wtorek, 23 stycznia 2018

PRZED PREMIERĄ: KREDZIARZ // C.J. TUDOR 😱

Brak komentarzy:
Przyznaję się bez bicia: zainteresowałam się Kredziarzem tylko ze względu na okładkę. Grafik spisał się doskonale. Sprawił, że bez wahania sięgnęłam po kryminał, chociaż ostatnio unikam ich jak ognia. Przestałam czytać ten gatunek i dobrze mi z tym, więc sama się zdziwiłam, gdy zapragnęłam Kredziarza przeczytać. Dobrze, że thrillery i tym podobne bardzo szybko się wchłaniają i po kilku godzinach już jest po książce. Z nimi można ryzykować: nie zmarnuje się na nie zbyt wiele czasu. Tym razem jednak byłam pozytywnie zaskoczona. I przerażona. Bardzo.

W roku 1986, kiedy Eddie i jego przyjaciele mieli po dwanaście lat, spędzają czas jak inne dzieci. Jeżdżą na rowerach, budują szałasy, bawią się w lesie. Maja jednak jeszcze inne sposoby, by spędzać czas. Porozumiewają się rysując różne ludziki kolorową kredą na chodnikach przed swoimi domami. Ich dzieciństwo kończy się nagle, kiedy jeden kredowy człowiek prowadzi ich prosto do zwłok. 

Trzydzieści lat później Ed jest nauczycielem angielskiego w szkole i wciąż mieszka w tym samym domu, raz na jakiś czas spotykając się z dwoma przyjaciółmi z dzieciństwa. Kiedy każdy z nich otrzymuje list, napisany kredowym kodem sprzed wielu lat uznają to za żart. Do czasu.

Głupcy biegną tam, gdzie aniołom strach nogi wiąże. 

Akcja Kredziarza rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. Równocześnie towarzyszymy dwunastoletniemu Eddiemu w zabawach z przyjaciółmi i wszystkich tragicznych wydarzeniach, które miały miejsce w roku 1986, jak i obecnie, kiedy jako dorosły człowiek próbuje dojść prawdy i wyjaśnić, co właściwie się stało trzydzieści lat temu. Pasuje to do całej tej historii i sprawia, że czytelnik dowiaduje się wszystkiego w dobrej kolejności, prawie chronologicznie. Pobudza to tylko ciekawość i sprawia, że ciężko oderwać się od lektury, mimo dreszczyku, który wywołuje Kredziarz.

niedziela, 21 stycznia 2018

🐮 LUTY Z WESTERNEM 🤠

4 komentarze:
Jakby mało mi było jeszcze wyzwań na 2018 rok postanowiłam - po lekturze cudownego, niesamowitego Na południe od Brazos - poszerzyć swoje horyzonty i poznać więcej westernów. Być może okaże się, że jest to gatunek mojego życia. Wybrałam więc kilka powieści z klasyki - i nie tylko - lektur o Dzikim Zachodzie i zdecydowanie spędzę z nimi luty. Oczywiście to nie będą jedyne książki, które przeczytam w lutym - a przynajmniej mam nadzieję, że moje plany wypalą. 

🌵 Biały wilk - Max Brand
🌵 Mały wielki człowiek - Thomas Berger
🌵 Krwawy południk - Cormac McCarthy
🌵 Winnetou - Karol May
🌵 Prawdziwe męstwo - Charles Portis
🌵 Rącze konie - Comac McCarthy

sobota, 20 stycznia 2018

CZŁOWIEK TYGRYS // EKA KURNIAWAN 🐯

3 komentarze:
Nie wiem, czy sięgnęłabym po Człowieka tygrysa gdybym nie znała innej książki Kurniawana. Piękno to bolesna rana to pozycja tak cudowna, że chociaż minął rok od momentu, gdy ją czytałam, do tej pory pamiętam większość wydarzeń i dalej jestem zdania, że warto po nią sięgnąć. Nie mogłam więc sobie odpuścić i nie przeczytać książki, która została nominowana do nagrody Bookera 2016. Pierwsze, co mocno mnie zdziwiło, to objętość. Nie zwróciłam uwagę na ilość stron podczas przeglądania zapowiedzi i poczułam się rozczarowana. Oczekiwałam kolejnej cegiełki, która zostanie mi w pamięci na długo. Człowiek tygrys to cieniutka, pięknie wydana, historia na jeden wieczór. 

