Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo SQN. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo SQN. Pokaż wszystkie posty
GARSTKA Z USTKI, TOM PIERWSZY I DRUGI

grudnia 12, 2019

GARSTKA Z USTKI, TOM PIERWSZY I DRUGI

Uwielbiam Anetę Jadowską. To jedna z tych polskich autorek, które biorę w ciemno. Mimo to - gdy pojawiła się zapowiedź Trupa na plaży wcale nie zamierzałam po ten cykl chwytać. Powodu nie znam sama, ale ostatecznie w moje ręce trafił Martwy sezon, a zaraz po nim pierwsza część. Po zaczęciu Harry'ego Pottera od Insygniów śmierci staram się już trzymać odpowiedniej kolejności czytania. Już pierwsze strony spodobały mi się tak mocno, że miałam ochotę palnąć się w głowę, że tak długo z Garstkami zwlekałam.

Czerwiec. Piąta rano. Plaża w Ustce. Cisza, spokój i… trup!

Kiedy Magda Garstka wybierała się do Ustki, by odwiedzić babcię, nie spodziewała się, że czeka ją najbardziej ekscytujące lato w całym jej dotychczasowym życiu. Jest kelnerką. Teraz także znajdywaczką trupów. Dlaczego nie miałaby zostać również detektywem amatorem? Zwłaszcza że policja utknęła w martwym punkcie…

Rodzinne sekrety, złowieszcze wąsy i czarne charaktery stają się codziennością Magdy. Ale nic nie powstrzyma jej przed wyśledzeniem, kim był denat, jak zginął i czego, u diaska, szukał w rodzinnym pensjonacie Garstków.

A to dopiero wierzchołek góry tajemnic, które czekają na Magdę tego lata.

Magda Garstka to postać bardzo nietuzinkowa, podobnie jak reszta członków jej rodziny. Zdecydowanie jest motorem napędowym tego cyklu i jej niezłomność i wierność krewnym jest czymś niesamowitym. Garstki zostały oficjalnie moją ulubioną rodziną, a ich historia podbiła moje serce. Babcia Magdy i jej tajemnice do tej pory mnie nurtują. Chociaż sporo się wyjaśniło, to po tomie drugim mam jeszcze więcej pytań i bardzo czekam na kontynuację. 

Fabuła Trupa na plaży jest trochę mniej interesująca niż ta z Martwego sezonu (ta druga bardzo kojarzyła mi się z książkami Agathy Christie!), jednak dużo czasu zajęło mi zorientowanie się, o co właściwie chodzi i podziwiam autorkę, bo doskonale połączyła morderstwo z tym, co kryje się w pensjonacie Garstek. Po prostu arcydzieło. Z każdą kolejną stroną chciałam wiedzieć więcej i więcej i pochłonęłam obie części dosłownie na raz. Oprócz głównych bohaterów pojawiają się tu też poboczni, którzy trafiają prosto w serduszko. Polubiłam kilku i cieszyłam się widząc ich w tomie drugim. W trzecim zapewne też się pojawią i już nie mogę się doczekać.

Czyta się je ekspresowo dzięki cudownemu stylowi Jadowskiej. Poznałabym go wszędzie. Jest leciutki, przesycony poczuciem humoru, co tylko napędza czytelnika. Zdziwił mnie fakt, że autorka zamieściła w tym cyklu wątek bardzo poważny, a naprawdę rzadko poruszany. Nie będę Wam tutaj zdradzać tej tajemnicy, jednak niejednokrotnie łzy płynęły mi po policzkach. Szczególnie pod koniec Martwego sezonu. Doceniam, że tak bardzo fabuła skupia się dookoła tego wątku i przez to ten cykl wylądował na mojej liście najlepszych książek tego roku. 

Do tej pory znałam Jadowską tylko z jej książek z gatunku fantastyki, jednak cudownie odnalazła się w komediach kryminalnych. Nie jest to półka, po którą często sięgam, acz dzięki Garstce z Ustki i Kółko się pani urwało mam zamiar sięgnąć po słynnego Alka Rogazińskiego. Okazuje się, że przez całe życie unikałam czegoś, co jest dla mnie stworzone dosłownie na miarę. 

Staram się znaleźć jakieś minusy tego cyklu, by opinia była choć w małej części obiektywna, acz nie uda mi się. Całkowicie subiektywnie zakochałam się w Garstkach, w Jadowskiej i w tym gatunku. Nie powinno mnie to dziwić, gdyż w tamtym roku podobnie stało się z Dziewczyną z Dzielnicy Cudów i do tej pory pamiętam doskonale kiedy ją czytałam, co tam się działo i jakie emocje we mnie wzbudziła. Plan na przyszły rok: więcej Jadowskiej, więcej kryminałów i więcej wiary w polską literaturę. 

★★★★★★★★★☆

Trup na plaży i inne sekrety rodzinne // Aneta Jadowska // Garstka z Ustki // tom 1 // 31 stycznia 2018 // 304 strony // Wydawnictwo SQN // 36,90 zł

Martwy sezon // Aneta Jadowska // Garstka z Ustki // tom 2 // 30 październik 2019 // 390 stron // Wydawnictwo SQN // 36,90 zł

Za możliwość przeczytania tomu 2 dziękuję wydawnictwu SQN!

SZYBKO I NA TEMAT: DYNIA I JEMIOŁA. NIETYPOWE HISTORIE ŚWIĄTECZNE // ANETA JADOWSKA

listopada 12, 2018

SZYBKO I NA TEMAT: DYNIA I JEMIOŁA. NIETYPOWE HISTORIE ŚWIĄTECZNE // ANETA JADOWSKA

Nie czytałam wszystkich książek Anety Jadowskiej, jednak obie serie, które zaczęłam okazały się być niesamowitą przygodą i jestem pewna, że nadrobię też te, które wyszły wcześniej. Nie spodziewałam się, że pewnego dnia zapuka do mnie kurier z przesyłką od wydawnictwa SQN i znajdę w niej zbiór opowiadań tej autorki. Byłam tak mile zaskoczona, że praktycznie od razu zabrałam się za lekturę. Nie przepadam za krótką formą, o czym już wielokrotnie wspominałam, jednak czasami trafiam na takie, które podbijają moje serce i od których nie mogę się oderwać. Okazało się, że Dynia i jemioła to tak genialna książka, że nie ma tutaj nawet słabej historii. Wszystkie są na tak wysokim poziomie, że nie można przejść obok tej pozycji obojętnie. 

