Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gra. Pokaż wszystkie posty
[13/2025] KOLOROWE TRÓJKĄTY // JOANNA BEDNARCZUK

kwietnia 02, 2025

[13/2025] KOLOROWE TRÓJKĄTY // JOANNA BEDNARCZUK

Uwielbiam gry, które wymagają logicznego myślenia i w które możemy grać wszyscy razem. Kolorowe trójkąty są tego doskonałym przykładem. Teoretycznie są od szóstego roku życia, ale już nawet Oliwier jest w stanie dobierać kafelki kolorami.

Celem gry jest umiejętne dokładanie do siebie kolejnych kafelków w kształcie trójkątów. Dokładany kafelek musi pasować całym bokiem do boku kafelka na stole w taki sposób, żeby na kafelkach, które się stykają pasowały wszystkie kolory (kolor czerwony dokłada się do czerwonego, niebieski do niebieskiego itd.).

Zasady gry nie są skomplikowane, chociaż musiałam przez chwilę przetworzyć sobie w głowie punktacje. Gramy teraz w tę grę razem, całą czwórką, i bawimy się doskonale. Lubię te momenty, gdy uczymy się przez zabawę. Gdyby ktoś mnie zapytał o to, co sprawia, że mój sześciolatek zna doskonale tabliczkę mnożenia, czyta i liczy... Bez wahania wskazałabym palcem gry tego typu. 

Chłopcy cierpią na zaburzenia koncentracji, więc Kolorowe trójkąty uczą ich cierpliwości, skupienia. Można nazwać tę grę grą imprezową, ale dla mnie jest idealna do nauki. Warto spojrzeć na nią z innej perspektywy. Spędzamy teraz dużo czasu w łóżku - familijne chorowanie - więc ta gra uratowała mnie niejednokrotnie przed dziecięcym marudzeniem.

Zobaczcie, co ciekawego można znaleźć w środku.


Za grę dziękujemy wydawnictwu!
[054/2024] UBONGO JUNIOR // GRZEGORZ REJCHTMAN

września 05, 2024

[054/2024] UBONGO JUNIOR // GRZEGORZ REJCHTMAN


Lubicie grać z dziećmi w gry, które wymagają trochę więcej myślenia, niż liczenie kropek na kostkach? Dla nas gry planszowe są fajną rozrywką, ale szybko nudzą się mojemu starszemu synowi. Ubongo Junior to dosłownie spełnienie jego marzeń. Mamy wersję podróżną Ubongo, więc nie była to dla niego totalna nowość, ale możliwość zmierzenia się z nami... Bezcenna.

Z pięknymi, dzikimi zwierzątkami na kafelkach. Pogaduszki w Dżungli. Zwierzęta afrykańskie uwielbiają spotykać się na sawannie i w dżungli. Jednak żeby spotkanie przebiegało w miłej atmosferze muszą zająć odpowiednie miejsca. Gracze jak najszybciej starają się umieścić zwierzęta w odpowiedni sposób na planszy, aby nie pozostały puste białe pola. Pierwszy gracz, któremu się to uda, krzyczy „Ubongo” i losuje kryształ z woreczka. Wygrywa gracz z najcenniejszą kolekcją kamieni.

Zdecydowanie lubimy spędzać czas z tą grą i od tygodnia gramy w nią przed szkołą, na pobudzenie. Dwie rundki i Leon od razu żwawiej biegnie do zerówki. Plusem Ubongo jest to, że nie zajmuje dużo czasu i można nauczyć dziecko porażki. Nawet nie wiecie ile razy polały się łzy, gdy trudniejsza wersja jednak zajęła Leonowi więcej czasu niż nam. 

Bardzo doceniam takie formy spędzania czasu z dzieckiem, bo szczerze mówiąc nie przepadam za zabawami. Zdecydowanie wolę gry i czytanie książek, niż tory autek czy figurek. Mamy już sporą ilość tego typu aktywności, ale to właśnie po tą Leon sięga ostatnio najczęściej i już wiem, że na urodziny dostanie wersję w 3D, a ja w liście do Mikołaja poproszę o pełną wersję dorosłego Ubongo. Wtedy zaczniemy grać uczciwie i nie będę musiała dawać Leonowi forów. I pamiętajcie: Wasze dziecko nigdy nie jest za małe na to, by spróbować! 
  