Miasteczkiem, gdzie większość ludzi się zna, wstrząsa wiadomość o brutalnym morderstwie popełnionym przez dwudziestoletniego chłopca, który do tej pory był spokojną i powszechnie lubianą osobą. Margio pozbawił życia miejscowego artystę w tak niezwykły i niesmaczny sposób, że wszyscy próbują doszukać się tutaj jakiegoś motywu. Margio jednak kryje w sobie tajemnicę. Jak każdy.

Kiedy dowiadujemy się już, że chłopak zabił artystę zaczynamy cofać się w czasie, by poznać przeszłość rodziny Margio i znaleźć powód tego - na pierwszy rzut oka bezsensownego morderstwa. Poznając siostrę chłopaka, ojca, matkę zaczyna się współczuć mu i rozumieć. Dzieje indonezyjskiej rodziny są poruszające, bo tak autentyczne, że nie jest trudno uwierzyć, że gdzieś na świecie to wszystko jest na porządku dziennym. Kurniawanowi udało się pokazać obecną przemoc w sposób obiektywny, jakby jedynie opowiadał i nie oceniał, gdyż to nie jego rola.

piątek, 19 stycznia 2018

🌵 KOLEJNA KSIĄŻKA MOJEGO ŻYCIA 🤠🐮

4 komentarze:
Nigdy nie byłam wielką fanką westernów. Nie sądziłam nawet, że mogłabym być. Omijałam ten gatunek tak, jak omija się wielką żmiję na chodniku - instynktownie. Tym razem jednak instynkt zawodził mnie przez tyle lat, że zastanawiam się, czy go nie zwolnić. Widząc zapowiedź Na południe od Brazos wahałam się. Przeczytałam jednak zamieszczony przez wydawnictwo fragment i zakochałam się. Myślałam, że kiedy już dotrze do mnie ta książka od razu zacznę ją czytać. Tutaj również się myliłam. Widząc jej format poczułam się lekko przytłoczona i zastanowiłam się, czy na pewno podołam. Rzadko kiedy tracę wiarę w swoje możliwości, jednak przyszedł dzień, gdy uznałam, że jestem gotowa.

Wszystko zaczyna się w małym miasteczku Lonesome Dove, gdzieś w południowym Teksasie. Panuje tam wciąż upał, niebo jest błękitne, a życie spokojne. Mieszka tam kilku ludzi na krzyż, a każdy zna każdego. Mieszkańcy spotykają się w jedynym saloon-barze, gdzie urzęduje jedyna - piękna jak z obrazka - dziewczyna sprzedająca swoje wdzięki. Taki sposób życia odpowiada Gusowi, któremu do szczęścia wystarczy trochę cienia na ganku oraz dzban whisky. Call jest jednak całkowitym przeciwieństwem swojego przyjaciela. Razem jako Ochotnicy z Teksasu walczyli z koniokradami i Indianami, a teraz Kapitan Call czuje, że poza ciągłą pracą nie ma celu w życiu. Powrót Jake'a Spoona, ich dawnego towarzysza, który rozwodzi się nad pięknem Montany, podsuwa mu pomysł. Czas zebrać wielkie stado krów i pognać je na północ, żeby przed innymi wybrać sobie ziemię i założyć ogromne ranczo. Zabiera ze sobą wszystkich starych kompanów i kilku młodych kowbojów i ruszają przed siebie.

Nie mówię o umieraniu, tylko o życiu. Nieważne, gdzie człowiek umiera. Ważne, gdzie żyje.

Augustus McCrae od samego początku podbił moje serce. Jest on bohaterem, którego nie da się nie pokochać i dziwi mnie fakt, że tak długo przyjaźnił się z Callem, który jest samotnikiem i nie cierpi słuchać nieustającego potoku słów, które wydobywa się z gardła Gusa zawsze, bez względu na okoliczności. Kapitan Woodrow Call jest tajemniczą postacią, której postanowienie bardzo trudno zrozumieć, jeżeli się z nim nie utożsamia. Nie udało mi się do końca rozgryźć tej postaci, jednak rozumiałam Gusa i to, jakie podejmował decyzje. Mimo faktu, że są głównymi bohaterami Na południe od Brazos nie zawsze stoją w centrum zainteresowania czytelnika. Call wręcz pałęta się ciągle gdzieś na uboczu, nie chcąc zwracać na siebie uwagi.

