piątek, 8 lipca 2016

[537] RECENZJA SPECJALNA: Tajemniczy ogród - Frances Hodgson Burnett

Tytuł: Tajemniczy ogród
Tytuł oryginału: The Secret Garden
Autor: Frances Hodgson Burnett
Tłumaczenie: Saskia Milaneau
de Longchamp
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 2012
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Vesper
Cena na okładce: 39,90
Pamiętacie może dzień, kiedy kilka miesięcy temu na blogu pojawiła się recenzja Portretu Doriana Graya? Była ona czymś wyjątkowym, bo powstała we współpracy z moją przyjaciółką, która jest autorką na blogu Magia Mangii. Z racji tego, że są wakacje, każdy ma więcej czasu postanowiłyśmy ponownie połączyć swoje siły.

Witam ponownie! Z tej strony Aypa z Magii Mangi! Bardzo cieszę się, że mogłam przysiąść z Kyou nad kolejną Recenzją Specjalną. Tym razem padło na Tajemniczy ogród. Niestety w moim przypadku ta czarująca powieść nie była jedną z lektur w moim szkolnym kanonie, czego bardzo żałuję. Jednak i to ma swój plus, gdyż teraz mogłam zobaczyć, że jest to książeczka idealna dla każdego i bez względu na wiek.

Mary Lennox od zawsze była traktowana przez rodziców jak powietrze. Dziewczynka wychowywana była przez nianię i służących, którzy wykonywali jej każdy rozkaz. Mieszkanie w Indiach w ogóle jej nie służyło. Ciągle spędzała czas w swoich pokojach marudząc i zrzędząc. Kiedy w kraju wybuchła epidemia oboje jej rodziców zmarło wraz z innymi mieszkańcami domu. O małej brzydkiej dziewczynce zapomniano. 

Gdy została odnaleziona postanowiono, że trafi ona do swojego wuja w Anglii. Wszyscy uważali, iż Mary jest najnieznośniejszym dzieckiem, jakie spotkali. Ogromny dom, w którym musi zamieszkać przeraża ją. Dodatkowo angielska pokojówka, którą jej przydzielili, wcale nie ma zamiaru traktować Mary jak lalki. Wyśmiewa jej zachowanie i sprawia, że traci ona swoją zwyczajową przekorność. Z braku zajęć i zainteresowania wuja dziewczynka musi zacząć spędzać czas na dworze, czego nigdy wcześniej nie robiła. Najbardziej jednak intryguje ją ogród, który został zamknięty po śmierci jej ciotki i tajemniczy płacz, który czasami słychać nocą. Przekorna Mary Lennox postanawia dowiedzieć się prawdy o wszystkim, co dzieje się w ogromnym dworze jej wuja, Archibalda. 

Jedną z najwspanialszych chwil, jakie przytrafiają się ludziom, jest moment, w którym człowiek czuje, że będzie żył zawsze, bez końca. 

Mary jest dziewczynką niesamowicie nieznośną, co nie jest w żadnym wypadku jej winą.Wynika to raczej z zaniedbania jej rodziców i tego, że wolano ją we wszystkim wyręczać, niż nauczyć ją, jak powinna się zachowywać. Autorka tworząc jej postać stworzyła całkowite przeciwieństwo Sary z Małej księżniczki. Obie łączy je jedynie pochodzenie z Indii. Mimo to nie potrafiłam nienawidzić Mary. Dziwiłam się jej otoczeniu, że nie dostrzegają tego samego co ja: ona po prostu nie potrafiła inaczej. Postaci tworzone przez Frances Hodgson Burnett są niesamowicie mocno przepełnione pozytywnymi cechami. Weźmy na przykład Dicka czy jego mamę, który naprawdę nie dało się nie lubić. Gdyby nie oni Mary nigdy nie miałaby szansy stać się kimś lepszym. 