Za grę bardzo dziękujemy wydawnictwu!
[021/2024] FLORENTYNKA MUU W PODRÓŻY

marca 14, 2024

[021/2024] FLORENTYNKA MUU W PODRÓŻY


Zastanawiałam się kiedyś jak mam uczyć mojego młodszego syna kolorów, nazw przedmiotów, kształtów. Ze starszym nie było żadnych problemów, bo spokojnie przerabialiśmy książeczki dla dzieci z danymi informacjami. Oliwier zaś... Jedyne co go interesuje to naśladowanie Leona, więc nie ma sposobów na przekonanie go do czegoś innego. I tutaj pojawiła się Florentynka Muu.

Nauka klasyfikowania i dobierania w zbiory dla najmłodszych

Gra polega na klasyfikowaniu kart według różnych kategorii oraz gromadzeniu bądź odrzucaniu kart w zależności od wybranego wariantu gry. Ponadto gra ćwiczy spostrzegawczość, wspiera wszechstronny rozwój dziecka, rozwija wyobraźnię i zasób słownictwa.

Autorami gry są Piotr Jasik („Game Troll TV”) z córką Anią oraz Ewa Graniak-Wosinek („Baba Jaga gra i czyta”). Karty z pięknie narysowanymi przedmiotami można również wykorzystać do zabawy w opowiadanie historii, wyszukiwanie przedmiotów w najbliższym otoczeniu oraz do zabaw logopedycznych.

Jest bardzo dużo możliwości gry we Florentynkę. Można grać zarówno w parach, w kilka osób jak i samemu. My korzystamy z tej pozycji całkiem inaczej, ale wiem, że niedługo wybierzemy jakiś odpowiadający nam wariant. Oliwier bardzo chętnie uczy się tutaj kolorów, nazw rzeczy. Zdarza się, że Leon również pomaga nam w nazywaniu poszczególnych kart i spędzamy przy tym czas razem. 

Lubię bardzo takie gry, które dają dużą swobodę przy ustalaniu zasad i przy samej grze. Dodatkowo ta jest przepięknie zrobiona i nie zajmuje zbyt dużo miejsca, więc można zabrać ją ze sobą praktycznie wszędzie. Jeśli czeka Was długa kolejka u lekarza... U nas Florentynka Muu jest wybawieniem. Warto zainwestować w te karty i znaleźć dla nich zastosowanie w swoim życiu. Mój zmysł estetyczny jest w nich zakochany.

Za grę dziękuję wydawnictwu!

[80/2023] DELISIE. WIELKA IMPREZA // REINER KNIZIA, MAGDALENA KANIA, MACIEJ KUR

listopada 11, 2023

[80/2023] DELISIE. WIELKA IMPREZA // REINER KNIZIA, MAGDALENA KANIA, MACIEJ KUR


W takie długie, jesienne wieczory uwielbiam grać w gry planszowe. Z radością testujemy nowe i spędzamy czas razem. Ucieszyłam się, gdy natrafiłam na zapowiedź Delisi. Słyszałam wcześniej o komiksach, ale nie miałam jeszcze z nimi styczności. Uznałam więc, że to właśnie od gry zacznę swoją przygodę z tym cyklem. 

Z wielkim zaangażowaniem rozpakowałam całe pudełko, naszykowałam wszystkie elementy, wyjęłam instrukcję, wczytałam się w nią... I przebieg gry wydał mi się tak niezrozumiały, że przejrzałam pół internetu w poszukiwaniu nagrania jakiejś rozgrywki. Nic nie znalazłam. Zaczęliśmy grać więc na swoich własnych zasadach i bawiliśmy się całkiem dobrze.

Dziś w Delilandzie jest Święto Dobrego Smaku. Patronki krainy – Mąka, Mleko i Cukier – długo debatowały nad tym, gdzie powinny odbyć się główne uroczystości, ale nie mogły się zdecydować. Dlatego goście bawić się będą w trzech lokalach jednocześnie! W Podniebnej Łakoci, Kurorcie Owoców oraz Herbaciarni Herbat na ulicy O’clock 5. Koordynatorką święta została Spaghetti. Będzie czuwała nad smakiem wszystkich potraw. Potrzebuje jednak wsparcia, bo roboty jest po kokardę! Oczywiście wszystkie Delisie chcą pomóc i zostają kurierkami. 
Zostań szefem delisiowych kurierek i zdobądź fejm na Pastagramie! 

Gra składa się z ogromnej ilości elementów. Nie da się ukryć, że łatwo się pogubić. Wizualnie wszystko jest przepiękne. Plansza, żetony, karty. Całość robi wrażenie. Rozgrywka zajmuje trochę czasu - przynajmniej ta wymyślona przez nas 😅 - ale można bawić się doskonale nawet korzystając z własnej wyobraźni, gdy ma się za niskie IQ by pojąć oryginalne zasady.