środa, 17 stycznia 2018

KLASYKA NA 2018 ❤

9 komentarzy:
❤ Rok 1984 - George Orwell
Folwark zwierzęcy - George Orwell
❤ Czerwone i czarne - Stendhal
❤ Anna Karenina - Lew Tołstoj
❤ Szkoła uczuć - Gustave Flaubert
❤ Nędznicy - Victor Hugo
❤ Obcy - Albert Camus
❤ Kochanek Lady Chatterley - D.H. Lawrence
❤ Wilk stepowy - Herman Hesse
❤ Śmierć na kredyt - Louis Ferdinand Celine
❤ Pożegnanie z bronią - Ernest Hemingway
❤ Wielki Gatsby - Francis Scott Fitzgerald
❤ Biały kieł - Jack London
❤ Kobieta w bieli - Wilkie Collins
❤ Upiór w operze - Gaston Leroux 
❤ Upiór z Canterville - Oscar Wilde

wtorek, 16 stycznia 2018

PRZED PREMIERĄ: WOŁA MNIE CIEMNOŚĆ // AGATA SUCHOCKA 🌒

Brak komentarzy:
Przy wyborze tej lektury bardzo się wahałam. Nie wiedziałam, czy mam na nią ochotę, czy może nie do końca. Ostatecznie zdecydowałam, że ostatnio tak dużo czytam - to jedenasta książka w styczniu - że lepiej mieć coś na zapas. Patrząc na okładkę i ostrzeżenie z tyłu uznałam, że to kolejny erotyk jakich pełno na rynku, a że ochotę mam na takie lekkie pozycje - wzięłam. Nigdy nie czytuję opisów, tak więc - po raz kolejny - wzięłam do ręki książkę, o której nie wiedziałam kompletnie nic.

Armagnac Jardineux od zawsze wiedział, jakie czeka go życie. Jako potomek plantatorskiej rodziny z Luizjany od dziecka uczył się tego, co powinien wiedzieć jako dziedzic. Jego babka naciskała, więc odebrał też staranne wykształcenie i wykazał ogromny talent do grania na fortepianie. Niestety - ogromne nieszczęście spadło na jego rodzinę wraz z nadejściem wojny secesyjnej. Kiedy on - zgodnie z wolą babki - wyjechał do Europy wojna pochłonęła cały ich majątek i wszystkich krewnych. 

Mężczyzna pozostawiony z niczym topi swoje smutki w alkoholu. Dzięki swojej biegłości w muzyce poznaje skrzypka, Lothara, który zabiera go z taniego baru w życie pełne przepychu i wygody. Jego mecenasem zostaje lord Huntington, młody i niesamowicie tajemniczy mężczyzna, który od samego początku samą swoją obecnością wywiera na Armagnacu ogromy wpływ. Wkrótce nie jest on w stanie rozróżnić jawy od snu i dostrzec tego, co widoczne jest zaraz obok cielesnych rozkoszy, które go otaczają. Nie ma nic za darmo.

poniedziałek, 8 stycznia 2018

PRZED PREMIERĄ: MAGIA PARZY // ILONA ANDREWS 🔥

Brak komentarzy:
Całkiem niedawno rozpoczęłam swoją przygodę z Iloną Andrews i jej serią o Kate Daniels. Nie spodziewałam się po niej nic niezwykłego, a okazało się, że to będzie jedna z moich ulubionych serii. Pewnie mocno wpływa na to fakt, że mój umysł mocno cierpi na niedobór książek młodzieżowych, więc Kate Daniels jest tym, czego obecnie mocno potrzebuje. Być może to, że unikam tego gatunku wcale nie jest dobrym pomysłem, bo moja psychika nie jest na to gotowa. Mój czytnik stał się dzisiaj bogatszy o trzy kolejne części i obawiam się, że styczeń będzie miesiącem Kate Daniels.

