Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Wilga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Wilga. Pokaż wszystkie posty
TAJEMNICA DOMU W BIELINACH // KATARZYNA BERENIKA MISZCZUK

listopada 30, 2021

TAJEMNICA DOMU W BIELINACH // KATARZYNA BERENIKA MISZCZUK

Każdy fan Szeptuchy zna tytułowe Bieliny. Nie mogłam doczekać się tej lektury. Wiedziałam, że nie mogę oczekiwać fajerwerków, bo mam przed sobą pozycję dla dzieci, ale patrząc na Małe Licho, Marty Kisiel... Wiedziałam, że polskie autorki potrafią pisać i zaskoczyć. 

Pierwsza książka dla dzieci napisana przez autorkę słowiańskich bestsellerów! "Kwiat paproci" dla młodszych czytelników. Bohaterowie słowiańscy powracają w nowej serii Katarzyny Bereniki Miszczuk, tym razem dla starszych dzieci. Bo będzie się czego bać. Czy słowiańskie demony naprawdę istnieją? Znakomite połączenie wciągającej akcji z cenną wiedzą o Słowianach!

Głównymi bohaterami Tajemnicy domu w Bielinach jest trzy czwarte rodzeństwa. Bogusia, Leszek i Tosia zmuszeni są przeprowadzić się na wieś razem ze swoją mamą i młodszą siostrzyczką, Dąbrówką. Obiecany im został dom cioci Mirki, która potrzebuje pomocy na starość. Nikt z nich nie jest zadowolony z takiego obrotu zdarzeń. Szczególnie, gdy okazuje się, że ze starym domem dzieje się coś niedobrego.

Rodzeństwo Lipowskich od razu podbiło moje serce. Autorka potrafi tworzyć genialne postaci i naprawdę się popisała w tym wypadku. Obrażona na ojca Bogusia, zimny i analityczny Leszek i kochająca czytać Tosia... Mieszanka wybuchowa. Cieszyłam się, gdy pojawiła się dobrze znana mi Gosława i Baba Jaga. Już dla tej dwójki warto było sięgnąć po tę książkę, chociaż mają tutaj małą i chwilową rolę. Cudownie było spotkać je ponownie. Bardzo tęsknię za główną szeptuchową serią. 

Fabuła tej książki jest dosyć prosta i jednoliniowa, ale nie ma co się dziwić, biorąc pod uwagę gatunek. Nie przeszkadzało to jednak w czytaniu, bo całkowicie zakochałam się w Tajemnicy domu w Bielinach. Bardzo chciałabym przeczytać już kontynuację i dowiedzieć się, co się dzieje dalej z ciocią Mirką i z rodzeństwem Lipowskich. Domyślam się też, że pojawią się kolejne postaci z mitologii słowiańskiej. Katarzyna Berenika Miszczuk zostawiła w tej książce wszystko co ma w swojej twórczości najlepsze. Młodzi czytelnicy w ten sposób docenią słowiańską kulturę i być może zainteresują się nią na tyle, by poszukać głębiej. 

W środku są też piękne ilustracje, które pomagają nakierować wyobraźnię w odpowiednim kierunku. Wiem, że kiedyś przeczytam ją Leonowi i Oliwierowi, bo Klub Kwiatu Paproci zostanie jedną z moim ulubionych serii. Tego jestem pewna. Coś genialnego także dla fanów serii głównej Szeptuchy. Akcja dzieje się kilka lat po wydarzeniach z ostatniego tomu tamtego cyklu, więc można podejrzeć trochę z przyszłości Gosławy. Znowu tęsknię do tego uniwersum. Może by tak zrobić reread...?

★★★★★★★★★★

Tajemnica domu w Bielinach // Katarzyna Berenika Miszczuk // Klub Kwiatu Paproci // tom 1 // 24 listopada 2021 // 320 stron // wydawnictwo Wilga

Za książkę dziękuję wydawnictwu!

WSKAZÓWKI. PARADOKS // BARTOSZ SZCZYGIELSKI

lutego 23, 2021

WSKAZÓWKI. PARADOKS // BARTOSZ SZCZYGIELSKI

Po skończeniu Wskazówek nie mogłam doczekać się kontynuacji. Ciekawa byłam jak autor poprowadzi całą fabułę, bo nie wydawało mi się, by było łatwo wpaść na coś równie genialnego jak tom pierwszy. Bartosz Szczygielski jednak po raz kolejny mnie zaskoczył. Szkoda, że minie jeszcze kilka lat, zanim Leon pozna ten cykl, bo chętnie już bym mu go przeczytała.

