środa, 9 sierpnia 2017

Zgromadzenie cieni // V.E. Schwab

Nawet nie wiecie ile radości przyniosło mi skończenie tej książki! Podobnie jak w przypadku Mroczniejszego odcieniu magii ciężko było mi wczuć się w akcję, jednak Zgromadzenie cieni rozczarowało mnie przeokropnie. Zaczynałam lekturę z naprawę pozytywnym nastawieniem, a męczyłam z miną wyrażającą cierpienie tak dogłębne, że chyba jedynie człowiek pozbawiony możliwości ucieczki by to zrozumiał. Na szczęście udało mi się jednak przebrnąć przez te pierwsze - okropnie nudne! - czterysta stron i doczekać chwili, gdy zaczęło się coś dziać. 

Cztery miesiące minęły od ostatnich wydarzeń, które wstrząsnęły życiem ludzi w każdym z trzech Londynów. Teraz rodzina królewska nie spuszcza Kella z oczu, całkowicie utracił swoją swobodę i czuje się z tym okropnie. Dodatkowo męczą go okropne wyrzuty sumienia, z którymi nie potrafi sobie poradzić. Doskonale wie, że wszystko, co mu się przydarzy, dotknie też jego brata, Rhya. Następca tronu spoważniał, acz nie przestał narażać się na niebezpieczeństwo - jego też ciągle ścigają demony przeszłości. Zbliżają się Igrzyska Żywiołów, a książę ma pewien plan, związany z owym międzynarodowym turniejem.

Lila jest w końcu wolna. Udało jej się uciec i ma możliwość przeżywania kolejnych przygód. Nie zapomniała jednak o Kellu, który czai się gdzieś na obrzeżach jej podświadomości. Podróżuje teraz na statku pirackim i uczy się magii, jednak jej życie nie może być zbyt proste. Bard ma talent do pakowania się w kłopoty, a moment, w którym Alucard Emery - kapitan statku - informuje ją, że płyną do Londynu na Igrzyska Żywiołów sprawia, że w jej głowie od razu pojawia się pewien pomysł... 

Magia potrzebuje umiaru. Ona jest jak ogień. Nie ma samokontroli. 

O ile postaci Kella i Bard wydawały mi się być barwnymi i pełnymi życia podczas czytania pierwszego tomu, tak tutaj utracili wszystko to, co w nich ceniłam. Polubiłam jednak Rhya oraz Alucarda, którzy - według mnie - tym razem grali tutaj pierwsze skrzypce. Mimo to ich obecność dużo nie zmieniła i nie byłam w stanie spędzać z Zgromadzeniem cieni więcej niż kilkanaście minut dziennie. Myśleliście, że Lalka albo Pan Tadeusz to nudne książki? Muszę Was wyprowadzić z błędu. Lektury przy tej pozycji to coś naprawdę wciągającego i pełnego akcji. Kell i Lili sporo przeszli, jednak zamiast stać się postaciami jeszcze bardziej interesującymi poszli w całkiem przeciwnym kierunku. Liczę jednak, że to się jeszcze zmieni. Inaczej będzie trzeba spisać tę serię na stratę.

Gdybym mogła przeczytać Zgromadzenie cieni w momencie, gdy V.E. Schwab skończyła ją pisać dałabym jej jedną radę. Mniej lania wody, więcej akcji. Ludzie, tutaj naprawdę nic się nie dzieje! Gdyby ktoś zabrał ze środka dwieście stron - minimum! - może okazałoby się to dużo bardziej zjadliwe. Wiem jednak na pewno, że trzecia część będzie czymś spektakularnym. W końcu to pierwszy cykl, jaki czytałam, który rozkręcał się przez całe dwa tomy... Dodatkowo o ile w Mroczniejszym odcieniu magii poznawaliśmy cały świat i skupialiśmy się na tym, by zrozumieć wszystkie te zależności, tak  tutaj nie dowiedziałam się zbyt dużo nowego, co osobiście bardzo mnie zawiodło. Mam nadzieję, że kontynuacja jednak będzie o niebo lepsza - nic tak nie boli jak zmarnowany potencjał książki.

Bo przecież można zabić ludzi, lecz nie można zabić magii. Nie naprawdę.

Ostatnie sto stron Zgromadzenia cieni było naprawdę dobrym kawałkiem lektury i mam nadzieję, że V.E. Schwab nie wróci do punktu wyjścia. Boli mnie to, ile czasu poświęciłam tej książce. Rzadko kiedy czytam coś tak długo, acz nie lubię przerywać czytania w połowie. Zwykle zakończenia wynagradzają mi cierpliwość. Tym razem było tak samo, jednak nie jestem w stanie wybaczyć tego, jak bardzo nic się tutaj nie dzieje. Spotkałam się z opiniami, że ten tom bije pierwszy na głowę i jest spektakularny. Chciałabym, żeby ktoś mi wypunktował zalety tej powieści, bo sama nie jestem w stanie się ich dopatrzeć. Po trzeci tom chwycę na pewno - o ile będzie tak dobry, jak się zapowiada, to może uda mi się zapomnieć o tym, jak kiepskie jest Zgromadzenie cieni.

Ogólna ocena: 04/10 (może być)

627 // Zgromadzenie cieni // V.E. Schwab // A Gathering of Shadows // Ewa Wojtczak // Odcienie magii // tom 2 // 26 czerwca 2017 // 530 stron // Wydawnictwo Zysk // 39,90 zł

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Zysk!

8 komentarzy:

  1. Mam ją w planach. Oby mnie bardziej wciągnęła! :)

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam nadzieję, że będziesz bardziej zadowolona, niż ja :)

      Usuń
  2. nie wiem czy ta recenzja jest taka napisana od bardziej lenistwa czy bardziej przez to ze książka zła. lecz coraz bardziej brakuje tutaj tego błysku. czekam na więcej recenzji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka zła, a błysku to już dawno nie ma

      Usuń
    2. Jest gdzieś ten jeszcze błysk

      Usuń
  3. Szkoda, że tak Cię wynudziła. Dla mnie pierwszy tom był dobry, ale nie zachwycający. Kell zdecydowanie nie skradł mojego serca, ale cieszę się, że w "Zgromadzeniu..." jest więcej Rhya. Książka już czeka na półce i mam nadzieję, że nie będzie tak zła.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby Tobie przypadła bardziej do gustu :)

      Usuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...