piątek, 5 czerwca 2015

[313] Razem będzie lepiej - Jojo Moyes

Tytuł: Razem będzie lepiej
Tytuł oryginału: The one plus one
Autor: Jojo Moyes
Tłumaczenie: Nina Dzierżawska
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 08 kwiecień 2015
Liczba stron: 464
Wydawnictwo: Między słowami
Cena na okładce: 39,90
Na początek się do czegoś przyznam. Chwyciłam za tę pozycję w większości z powodu okładki. Kiedy zaczynałam ją czytać nie miałam zielonego pojęcia o czym jest. Tak, wysoki sądzie. Wzięłam ją całkowicie w ciemno. Nie przeszkodziło mi to jednak całkowicie się w niej zakochać. Nie od pierwszych stron. Zakochiwałam się w niej stopniowo i powolutku, jak zapada się w sen. 

Życie Jess nie jest proste. Mieszka sama z dwójką dzieci - córką, która jest matematycznym geniuszem i synem męża, który mieszka u matki z powodu depresji. Nicky ma problemy w szkole i jest ciągle prześladowany. Kobieta jest też właścicielką ogromnego psa, który potrafi tylko spać i ślinić się. Pracuje na dwa etaty i nie ma nawet czasu usiąść starając się związać koniec z końcem. Kiedy pewnego dnia bardzo elitarna szkoła oferuje Tanzie ogromne stypendium naukowe Jess jest w kropce. Nie może pozwolić córeczce uczyć się tam, gdzie chłopiec, gdyż jej odmienność również zwróci na siebie uwagę. Postanawia zrobić wszystko, by zdobyć pozostałe 10%, które musiałabym płacić. Nie ma pojęcia, jak to zrobić. Kiedy dowiaduje się o olimpiadzie matematycznej organizowanej w Szkocji i wysokości nagrody nie ma wątpliwości, że musi dowieźć tam dziewczynkę, by wygrała pieniądze na swoją naukę. Tylko jak to zrobić, gdy nie ma się nawet grosza na bilety?

Ed jest zamożnym informatykiem, który właśnie wpakował się w niemałe kłopoty. Udzielił pewnej nachalnej kobiecie informacji, które miały sprawić, że zniknie ona z jego życia, a postawiły mu one pod drzwiami policję i oskarżenie, o wyjawienie poufnych danych. Zostaje zawieszony w pracy i nie ma już po co wracać do domu, w którym i tak mieszka sam. Pewnego dnia na drodze zauważa kobietę, która sprzecza się o coś z policją. 

Rozpoznaje w niej Jess, kobietę, która u niego sprząta. Sam nie wie co sprawia, że oferuje jej pewną propozycję. Zawiezie ją, jej dzieci i ogromnego psa do samej Szkocji, na olimpiadę matematyczną. Spodziewa się, że zajmie im to jeden dzień, jednak nie wie, że Tanzie ma chorobę lokomocyjną i wymiotuje za każdym razem, gdy samochód przekroczy prędkość siedemdziesięciu kilometrów na godzinę...

Wszystko będzie dobrze, bo ja tego dopilnuję.

Mogłoby się wydawać, że w fabule tej książki nie ma nic interesującego. Ot, jadą sobie samochodem kilka dni do Szkocji i tyle. Nic bardziej mylnego. To, ile może się wydarzyć podczas takiej podróży, przekracza wszelkie możliwe domysły. Jess ma bardzo ciekawy charakter i od samego początku bardzo ją polubiłam. Tak bardzo kipi entuzjazmem, że potrafi zarazić nim czytelnika po drugiej stronie. Wydrukujcie jej na koszulce będzie dobrze, bo to jej motto życiowe. Postać Eda jest również bardzo złożona i z czasem również zapałałam do niego prawdziwą sympatią. Poznawałam go tak, jak on swoją pracownicę i jej dzieci. Stopniowo, z umiarkowanym zainteresowaniem. To, co odkryłam, bardzo mnie zaskoczyło.

Po przeczytaniu tej książki nie da się nie wspomnieć o Tanzie i Nickym. Są bardzo inteligentnymi dziećmi i również nie da się ich nie lubić. Współczuje się chłopcu, gorąco kibicuje dziewczynce i trzyma za nią kciuki. Jojo Moyes stworzyła tak pozytywnych bohaterów, że ciężko przejść obok nich obojętnie i nie zachwycić się nimi. Nie wiem, czy w każdej jej książce są takie postacie, czy tylko w tej - jest to pierwsza powieść autorki, z jaką mam do czynienia. Myślę jednak, że nie ostatnia.