Aneta Jadowska znana jest ze swoich cykli o Dorze Wilk, Nikicie oraz o Witkacu. To właśnie tych bohaterów razem z innymi dobrze nam już znanymi spotykamy na kartach Dyni i jemioły. Dzięki temu czytanie przypomina powrót do domu, gdzie czekają na nas dobrzy przyjaciele. Kiedy weźmiemy pod uwagę fakt, że opowiadania występujące tutaj tyczą się okresu od Halloween do świąt Bożego Narodzenia to doskonale wpasowują się one klimatem do obecnego czasu. Staram się przeczytać jak najwięcej lektur tego typu, więc Dynia i jemioła trafiła w moje potrzeby, a na dodatek okazała się być jedną z najlepszych książek roku 2018. 

Nawet sprawiedliwość jest ciemnością. Jak w tym wszystkim zachować nadzieję?

Każde z opowiadań ze zbioru jest umiejscowione w świecie, który już znamy i chociaż przypomina ta przygoda podróż w czasie - historie rozmieszczone są w różnych okresach: przed znanymi nam wydarzeniami, niekiedy w trakcie, a i zdarzają się takie po - to nie przeszkadza to w czytaniu. Bardzo łatwo się zorientować co i jak, także nawet to potwierdza wielkość geniuszu Anety Jadowskiej. Chociaż nie znam wszystkich bohaterów i ich losów to nie odczułam żadnych spojlerów i spokojnie zabiorę się za czytanie cyklu o Dorze Wilk, kiedy najdzie mnie na to ochota.

Uwielbiam tych wszystkich bohaterów i byłam przeszczęśliwa, kiedy mogłam ponownie ich spotkać. Żałuję tylko, że było tutaj tak mało Witkaca, za którym bardzo tęskniłam i nie mogę doczekać się chwili, gdy pojawi się trzeci tom Szamańskiej serii. Autorce udało się stworzyć opowieści bardzo oryginalne, będące niesamowitymi przygodami i nie można przejść obok żadnej z nich obojętnie. Każda wciąga, intryguje.

Są takie duże rzeczy, których nie wystarczy wpisać do kalendarza. Każdy ma taki swój terminarz w głowie i jeśli sam czegoś tam nie wpisze, to nie uda się to nikomu innemu.

Już samo wydanie przyciąga wzrok. Ta okładka, ilustracje, wklejka. Istne arcydzieło. Nie ma tutaj co rozwodzić się za długo. Każde opowiadanie jest doskonałe, wydawnictwo pracę wykonało idealnie. Gdybyście mieli przeczytać jedną książkę świąteczną to - nawet jeśli nie znacie Anety Jadowskiej - zdecydujcie się na Dynię i jemiołę. Poprawi Wam ona humor, odgoni smutek i zabierze Was w tak cudowną przygodę, że nie pozbieracie się za szybko. Mam teraz ochotę kupić resztę książek tej autorki i to właśnie z nią spędzić resztę jesieni i zimę. Być może właśnie się na to zdecyduje, gdyż reżim łóżkowy mocno daje mi się w kość i potrzebuję czegoś, co odwróci moją uwagę.

Ogólna ocena: 10/10 (arcydzieło)

767 // Dynia i jemioła. Nietypowe historie świąteczne // Aneta Jadowska // 31 października 2018 // 416 stron // Wydawnictwo SQN // 42,99 zł

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu!

Jeszcze krótsza opinia o Dyni i jemiole tutaj 👇
Post udostępniony przez Karolina 🌿 (@papierowemiasta)
DZIEWCZYNA Z DZIELNICY CUDÓW + AKUSZER BOGÓW + DIABELSKI MŁYN // ANETA JADOWSKA

sierpnia 06, 2018

DZIEWCZYNA Z DZIELNICY CUDÓW + AKUSZER BOGÓW + DIABELSKI MŁYN // ANETA JADOWSKA

Kiedy prawie rok temu przeczytałam dwa pierwsze tomy Szamańskiej serii naprawdę zakochałam się w stylu pisania Anety Jadowskiej. Jest ona jedną z tych polskich autorek, które po prostu trzeba poznać, bo poziomem dorównują tym zagranicznym, które większość czytelników wychwala pod niebiosa. Powiedziałabym nawet, że stawiałabym ją wyżej - jest lepsza, bo nasza własna. Polska. Nie spodziewałam się, że tyle czasu minie od momentu pierwszego spotkania z Jadowską, jednak kiedy przypomniałam sobie o jej istnieniu od razu postanowiłam zapoznać się z całą serią. Padło na Cykl o Nikicie, gdyż właśnie na rynku pojawił się trzeci tom, więc w tym momencie - nareszcie! - jestem na bieżąco.

Nikita nie miała łatwego życia. Już od małego dziecka zmuszona była walczyć o przetrwanie i uważać na każdym kroku, gdyż jej matka nie odnalazła w sobie uczuć i radości z macierzyństwa, tylko razem z nią uciekała przed ojcem dziewczyny. Ojcem, który w końcu ją dopadł, co obudziło w niej to, co siedzi także w nim. Nie jest łatwo być berserkiem, a kiedy ma się geny szaleńca ciężko utrzymać bestię na smyczy. Nikita za wszelką cenę próbuje zachować w tajemnicy to, kim jest, co nie jest trudne, gdy ufa się tylko trzem osobom, a nikt inny nawet się nie domyśla. Mimo niechęci do matki i Zakonu działa na ich zlecenie, jednak bierze też inne sprawy i najczęściej ma styczność właśnie z nimi...