Podoba mi się, że w tej grze jest tyle możliwości. Przeznaczona jest ona dla trochę starszych dzieci niż mój syn, ale udało nam się tak poustawiać wszystko, że i on radził sobie świetnie i mnie rozłożył na łopatki. Wiem, że cena tej gry jest spora, ale mimo to bardzo Wam ją polecam. Czekam tyko na moment, gdy pojawi się w internecie video z rozgrywki i będę mogła spróbować zagrać w normalną, oryginalną wersję. To wszystko ma potencjał. 



[77/2023] BIBLIOTECZKA LEONA: GRA HALLI GALLI // HAIM SHAFIR

listopada 05, 2023

[77/2023] BIBLIOTECZKA LEONA: GRA HALLI GALLI // HAIM SHAFIR

Musicie nam wybaczyć okropną jakość zdjęć, ale są one robione całkowicie spontanicznie. Spędzamy w ten sposób ostatnio każdy wieczór. Leon jest naprawdę świetny z matematyki - i mam na to papier z diagnozy psychologicznej! Nie kłamię! - i ta gra podbiła jego serce. 

Zasady są bardzo proste i każde dziecko, które potrafi liczyć do pięciu będzie w stanie w nią grać. Wystarczy szybko liczyć, mieć bystre oko i - co uwielbiają moje dzieci - dzwonić dzwonkiem. Czy coś brzmi lepiej? Można naprawdę genialnie spędzić czas razem. Osobiście nie przepadam za grami z tak skomplikowanymi zasadami, że muszę na YouTube oglądać rozgrywkę, bo nie jestem w stanie pojąć instrukcji 😅 Halli Galli to mój zdecydowany faworyt. 

Zbliżają się święta, wieczory są już długie i ciemne... Zainwestujcie w tę grę i cieszcie się sobą. 


Za grę dziękuję wydawnictwu!

[87/2022] UBONGO DUO // GRA DLA DWÓCH GRACZY

listopada 28, 2022

[87/2022] UBONGO DUO // GRA DLA DWÓCH GRACZY

Jestem wielką fanką gier, które wymuszają na człowieku myślenie. W obecnych czasach nie poświęca się zbyt dużo czasu na ćwiczenie umysłu. Jako wielka fanka matematyki przeżyłam chwilę grozy, gdy zaczęłam na kalkulatorze liczyć dwucyfrowe dodawanie. Spędzam teraz każdego dnia trochę z sudoku, z krzyżówkami. Żałuję, że nie mogę już codziennie grać w Scrabble, ale gdy jadę do rodziców... Zawsze namawiam mojego brata i gramy razem w Ubongo. Gdy na rynku pojawiło się Ubongo Duo wiedziałam, że będzie to dla nas idealna wersja tej gry.

Zasady są banalnie proste. Każdy gracz ma swój woreczek kształtów i dziewięć plansz. Jeden z nich losuje numer genialną dwudziestościenną książką i wybiera w ten sposób zestaw do układania, więc każda rozgrywka jest inna. Jest bardzo dużo możliwości i nie pozwala to na nudę. Wygrywa osoba, której uda się ułożyć szybciej pięć plansz.

Nie myślcie sobie, że ułożenie tych kafelków jest prostym zadaniem. Jest tyle możliwości ułożenia kształtów, że głowa mała. Niekiedy nic nie chce pasować do całości, czasami coś nie leży. Nie jest to gra, która uspokaja. Emocje buzują w każdym graczu, realizacja wrze. Coś świetnego. Zdecydowanie bardzo Wam polecamy. 

Zajrzycie niżej na przykładową rozgrywkę. Pokonałam mojego brata z kretesem.


Za grę dziękujemy wydawnictwu!

[36/2022] BIBLIOTECZKA LEONA. AKADEMIA MĄDREGO DZIECKA: MIAU! HAU! KWA! PIERWSZA GRA

kwietnia 12, 2022

[36/2022] BIBLIOTECZKA LEONA. AKADEMIA MĄDREGO DZIECKA: MIAU! HAU! KWA! PIERWSZA GRA


Dzisiaj dotarła do nas nowa gra z serii Pierwsza gra, którą bardzo lubi Leon. Świetnie się złożyło, bo mój tato jest w szpitalu, a Leon bardzo się o niego martwi, więc odciągnęła ona na chwilę jego myśli.