Każda historia ma swój początek, ale nie każda musi mieć tylko jedno zakończenie… Minął rok od wydarzeń przedstawionych w pierwszej części powieści. Jest dzień wagarowicza. Maks od jakiegoś czasy gorzej dogaduje się z Martą. Dziewczyna nie ma dla niego czasu, a poza tym kręci się obok niej nowy uczeń w szkole – Łukasz. Kiedy Maks jest świadkiem, jak Marta zostaje porwana w dziwnych okolicznościach, postanawia nie tracić ani chwili i uratować dziewczynę z opresji. Czas wyciągnąć z ukrycia zegarek dziadka. Ale, co za pech! Zegarek ulega awarii. Co wspólnego ze zniknięciem Marty ma tajemnica rodziny Maksa? Czy uda się uzyskać pomoc w Antykwariacie pod Zegarem?

Wskazówki to druga książka w serii o trzynastoletnim Maksie. To przygoda, zagadka i rodzinna tajemnica w najlepszym wydaniu, która wciągnie wszystkich miłośników kryminałów. To również współczesna opowieść o Warszawie doprawiona szczyptą magii.

Maks jest bardzo fajnym bohaterem. Młodsi czytelnicy na pewno będą w nim zakochani. W tym tomie również lepiej go poznajemy. Podoba mi się, że nie jest idealnym uczniem, idealnym dzieckiem, popełnia błędy. Nie wprowadza dzieci w przeświadczenie, że są beznadziejni, bo źle się uczą czy zdarza im się nie słuchać rodziców. To bardzo ważne, żeby pokazać dzieciom, że każdy ma w sobie jakieś pozytywne cechy i coś miłego go w życiu spotka.

Przygoda w tym tomie bardzo mi się spodobała. Nie wiem nawet, czy nie bardziej niż poprzednia. Trochę żałuje, że te książki są tak krótkie, ale dzięki temu to dobry pomysł, żeby zachęcić dzieci do czytania. Na pewno nikt nie będzie się nudził podczas lektury - nawet rodzic. Znowu dostajemy sporo magii, mnóstwo zabawy i przygody. 

Dodatkowo pojawiają się nowi bohaterowie, których bardzo polubiłam i którzy dodają całości jeszcze więcej genialności. Łukasz zapowiada się na kogoś, kto dużo wniesie do fabuły. Mam nadzieję, że więcej dowiemy się o rodzinie Maksa, bo to wszystko, czego się tutaj dowiedziałam naprawdę mocno mnie interesuje. Jeśli macie dzieci - takie już sześcioletnie - to szukajcie Wskazówek w księgarniach, bo to jedna z moich ulubionych serii dla młodszych.

★★★★★★★★☆☆

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu!

PRZED PREMIERĄ: MAŁE LICHO I LATO Z DIABŁEM // MARTA KISIEL

sierpnia 18, 2020

PRZED PREMIERĄ: MAŁE LICHO I LATO Z DIABŁEM // MARTA KISIEL

 

Nowa książka Marty Kisiel zawsze bardzo mocno mnie cieszy. Odkąd pierwszy raz spotkałam się z Lichem jestem w tej postaci zakochana. Cykl Małe Licho przeznaczony jest dla młodszych, ale wiem, że spora część dorosłych czytelników też czeka na kolejne części przygód Bożka, Licha i Bazyla.

Rozpoczyna się czas najwspanialszych przygód — wakacje! I to przygód nie byle jakich, bo tym razem Licho nie daje się zostawić w domu i wspólnie z Bożkiem, świeżo upieczonym absolwentem klasy trzeciej, wyrusza z namiotem na znajomą polanę pośrodku lasu, w którym czają się tajemnice, zarówno bardzo stare, jak i te zupełnie nowe...

Tym razem wybieramy się z naszymi ulubionymi bohaterami do cioci Ody, która zrobi wszystko, by chłopiec łamane na duch łamane na glut i jego anioł stróż mieli spokojne i szczęśliwe wakacje. Chcieć nie zawsze znaczy móc, a towarzystwo znielubionego przez Bożka kolegi z klasy na pewno nie pomaga. Marta Kisiel poruszyła tutaj bardzo ważny temat i przyznam, że nawet w moim dwudziestoczteroletnim serduszku pojawiła się taka niechęć do próby zrozumienia i postawienia się w sytuacji Witka. 