Kiedy po raz pierwszy stykamy się z tą bohaterką od razu przychodzi na myśl Kate Daniels. Już na samym początku Dziewczyny z Dzielnicy Cudów uderzyło mnie, że obie te postaci są do siebie bardzo podobne, że praktycznie identyczne. Już sam ich charakter, podejście do życia, a nawet miejsce, w którym przyszło im żyć, mają ze sobą coś wspólnego. Z czasem dostrzegłam jednak różnice, dzięki którym przestało mnie to kłuć w oczy i zapomniałam, że seria Ilony Anderws przeszła mi w ogóle przez myśl. Nikity nie da się nie lubić, chociaż pełno w książkowych światach takich jak ona. Zawsze miło potowarzyszyć dziewczynie, która potrafi sama się obronić i skopać tyłek każdemu, kto zagrozi jej życiu. A zagrożeń w jej otoczeniu jest mnóstwo. W końcu nie każdy musi bronić się przed własnymi rodzicami, dla których myśl o martwej Nikicie jest czymś całkiem przyjemnym.

Słabe istoty pozorują na silniejsze. Tylko te silne mogą sobie pozwolić na udawanie słabości.*

Mamy tutaj też postać Robina, mężczyzny, którego towarzystwo tolerować musi Nikita. Znana jest ona z utylizacji wszelakich partnerów, podsuwanych jej przez Zakon, jednak w tym mężczyźnie jest coś takiego, co nie pozwala jej zwyczajnie się go pozbyć. Chociaż w wyobraźni autorki przypomina on typowego wikinga, to ja wyobrażałam go sobie w całkiem inny sposób. Kiedy już pozna się go lepiej od razu trafia na listę ulubionych postaci z Cyklu o Nikicie. Nie przypomina żadnego bohatera, z którym miałabym kiedykolwiek styczność. Jest miły, wesoły, a przy tym tajemniczy i potrafi walczyć. Mieszanka naprawdę wybuchowa. I jeśli spodziewacie się tu romansu - bo przecież przeciwieństwa się przyciągają - to musicie wiedzieć jedno. Nikita wcale nie gustuje w mężczyznach. W takich wypadkach przyjaźń damsko-męska jest jak najbardziej możliwa.

Dziewczyna z Dzielnicy Cudów wciąga, chociaż nie na tyle, na ile bym chciała. Poszukiwanie porwanej - nazwijmy rzecz po imieniu - prostytutki nie było sprawą, która by mnie interesowała. Skupiałam się bardziej na Nikicie, jej życiu wewnętrznym i tym, co przeżyła. Bo jej przeszłość poznajemy powoli, a to coś bardzo intrygującego. Co się stało, że mała dziewczynka wyrosła na kogoś takiego? Jak wielką traumę musiała przejść, jak ciężki był jej każdy dzień? To wszystko mogłoby wzbudzić współczucie, acz ona tego nie potrzebuje. Silnie dźwiga brzemię, którego wcale nie powinna nosić. Spokojnie mogłaby robić za dobry wzór dla współczesnych kobiet - jeśli odejmiemy od tego częste morderstwa i głęboki brak zaufania.

Nie bawmy się w bogów. Oni bawią się nami wystarczająco.**

Gdy skończyłam tom pierwszy od razu zabrałam się za Akuszera bogów i to tę część mogę nazwać moją ulubioną. Wprowadzenie mitologii nordyckiej w rzeczywistość Nikity była bardzo dobrym pomysłem i pochłonęłam ten tom w dwie godziny, nie odkładając go ani na chwilę. A musicie wiedzieć, że jak się jest w ciąży i chodzi do łazienki co piętnaście minut to było to dużym wyzwaniem. Rozwój bohaterów tutaj bardzo rzuca się w oczy i czytelnik przywiązuje się do nich coraz mocniej. Kiedy po lekturze Dziewczyny z Dzielnicy Cudów zna się już świat i to, jak on funkcjonuje i jakie ma zasady, to powrót do niego jest bardzo miły, chociaż zarówno Wars jak i Sawa to miejsca nieprzyjazne, w których trzeba umieć żyć.

Kiedy bohaterowie opuszczają granice tych miast i zaczynają zagłębiać się w świat jest jeszcze ciekawiej. Równowaga, jaka jest między miastami alternatywnymi, a tymi rzeczywistymi zwaliła mnie z nóg. Przyznam, że gdybym miała wybór wolałabym nie wiedzieć o tych wszystkich magicznych stworzeniach żyjących na granicy i nigdy nie stanąć na drodze magicznej czkawce, która potrafi zamienić w potwora każdego, kto nie ukryje się przed nią za specjalnymi zabezpieczeniami. Chociaż nie przepadam za mieszaniem techniki z magią w tym przypadku - o dziwo - w ogóle mi to nie przeszkadzało, tak subtelna jest ta mieszanka. Warto sięgnąć po Cykl o Nikicie już tylko dla tej rzeczywistości, w której ona i Robin się poruszają. Jest tutaj tyle magii, że każdy znajdzie swojego ulubieńca, czy to dzieci rysie, czy nordyckich bogów, którzy żyją ze sobą podobnie jak ci na Olimpie. 

Nie da się być ateistą, kiedy spotykasz bogów, a oni brużdżą ci w życiu, ale też nie bardzo da się ich czcić, kiedy widzisz, jakimi są dupkami.***

Po przeczytaniu Akuszera bogów rzuciłam się od razu na Diabelski młyn. Po prostu MUSIAŁAM wiedzieć, co będzie dalej z życiem Nikity i Robina. Szybko dostrzegłam, że mamy tutaj klimat rodem z Alicji w Krainie Czarów, łącznie z Szalonym Kapelusznikiem i całą resztą. Fabularnie tom trzeci nie bije na głowę drugiego, jednak również podobał mi się niesamowicie mocno. Maraton z tym cyklem był doskonałym pomysłem i dzięki temu mogłam wciągnąć się w cały ten pokręcony świat, polubić bohaterów, zrozumieć ich potrzeby. Spędziłam z nimi dwa dni i żałuję, że poszło mi z lekturą tak sprawnie. 

