wtorek, 12 grudnia 2017

DAWCA PRZYSIĘGI 1 // BRANDON SANDERSON 👑

Czekanie na trzeci tom Archiwum Burzowego Światła było równocześnie czymś wspaniałym i okropnym. Potrzebowałam oddechu po lekturze drugiego tomu, taką ilość genialnej historii dostałam. Droga królów - i cały ten cykl - to książka mojego życia i mam ją nawet po chińsku. Taki kaprys. Początkowo byłam wściekła na wydawnictwo, że postanowiło podzielić Dawcę przysięgi na dwa tomy, co pewnie skrzywdziło nie tylko mnie, ale każdego polskiego fana Brandona Sandersona. Teraz - po przeczytaniu pierwszej połowy - rozumiem to i doceniam. Nie tylko ze względu na fakt, że cieńsza książka nie niszczy się tak szybko. Drugim powodem jest nadmiar wrażeń. Autor w trzeciej części zawarł tak dużo nowych informacji, akcja tak szybko idzie do przodu, że nie byłabym w stanie całego Dawcy przeczytać na raz. Odniosłam wrażenie, że mózg mi wyparował i nie jest w stanie wszystkiego tego przyswoić. Dzięki Bogu, że mam kilka miesięcy na przemyślenie tego, co się tam właściwie stało.

OPIS ZAWIERA SPOJLERY POPRZEDNICH CZĘŚCI

Dalinar Kholin odniósł chwilowe zwycięstwo, jednak jest świadomy tego, że to tylko jedna bitwa. Wojna wciąż trwa, a zjednoczenie wszystkich krain wydaje się przekraczać jego możliwości. Urithiru dalej jest pełne tajemnic; jego wizje nie wnoszą nic nowego, chociaż przeżywa je raz za razem, a za zakrętem czyha pradawny Odium. Parshendi przybyli wraz z Wielką Burzą i już nie dają pokonać się tak łatwo. Niszczą świat, a oddziały Dalinara mogą nie wystarczyć. Kaladin wyrusza w stronę swoich rodzinnych stron. Za wszelką cenę pragnie ostrzec ojca i matkę i wierzy, że ma jeszcze czas, by ich uratować. 

Shallan wciąż nie może pozbierać się po wszystkim tym, czego dowiedziała się o swoim dzieciństwie. Zakłada sobie na twarz iluminacje, by stać się innymi częściami swojej osobowości i nie musieć być zwykłą Shallan. Bada ona tajemnice Urithiru, zagłębia się we wszystko, co tam odnaleźli. Nocami jako Woal porusza się po obozach, barach i zbiera informacje. Bycie Świetlistą przychodzi jej łatwo, jednak jeśli Dalinar nie przekona innych władców z Rosharu, że jego krwawa przeszłość już nie ma znaczenia, nawet powrót Świetlistych nie uratuje świata.

KONIEC SPOJLERÓW

Kompromis pojawia się na wojnie dopiero po śmierci bardzo wielu ludzi...

Brandon Sanderson ma to do siebie, że powrót do jego książek jest jak rzucenie się do lodowatej wody. Ludzki mózg przesiewa informację i małe prawdopodobieństwo, że zapamięta każde wydarzenie, każdy szczegół tak obszernych historii, jakie tka Sanderson. Chętnie jednak podjęłam ryzyko wkroczenia ponownie w świat Rosharu tam, gdzie ostatnio zostawił nas autor. Krótka chwila musiała minąć, zanim udało mi się przypomnieć sobie wszystko to, co istotne. Kiedy już to się stało nie mogłam się oderwać od Dawcy przysięgi. Ta książka trzyma poziom pierwszego i drugiego tomu i nie jest ani odrobinę słabsza. Rzadko kiedy spotyka się kogoś, kto pisze tak genialnie niezależnie od tego, za co się zabierze. Powiedzieć, że jest to najlepszy autor fantastyki to za mało. On jest niesamowity i jeszcze nie przeczytałam nic, co mogłoby przebić Archiwum Burzowego Światła.

Bohaterowie błyskawicznie się rozwijają, jednak każda ich zmiana wynika z jakiegoś wydarzenia i ma logiczny przebieg. Nie jestem już tak wielką fanką Kaladina jak wcześniej - zbyt mało go było w Dawcy przysięgi, co jest zrozumiałe, skoro jest ona poświęcona w większości Dalinarowi - jednak wciąż bardzo go lubię i zapewne nigdy nie zmienię zdania. Miło było ponownie spotkać Skałę czy cały Most Czwarty, łącznie z Rlainem - wciąż jednym z moich ulubionych postaci. Czekam, aż Sanderson jeszcze bardziej rozwinie jego wątki. Trudno uwierzyć, jak bardzo emocjonalnie odbieram wszystkie jego przeżycia i martwię się o jego los tak, jak martwię się o każde bezdomne zwierze w trakcie okropnych wichur. W Bieszczadach naprawdę mocno teraz wieje.