Colin zaś jest osobą w sytuacji identycznej jak ta Mary, więc i czytając o nim czułam ogromny smutek. Rozumiem, że po śmierci kochanej osoby człowiek nie jest sobą, jednak odrzucenie własnego dziecka z tergo powodu jest błędem przeokropnym i może skończyć się czymś dużo bardziej tragicznym, niż w przypadku Colina. Utwierdziłam się w przekonaniu, że największą krzywdą, jaką można zrobić dziecku, jest zostawienie go na pastwę innych ludzi i ogromnej ilości pieniędzy. Jeśli Twoje dziecko po Twojej śmierci odnajdzie to, czego mu brakowało jesteś bardzo złym rodzicem. Widać to doskonale na przykładzie Mary. Dick i jego rodzina są biedni i brakuje im na podstawowe potrzeby, jednak szczęście wylewa się z nich jak z przepełnionej rzeki woda. Matki chłopca nie dało się nie kochać i nie darzyć szczerym szacunkiem. Była ona dobrym duchem Tajemniczego ogrodu.

Bajka ma morał o charakterze uniwersalnym, który według mnie nigdy się nie zestarzeje. Aby czuć się dobrze, trzeba być dobrym w stosunku do innych. Ten wątek przeciąga się przez całą opowieść o Mary, Colinie i ich przyjaciołach. Z początku są to rozkapryszone dzieci, które za nic miały uczucia innych ludzi, obchodziło je tylko ich własne „dobro”, a bardziej „widzi-mi-się”. Mary zaczyna się zmieniać poprzez... nudę. Choćbyśmy nie wiadomo, jak chcieli spojrzeć na tą sprawę, to nikt nie zmieni tego, że dziewczynka po prostu z braku jakichkolwiek innych zajęć, zaczęła wychodzić na podwórko (cheche, najlepsze wersja by nie było wojny o pole czy dwór XD). Codzienne spacery, gonitwy po ogrodzie zaczęły ją wzmacniać, a dodatkowym motorem była dla niej myśl o odkryciu tajemniczego ogrodu. Od samego początku Mary uznała, że to miejsce magiczne, a później poprzez przemianę Colina tylko się w tym utwierdziła.

- Gdyby wszyscy życzyli mi śmierci - stwierdziła - nie umarłabym im na złość.

Osobiście bardzo małą kapryśnicę polubiłam. Jeszcze przed zmianą w dobre, szczęśliwe i zdrowe dziecię. Być może jej początkowa sytuacja wywołała we mnie współczucie, lecz nawet jeśli to zadziałało. Mary stała się dla mnie duszą tej książki, ponieważ to ona przybliżyła nam losy posiadłości, ogrodu i Colina. Szkoda mi tego, że pod koniec opowieści jej postać została usunięta odrobinę w cień regeneracji panicza Cravena. Co do Colina, to miałam różne uczucia. Raz był biednym chłopcem przykutym do łóżka przez „chuchanie” dorosłych, innym razem nieznośnym paniczykiem, czy - jak ujęła to Mary – radżą. Co do innych postaci to również będę je miło wspominać, jednak chyba to Mary skradła moje serce w największej części. Jej serduszko z kolei zostało skradzione przez Dicka i jego „moc nad zwierzątkami”. Można powiedzieć, że starszy o dwa lata chłopak był dzieckiem stepu (tutaj: wrzosowiska), które bardzo intrygowało Mary. Inną osobą, która bardzo imponowała panience Lonnox była matka Dicka i jej służki, Marty – Susan. Tu muszę przyznać, że sama byłam tą postacią zainteresowana. Odważę się nawet powiedzieć, że w stopniu podobnym, jak sama bohaterka. Kobieta została przedstawiona, jako osoba, która może nie kształciła się na uczonego, ale była mądra i potrafiła się tą mądrością podzielić z innymi. Sama opiekunka Mary podziwiała Susan, a to już coś znaczyć musiało.


Nie ukrywam, że książka przeznaczona jest dla młodszych. Nie zmienia to jednak faktu, że nie znać tej historii to grzech na równi z nieznajomością naszej epopei narodowej. Klasyka dla młodzieży powinna być czymś, co każde dziecko dostaje na szóste urodziny i co towarzyszy mu przez resztę życia. Dzięki Tajemniczemu ogrodowi mamy szansę dostrzec, co w życiu jest naprawdę ważne i pomoże to wykształcić małego obywatela na dobrego człowieka. Książka nie jest zbyt potężnej grubości, więc nie przerazi początkującego czytelnika, a styl pisania Frances Hodgson Burnett jest bardzo przystępny i nieskomplikowany. Widać, że pisała tak, by jej historia przypadła do gustu właśnie dzieciakom. Nie zmienia to jednak faktu, że język jest na tyle dojrzały, by nie razić dorosłego, który postanawia zapoznać się z Tajemniczym ogrodem