Postaci, które się pojawiły w Diabelskim młynie trafiły na listę moich ulubieńców. Spędzanie czasu z CK było świetną przygodą i jedyne, co trochę mi się w tej części nie podobało, to zbyt duża dawka wątków. Aneta Jadowska rozwinęła jeden, resztę - w tym ten, jak mi się wydawało, główny - potraktowała bardzo po łebkach. Spokojnie udałoby się rozbić to na dwie części, co pewnie wyszłoby wszystkim na dobre. Mimo to bardzo żałuję, że na kontynuację na pewno przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać, bo zżyłam się z Nikitą, Robinem i - najbardziej - jej berserkiem tak mocno, że już za nimi tęsknię. Kusi mnie teraz Heksalogia o Wiedźmie, ale równocześnie wcale nie mam ochoty na tyle tomów ze słynną Dorą Wilk. Kiedy wezmę pod uwagę to, co do tej pory o niej słyszałam, wcale nie mam ochoty jej poznawać lepiej. Poczekam na kolejną część Cyklu o Nikicie oraz na kontynuację Szamańskiej serii. Jadowska trafiła na listę moich ulubionych pisarek i szybko z niej nie zniknie.

*Dziewczyna z Dzielnicy Cudów
**Akuszer bogów
***Diabelski młyn 

Ogólna ocena*: 07/10 (bardzo dobra)
Ogólna ocena**: 08/10 (rewelacyjna)
Ogólna ocena***: 08/10 (rewelacyjna)

731 // Dziewczyna z Dzielnicy Cudów // Aneta Jadowska // Cykl o Nikicie // tom 1 // 14 września 2016 // 320 stron // Wydawnictwo SQN // 36,90 zł

731 // Akuszer bogów // Aneta Jadowska // Cykl o Nikicie // tom 2 // 15 lutego 2017 // 384 strony // Wydawnictwo SQN // 36,90 zł

731 // Diabelski młyn // Aneta Jadowska // Cykl o Nikicie // tom 3 // 01 sierpnia 2018 // 400 stron // Wydawnictwo SQN // 37,00 zł 

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu SQN!
[538] Listy niezapomniane. Tom II. Pod redakcją Shauna Ushera

lipca 09, 2016

[538] Listy niezapomniane. Tom II. Pod redakcją Shauna Ushera

Tytuł: Listy niezapomniane, tom II
Tytuł oryginału: Letters of Note
Autor: Shaun Usher
Tłumaczenie: Jakub Małecki
Seria: Listy niezapomniane
Tom: 2
Data wydania: 18 maja 2016
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: SQN
Cena na okładce: 49,90
Po tym, jak bardzo zakochałam się w Listach niezapomnianych postanowiłam, że kolejny tom również do mnie trafi. Mimo, że nie przepadam za antologiami i różnymi zbiorami to tutaj nie mam się do czego przyczepić, gdyż pomysł zebrania listów, które są naprawdę tak wspaniałe, że poznać je powinien każdy jest cudowny. 

Shaun Usher wpadł na doskonały pomysł zebrania listów ludzi znanych i nieznanych. Wszystkich, którzy naprawdę mieli coś do powiedzenia. Jest tu korespondencja postaci fikcyjnych - Dumbledore'a na przykład, ludzi na wysokich stanowiskach jak i zwyczajnych, których nazwiska usłyszycie po raz pierwszy. Niektóre z nich wywołają uśmiech na Waszej twarzy, inne zaś sprawią, że łzy popłyną strumieniami. Jedno jest pewne: nie będziecie się nudzić.

Największym plusem tego zbioru jest to, że nie trzeba czytać wszystkiego od razu. Ja - z racji tego, że jestem niesamowicie niecierpliwa - usiadłam i przeczytałam wszystko od razu, na jednym oddechu. Jestem pewna, że sporo czytelników również tak zrobiło. Ciekawość to pierwszy stopień do Piekła, a ja z pewnością już na nim stoję. Ciągle powtarzałam sobie, że nie wolno jeść całej czekolady na raz, ale dla mnie to przecież jak batonik... Mimo to, że wszystkie listy już przeczytałam jestem pewna, że niejednokrotnie wrócę do tych, które sobie zaznaczyłam i zostały moimi ulubionymi. A niemało ich. 

Po lekturze sama miałam ochotę zabrać się za pisanie listów. Jest to jednak zadanie wymagające większego poświęcenia, niż wysłanie smsa czy mejla. Napisanie listu, zaadresowanie go, pójście na pocztę wymaga od nadawcy dużo większego wysiłku, przez co taka wiadomość nabiera znaczenia i może zostać z adresatem na bardzo długi czas. 
[535] Grimm City. Wilk! - Jakub Ćwiek

lipca 05, 2016

[535] Grimm City. Wilk! - Jakub Ćwiek

Tytuł: Grimm City. Wilk!
Tytuł oryginału: Grimm City. Wilk!
Autor: Jakub Ćwiek
Tłumaczenie: -
Seria: Grimm City
Tom: 1
Data wydania: 13 kwietnia 2016
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: SQN
Cena na okładce: 36,90
Z pewnością wiecie, że bardzo lubię książki Remigiusza Mroza. Jesteście jednak świadomi, że moim drugim ulubionym autorem jest Jakub Ćwiek? Ten człowiek wyrzuca z siebie mnóstwo historii, które podbijają moje serce i zawsze cieszę się jak dziecko kiedy widzę zapowiedź kolejnej. Widząc Grimm City. Wilk! myślałam, że padnę ze szczęścia. Baśnie są jednym z moich ukochanych motywów literackich i połączenie ich z kreatywnością Ćwieka musiało dać coś niesamowitego. I dało. 

Alfie jest muzykiem, jednak obecnie żyje z uczenia bogatych dzieciaków. W Grimm City nie jest łatwo przetrwać dnia bez kłopotów, jednak czasami się udaje. Mieszka on ze współlokatorem, Mikrusem, który jest taksówkarzem. Ten zawód jest całkiem dochodowy i nawet bezpieczny. Do czasu. W mieście pojawił się jakiś nowy zawodnik, który bezczelnie morduje właśnie taksówkarzy. Alfie czasami zastępuje przyjaciela, więc i tym razem się zgadza, akceptując ryzyko. Nie może zapomnieć o tajemniczej przyjezdnej w czerwonym kapturku, którą przyszło mu wieźć. 

Okazuje się, że nie tylko taksówkarze nie mogą spać spokojnie.  Morderstwo oficera policji, Wolfa, szybko zyskuje rozgłos. Sprawa jest dosyć delikatna, gdyż krążą plotki, że mężczyzna nie jest do końca czysty, a razem z nim może wypłynąć na jaw kilka brudnych sekretów wyżej postawionych ludzi... 