Początkowo nie wiedziałam, czego się spodziewać, więc podchodziłam do Razem będzie lepiej bardzo ostrożnie i z małymi oczekiwaniami. Nie spodziewałam się, że połknę ją praktycznie na raz i jeszcze zarwę dla niej noc! Bo musicie o mnie wiedzieć jedno: wieczorem przy książce zasypiam bardzo szybko. Byłam wręcz zszokowana, że potrzeba dowiedzenia się tego, co dalej jest silniejsza niż sen. Jeśli jesteście ze mną już trochę to wiecie, że uwielbiam obyczajówki i te szczęśliwe zakończenia, które zwykle w nich znajdujemy. Ta nie odbiega od tego schematu, jednak tak bardzo podbiła moje serce, że mam gdzieś ogólną zasadę, że temu gatunkowi maksymalne oceny przyznaje się ostrożnie, bo pisane są po to, by porwać nas i byśmy się w nich zakochiwali. Według mnie Razem będzie lepiej zasługuje na komplet punktów.

Złamane serce to luksus, na który nie może sobie pozwolić samotna matka.

Jest to tak pozytywna historia, że nie da się po prostu o niej zapomnieć. Sprawia, że się uśmiechamy, że mamy ochotę płakać i nigdy nie skończyć czytania. Styl pisania autorki bardzo mnie zaskoczył, gdyż jej poczucie humoru jest wyczuwalne praktycznie wszędzie. Nietrudno go dostrzec mimo, że nie bardzo rzuca się w oczy. Jednak najbardziej przez te wszystkie uczucia przebija się jedno: nadzieja. Czuć ją wszędzie. W każdym z bohaterów i w każdej sytuacji, w jakiej się znajdują. To cudowne, że Jojo Moyes udało się dobrać słowa tak, by przechowywały w sobie jeszcze, oprócz sensu, emocje. 

Nie mogę nie wspomnieć o okładce, która tak bardzo wyróżnia się na tle dzisiejszych obyczajówek. Jest tak prosta, a równocześnie piękna, że znajdę dla niej na półce honorowe miejsce. Nie lubię tego, że temu gatunkowi zawsze trafiają się schematyczne okładki. Ładna dziewczyna, przystojny mężczyzna i oczywiście dużo radości i miłości. Tęsknię za tym, gdy każda książka wydana była w jakiś oryginalny sposób a graficy komputerowi nie musieli w swoje koncepcje wpasowywać ludzi. Bardzo mało mam na półce pozycji, które na swoich okładkach nie mają choćby połowy człowieka.

Może po prostu patrzę przez pryzmat zauroczenia, jednak naprawdę nie dostrzegam w tej historii żadnych wad. Drobna przewidywalność jest wszędzie, więc trudno już mi oczekiwać, że gdzieś jest książka, która zaskoczy mnie w 100%. Zastanawiam się, czy gdybym przeczytała ją jeszcze raz dopatrzyłabym się w niej jakichś minusów i niedopatrzeń. Na razie jednak jestem zachwycona i od razu się uśmiecham, gdy tylko pomyślę o Jess czy Edzie. Na pewno znajdę chwilę czasu na to, by do nich powrócić, gdyż właśnie odnalazłam tę historię, która po prostu daje mi szczęście nie oczekując niczego w zamian.

Ogólna ocena: 10/10 (arcydzieło)

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję wydawnictwu Znak!

10 komentarzy:

  1. Sporo słyszę pozytywnych opinii na temat tej książki i już nie mogę się doczekać kiedy po nią sięgnę :)
    KsiążkowyŚwiat

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej, naprawdę mnie zaciekawiłaś! Muszę przyznać, że po przeczytaniu opisu sama stwierdziłam, że to pewnie tylko książka, gdzie jadą i jadą i... tyle. Widać, nie zawsze mogę liczyć na swoją intuicję. Książkę zapisuję do listy MUST READ, żeby nie zgubić tytułu i wprost nie mogę się doczekać, aż ją przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda - jadą i jadą. Ale ile się przy tym dzieje! :D

      Usuń
  3. To miłe, kiedy sięga się po książkę wyłącznie na podstawie okładki, a dostaje się coś cudownego. :) Będę musiała zwrócić na nią uwagę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Cię nią zainteresowałam :)

      Usuń
  4. Ciągle o niej czytam i nie widziałam jeszcze, żeby ktoś nisko ją ocenił, ale nadal mnie do niej nie ciągnie...

    http://skazani-na-ksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak z Igrzyskami Śmierci...

      Usuń
  5. Przecudowna okładka ♥ Lubię takie książki, chętnie się z nią zapoznam :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu graficy się postarali :3

      Usuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...