Nawiedzające Atlantę fale magii to nic niezwykłego. Tym razem jednak przechodzą same siebie. Pojawiają się częściej, są jeszcze bardziej nieprzewidywalne. Z tego powodu ulice pełne są krwiożerczych oraz mitycznych stworzeń. Podczas jednego ze zleceń razem z Jimem natyka się na kusznika, który nigdy nie chybia. Tajemniczy mężczyzna znika tak, jak się pojawił. Kate wyrusza w poszukiwaniu odpowiedzi dotyczącej jego tożsamości. Natyka się jednak na małą dziewczynkę, która potrzebuje jej pomocy i na zniknięcie całego sabatu czarownic.

Kiedy nie wiesz, jaki powinien być twój następny krok, najlepiej wrócić do początku.

Często słyszy się o syndromie drugiej części, która jest zawsze najsłabsza z całego cyklu. Tym razem jednak nic takiego się nie stało, wręcz przeciwnie. Magia parzy bije na głowę swoją poprzedniczkę. O ile Magia kąsa podobała mi się, to w drugiej części się zakochałam. Fabuła nie jest przewidywalna i chociaż nie ma tutaj wątków mocno zaskakujących, to równocześnie nie spodziewałam się takiego rozwoju spraw. Od początku czułam, że to, co się będzie w tym tomie działo będzie czymś jak najbardziej trafiającego w mój czytelniczy gust. Nie pomyliłam się.

niedziela, 7 stycznia 2018

CHOROBA, MATEMATYKA I LUCKY LUKE 🌵

1 komentarz:
01.01.2018

Bardzo nie lubię zaczynać dnia bardzo rano. Szczególnie, gdy nie obudzę się sama z siebie tylko zerwie mnie budzik. Ale co zrobić, kiedy trzeba odeskortować chłopaka na dworzec 40 kilometrów dalej, bo musi wrócić do pracy? Dlaczego ten Ryanair nie lata dzisiaj ani jutro? Tyle godzin się biedny będzie męczył... Ten Nowy Rok wcale nie zapowiada się dobrze. Policja kolejny raz zgarnęła mojego przyjaciela. Dlaczego mnie to już nie dziwi?

Na dodatek mój organizm przestał się opierać i jestem chora. Przynajmniej dzisiaj na kilka dni wracam do rodziców, to od jutra odpocznę. Dzisiaj jeszcze spotkać się ze znajomymi i przeżyć. 

Zdecydowanie jestem okropna w postanowieniach noworocznych. Dzisiaj pierwszy stycznia, a ja już nie przeczytałam ani strony. Niby dopiero 21, ale czas najwyższy iść spać. Może tylko skończę ten jeden odcinek Ranczo...

02.01.2018

Jaka niespodzianka, że dzisiaj jest o wiele gorzej niż wczoraj. Nie ruszam się z łóżka i w końcu skończę te Mity skandynawskie. Coś się zebrać nie mogę. Niby ciekawi mnie to wszystko, ale opisane tak w nudny sposób, że rozdział i zasypiam. Ale mam ambitne plany na dzisiaj i może uda się je wszystkie zrealizować. 

Dzień dobrych wiadomości. Udało mi się dorwać Wiersze o moim psychiatrze za grosze i to czysta radość jest. Dostałam też meja, że załapałam się na listę recenzentów nowej kolekcji Mistrzowie Polskiej Fantastyki. 😍 Dodatkowo wrzuciłam już na bloga nowe wyzwanie Czytamy klasykę, które dorwałam w internecie i napiszę jeszcze dzisiaj post o moim nowym wydaniu Sandersona, które przyniósł mi Mikołaj i o kolejnej liście, której będę się trzymać przy wyborze książek...

sobota, 6 stycznia 2018

PIĘĆ POWODÓW, BY PRZECZYTAĆ FOLWARK ZWIERZĘCY 🐖

11 komentarzy:

Pierwszą książką, jaką przeczytałam w styczniu ze względu na wyzwanie Czytamy klasykę był Folwark zwierzęcy. Uznałam, że skoro kilka słów na jej temat powiedzieć muszę, to z całą pewnością nie będzie to recenzja. Nie jestem w stanie stworzyć czegoś bardzo konstruktywnego, na temat tak doskonałej pod każdym względem książki. Dlatego dzisiaj mam dla Was pięć powodów, dla których warto chwycić za Folwark zwierzęcy.