Ćwiek i tym razem nie próżnował i nie dostajemy byle czego. Mogłoby się wydawać, że Grimm City. Wilk! będzie zwykłą parodią baśni, jednak nie zapominajmy, że ten człowiek zrobił z bajki o Piotrusiu Panie serię, która podbiła ogromną ilość serc, tak więc nie spodziewajcie się po nim czegoś zwyczajnego. Tym razem również mnie nie zawiódł i sprawił, że się zakochałam w kolejnej jego serii. Nie przypomina ona niczego, co wcześniej czytałam. Wzięłam tę książkę do ręki i wiedziałam już, że długo jeszcze o niej nie zapomnę.

[499] Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender - Leslye Walton

kwietnia 22, 2016

[499] Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender - Leslye Walton

Tytuł: Osobliwe i cudowne przypadki
Avy Lavender
Tytuł oryginału: The Strange and beautiful
Sorrows of Ava Lavender
Autor: Leslye Walton
Tłumaczenie: Regina Kołek
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 02 marca 2016
Liczba stron: 299
Wydawnictwo:  SQN
Cena na okładce: 34,90
Chyba jestem ostatnią osobą, która przeczytała tę książkę. Miałam na nią ogromną ochotę. Stała na półce od premiery. Obawiałam się jej jednak. Zbyt dużo osób ją wychwalało, bym mogła spokojnie ją zacząć. Najgorsze, co można zrobić książce to podejść do niej ze zbyt wielkimi wymaganiami. Starałam się wyrzucić z głowy zachwyty wszystkich innych ludzi i dać Osobliwym i cudownym przypadkom Avy Lavender po prostu czystą kartę. Nie do końca mi się to udało.

Ava Lavender jest niesamowitą dziewczynką. Nie dlatego, że jest najpiękniejsza czy najmądrzejsza na świecie. Bo nie jest. Mimo to jest coś, co wyróżnia ją z grona wszystkich innych noworodków. Urodziła się ze skrzydłami. Ukryta przez matkę w końcu została zapomniana przez tych, którzy stali pod szpitalem twierdząc, że narodził się anioł. 

Ava wychowuje się w bardzo osobliwej rodzinie. Do której - razem z bezskrzydłym bratem bliźniakiem - idealnie pasuje. Ona ma parę ogromnych skrzydeł, Henry różni się wewnętrznie od wszystkich dzieci. Nie lubi być dotykany, mówi tylko wtedy, gdy ma na to ochotę. Oboje nie znają innego życia niż w ogromnym domu z mamą i babcią, które również skrywają swoje osobliwości. 

Ta historia nie jest tylko historią Avy. Zaczyna się ona dużo wcześniej, przed jej narodzinami. Poznajemy jej prababkę, później historię jej matki. Nie są to opowieści pełne rodzinnego szczęścia. Nikt tam nie miał łatwo. Wszyscy naznaczeni byli swoimi własnymi dziwactwami, lecz dopiero u dziewczyny objawiły się one fizycznie. Poza tym jest całkiem zwyczajną nastolatką. Kiedy jednak do miasteczka przyjeżdża obsesyjnie religijny syn sąsiadki wszystko może się zmienić...

Choć oglądałam i czytałam sporo recenzji na temat tej powieści sama nie wiedziałam, czego się spodziewać. Zdecydowanie ciężko jest opisać, o czym Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender właściwie są. Mogłabym ująć to jednym słowem: życie. Ale czy to Wam cokolwiek powie?
[441] Pieśń Kwarkostwora - Jasper Fforde

stycznia 08, 2016

[441] Pieśń Kwarkostwora - Jasper Fforde

Tytuł: Pieśń Kwarkostwora
Tytuł oryginału: The song of Quarkbeast
Autor: Jasper Fforde
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Seria: Kroniki Jennifer Strange
Tom: 2
Data wydania: 23 kwietnia 2015
Liczba stron: 320
Wydawnictwo:  SQN
Cena na okładce: 34,90
Dawno, dawno temu, kiedy dopiero zaczynałam swoją przygodę z recenzjami książek dla wydawnictw dostałam pewną przesyłkę. W środku znajdowała się książka Ostatni Smokobójca. Nie byłam jakoś specjalnie zachwycona, jednak nawet mi się podobało. Przestałam myśleć o Jennifer Strange, aż tu nagle... druga część pojawiła się w zapowiedziach.

Poziom energii magicznej rośnie. Wiadomo już, iż kto ma władzę nad mocą może zrobić wszystko. Jennifer musi poradzić sobie z królem Snoddem IV, który znalazł już osobę, która może mu pomóc wypełnić jego chciwy plan i zdobyć ogromne bogactwo. Nie będzie to łatwe, gdyż na jej drodze stanęło kilka problemów, które będzie musiała rozwiązać z małą pomocą przyjaciół.

Okazało się, że na książki o szesnastoletnich menadżerkach agencji zatrudniającej czarodziejów też jestem za stara. Otwieram sobie spokojnie książkę z nadzieją na przygodę życia, przy czym okazuje się, że wcale mnie nie bawią czarownice, których sekretem wyniosłego sunięcia są wrotki pod szatą. Jest to niemały cios w żołądek dla mojego wewnętrznego dziecka, które chyba powoli dorasta. Uwielbiałam takie książki jak Pieśń Kwarkostwora czy Zły jednorożec. Są to pozycje, gdzie wszystko jest możliwe i nic człowieka nie dziwi. Akceptuje się po prostu wszystko, co się dzieje i jest się szczęśliwym. Chyba już tak nie umiem. Pojawiają się pytania jak, dlaczego, po co. Nie podoba mi się to.

Fabularnie ta część wydała mi się troszkę nudniejsza niż pierwsza. Czyta się ją bardzo szybko i równie szybko o niej zapomina. Tak było w moim przypadku. O ile po prawie roku od lektury Ostatniego Smookobójcy coś jeszcze z niej pamiętam, tak jestem pewna, że za tydzień nie będę wiedzieć, co wydarzyło się w drugim tomie.