Przypomniały mi się czasy dzieciństwa, gdy człowiek buntował się dla samej idei buntu, chociaż wewnątrz siebie naprawdę miał ochotę na tę zupę. Mimo to sama niechętnie wyciągnęłabym rękę na zgodę do kogoś, kogo szczerze nienawidzę i na samą myśl mam ciarki. Naprawdę jest to ciężki temat i rozumiem, że dzieci (ale nie tylko) powinny mieć otwarty umysł i serce i potrafić wybaczać. Pewnie gdyby ktoś nauczył mnie tego wcześniej nie zaciskałabym teraz zębów i nie nurzała się we własnej nienawiści.

Przygody naszych bohaterów czyta się ekspresowo. Powiedziałabym wręcz, że za szybko. Bardzo chętnie spędziłabym z Bożkiem więcej czasu, a tu się mrugnie i po lekturze. Jest to długość przeznaczona dla dzieci, więc nie będę się tego - za bardzo - czepiać. Nie mogę się doczekać chwil, gdy wrócę do Małego Licha czytając je na głos Leonowi. Wiem, że ten cykl będzie stał na jego półce bardzo długo, gdyż te postaci kocha się po prostu w każdym wieku, a Marta Kisiel pisze tak cudownie, że zapewne nawet jej listy zakupów wylądowałyby na szczycie, gdyby zdecydowała się je wydać.

Ostatnio omijam powieści dla młodszych, bo zakochana jestem w twórczości Anne Bishop i Katarzyny Puzyńskiej, więc maratonuje je na zmianę i przegryzam Brandonem Sandersonem, ale Małe Licho narobiło mi ochoty na inne historie tego typu i muszę się za takimi rozejrzeć. Chociaż pewne jest, że nie dorównają poziomowi tego cyklu. Jest on po prostu ponad wszystkim.

★★★★★★★★☆☆

Małe Licho i lato z diabłem | Marta Kisiel | Małe Licho | tom 3 | 254 strony | 02 września 2020 | Wydawnictwo Wilga | 34,99 zł

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu!

Wyświetl ten post na Instagramie.

Jestem OGROMNĄ fanką Kubusia i dążę do tego, by i Leon na takiego wyrósł. Nie wiem czy ktoś tego misia nie lubi, więc mam spore szanse, że i Leon w końcu się przekona. Odkąd pamiętam ta bajka i te postaci były w moim życiu - czytałam o nich książeczki, układałam puzzle. Leon przejął nawet po moim bracie kubusiowy kocyk, który w przyszłym roku skończy 18 lat. Te postaci są zdecydowanie ponadczasowe. Moim ulubieńcem jest Tygrysek, chociaż i do Sowy mam ogromny sentyment. 🙈 Przyznajcie się. Lubicie Kubusia? ———————————————— Na stronie wydawnictwa Egmont kupicie te książeczki z dużym rabatem. ❤️ W końcu zawsze miło jest wrócić do czasów dzieciństwa. A na zdjęciu Leon jeszcze ze smokiem. Minęło dopiero kilka dni od odsmoczkowania, a jak patrzę na te zdjęcia to wyglada tutaj jak mały dzidziuś. Na żywo już taki poważny! 🤪 ———————————————— #czytamdziecku #czytamdzieckucodziennie #kubusiprzyjaciele #kubuśiprzyjaciele #książkoholik #małyksiążkoholik #czytamzdzieckiem #czytamyrazem #mojewszystko #winniethepooh #synekmamusi #odsmoczkowanie #kochamgonadzycie #kochamnadzycie #kochamnajmocniej #pokojchlopca #łobuz #łobuziak #adenandanais #bookstagrampl #dziecisawazne

Post udostępniony przez Karolina & Leon 👶🏼 (@_kyou_)

BIBLIOTECZKA LEONA: ELEMENTARZ DOBRYCH MANIER PANA SZOPA

lipca 24, 2020

BIBLIOTECZKA LEONA: ELEMENTARZ DOBRYCH MANIER PANA SZOPA

Uważam, że każde dziecko powinno mieć w swojej biblioteczce Elementarz i książkę o tym, jak powinno się zachowywać w różnych sytuacjach. Mieliśmy już jedną pozycję tego typu, ale Leona praktycznie wcale nie interesowała, chociaż według mnie jest naprawdę genialna. Postanowiłam zaryzykować raz jeszcze i wybrałam Elementarz dobrych manier Pana Szopa. To był strzał w dziesiątkę.