Gra „Miau! Hau! Kwa!” angażuje wiele zmysłów dziecka i wszechstronnie wpływa na jego rozwój. Pomaga ćwiczyć dłonie i palce, trenuje spostrzegawczość, wspiera rozwój mowy i przyciąga dziecięcą uwagę intensywnymi kolorami i przyjaznymi ilustracjami. 
W grze „Miau! Hau! Kwa!” gracze starają się rozpoznać dźwięki zwierząt, a potem jak najszybciej przykryć dłonią odpowiedni żeton lub chwycić figurkę pingwina. Za poprawne odpowiedzi otrzymują żetony. Gracz z największą liczbą żetonów na końcu gry wygrywa. Z grą „Miau! Hau! Kwa!” dziecko ma szansę nauczyć się nazw zwierząt, a przy okazji w bezpiecznym środowisku przekonać się, jakie emocje towarzyszą wygranej, a z jakimi trzeba się zmierzyć przegrywając rozgrywkę.

Zasady są bardzo proste i łatwe do przyswojenia dla malucha. Nie bez powodu Miau! Hau! Kwa! jest reklamowane jako odpowiednia pozycja nawet dla dwulatka. Przyznam, że Leon nie jest zbyt chętny do grania zgodnie z instrukcją, więc wymyślił swoje zasady i bardzo nam się spodobały. Gramy w jego wersję i bawimy się świetnie.

Jakość wykonania jak zwykle jest świetna i dziecioodporna. Żetony są twarde, grube. Myślę, że drobne spotkanie ze śliną młodszego rodzeństwa im nie zaszkodzi. Przekonamy się w swoim czasie. Na razie jestem bardzo zadowolona - całość jest prosta, przez co można tworzyć wiele wariantów i za szybko się nie znudzi - ani dziecku ani rodzicom. Sięgamy po nią najczęściej z wszystkich naszych gier i bawimy się doskonale.

U nas zwycięzca dostaje pingwina - najlepsze trofeum.

Za grę bardzo dziękujemy wydawnictwu!



GRY DO PLECAKA: KACZKI. PLAŻA W KARTACH + CRISS CROSS. KOSTKA I KRZYŻYK

maja 05, 2021

GRY DO PLECAKA: KACZKI. PLAŻA W KARTACH + CRISS CROSS. KOSTKA I KRZYŻYK


Dzisiaj opowiem Wam o dwóch nowych grach w naszym domu. Pierwszą z nich jest moje największe tegoroczne rozczarowanie w kategorii gier. Uwielbiam gry karciane i myślałam, że będę katować Kaczki aż się rozpadną. Przez pierwszą godzinę ze Starym próbowaliśmy dojść do ładu z instrukcją, która nie jest zbyt przystępna - naszym zdaniem oczywiście - i kiedy w końcu nam się udało i zasiedliśmy do grania... Szybko uznaliśmy, że to nie dla nas.

Każda z rund jest dosyć monotonna i polega w gruncie rzeczy na tym samym. Bardzo duże wiązałam z nią nadzieje, bo urzekła mnie grafika i ilość różnych karcianych dodatków. Dałam się jednak zwieść pięknemu wydaniu, bo tak naprawdę nie ma się czym zachwycać. Podrzucę ją mojemu bratu, może jemu bardziej przypadnie do gustu. Dla nas jednak zasady są zbyt skomplikowane, rundy zbyt monotonne. I tylko te kaczki tak miło patrzą...


Drugą grą jest Criss Cross, czyli pokomplikowany wariant znanej gry kółko i krzyżyk. I ta okazała się strzałem w dziesiątkę, bo najchętniej grałabym w nią non stop bez przerwy. Zestaw zawiera wszystko co potrzebne - kartki, kostki, ołówki. Wszystko polega na rzucaniu kostkami i ustawianiu wylosowanych symboli, by całość ułożyła się jak najbardziej po naszej myśli. Jak na razie to pierwsza gra, w której Maciek rozwala mnie za każdym razem na łopatki, a cenię sobie logiczne myślenie, więc namawiam go ciągle na granie, bo mam nadzieję, że w końcu go pokonam. Tylko co, gdy skończą się już wszystkie karteczki?

Z tych dwóch gier zdecydowanie ta to hit i na pewno będzie nam towarzyszyć jeszcze długo. Gdy przerobimy już wszystkie papierki po prostu kupię nową grę, bo cena jest śmiesznie niska, a zabawa niesamowita. Chciałabym spróbować zagrać jeszcze w ten skomplikowany sposób, ale ledwo udaje mi się w standardowym. Ale... Na wszystko przyjdzie czas!

