i mieć co do tego sto procent pewności. Zapamiętajcie: Neila Gaimana naprawdę nie da się podrobić i po lekturze Nigdziebądź jestem tego pewna. Ten autor ma taką ogromną fantazję, że nie da się przejść obok niego obojętnie i nawet nie próbujcie, bo stracicie przygodę Waszego życia, której nigdy nie zapomnicie.
[182] Księga cmentarna - Neil Gaiman

sierpnia 03, 2014

[182] Księga cmentarna - Neil Gaiman


Tytuł: Księga cmentarna
Tytuł oryginału: The Graveyard Book
Autor: Neil Gaiman
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 09 maj 2014
Liczba stron: 225
Wydawnictwo: MAG
Cena na okładce: 35,00

Umarli winni okazywać litość.
Copyright © Życie z książką , Blogger