[433] Dopóki nie zgasną gwiazdy - Piotr Patykiewicz

grudnia 23, 2015

[433] Dopóki nie zgasną gwiazdy - Piotr Patykiewicz

Tytuł: Dopóki nie zgasną gwiazdy
Tytuł oryginału: Dopóki nie zgasną gwiazdy
Autor: Piotr Patykiewicz
Tłumaczenie: -
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 03 czerwca 2015
Liczba stron: 400
Wydawnictwo:  SQN
Cena na okładce: 34,90
Dopóki nie zgasną gwiazdy od wakacji leżała na mojej półce czekając na chwilę, gdy zatęsknię za mrozem i śniegiem. Wigilia już jutro, o chłodzie można pomarzyć, a białe święta to już wyłącznie wspomnienie. Stwierdziłam, że już lepszej chwili na tę lekturę po prostu nie będzie i zabrałam się za czytanie. Dużo kosztuje mnie pisanie tej recenzji, a grypa żołądkowa przed toną jutrzejszego jedzenia to ogromny pech. 

Ludzie powoli stają się ginącym gatunkiem. Śniegi pokryły Ziemię, jednak nie tylko to przybliża ich wszystkich do zagłady. Lucyfer czeka na  tych, którzy zbyt daleko wypuszczą się przełęcz. Miasta są opuszczone i tylko szczyty gór wydają się jeszcze bezpieczne.

Kacper jest dorastającym chłopcem, który powoli musi decydować o swojej przyszłości. Najpierw jednak musi wybrać się na samotne polowanie w poszukiwaniu szczura. Chce tym udowodnić, że jest już prawdziwym mężczyzną.  Jeszcze nie wie, że góry powoli przestają być bezpiecznym miejscem i światła niedługo zaczną pojawiać się wszędzie.

Kacper jako główny bohater przypadł mi do gustu. Nierozważny, podejmuje pochopne decyzje i zachowuje się jak typowy, pewny swojego, nastolatek. Niektórych może to irytować, jednak mnie wydał się on bardzo prawdziwą i realną postacią. Miał swoje marzenia, swoje ambicje. Autor nie skupił się wyłącznie na nim, przy tworzeniu swoich bohaterów. Inni również przyciągają wzrok, szczególnie brat Kacpra. Polubiłam go i ciekawa jestem, jak potoczą się dalej jego losy.

Świat stworzony przez Piotra Patykiewicza wydaje się być przerażający, jednak jest przeraźliwie realistyczny. Potrafiłam sobie wyobrazić wszystko, więc uważam, że jest to ogromny plus tej książki.

[416] Endgame: Klucz Niebios - James Frey oraz Nils Johnson-Shelton

listopada 27, 2015

[416] Endgame: Klucz Niebios - James Frey oraz Nils Johnson-Shelton

Tytuł: Klucz Niebios
Tytuł oryginału: Endgame. Sky Key
Autor: James Frey, Nils Johnson-Shelton
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Seria: Endgame
Tom: 2
Data wydania: 21 października 2015
Liczba stron: 512
Wydawnictwo: SQN
Cena na okładce: 36,90
Pamiętam moment, gdy zaczęłam moją przygodę z Endgame. Sama fabuła niesamowicie mocno mi się spodobała, jednak miałam niemały problem ze wciągnięciem się w nią i zaprzyjaźnienie z bohaterami. Z tego powodu, mimo ogromnej ciekawości, lektura szła mi bardzo powoli. Podobnie okazało się być z Kluczem Niebios. Naprawdę nie spodziewałam się, że tak długo będę czytać drugą część tej serii. Miałam nawet momenty, w których miałam ochotę się poddać i zacząć czytać coś innego. Przyznam, że zrobiłam sobie przerwę i przeczytałam Zaufaj mi, jestem dr Ozzy. Pomogło mi to wrócić na dobre czytelnicze tory i przeczytać resztę Klucza Niebios w jeden dzień.

Klucz Ziemi został odnaleziony, a Endgame trwa nadal. Dziewięciu graczy pozostało przy życiu. Mimo to już żadne zasady nie obowiązują. Sarah dalej współpracuje z Jago. Chcą razem wygrać i ocalić swoje ludy. An po śmierci ukochanej jeszcze bardziej zaszył się w ciemności i ma swój pomysł na zakończenie gry. Aisling zostaje przejęta przez tajną, urzędową, komórkę, która doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co się dzieje. Świat zmierza ku zagładzie. Dziewczyna, chcąc nie chcąc, musi zacząć z nimi współpracować. Pozostali Gracze również chwytają się wszystkich możliwych środków po to, by wygrać. Ludzie nagle dowiadują się, że nie zostało im dużo czasu. Wybucha panika. To Hilal ma w rękawie coś, co może zmienić wszystko i uratować życie...

Czasami zdarza się seria, która jest naprawdę niesamowita, jednak nie potrafię się w nią wciągnąć i z ogromnym zainteresowaniem śledzić losów bohaterów. Choć fabuła rozkręciła się i dzieje się tam naprawdę dużo, nie potrafiłam usiąść i czytać. Ciągle coś mnie rozpraszało. Zaczęłam się już nawet obawiać, że coś jest ze mną nie tak. Przejadły mi się książki? Przerażająca możliwość. Poczułam się tak, jakby zaczynał się mój osobisty koniec świata. Mam nadzieję, że to tylko przejściowe i znowu zacznę pochłaniać historie jedna z drugą.
[352] Z archwium X. Żywiciele - Chris Carter, Joe Harris

sierpnia 19, 2015

[352] Z archwium X. Żywiciele - Chris Carter, Joe Harris

Tytuł: Z archiwum X. Żywiciele
Tytuł oryginału: X-Files. Season 10, vol 2
Autor: Chris Carter, Joe Harris
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Seria: Z archiwum X
Tom: 2
Data wydania: 20 maja 2015
Liczba stron: 128
Wydawnictwo: SQN
Cena na okładce: 39,90
Po kilku miesiącach ponownie wracam do Archiwum X. Po lekturze poprzedniego tomu byłam bardzo ciekawa tego, co autorzy przedstawią dalej. Muszę przyznać, że zdziwiłam się widząc, że kontynuacja jest już na rynku od jakiegoś czasu, a ja nic o tym nie wiem. Postarałam się jednak nadrobić zaległości, gdyż jest to komiks, który przeraża mnie naprawdę mocno. Przy żadnym innym się tak nie boję, a szczypta strachu jest wskazana. 

