niedziela, 8 czerwca 2014

[161] Sherlock Holmes. Studium w szkarłacie; Znak czterech; Pies Baskerville'ów - Arthur Conan Doyle


Tytuł: Sherlock Holmes. Studium w szkarłacie; Znak czterech; Pies Baskerville'ów
Tytuł oryginału: Sherlock Holmes: A study in scarlet; The sign of the four; The hound of the Baskervilles
Autor: Arthur Conan Doyle
Tłumaczenie: Jerzy Łoziński
Seria: Sherlock Holmes
Tom: 1, 2, 3
Data wydania: 10 marzec 2014
Liczba stron: 492
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cena na okładce: 45,00


Przyznam się, że dużo czasu zajęło mi przeczytanie tej książki. Dlaczego? Z każdą kolejną stroną nie chciałam jej kończyć i przerywałam czytanie. Kiedy wszyscy zaczęli zachwycać się postacią Sherlocka Holmesa nie wiedziałam, o co chodzi. Postanowiłam to sprawdzić, chyba po raz pierwszy ulegając jakiejś książkowej modzie. Kiedy to tomiszcze do mnie dotarło zachwyciło mnie wydaniem. Śliczna okładka, cudowna w dotyku, do tego obwoluta... Nie mogłam doczekać się chwili, gdy będę mogła w końcu zrozumieć, o co chodzi tym, którzy tak bardzo zachwycają się misterem Holmesem. W końcu nadszedł jej czas. Już kiedyś wspominałam, że rzadko kiedy książka staje się moją ulubioną. Niektóre bardzo mi się podobają, oceniam je najwyżej w skali, ale to nie jest to. Są książki, które do tej oceny mają dołożony malutki plusik. Niby nic nie znaczący, a jednak. Na razie oceniłam w ten sposób dwie książki - dzisiaj nadeszła kolej, na następną. 

Studium w szkarłacie

Doktor Watson jest byłym lekarzem wojskowym, który ma problemy z opłaceniem czynszu, więc szuka jakiegoś tańszego mieszkania. Dostaje propozycje zamieszkania z pewnym tajemniczym mężczyzną. Znajomy, który mu to proponuje, ostrzega go, iż nie ma do czynienia z przeciętnym człowiekiem. Lokatorem okazuje się sam Sherlock Holmes - detektyw, który rozwiązuje sprawy, z którymi inspektorzy ze Scotland Yardu mają nie mały problem. Używa do tego drogi dedukcji i bardzo rzadko się myli. Chętnie bierze udział w sprawach, które nie są banalne. Mieszkanie z nim pod jednym dachem jest bardzo ciekawym doświadczeniem, czego dowiadujemy się od doktora Watsona, który jest narratorem całej historii. Baker Street 221B okazuje się być idealnym miejscem dla nich. Doktor jednak nie wie, czym zajmuje się jego współlokator. Tłum ludzi, który przetacza się przez ich mieszkanie dziwi go i zastanawia. Pewnego dnia przychodzi do Holmesa prośba, o pomoc w rozwiązaniu zagadki śmierci Enocha Drebbera. Inspektorzy są w kropce. Na ciele ofiary nie ma żadnego śladu, jednak wokół niej jest pełno krwi, której pochodzenie jest nieznane. Jest to pierwsza sprawa, którą rozwiązać pomaga doktor Watson. Początkowo nie wierzył on w dedukcję, jednak szybko przekonuje się do geniuszu przyjaciela i razem z nim próbuje rozwikłać tą tajemnicę.

Umysł ludzki to pusty pokoik, który powinno się umeblować według własnego wyboru.

Ta część podzielona jest na dwie części: w pierwszej z nich dostajemy rozwiązanie całej zagadki; druga jest swojego rodzaju prequelem, w którym morderca podaje swoje motywy i opowiada całą historię od samego początku. Ta ostatnia część podobała mi się mniej, jednak nadal byłam zachwycona samym myśleniem tego najsławniejszego detektywa na świecie. Nie mogłam oderwać się od czytania. Nie domyśliłam się rozwiązania zagadki a droga, którą Sherlock Holmes do niego doszedł jest naprawdę niesamowita. Ostatnio złapałam się na tym, że obsesyjnie przyglądam się ludziom starając się wprowadzić w życie metody działania Holmesa.