Elementarz dobrych manier Pana Szopa to pełna humoru książka o zasadach dobrego wychowania. Charyzmatyczny i zabawny zwierzak – Pan Szop, krok po kroku, rym po rymie przeprowadza najmłodszych przez kolejne zasady jak należy się zachowywać.


Pan Szop jest bardzo przyjemnym bohaterem. Na każdej stronie dowiadujemy się czegoś o dobrym zachowaniu. Wszystko jest rymowane i łatwo wyciągnąć z tego wnioski. Dla młodszych mamy jeszcze radę, którą powinniśmy zapamiętać, jeśli nie udało im się zrozumieć wierszyka. Wszystko jest proste, przejrzyste, opatrzone pięknymi ilustracjami. 

Leona bardzo interesują wszystkie te wierszyki, bo naprawdę wpadają w ucho. Mam nadzieję, że uda mu się coś z tego wszystkiego zapamiętać, chociaż mam zamiar bardzo często do Pana Szopa wracać w przyszłości. 

ZA KSIĄŻECZKĘ BARDZO DZIĘKUJEMY WYDAWNICTWU!


Wyświetl ten post na Instagramie.

Mogłoby się wydawać, że skoro poszliśmy spać o 3 - Leon dał niezły popis - to ta niedziela całkiem całkiem. Nawet się wyspałam 🤪 Nigdy nie sądziłam, że nadejdzie dzień, gdy będziemy spać do 9 🤣 Ludzie z Krakowa i ze Śląska. Podsuńcie jakieś ciekawe miejsca, które zainteresują też Leona. 🙏🏻 ——————————————————— #synusmamusi #synek #igkids #dziecko #instadziecko #instamama #instamatki #kochamnadzycie #modnedziecko #modadziecieca #follow #villagelife #zyciejestpiekne #zycienawsi #mojedziecko #mojsynek #dwulatek #półtoraroku #bbox #presetslightroom #leniwaniedziela #rodzinatojestsiła #rodzinajestnajważniejsza #szczesliwedziecko #childhood #dzieci #dzieciństwo #prawdziwestoprocent #stoprocentkids #bieszczadysąpiękne
Post udostępniony przez Karolina & Leon 👶🏼 (@_kyou_)
KIEDY ZACZĄĆ UCZYĆ DZIECKO CZYTAĆ?

czerwca 08, 2020

KIEDY ZACZĄĆ UCZYĆ DZIECKO CZYTAĆ?

Moje podejście do nauki Leona czegokolwiek zawsze budzi spore kontrowersje. Tak było z jego odpieluchowaniem (tak, tak! Kiedyś się zbiorę i napiszę co uważam) i jest tak z nauką literek. Jak to możliwe, że półtora roczne dziecko cieszy się ogromnie widząc literkę A i już z daleka pokazując palcem krzyczy "a!". "o!" czy "e!"? Jak mogę tak małemu dziecku zabierać całe dzieciństwo i życie w nieświadomości, że w dzisiejszych czasach czytać po prostu musi umieć? Normalnie. Zastanówmy się, kiedy właściwie dziecko zaczyna przyswajać najwięcej nowych umiejętności i najszybciej się uczy? No właśnie: w czasach bardzo wczesnego dzieciństwa. Ja mając trzy lata płynnie czytałam już z dziadkiem gazety i nigdy nie odczułam, że ktoś ucząc mnie tego tak wcześnie czegoś mnie pozbawił. Wręcz przeciwnie.

Leon w większości opanował już samogłoski i powoli wdrążam mu poszczególne spółgłoski. Nic na siłę - tutaj na karetce omawiamy sobie napis ambulans, tutaj w tej książeczce jest takie duże R, a tam na wielkim plakacie jeszcze inne literki. Leon traktuje to jak zabawę, chętnie przynosi mi poszczególną literkę-magnes o którą go poproszę, czy pokaże paluszkiem. Do nauki korzystamy też z tego Elementarza. Dlaczego?