Pierwsza część tej serii była jedną, ciągłą historią. Tym razem dostajemy krótkie odcinki, każdy dotyczący innej sprawy z, ponownie otworzonego, Archiwum X. Dowiadujemy się również sporo o Palaczu. Poświęcono mu cały rozdział. Mimo nowych informacji dalej jest on najbardziej tajemniczą postacią i dużo z jego przeszłości jest jeszcze tajemnicą. 

Wiadomo już na pewno, że serial powróci i będziemy mogli spotkać się z kontynuacją nie tylko w formie komiksu. Zastanawiam się, czy nie pooglądać wcześniejszych sezonów, by nie być totalnie do tyłu. Kieruje mną jednak strach, dlatego też się waham. Wspominałam już, że bardzo mnie przerażają zawarte w Archiwum X historie. Wydają mi się być bardzo prawdopodobne, sama nie wiem, dlaczego. Zapewne swój udział mają w tym świetne ilustracje, które w komiksach są bardzo ważne.

Tym razem dostajemy ilustracje przedstawione w różny sposób. Autorzy pokusili się o przemieszanie różnych stylów, co wbrew pozorom nie przeszkadza w odbiorze, a wręcz dodaje wszystkiemu realizmu. Fantastyczna grafika sprawia, że nie sposób się oderwać. Strach, który czułam, podczas czytania wręcz mnie przytłoczył. Tutaj groza miesza się z realizmem. 
[348] Kłamca. Papież sztuk - Jakub Ćwiek

sierpnia 14, 2015

[348] Kłamca. Papież sztuk - Jakub Ćwiek

Tytuł: Kłamca. Papież sztuk
Tytuł oryginału: Kłamca. Papież sztuk
Autor: Jakub Ćwiek
Tłumaczenie: -
Seria: Kłamca
Tom: 2.6
Data wydania: 06 maj 2015
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: SQN
Cena na okładce: 34,90
Minęło już dziesięć lat od momentu, gdy na rynku czytelniczym pojawiła się seria o Kłamcy. Od tamtej pory dużo się wydarzyło, dużo się zmieniło, jednak nie Loki - on dalej jest taki, jaki był dekadę temu. Na pewno wiecie, że osobiście Ćwieka wielbię. Pokazuje On, że polscy pisarze też mogą dużo osiągnąć i nie wolno ich dyskryminować. Z mojej strony mogę życzyć mu tylko kolejnych pisarskich sukcesów i zagwarantować, że na pewno długo jeszcze będę chwytać za jego dzieła. Trzeba też powiedzieć jeszcze jedno słowo: dziękuję. 

Loki - razem z Bachusem i Erosem - muszą zmierzyć się z Dezyderiuszem Cranem, nowym bogiem popkultury. Skąd się wziął? To nieprzemyślany plan Kłamcy sprawił, że Crane staje się coraz bardziej popularny, co równa się temu, że nabiera nowej mocy. Pojawienie się nowego bóstwa nie może przejść obojętnie obok aniołów, które, choć niezainteresowane ludzkimi żywotami, w końcu muszą coś zauważyć. 

Crane jest postacią z serialu. Jego rodzicami są Thor i... Loki. Bóg popkultury zmaga się z rozdwojeniem jaźni, które doprowadza go do szaleństwa. W jego głowie mieszka narrator, który szczegółowo wszystko opisuje. Druga część osobowości Dezyderiusza ma tej pierwszej już serdecznie dość. Jest on bardzo ciekawą postacią, to trzeba przyznać. Zaciekawił mnie już od pierwszego momentu, gdy się pojawił. 

Walka z tłumami fanów może być dużym problemem, nawet dla bogów. Moce Crane'a rosną, a to, co potrafi niejednemu może przysporzyć zmartwień. Podobało mi się to, że Ćwiek wykorzystał publikę i traktował ich jako jednego, zbiorczego bohatera, który również miał wpływ na fabułę. Mało który autor zwraca uwagę na siłę popkultury. A, jak pokazał Ćwiek, jest to bardzo ciekawy zabieg literacki, dzięki któremu książka nabiera oryginalności.
[327] Ciemność płonie - Jakub Ćwiek

lipca 04, 2015

[327] Ciemność płonie - Jakub Ćwiek

Tytuł: Ciemność płonie
Tytuł oryginału: Ciemność płonie
Autor: Jakub Ćwiek
Tłumaczenie: -
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 18 marzec 2015
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: SQN
Cena na okładce: 34,90
Tak, mamy dzisiaj sobotę i jeden wpis już się pojawił. Wspominałam Wam, że w piątek nie będę w stanie opublikować recenzji, jednak Ciemność płonie jest tak cudowną pozycją, że nie mogę się powstrzymać i złamię dla niej swoje własne reguły. Po lekturze Cudów i Dziwów Mistrza Haxerlina, Jacka Wróbla, nabrałam ochoty na Jakuba Ćwieka. Z pewnością dobrze już wiecie, że jest on moim ulubieńcem, zaraz po Remigiuszu Mrozie. Sama nie wiem, co skłoniło mnie do sięgnięcia akurat po tę historię. Nieprzeczytaną mam jeszcze najnowszą część Kłamcy. Nie ważne jak, ważne, że się stało - zakochałam się w tej pozycji. Bardziej nawet niż w sławetnych Chłopcach. Dawno już nie czytałam historii tak klimatycznej, a przy tym tak bardzo wciągającej i realnej, że podczas czytania musiałam zamykać oczy z autentycznego przerażenia. 