🐷 Folwark zwierzęcy to bardzo krótka książka, która zawiera w sobie historię idealnie ukazującą rozwój totalitaryzmu. Nie potrzeba pisać kilkuset stronicowej powieści by pokazać wszystko co najważniejsze, co udowodnił Orwell.
🐷 Bohaterami - jak sama nazwa wskazuje - są zwierzęta. Ułatwia to zrozumienie zawiłości totalitaryzmu i doskonale pokazuje co się dzieje, gdy świnie dojdą do władzy.
🐷 Mimo ciężkiego tematu Folwark zwierzęcy czyta się szybko i wystarczy poświecić mu jeden wieczór - pozycja idealna dla ludzi, którzy chcą poszerzać swoje horyzonty, ale nie mają kiedy, albo boją się klasyki.
🐷 Język Orwella jest ponadczasowy. Podczas czytania nie odczuwa się lat, które minęły od dnia premiery książki. Dzięki temu widać, jak aktualna ona nadal jest i że długo jeszcze będzie.
🐷 Historia wywołuje mnóstwo emocji. Nie da się przejść obojętnie obok losu Boxera - mojego ulubieńca - i pozostałych zwierząt. Mogłoby się wydawać, że przy takiej objętości nie można przywiązać się do bohaterów,  jednak jest to możliwe. Po skończeniu towarzyszyło mi tak ogromne przygnębienie, że miałam ochotę siąść i płakać. Istne arcydzieło.

piątek, 5 stycznia 2018

⭐️ KANON FANTASY WEDŁUG ANDRZEJA SAPKOWSKIEGO ⭐️

7 komentarzy:
W poszukiwaniu wyzwań czytelniczych na 2018 rok natknęłam się w internecie na kanon książek fantasy według Andrzeja Sapkowskiego. Postanowiłam korzystać z tej listy przy wyborze kolejnych lektur, więc bezczelnie ukradłam ją z bloga Kronika Książkoholika i wydrukowałam ją. Jako ogromna fanka tego gatunku czuję się zażenowana i to z dwóch powodów. Po pierwsze czytałam z niej naprawdę bardzo mało. Po drugie nie mogę wybaczyć Sapkowskiemu, że w tym spisie brakuje Brandona Sandersona. Jestem świadoma, że jest to dosyć młody pisarz, jednak zasługuje, by zaliczać go już do kanonu. 

1. Hobbit czyli Tam i z powrotem (Tolkien J. R. R. (Tolkien John Ronald Reuel))

2. Wszystkie oryginalne opowiadania o Conanie autorstwa Howard Robert Ervin 
3. Cykl "Harold Shea": 
Uczeń czarnoksiężnika (De Camp L. Sprague (De Camp Lyon Sprague), Pratt Fletcher) 
Żelazne zamczysko (De Camp L. Sprague (De Camp Lyon Sprague), Pratt Fletcher) 
4. Cykl "Opowieści z Narnii":
Lew, czarownica i stara szafa (Lewis Clive Staples) 
- Książę Kaspian (Lewis Clive Staples) 
- Podróż "Wędrowca do Świtu" (Lewis Clive Staples) 
Srebrne krzesło (Lewis Clive Staples) 
- Koń i jego chłopiec (Lewis Clive Staples) 
Siostrzeniec czarodzieja (Lewis Clive Staples) 
Ostatnia bitwa (Lewis Clive Staples) 
5. "Silverlook" John Mayers 
6. Cykl "Umierająca ziemia": 
Umierająca Ziemia (Vance Jack) 
Oczy Nadświata (Vance Jack)
7. Trylogia "Władca pierścieni":
Drużyna Pierścienia (Tolkien J. R. R. (Tolkien John Ronald Reuel))
Dwie wieże (Tolkien J. R. R. (Tolkien John Ronald Reuel))
Powrót króla (Tolkien J. R. R. (Tolkien John Ronald Reuel)) + 
Silmarillion (Tolkien J. R. R. (Tolkien John Ronald Reuel)) 
8. Cykl "Saga o Fafhrdzie i Szarym kocurze": 
Zobaczyć Lankmar i umrzeć (Leiber Fritz) 
Przez mgły i morza (Leiber Fritz) 
Droga do skarbu (Leiber Fritz)
Oblężenie Lankmaru (Leiber Fritz) 
O krok od zguby (Leiber Fritz) 
9. Zaklęty miecz (Anderson Poul) 
10. Cykl "Był sobie raz na zawsze król" 
Miecz dla króla (White Terence Hanbury (White T. H.))
Wiedźma z lasu (White Terence Hanbury (White T. H.)) 
Rycerz spod Ciemnej Gwiazdy (White Terence Hanbury (White T. H.)) 
Świeca na wietrze (White Terence Hanbury (White T. H.))
Księga Merlina (White Terence Hanbury (White T. H.))