Najważniejszym dla mnie powodem jest fakt, że nie wprowadza literek alfabetycznie. Bo tak naprawdę... na co to komu? Zaczynamy od literki A oraz M i od przeczytania - na przykład - słowa mama. Później dochodzi literka L i powstaje nam już lama. Taki sposób uczenia jest według mnie najbardziej naturalny, bo wprowadza słowa, które dziecko używa na co dzień. Co komu z abażuru czy entuzjazmu, skoro nie występują w codziennych rozmowach? 

Dostajemy też literki zarówno "pisane" jak i "drukowane", więc od samego początku się z tym maluch - mówię maluch ze względu na to, że czytamy ją razem z Leonem. Starszak na pewno też ;) - oswaja i czcionki przestają być problemem. No i zobaczcie na to wydanie! Te ilustracje przypominają takie stare elementarze i mają w sobie to coś. 

Druga ważna kwestia to historyjki i krótkie informacje, które nie nudzą, są zbudowane z  łatwych dla dziecka słów i uczą. Nie są bezsensowną zlepką wyrazów, a coś dziecku w głowie zostanie poza a jak auto czy m jak mama. Dla małego czytelnika to też będzie ważne, żeby tekst go zainteresował i wzbudził ciekawość. Bo po co czytać coś mało znaczącego i nic nie wartego? Leon jest dopiero na poziomie samogłosek, ale mam nadzieję, że za rok będzie już świadomym czytelnikiem.

Na pytanie "kiedy zacząć uczyć dziecko czytać" zawsze odpowiadam JUŻ. Tak, Twoje dziecko mając pół roku nie jest na to "za małe". Wyrzuć w ogóle sobie z głowy te dwa słowa. Ono nie może być za małe czy - co bardzo często słyszę - nie jest na to gotowe. Przepraszam bardzo, ale skąd wiesz? Skąd wiesz, że nie spodoba mu się siedzenie na nocniku czy kształt którejś literki? Ono jeszcze nie wie, że uczy się czegoś, z czym wiele dzieci ma problemy kilka lat później. Dla niego to po prostu kolejna umiejętność, którą może dodać do swojej listy. Później będzie trudniej, gorzej. Ciężej będzie czterolatkowi - świadomemu faktu, że czytanie to NAUKA i WYMAGA OD NIEGO SKUPIENIA - przyswoić literki niż maluchowi. Zapamiętajcie.

ZA KSIĄŻECZKĘ DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU!


Wyświetl ten post na Instagramie.

Pokażę Wam dzisiaj książkę na której uczę Leona czytać. Zanim powiecie, że on jest na to jeszcze za mały... zastanówcie się czy to właśnie nie taki maluch najszybciej przyswaja nowe informacje i wiedzę? Marnowanie potencjału dziecka zaczyna się najczęściej od słów „on jest na to za mały”. Ciągle dostawałam wiadomości tego typu przy odpiechulowywaniu Leona. Zaczęłam jak miał osiem miesięcy i dalej to robię. Wyznaję zasadę małych kroków - oswojone z czymś dziecko nie będzie się później tego bało i nie przeżyje stresu związanego z nagłym „to teraz ściągamy pampersa i siusiaj do nocnika”. Podobnie w przypadku literek. A zanim powiesz „a co z jego dzieciństwem? Teraz powinien się bawić”... to wyobraź sobie, że to właśnie z literkami jest najwiecej zabawy. 😉 Czy moje podejście ułatwi Leonowi naukę czytania? Nie wiem. Teraz rozróżnia samogłoski i widząc A, E czy O potrafi je „przeczytać”. Dlaczego ta książka, a nie inna? Najważniejsze dla mnie jest to, że nie „lecimy” po literkach alfabetycznie. Ten Elementarz nie uczy alfabetu, on uczy czytać. Zaczynamy od literki A oraz M ucząc się czytać słowo MAMA i z kolejną stroną rozszerzamy słownictwo i znajomość literek. Dodatkowo mamy krótkie czytanki i piękne ilustracje. Do nauki czytania coś idealnego. 👌🏻 ———————————————— #ksiazkanadzis #ksiazkadobranawszystko #ksiazkadladzieci #książkidladzieci #ksiazkidladzieci #elementarz #bookstagramtopasja #poczytajmimamo #recenzjaksiążki #recenzjaksiazki #motywacjadonauki #naukaprzezzabawe #bookstagrampl #instaksiążka #kochamczytać #czytamdziecku #czytambolubię #czytambokocham
Post udostępniony przez Karolina & Leon 👶🏼 (@_kyou_)
BIBLIOTECZKA LEONA: FALE // CLARE HELEN WELSH, ASHLING LINDSAY

