piątek, 8 stycznia 2016

[441] Pieśń Kwarkostwora - Jasper Fforde

Tytuł: Pieśń Kwarkostwora
Tytuł oryginału: The song of Quarkbeast
Autor: Jasper Fforde
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Seria: Kroniki Jennifer Strange
Tom: 2
Data wydania: 23 kwietnia 2015
Liczba stron: 320
Wydawnictwo:  SQN
Cena na okładce: 34,90
Dawno, dawno temu, kiedy dopiero zaczynałam swoją przygodę z recenzjami książek dla wydawnictw dostałam pewną przesyłkę. W środku znajdowała się książka Ostatni Smokobójca. Nie byłam jakoś specjalnie zachwycona, jednak nawet mi się podobało. Przestałam myśleć o Jennifer Strange, aż tu nagle... druga część pojawiła się w zapowiedziach.

Poziom energii magicznej rośnie. Wiadomo już, iż kto ma władzę nad mocą może zrobić wszystko. Jennifer musi poradzić sobie z królem Snoddem IV, który znalazł już osobę, która może mu pomóc wypełnić jego chciwy plan i zdobyć ogromne bogactwo. Nie będzie to łatwe, gdyż na jej drodze stanęło kilka problemów, które będzie musiała rozwiązać z małą pomocą przyjaciół.

Okazało się, że na książki o szesnastoletnich menadżerkach agencji zatrudniającej czarodziejów też jestem za stara. Otwieram sobie spokojnie książkę z nadzieją na przygodę życia, przy czym okazuje się, że wcale mnie nie bawią czarownice, których sekretem wyniosłego sunięcia są wrotki pod szatą. Jest to niemały cios w żołądek dla mojego wewnętrznego dziecka, które chyba powoli dorasta. Uwielbiałam takie książki jak Pieśń Kwarkostwora czy Zły jednorożec. Są to pozycje, gdzie wszystko jest możliwe i nic człowieka nie dziwi. Akceptuje się po prostu wszystko, co się dzieje i jest się szczęśliwym. Chyba już tak nie umiem. Pojawiają się pytania jak, dlaczego, po co. Nie podoba mi się to.

Fabularnie ta część wydała mi się troszkę nudniejsza niż pierwsza. Czyta się ją bardzo szybko i równie szybko o niej zapomina. Tak było w moim przypadku. O ile po prawie roku od lektury Ostatniego Smookobójcy coś jeszcze z niej pamiętam, tak jestem pewna, że za tydzień nie będę wiedzieć, co wydarzyło się w drugim tomie.

Podczas lektury ciągle wydawało mi się, że czegoś nie rozumiem. Styl autora jest naprawdę specyficzny i zapewne nie dla wszystkich. Rzuca on żartami w dziwnych miejscach, momentach. Kiedy wydawało mi się, że gorzej już być nie może pojawiał się zalążek dowcipu i sama nie wiedziałam, co mam o tym myśleć. Jeśli lubicie nieprzewidywalność to w Pieśni Kwarkostwora z pewnością ją dostaniecie. I to niemało. Czasami już mnie to irytowało. Miałam ochotę prosić Jaspera Fforde, żeby wytłumaczył mi to wszystko prostymi słowami. To zapewne powinna być zaleta tej książki. Bo kto by chciał czytać coś, gdzie wszystko jest jasne i klarowne? Według mnie jednak wszystko powinno być stosowane z umiarem - także element zaskoczenia.

Jeśli chodzi o bohaterów to są równie nieprzewidywalni jak fabuła. Ich imiona są takimi grami słownymi, że można sobie złamać głowę próbując się w tym wszystkim połapać. Myślę jednak, że kiedy dacie tę książkę dwunastolatkowi będzie zadowolony sam rozwiązując i łącząc wszystkie wątki. Po raz kolejny żałuję, że nie wyszła ona w czasach mojego dzieciństwa. Przez to nie mogłam w pełni dostrzec tego, co stworzył Jasper Fforde. A stworzył coś, co jest pełne brytyjskiego humoru, magii połączonej z technologią i korporacyjnych problemów. Po raz kolejny odkryłam coś, co kiedyś dam swoim dorastającym dzieciom do przeczytania. Im zapewne spodoba się bardziej Pieśń Kwarkostwora i Ostatni Smokobójca.

Ogólna ocena: 06/10 (dobra)
Spełnia wyzwanie: 4. Więcej niż 300 stron

Za egzemplarz bardzo dziękuję wydawnictwu SQN!

8 komentarzy:

  1. Nie wiem czy się skusimy :)

    Pozdrawiamy i zapraszamy do nas:
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam okazję przeczytać poprzednią część tej książki, która bardzo mi się spodobbała, więc uważam, że druga również powinna uczynić to samo.
    Pozdrawiam i zapraszam:
    http://kruczegniazdo94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ci się spodoba bardziej, niż mi :)

      Usuń
  3. U mnie chyba jeszcze trochę tego dziecka siedzi, bo książki Roberta Muchamore lubię, a to też jest takie dla nastolatków (z ukierunkowaniem bardziej w stronę 10 lat niż 20). :) Na Kwarkostwory miałem jakiś czas temu chrapkę, ale natrafiam na coraz więcej opinii, że jednak zbyt dziecinne aż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie tak, że można takie książki dla młodszych czytać :D Szkoda, że Fforde ukierunkował się tak na dzieciaki. :c

      Usuń
  4. Trochę szkoda, że dla młodszych, ale może podsunę ją kiedyś kuzynce, bo czuję, że ja jestem już trochę za stara na takie klimaty :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...