Za gry dziękuję wydawnictwu!

BIBLIOTECZKA LEONA: BASIA. WIELKA KSIĘGA O UCZUCIACH // ZOFIA STANECKA + BASIA W ZOO

marca 27, 2021

BIBLIOTECZKA LEONA: BASIA. WIELKA KSIĘGA O UCZUCIACH // ZOFIA STANECKA + BASIA W ZOO

Kolejne basiowe nowości na naszej półce. Tym razem mamy tutaj Wielką księgę o uczuciach i - co mnie bardzo cieszy - grę dla maluchów. Bardzo ciężko na polskim rynku dostać ciekawe gry dla maluszków, więc gdy pojawia się coś nowego jestem przeszczęśliwa. 

Po „Wielkiej księdze słów”, „Wielkiej księdze pytań” i „Wielkiej księdze przedszkola” czas na… „Wielką księgę o uczuciach”! Basia jest szczęśliwa zawsze w dzień słodyczowy. Lula czuje tremę przed występami na scenie. Mały Franek we wszystkich dorosłych budzi czułość. Babcia Krystyna martwi się o Dziadka Henryka. A Misiek Zdzisiek jest bardzo ciekawy, jak otworzyć słoik z miodem. Życie Basi, jej rodziny i przyjaciół jest pełne uczuć – i takich, które wprawiają nas w dobry nastrój, i takich, które powodują, że aż gotujemy się od środka. Dowiedzcie się, co i o czym mówią nam uczucia, skorzystajcie też ze wskazówek Miśka Zdziśka, dzięki którym poradzicie sobie w każdej sytuacji. „Wielka księga o uczuciach” to nie tylko wspaniała literacka przygoda z bohaterami serii „Basia”, lecz także nieoceniony pomocnik każdego rodzica.


Ta książka jest bardzo potrzebna w dzisiejszych czasach. Rodzice niby wiedzą, że z dziećmi o uczuciach trzeba rozmawiać i pozwalać na przeżywanie wszystkiego, ale równocześnie sami nie radzą sobie z tym i bardzo często tłumią wszystko w swoich pociechach. Wielka księga o uczuciach pomoże zrozumieć maluchowi - i nie tylko - bardzo dużo. Nie pomija się tu nic. Mamy żałobę, mamy nadzieję, pogardę, rozpacz. Rozróżnionych jest tutaj sporo uczuć i opisane są w sposób bardzo przystępny.


Jest to zdecydowanie mój ulubieniec tego miesiąca. Sięgam po tę książkę i razem z Leonem próbujemy zrozumieć, co czuje. Nie jest to łatwe, bo ma dopiero dwa lata i nie potrafi nazwać tego wszystkiego słowami. Długa droga przed nami, ale cieszę się, że mam taką pomoc. 


Jest to książeczka dobra już dla dwulatka. Byleby lubił czytać, bo tekstu jest całkiem sporo, objętości również. Na pewno uczy rodzica jak dziecku tłumaczyć o tak ciężkich kwestiach jak uczucia. Bardzo często i dorośli nie radzą sobie z tym, co czują, a Basia wszystkim nam pomaga zrozumieć, że uczucia są dobre i nie trzeba się ich wstydzić.


Basia w zoo na pierwszy rzut oka przypomina memory. Nie dajcie się jednak zwieść. Jest to pozycja dobra już dla ogarniętego dwulatka. W tej wersji, w którą gramy my rozkładamy wszystkie kwadraciki i pozwalamy najmłodszemu z graczy odkrywać kafelki. Robi to, do momentu, gdy sam zrezygnuje lub zrobi zdjęcie dwóch takich samych zwierząt. Wtedy musi wszystkie kwadraciki odłożyć z powrotem. 


Są też inne wersje - dla starszych graczy - ale na razie nie wgłębiałam się w nie. Bardzo podoba nam się oryginalność tej gry, gdyż - nie oszukujemy się - już nawet zwykłe memorki z Basią również by się sprzedały. Twórcy jednak nie zrobili nam tego i dali coś całkiem nowego. Ja jestem na tak!


Leon bardzo często teraz sięga po Basię w zoo. Cieszę się, bo lubię spędzać z nim czas w ten sposób. Jakość tej gry jest na tak wysokim poziomie, że jeszcze długo nie będzie widać po kafelkach zużycia. To ważne, gdy użytkownikiem jest małe dziecko.


Za książeczkę i grę dziękujemy wydawnictwu!

Copyright © Życie z książką , Blogger