Znak czterech

Kolejny tom przygód Sherlocka Holmesa dał mi naprawdę dużo do myślenia. Okazuje się, że detektyw nie lubi nudy. Bierze wtedy kokainę, by zająć czymś umysł. Całe szczęście, że w drzwiach ich mieszkania pojawia się kobieta, Mary Mornstan. Otrzymuje ona rok w rok, tego samego dnia, bardzo cenny przedmiot - perłę. W tym roku jednak coś się zmienia - razem z tajemniczym pakunkiem otrzymuje list. Zostaje zaproszona na spotkanie z owym dobroczyńcą. Pozwala jej zabrać ze sobą jeszcze dwie osoby, więc Watson i Holmes z radością idą z nią. Dobroczyńcą okazuje Thaddeus Sholto, który opowiada im o wielkim skarbie, który kiedyś odnalazł jego ojciec. Został on odnaleziony przez Bartholomeusa, brata Thaddeusa. Kiedy docierają do niego okazuje się, że mężczyzna został zamordowany, a skarb skradziony. Tutaj zaczyna się zagadka, której rozwiązanie nie będzie takie proste. Trzeba użyć wszystkich swoich znajomości, by znaleźć rozwiązanie. 

Wyjątek wyklucza regułę. 

Dzięki tej części lepiej poznajemy obu bohaterów. Dowiadujemy się o zainteresowaniach Holmesa i uzależnieniach. Z pewnością obaj mężczyźni są postaciami niebanalnymi. Nie dziwię się, iż zyskali taką popularność. Arthur Conan Doyle stworzył najbardziej znanego detektywa świata i jestem naprawdę pełna podziwu, że potrafił stworzyć osobę, myślącą w taki sposób. Padam na kolana i dziękuję za możliwość spędzenia czasu w jego towarzystwie.

Pies Baskerville'ów

Na ten tom czekałam najbardziej. Klątwa, wisząca nad rodem Baskerville'ów bardzo mnie ciekawiła. Nie tylko mnie, gdyż sam Sherlock Holmes miał z nią nie małe problemy... Hugo Baskerville był mężczyzną porywczym. Kiedy zakochał się w miejscowej dziewczynie postanowił zdobyć ją za wszelką cenę. Porwał ją, a gdy uciekła rzucił się za nią w pogoń twierdząc, że trzeba ją ukarać. Jego pijani towarzysze chętnie poprali jego sposób myślenia. Przyjaciela jednak odnaleźli martwego. Obok stał ogromny, diabelski pies, który rozszarpał mu gardło. Od tamtej pory nad rodziną Baskerville'ów ciąży klątwa, którą sprowadził sam założyciel. Tym razem nasz detektyw dostaje bardzo niebanalną zagadkę. Jeden z ostatnich przedstawicieli rodu zostaje znaleziony martwy na mokradłach, na które bał się wypuszczać. Nikt nie wie, po co się tam udał, ani co się stało. Jeden z jego przyjaciół kilkanaście metrów dalej odnajduje ślady ogromnych psich łap, i zwraca się z tą sprawą do Sherlocka Holmesa. Prosi o radę, gdyż dziedzicem i ostatnim z rodu jest Henry, który ma pojawić się w Londynie i przejąć rodzinną rezydencje. Detektyw zostaje poproszony o podróż do Devon, gdzie stoi dom, razem z dziedzicem. Odmawia jednak i wysyła tam doktora Watsona, który mile połechtany zaufaniem przyjaciela zgadza się. 

[...] gdzie kobieta wchodzi w grę, należy zawsze postępować bardzo ostrożnie.

Sam detektyw twierdzi, że jeszcze nigdy nie miał styczności z tak zagmatwaną i skomplikowaną sprawą. Ja jednak nie miałam problemów z rozwiązaniem owej zagadki i nie mogłam pozbyć się wrażenia, że już kiedyś o czymś takim słyszałam. Gdy starałam sobie przypomnieć gdzie, ciągle w głowie pojawiał mi się odcinek Scooby'ego Doo. Nie śmiejcie się, uwielbiam tego psiaka. Wydaje mi się, że kiedyś pojawił się prawie identyczny problem w tej bajce... Jednak pewności nie mam, acz styczność z czymś takim musiałam kiedyś mieć. Byłam z siebie bardzo dumna, że miałam rację i stwierdziłam, że mogłabym współpracować z Sherlockiem Holmesem. Marzenia...