Od razu zaznaczam, iż nie jest to moje pierwsze spotkanie z tą historią. Czytałam ją już wielokrotnie - w innym tłumaczeniu - oraz kilkukrotnie oglądałam film, który jest równie dobry, jak książka. Nie znudziła mi się jeszcze i uważam, że szybko to nie nastąpi. Z każdym kolejnym czytaniem dostrzegam coś, co pominęłam poprzednim razem i to udowadnia, iż Tajemniczy ogród jest lekturą ponadczasową i każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Największą zaletą tej pozycji jest to, że w przystępny sposób pokazuje to, co najważniejsze i pozwala każdemu zrozumieć życiową prawdę. Morał jest najważniejszy w książkach, które czyta się dzieciom.

(...) najgorsze dla dziecka, jak zawsze robi to, co chce, albo jak nigdy nie może robić tego, co chce. Nie wiadomo, co gorsze.

Fabuła Tajemniczego ogrodu jest bardzo ciekawa. Pokazuje ona podróż dziewczynki z Indii do Anglii, jej przystosowanie się do zupełnie nowych obyczajów, poznanie nowego świata i pierwszych przyjaciół. Nie ma tu zbyt wiele miejsca nad użalanie się nad swoim losem, co jest chyba największym plusem tej opowieści. Co do przekazu to, jak dla mnie przekaz jest prosty – trzeba być dobrym człowiekiem, ponieważ dobro później do Ciebie wróci. Cała reszta, jak zmiana dzieci na lepsze, ich tajemnice czy sama idea tajemniczego ogrodu jest kwestią interpretacji. Można dać upust swojej wyobraźni i powiedzieć, że tajemniczy ogród jest ukazany jako symbol duszy ludzkiej, o którą należy dbać, albo po prostu odczytać go jako piękne miejsce, gdzie pomimo jego stanu, można odpocząć i nabrać sił do pracy.

Nie da się ukryć, że wydawnictwo Vesper doskonale zna się na wydawaniu książek. Zawsze uważałam, że to seria Klasyka dla dzieci i młodzieży wydawnictwo Olesiejuk podbiła moje serce, jednak teraz zmieniłam zdanie. Tajemniczy ogród wydany został w taki sposób, że cieszy oko w każdym wieku. Czarno-białe ilustracje, twarda okładka... Wszystko to wygląda bardzo poważnie, więc dziecko będzie czuło się dorośle, gdy dostanie do ręki taką pozycję.

Wstyd się przyznać, ale to było moje pierwsze spotkanie z Tajemniczym ogrodem. Niby miałam mieć tę opowieść jako lekturę w szkole, ale niestety nigdy do tego nie doszło. W domu miałam tylko i wyłącznie podstawowe wydanie od Grega i używane było tylko przez brata, bo on jakimś trafem tę lekturę miał. Trochę żałuję, że nie przeczytałam wcześniej tej książki, jednak wydanie od Vespera rekompensuje mi ten żal. Niewiele mi potrzeba do szczęścia, ponieważ tym wydaniem mnie kupili. Co prawda do pełni szczęścia brakuje mi tylko kolorowych ilustracji w środku oraz tego by książka była zszywana, ale i tak jest bardzo piękna. 

Zdecydowanie F.H. Burnett przekonała mnie do siebie historią o Mary Lennox. Na pewno jeszcze kiedyś będę nadrabiać zaległości i sięgnę po Małą księżniczkę. Klasyka, nawet ta dla dzieci, ma to do siebie, że jej łatka wydaje się niezmiernie ciężka i to po części odstrasza mnie od sięgania po poważniejsze tytuły. Jak na razie moja walka z tym złudzeniem jest wyjątkowo wielkim sukcesem. Do tej pory nie zawiodłam się na żadnym wybranym przez siebie klasyku. Już nie mogę poczekać się kiedy sięgnę po kolejny.

Cieszę się, że postanowiłam sobie, iż powtórzę sobie młodzieżową klasykę. Mam na półce już kilka powieści tego gatunku i czuję ogromną ekscytację na myśl o następnych. 

Ogólna ocena: 10/10 (arcydzieło)
Ogólna ocena Aypy: 10/10 (arcydzieło) 


Za egzemplarze dziękuję wydawnictwu Vesper! 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...