Cóż, może dzięki temu lepiej czujesz się ze swoją przeszłością, ale moralność nie jest czymś, co możesz po prostu zdjąć, żeby założyć bitewny hełm, a później włożyć z powrotem, kiedy już skończysz z rzezią.

O Sandersonie łatwo jest mówić i pisać godzinami, jednak nie da się ująć w słowach tego, jak genialnym pisarzem jest. Trzeba to przeżyć samemu, spędzić z jego postaciami bardzo dużo czasu, zrozumieć ich, pokochać. Każdy z nich jest inny, ich przeżycia dotykają czytelników do żywego. Wzruszałam się niejednokrotnie podczas czytania, chciałam zasłonić własnym ciałem niektórych bohaterów. Jeśli komuś udało się przeczytać Dawcę przysięgi lub poprzednie części obojętnie, bez dużej dawki emocji musi być prawdziwym socjopatą. Nie da się ukryć, że ten cykl będzie z całą pewnością dziełem życia Brandona Sandersona. Chociaż - kto jak kto - ale on jest zdolny nas wszystkich jeszcze zaskoczyć. Mam tylko nadzieję, że pożyje on jeszcze bardzo długo. Nie wyobrażam sobie, by ktoś inny miał zakończyć Archiwum Burzowego Światła. Jest w tej myśli coś nieprzyzwoitego. Podziwiam też tłumaczkę, że tak doskonale sobie radzi z przełożeniem na polski tej cudownej historii. Doskonale czyta się to wszystko.

Uwielbiam to, że dostajemy tutaj odpowiedzi na większość dręczących nas pytań z poprzednich tomów. Młodość Dalinara podbiła mojego serce. To, jak bardzo może zmienić się człowiek, jest w stanie przekazać tylko Sanderson i kilku klasyków, których przyszło mi w życiu czytać. Mimo odpowiedzi pojawiło się drugie tyle pytań i domyślam się, że każda z nich posłuży do czegoś większego. Najbardziej mnie teraz zastanawia, kto będzie bohaterem kolejnej - czwartej - części ABŚ. Być może po przeczytaniu części drugiej tego tomu będzie to dla mnie oczywiste, jednak to, jak autor żongluje faktami i nęci nas kawałeczkami informacji jest wręcz przerażający. Nikt nie powinien tak umieć bawić się człowiekiem.

W życiu chodzi o pęd. Należało wybrać kierunek i nie pozwolić, by cokolwiek - człowiek lub burza - zmieniło ten kurs. 

Chciałabym jeszcze kiedyś wrócić do Drogi królów i pozostałych części, jednak sądzę, że nie zdążę zrobić tego w tym życiu. Nie jestem w stanie powiedzieć dużo o Dawcy przysięgi z prostego powodu. Wciąż jestem tak bardzo pod wrażeniem tego wszystkiego, tej dokładności, chronologii i ogólnego zamysłu... Czekanie na część drugą będzie bardzo intensywnym okresem w moim życiu. Muszę przyswoić te wszystkie wydarzenia, zrozumieć. Nie mam potrzeby od razu sięgania po kontynuację. Mam spory bagaż doświadczeń po lekturze do przetrawienia. 

Ogólna ocena: 10/10 (arcydzieło)

655 // Dawca przysięgi 1 // Brandon Sanderson // Oathbringer // Anna Studniarek-Więch // Archiwum Burzowego Światła // tom 3.1 // 22 listopada 2017 // 560 stron // Wydawnictwo MAG // 39,00 zł

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu MAG!

4 komentarze:

  1. Uśmiecham się, bo widzę ten emocjonalizm jaki wychodził i ze mnie podczas "Drogi królów", a u Ciebie to jest za każdym razem w tym cyklu, więc jestem niemalże pewien na 100%, że podobnie będzie ze mną, co mnie cieszy. W przyszłym tygodniu na chwilę przed Świętami zabieram się za tom drugi. Specjalnie na ten okres to sobie wybrałem, bo uwielbiam czytać kapitalne książki, kiedy śnieg za oknem, magia świąt i pełno dobrego jedzenia pod ręką. Nie mogę się już doczekać. Ten grudzień będzie wyjątkowo zarąbisty. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Sanderson to Sanderson i cieszą mnie jego książki jak żadne inne :D

      Usuń
  2. Tak kocham tę serię, że nie potrafię wyrazić tego słowami :D Po "Dawcę przysięgi" chętnie bym sięgnęła na dniach, ale obiecałam sobie poczekać do premiery drugiej części, bo nie wiem czy dałabym radę wytrzymać te kilka miesięcy przerwy. Strasznie ciekawią mnie retrospekcje Delinara i niewyobrażalnie mnie cieszy, że książka trzyma poziom, chociaż po Sandersonie nie spodziewałam się niczego innego :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz spokojnie czytać. Ja jestem szczęśliwa, że podzielili Dawcę na pół. Mózg by mi wyparował, jakbym przeczytała wszystko na raz ;p

      Usuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...