Dworzec w Katowicach z pozoru nie różni się od innych. Ludzie śpieszą się w różne miejsca nie zwracając uwagi na nic dookoła i nie zastanawiając się nawet nad tym, jakie wydarzenia sprawiły, że tak dużo bezdomnych mieszka na peronach. Natalia studiuje w mieście i wiedzie życie zwykłej studentki. Kiedy na dworcu zaczepia ją kilku chłopaków nikt nie ma zamiaru jej pomóc - nikt, poza starszym panem, który rozpędza napastników. Chcąc mu się jakoś odwdzięczyć znajduje w portfelu starą monetę. Nie ma pojęcia, skąd się wzięła, jednak w ramach podziękowania oddaje ją wybawcy, czym niezmiernie go cieszy. Natka nie spodziewa się, że w ten sposób przejęła na siebie Ciemność. Po powrocie do domu, gdy zapada zmierzch, Ciemność przychodzi po nią. Dziwne, płonące postacie utkane z mroku. Dziewczyna w akcie desperacji dociera do dworca, gdzie cała historia się zaczęła. Jest przerażona. Odnajduje jednak innych Wybranych, którzy już znają zasady, które narzuciła im Ciemność. Co jednak, gdy reguły gry zaczną się zmieniać i nawet dworzec może przestać być bezpiecznym miejscem?
[322] Listy niezapomniane pod redakcją Shauna Ushera

czerwca 22, 2015

[322] Listy niezapomniane pod redakcją Shauna Ushera

Tytuł: Listy niezapomniane
Tytuł oryginału: Letters of Note
Autor: Shaun Usher
Tłumaczenie: Jakub Małecki
Seria: Listy niezapomniane
Tom: 1
Data wydania: 06 maj 2015
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: SQN
Cena na okładce: 49,90
Kiedy tylko zobaczyłam zapowiedź tej książki postanowiłam, że MUSZĘ ją mieć. Wspominałam już kiedyś, że naprawdę nie przepadam za wszelkimi antologiami, zbiorami i pozycjami tego typu. Tym razem jednak postanowiłam zrobić wyjątek zaintrygowana zawartością Listów niezapomnianych

W dzisiejszych czasach nie ma już miejsca na listy. Poczta zajmuje się roznoszeniem rachunków i bankowych informacji. Nikt nie ma już czasu na pisanie długich zdań na kartkach, na czekanie na odpowiedź. Wystarczy przesłać szybko wiadomość telefonem. Jednak czy nie jest miło w przyszłości otworzyć stare pudełko i wyciągnąć listy od dawnej miłości lub męża, który przebywał wtedy daleko. 

Shaun Usher postanowił zebrać korespondencję ludzi, którzy nie uznawali pisania listów za marnotrawstwo czasu i papieru. Nie mieli oni innych możliwości komunikacji i to samo w sobie było piękne. Cierpliwość, chęć otrzymania listu i odpowiedzi na pytania. W Listach niezapomnianych pełno jest wspomnień i uczuć przelanych na kartkę. Są one szokujące, piękne, niesamowicie osobiste. Przy lekturze niektórych można się śmiać, przy innych łzy same cisną się do oczu. 

Najbardziej spodobał mi się list Richarda Feynmana do zmarłej, ukochanej, żony. Czytałam go już kilkakrotnie i nadal nie mam go dosyć. Jest w nim tyle miłości, że trudno uwierzyć w to, że Rich po jej śmierci był jeszcze dwukrotnie żonaty, mimo, że zapierał się, iż liczy się dla niego tylko i wyłącznie Arline. Czytając jego osobistą korespondencje zastanawiałam się, jak wspaniałym człowiekiem trzeba być, by napisać coś tak pięknego. Pewnie jeszcze nie raz, nie dwa, wrócę do tego listu. Za każdym razem będę nad nim płakać. Ogromny dowód miłości.

[308] Robert Enke. Życie wypuszczone z rąk - Ronald Reng

maja 25, 2015

[308] Robert Enke. Życie wypuszczone z rąk - Ronald Reng

Tytuł: Robert Enke. Życie wypuszczone z rąk
Tytuł oryginału: Robert Enke. Ein allzu
kurzes Leben
Autor: Ronald Reng
Tłumaczenie: Michał Jeziorny
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 18 luty 2015
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: SQN
Cena na okładce: 36,90
Już trochę czasu minęło od premiery tej książki i trochę już przeleżała u mnie na półce, jednak bardzo trudno było mi za nią chwycić. Powodem oczywiście jest fakt, że naprawdę ciężko jest chwytać za książkę o depresji, kiedy świadomi jesteśmy, że kończy się ona samobójstwem. Wzbraniałam się przez jej lekturą ze zwykłego, ludzkiego strachu. Jeśli chodzi o piłkę nożną to wolę w nią grać, niż na nią patrzeć, a nazwisko Enke było mi całkowicie obce do chwili, gdy zobaczyłam zapowiedź jego biografii na stronie wydawnictwa. Owszem, czytam ten gatunek, jednak skupiam się raczej na zespołach muzycznych a sportowców omijam szerokim łukiem. Coś jednak we mnie pękło, gdy zobaczyłam okładkę - samotnego mężczyznę pośród tysięcy kibiców. Jak to jest mieć depresję? Jak to jest przegrać z nią walkę?

Robert Enke już jako dziecko postrzegany był jako osoba bardzo pozytywna. Radosny, pełen energii. Był zamknięty w sobie, jednak równocześnie bardzo lubiany. Czytając o nim trudno sobie wyobrazić, że taki człowiek mógłby przez chwilę chociaż o depresji myśleć, a co dopiero na nią chorować!

Życie Roberta skupiało się przede wszystkim na piłce nożnej, a wspierała go przy tym żona, Theresa. Bardzo ją kochał, tak jak ona jego. Do samego końca była przy nim i wierzyła w niego. Już wcześniej chorował na depresję, jednak śmierć córeczki, która urodziła się z wadą serduszka, ponownie otworzyła stare rany. Kiedy to, co kocha się nad życie zaczyna przytłaczać i przestaje sprawiać przyjemność zaczyna się myśleć tylko o tym, co sprawi, że ponownie zacznie się czuć. Tego poszukiwał Robert Enke. Ucieczki od presji, niemiłych komentarzy i szybkiego upływu czasu. Autor jest, był, przyjacielem piłkarza. Znał go, przebywał z nim. Takie biografie są najlepsze. Mamy przynajmniej pewność, że ta osoba była chociaż po części taka, jak została opisana.
Copyright © Życie z książką , Blogger