maja 22, 2020

BIBLIOTECZKA LEONA: FALE // CLARE HELEN WELSH, ASHLING LINDSAY

To nie jest zwykła książka, to picturebook. Ilustracji w środku jest masa, tekstu niedużo, a jest on tak treściwy, że szok. Decydując się na recenzję tej książki wiedziałam, że jest na dosyć poważny temat, który na razie Leona nie będzie dotyczył. Mimo to chciałam żeby ta pozycja była u  nas na półce na wyciągnięcie ręki już teraz. 


Pamięć dziadzia nie jest już tak dobra jak kiedyś. Ale ja kocham go równie mocno jak zawsze i wiem, że chociaż często zapomina o ważnych rzeczach, też kocha mnie ze wszystkich sił!

Piękna opowieść o rodzinie, miłości i radości z bycia razem oraz o tym, jak możemy pomóc ukochanym osobom z demencją szczęśliwie żyć. To idealna książka, która pomoże rodzicom wytłumaczyć swoim pociechom trudny temat demencji u starszych ludzi i wskaże maluchom, jak mogą okazać wsparcie swoim dziadkom.

Ta książka - choć dla dzieci - jest naprawdę dojrzale napisana, a mimo to powinna być zrozumiała już dla trzylatka. Temat problemów z pamięcią nie jest prosty. Czasami nawet dorosłemu człowiekowi ciężko pogodzić się z taką sytuacją i pojawiają się nerwy. Dziecko, które nie rozumie dlaczego ukochany dziadziuś czy babcia go nie pamięta, przechodzi naprawdę ciężkie chwile, więc Fale w tym momencie przychodzą z pomocą.

Pomogą dziecku - i nie tylko! - pamiętać, że to nie jest też łatwe dla staruszka, który nagle żyje bardziej w swojej głowie niż w rzeczywistości. Fale uczą, że miłość i zrozumienie powinno być na porządku dziennym i nie należy unikać kontaktu z rodziną. Naprawdę ciepła to historia i piękna, a dzięki dużemu formatowi można podziwiać przecudowne ilustracje. 

Zdecydowanie jest to książka, która powinna znaleźć się w każdej biblioteczce. Porusza temat poważny, a którego nie spodziewałam się w książeczce dla dziecka. Cieszę się, że pojawiła się w naszej biblioteczce i na polskim rynku wydawniczym, bo to coś naprawdę niesamowitego.

★★★★★★★★★★

Za egzemplarz dziękujemy wydawnictwu!


Wyświetl ten post na Instagramie.

Dzisiaj - a miało być wczoraj, ale jakoś mi się zapomniało 🤪 - bardzo ważna książka. Jakoś szczerze mówiąc nie spodziewałam się takiej ani na polskim rynku, ani w sumie na żadnym. Dziecku na pewno trudno jest zrozumieć problemy z pamięcią osób starszych, więc „Fale” są naprawdę potrzebne i to nie tylko dla kilkulatków, ale też dla starszaków i nawet dla dorosłych, by przypomnieli sobie, że nie mogą się denerwować w sytuacjach kiedy „jest odpływ”, a powinni pokazać swoją miłość, szacunek i zrozumienie. Do tego wszystkiego to naprawdę cudownie wydana książka. Nowe picturebooki @wydawnictwo_wilga to mistrzostwo! Książka o demencji z perspektywy dziecka? Jak najbardziej! ———————————————— #bookstagram #bookstagramtopasja #bookstagrampl #książki #książkidladzieci #ksiazkanadzis #ksiazkadobranawszystko #ksiazkadladzieci #picturebook #picturebookillustration #kochamczytac #czytamydzieciom #czytamyrazem #fale #ksiazkimojamilosc #poczytajmimamo #instaksiążka #bookshelf #biblioteczkaleona #biblioteczka #książkadobranawszystko #instamatka #małyczytelnik #molksiazkowy #recenzjaksiazki #recenzjaksiążki
Post udostępniony przez Karolina & Leon 👶🏼 & Luna 🐱💔 (@_kyou_)
BIBLIOTECZKA LEONA: DZIEŃ Z CHLAPKIEM // LICZ Z CHLAPKIEM

maja 15, 2020

BIBLIOTECZKA LEONA: DZIEŃ Z CHLAPKIEM // LICZ Z CHLAPKIEM

Chlapek to nowy przyjaciel Leona. On bardzo lubi kaczki, więc książeczki o Chlapku cieszą się u nas sporym zainteresowaniem. Nie znałam wcześniej tej serii i dopiero paczka od wydawnictwa Wilga pozwoliła mi ją poznać. Są to książeczki przeznaczone już dla maluchów, gdyż strony są kartonowe i dziecioodporne. Mimo to starszaki też chętnie Chlapka poznają, gdyż tekst jest raczej kierowany do dzieci 2/3+.