Bardzo się cieszę, że pojawią się jeszcze kolejne tomy w tym wydaniu. Bardzo dobrze mi się to czytało, a powieść, jak na objętość, jest naprawdę leciutka. Już nie mogę się doczekać, kiedy znowu będę mogła wrócić do Londynu i towarzyszyć doktorowi Watsonowi i misterowi Holmesowi. Zastanawiam się teraz nad pooglądaniem serialu. Nie potrafię opuścić świata z owej historii i już bardzo żałuję, że to koniec tego tomu. Mam nadzieje, że następne wyjdą szybko. Mogłabym zapoznać się z innymi wydaniami, jednak to bardzo przypadło mi do gustu i będę męczyć się, ćwicząc cierpliwość.

Pamiętam, że oglądałam kiedyś odcinek Fineasza i Ferba, kiedy wybrali się do Londynu. Przed przeczytaniem przyszedł mi do głowy urywek z tego odcinka. Fretka z przyjaciółką dostała propozycję od babci, by przeczytały po jednym tomie przygód owego sławnego detektywa. Następnego dnia rano ojciec znajduje je w tym samym miejscu, i pyta, czy nie spały całą noc, by przeczytać książkę. Słowa Fretki dopiero teraz stały się dla mnie zrozumiałe - nie, przeczytałyśmy całą kolekcję. Sama chętnie usiadłabym teraz w jakimś wygodnym fotelu, z filiżanką słynnej, angielskiej herbaty i przeczytała inne tomy. Niestety, czekają na mnie Chłopi, którym nie potrafię wybaczyć, że są takie nudne... Jak to jest, że tempo czytania wyłącza się przy czytaniu lektur..? Już ponad tydzień jestem na dziewiątej stronie i nie mogę ruszyć dalej...

Doszłam do wniosku, że jest to klasyka, którą po prostu trzeba poznać. Te nasze epopeje narodowe to też wypadałoby znać, niestety jednak wypadły gorzej, niż dzieło Arhura Conana Doyle, nic na to nie poradzę. Zdecydowanie bardziej wolę przygody Sherlocka Holmesa, niż brak przygód pana Tadeusza... 

Ogólna ocena: 10/10 +

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję wydawnictwu Zysk!

12 komentarzy:

  1. Czytałam Studium w Szakrłacie i Znak Czterech. Obydwie to świetne książki, niedługo się biorę za kolejne tomy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam tej książki. Może kiedyś po nią sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka stoi na półce i ciągle czeka na swoją kolej ;)
    Ale dzięki Tobie sięgnę po nią zaraz po skończeniu teraźniejszej lektury.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak bardzo musisz mi pożyczyć! Ostatnie zdanie jest boskie <3 Podpisuję się pod nim!
    Mówisz, że Scooby? Może myślisz o odcinku z aligatorem i fabryką ciasta. Tam były mokradła. Był jeszcze odcinek z wielką modliszką i rezydencją. Może taki mały miszung ci się zrobił. :P A ten odcinek F&F jest jednym tych bardziej przeze mnie lubianych. :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niee! Myślę o odcinku o mokradłach, spadkobiercy i o psu :D

      Usuń
  5. Mój kochany szerluś ^^ Trochę żałuje, że to nie jest pisane tak, jak serial, w sensie czasy współczesne itp, to serial podoba mi się bardziej niż ta XIXwieczna Anglia
    Jak znasz jakieś książki pisane podobnie do BBCowskiego Sherlocka, to daj znać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie zaczęłam serial <3

      Usuń
    2. Tak się cieszę, że nie jestem sama w tym bziku :) Ja trochę się interesuję psychologią, więc raczej nie patrzę na fabułę, a na charakter postaci itd. Ale kompletnie odpłynęłam, każdy odcinek to u mnie śmiech i płacz ^^

      Usuń
  6. Chętnie przeczytam <3
    Pozdrawiam serdecznie :*:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam Psa Baskervillów jako lekturę w 2 klasie gimnazjum i od tego czasu wiem, co inni ludzie widzą w tych książkach. Wciągająca seria, muszę kiedyś przeczytać więcej, niż tylko jedną część.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pas Baskervillów czytałam dwa razy, bo tak mi się podobał :) Bardzo ładne jest to nowe wydanie, chętnie kupię sobie na prezent :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Zachęciłaś mnie do przeczytania ;)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...