czwartek, 4 stycznia 2018

THE WAY OF KINGS // GERMAN EDITION 👑

7 komentarzy:
Nie myślcie sobie, że zapomniałam o swoim postanowieniu związanym z kolekcjonowaniem Sandersona w różnych wydaniach. Na przełomie października i listopada byłam w Niemczech, jednak w żadnej księgarni nie mogłam dostać Drogi królów. Natknęłam się jedynie na przypadkowe tomy drugiej ery Ostatniego Imperium. Uparłam się jednak, że to właśnie Drogę królów chcę mieć w niemieckiej edycji i wróciłam do Polski z pustymi rękami. Święty Mikołaj jednak wiedział bardzo dobrze, czego pragnę, więc znalazłam tę wymarzoną pozycję pod choinką. Wiem, że wciąż mam Wam do pokazania angielskie wydanie Z mgły zrodzonego, jednak nie mogłam się doczekać chwili, gdy Wam ją pokażę. Może nie jest tak spektakularna jak ta chińska albo amerykańska, a jednak ma coś w sobie.

Jak większość zagranicznych wydań i to ma twardą okładkę skrytą pod obwolutą. Polscy czytelnicy zapewne nigdy nie doczekają się wznowienia Drogi królów w taki sposób, jednak mi osobiście to nie przeszkadza. Mam jakiś sentyment do tych naszych, miękkich. Cieszę się też, że zarówno Niemcy - jak i Polacy - nie poszli za stadem i oba te kraje mają okładki całkiem inne od tych standardowych, amerykańskich. 

Pod obwolutą kryje się tutaj coś bardzo minimalistycznego. Przód i tył książki są zupełnie puste, jedynie grzbiet się jako tako prezentuje. Te srebrne literki wyglądają cudownie, jednak czegoś tutaj troszkę brakuje. Mimo wszystko plus za tą czerń i fakt, jak mrocznie to wszystko wygląda. 

środa, 3 stycznia 2018

MITY SKANDYNAWSKIE // ROGER LENCELYN GREEN 🔨

2 komentarze:
Nigdy nie byłam specjalną fanką jakiejkolwiek mitologii. Lubię wszelakie adaptacje ich, jednak czytanie ich w oryginalnej postaci mnie nudzi. Obawiałam się dla tego trochę Mitów skandynawskich, ale równocześnie ciekawość sprawiła, że musiałam tę książkę mieć i ją szybko przeczytać. Wiedziałam, że to nie będzie lekka lektura, jednak odważnie ją otworzyłam i zaczęłam. Tak jak myślałam Mity skandynawskie to nie jest coś, w co łatwo się wciągnąć. Asowie żyją w świecie o bardzo ostrych regułach, sprecyzowanej przyszłości i sami mają zimne serca. Nie jest łatwo lubić ich, a niektóre z ich decyzji wydaja się pozbawione logiki. Kiedy udało mi się - mniej więcej w połowie - zrozumieć ich i dobrze poznać czytanie zaczęło sprawiać mi naprawdę wiele radości. Nie mogłam się oderwać.