Zacznijmy od mojej ulubienicy z tej serii, czyli od Dnia z Chlapkiem. Osobiście bardzo do przedszkola chodzić nie lubiłam i wszystkie moje wspomnienia, które mój umysł z tamtego czasu zachował przyprawiają mnie o gęsią skórkę, więc chciałabym, by Leon tego uniknął. Nie planuję wysyłać go do żłobka, ale już we wrześniu przyszłego roku pójdzie do przedszkola, a wiadomo, że czas leci bardzo szybko. Ta książeczka pozwoli mu zrozumieć schemat, jaki tam znajdzie. Śniadanie, zabawa, kary za nieposłuszeństwo, sprzątanie. Bardzo mi się to podoba i mam nadzieję, że przez ten czas, który został nam do tego Wielkiego Dnia Rozpoczęcia Przedszkola uda mu się to wszystko zrozumieć.

Licz z Chlapkiem jest już mniej oryginalną pozycją, jednak ja chętnie sięgam z Leonem po wszystkie książeczki, w których pojawiają się cyferki. Mam chyba nadzieję, że w ten sposób on magicznie nauczy się liczyć i pewnego dnia mnie tym zaskoczy. Nie wiem nawet czy to jest w ogóle możliwe, jednak razem liczymy do dziesięciu już kilka miesięcy i żałuję, że Leon jeszcze nie mówi. Chciałabym wiedzieć, czy są tego jakieś efekty. 

W serii są chyba jeszcze dwa tytuły i bardzo mnie kusi je dokupić. Staram się jednak pokusie oprzeć, bo nasze regały nie są z gumy, miejsca nam już trochę brakuje, a jest też tyle innych cudownych tytułów. Jeśli jednak Leon nakaże więcej Chlapka... Wtedy będzie po prostu więcej Chlapka. Trochę żałuję, że nie natknęłam się na ten cykl w tamtym roku, bo już dziewięciomiesięczny Leon na pewno by się w tych książeczkach zakochał.

Za książeczki dziękujemy wydawnictwu Wilga!


Wyświetl ten post na Instagramie.

Plan mam ambitny: wracamy z Leonem do regularnego dodawania zdjęć. Dzisiaj się zorientowałam, że minął prawie miesiąc odkąd dodaliśmy ostatnie, a mi się wydaje, że my tu aktywni jesteśmy. 😅 Często dostaje pytania o polecane przez nas książeczki dla dzieci... Dlatego będziemy wrzucać nasze polecajki. ❤️ ———————————————— Chlapek przyszedł do nas dopiero wczoraj, a już się zakochaliśmy. Leon uwielbia kaczki i kilka razy już Chlapka czytaliśmy. „Dzień z Chlapkiem” to książeczka idealna dla dzieci idących do przedszkola. W fajny, rymowany sposób dziecko dowie się co się w ogóle w przedszkolu robi. Zaskoczył mnie bardzo fakt, że nawet o byciu niegrzecznym jest tutaj mowa. Naprawdę z tych dwóch ta wygrała. Ale „Licz z Chlapkiem” też jest warta uwagi. Im więcej książek z liczebnikami tym lepiej 🙌🏻 W przystępny sposób przemycamy maluchom liczenie. Wciąż mam nadzieje, że pewnego razu Leon przyjdzie i powie „zjadłbym osiem borówek” albo coś takiego. 😂 W serii są bodajże jeszcze dwa tytuły, ale my chyba na tym staniemy. Leon ma tyle książek, że szok, a teraz skupiam się bardziej na dłuższych historiach. ———————————————— #bookstagram #książki #ksiazkidladzieci #kochamczytać #biblioteczka #kochamwiecczytam #bookstagramtopasja #bookstagrampl #ksiazka #liczzchlapkiem #dzieńzchlapkiem #biblioteczkaleona #malyczytelnik #malymolksiazkowy #molksiazkowy #mólksiążkowy #recenzjaksiazki #bookworm #czytamdziecku #czytamdzieciom #poczytajmimamo #instamama #instadziecko #bookstagrampolska #ksiazkadladzieci #ksiazkanadzis
Post udostępniony przez Karolina & Leon 👶🏼 & Luna 🐱💔 (@_kyou_)
BIBLIOTECZKA LEONA: KTO SIĘ BAWI W CHOWANEGO? & GDZIE JEST ZAJĄCZEK WIELKANOCNY? // JENNY HO