Robert Lencelyn Green oparł swoja książkę na poematach i podaniach, wiernie odtwarzając ważne wydarzenia i postaci z mitologii skandynawskiej. Przedstawia je w dosyć przystępny sposób, chociaż ja potrzebowałam czasu, by do chłodu tamtych stron przywyknąć. Autor opowiada nam losy dzielnego Odyna, przebiegłego Lokiego, pięknej Frei, walecznego Thora i innych, których znamy z różnych adaptacji, gdyż polscy i zagraniczni pisarze z chęcią czerpią z niewyczerpanych źródeł tamtejszych opowieści. Znając ich substytuty oczekiwałam czegoś zupełnie innego. Cieszy mnie jednak, że oryginalne historie nie są kopiowane i przerabiane na bardziej współczesne. Dzięki temu Mity skandynawskie są czymś do tej pory mi nieznanym. 

wtorek, 2 stycznia 2018

CZYTAMY KLASYKĘ. WYZWANIE CZYTELNICZE 2️⃣0️⃣1️⃣8️⃣

Brak komentarzy:
Wyzwania czytelnicze są czymś, co ogromnie lubię, chociaż zwykle szybko zmieniam zdanie i przestaję się trzymać kategorii. Tym razem jednak natknęłam się na coś idealnego dla mnie. Karima z bloga Misie czytanie podoba stworzyła wyzwanie dla osób, które chcą czytać więcej klasyki, a równocześnie nie narzuca ściśle tego, co czytać. Każdy czytelnik ma też do wyboru dwie wersje wyzwania. Zdecydowałam się na tą, w której powinnam przeczytać minimum jedną książkę z kanionu klasyki szeroko pojętej. 

Ja zdecydowałam się na czytanie jednej książki miesięcznie, jednak jeśli uważacie to za zbyt ambitne wyzwanie możecie wybrać opcję, w której wystarczy przeczytać coś z klasyki raz na kwartał, co wydaje mi się czymś tak banalnym, że w żadnym stopniu nie jest wyzwaniem. Jednak dla osób, które czytają dużo mniej niż ja może to być czymś trudnym, więc dobrze, że autorka dała też im szansę i motywację. Więcej informacji na temat wyzwania znajdziecie tutaj.

Moje zmagania z klasyką będziecie mogli obserwować w cotygodniowym podsumowaniu, które zamierzam wprowadzić na Papierowe Miasta. Myślałam nad tym od sierpniowego 7ReadUpu, gdzie codziennie pisałam krótką informację co, ile i wplatałam w to trochę codziennej rutyny. Niesamowicie mi się to podobało, więc mam nadzieję, że uda mi się trzymać tego ambitnego planu i tworzyć coś takiego, zamiast miesięcznych podsumowań, których ostatnio mocno zaniechałam. 🙈

poniedziałek, 1 stycznia 2018

🎉 STYCZNIOWE ZAPOWIEDZI + NOWOROCZNE PLANY 2️⃣0️⃣1️⃣8️⃣

10 komentarzy:
Nowy rok, nowa ja. Chociaż druga połowa roku 2017 była wspaniała i naprawdę niczego w niej bym nie zmieniła, tak pod względem blogowym Papierowe Miasta powoli umierały, nad czym ubolewam. Zauważyłam już, że im mniej szczęśliwa jestem, tym więcej książek czytam, jednak uznałam, że czas najwyższy wziąć się w garść i rozwinąć się, zamiast stać w miejscu. Nie da się ukryć, że blogi powoli umierają - sama już odwiedzam tylko jeden, większość recenzji oglądając na YouTube. Nie mam zamiaru jednak się poddać i przenieść na kanał. Nic z tego. 2018 rok będzie rokiem Papierowych Miast. Będzie więcej konkursów, postów okołoksiążkowych, recenzji... Czas najwyższy zmienić podejście do czytania i łapać za książki nie tylko wtedy, gdy źle się dzieje. 

WYDAWNICTWO MAG

Zebrane w tej książce historie pochodzą z niezliczonych krain Po drugiej stronie lustra. Są wytworem bujnej wyobraźni Neila Gaimana – jednego z największych współczesnych mistrzów literatury fantastycznej. Opowiadają o wydarzeniach zabawnych, wzruszających, budzących grozę lub po prostu cudownych. Łączy je nie tylko osoba autora, ale przede wszystkim niezwykła sugestywność i oryginalność kreowanych wizji.







PREMIERA: 17 stycznia 2018
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...