marca 18, 2020

BIBLIOTECZKA LEONA: KTO SIĘ BAWI W CHOWANEGO? & GDZIE JEST ZAJĄCZEK WIELKANOCNY? // JENNY HO

Już kiedyś opowiadałam Wam o książeczkach z tej serii, która jest jedną z ulubionych Leona. Pisałam Wam o tym tutaj. Bardzo się ucieszyłam na wieść o dwóch nowych pozycjach. Wszystkie, które mamy są już w stanie dosyć zużytym, tyle razy je czytamy i ja sama już znam je na pamięć. Wciąż wychodzę z założenia, że Leon ma tak bogatą biblioteczkę bo to ja mam dosyć czytania w kółko tego samego, a nie on. Bardzo się też ucieszyłam z powodu Gdzie jest zajączek wielkanocny?, gdyż Wielkanoc zbliża się wielkimi krokami.

Dwie nowe książeczki niczym nie odbiegają od poprzednich. Wciąż szukamy tu kogoś na każdej stronie używając do tego tych ruchomych elementów. Leona nieodmiennie to bardzo cieszy, chociaż nie ukrywam, że dla rodziców jest to dosyć nużący schemat. Dalej uczymy się różnych zwierzątek, bawimy się w a kuku. Maluchy bardzo lubią ruchome książeczki i wiem, że z niektórymi elementami w takich mogą mieć problem. Tutaj jednak dzięki dużym elementom wystającym poza książeczkę nie mają z tym żadnych problemów. 


Jak już wspominałam najbardziej cieszy mnie ta książeczka o zajączku wielkanocnym. Tak jak w przypadku Misia Zbysia w ten sposób przybliżam Leonowi nadchodzące święta, bo to jedyna nasza książeczka w takiej tematyce. Muszę zaopatrzyć się w coś innego jeszcze, chociaż Leonowi zdecydowanie wystarczy ta. Uwielbia te ilustracje Jannie Ho i pewnie będzie miał do nich sentyment przez długie lata. Mam nadzieję, że jego dzieci również, bo nie potrafię sprzedać rzeczy, z których on wyrasta i wszystko chowam na przyszłość, tak jak moja mama trzymała rzeczy po mnie i moim bracie. Leon do teraz z nich korzysta.

Jeśli mielibyście wybrać jedną książeczkę z tych dwóch polecałabym bardziej Gdzie jest zajączek wielkanocny?, gdyż jest naprawdę dobrą podkładką do rozmowy o Wielkanocy. Rodzic i tak musi się natrudzić, bo w książeczce po prostu szukamy zajączka, by kurczaczek mógł dostać swoją pisankę, ale mi udaje się co nieco przemycić. Leon jest też troszkę za mały, by pojąć ideę zmartwychwstania, więc nie wchodzimy aż w takie szczegóły. Po przeczytaniu tej książeczki ciągle mam w głowie chęć aby razem z Leonem zrobić pisanki. Jak to wyjdzie? Nie mam pojęcia.

Mam nadzieję, że to nie są ostatnie książeczki z tego cyklu, bo za niedługo oszaleję od czytania ich w kółko. Leon pewnie zna już je na pamięć, ale nawet się nie przyzna, bo dalej nie potrafi mówić. Mimo to naprawdę się cieszę, że chwyta chętnie po książki, a nawet chętniej niż po zabawki. Wiem, że sporo mu w tej główce zostaje. Szukacie czegoś, co zainteresuje Wasze dzieci? Jannie Ho doskonale wie, jak to zrobić.

★★★★★★★★☆☆

Za książeczki dziękujemy wydawnictwu Wilga!


Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Karolina & Leon 👶🏼 & Luna 🐱 (@_kyou_)
Copyright © Życie z książką , Blogger